HOMO ECONOMICUS

Felieton pani profesor Anny Raźny wygłoszony w Radiu Maryja w dniu 8.01.2002 roku

 

Homo EconomicusPrzekazywany przez wszystkie stacje telewizyjne w pierwszy dzień Nowego Roku widok Europy bądź szalejącej z radości bądź niepewnej z powodu wprowadzenia nowej waluty euro mógł nas utwierdzić w przekonaniu, że w jej krajach dominuje homo-economicus - człowiek żyjący ekonomią. W przeciwieństwie do takich typów antropologiczno-socjologicznych - jak homo-festivus - człowiek świętujący, czy homo-politicus - człowiek politykujący, wyrażający skłonność do świętowania czy polityki homo-economicus nie wyraża skłonności do ekonomii, lecz całkowite uzależnienie od niej. 

To jest ten typ człowieka, dla którego w mentalności jest kształtowany człowiek globalny. Specjaliści z nowej inżynierii dusz, inżynierii globalistycznej, kolejnej po niemieckiej socjalistyczno-narodowej oraz pokomunistycznej przygotowali starannie strategię formowania nowego człowieka. Wiedzą o tym doskonale, że człowiek globalny, człowiek bez właściwości, żyjący poza prawdą, poza transcendencją i poza Bogiem może pojawić się na gruncie świadomości obojętnej na wysokie wartości duchowe, w tym etyczne. Pozostającą w takim stanie świadomość można bowiem łatwo przepoić każdą ideą, którą z kolei można zastąpić następną zmieniającą się wraz ze wzrostem globalizacji.

Niezależnie od owych idei np. idei tolerancji, demokracji, walki z terroryzmem w pierwszej fazie kształtowania człowieka globalnego, jego świadomość jest uzależniania od takich pojęć i kategorii, które są przeciwieństwem wysokich, absolutnych i bezwzględnych wartości duchowych. Są to kategorie ekonomiczne zysków i strat, stóp procentowych, poziomu PKB, inflacji, deflacji, wskaźników giełdowych. Można byłoby tych pojęć i kategorii przytoczyć o wiele więcej poprzez nieokreślane w przyszłość całego społeczeństwa i pojedynczego człowieka, regionów i kontynentów. 


Z nich wyrósł homo-economicus - ten, który w pierwszy dzień Nowego Roku całował euro i od niego uzależnił swe życie. Homo-economicus zna na pamięć dziesiątki pojęć i terminów ekonomicznych, jednak zapytany o prawdę, dobro i zło moralne czy społeczne, o sens życia ludzkiego - milczy. 

Nie zna podstawowych kategorii poznania, etyki filozofii człowieka. Jest analfabetą w sprawach kultury, dobra wspólnego podstawowych zasad funkcjonowania wspólnoty narodowej, kulturowej religijnej. Homo-economicus zdominował nie tylko elity rządzące w 15 krajach Unii Europejskiej, ale również w krajach do niej kandydujących, także w Polsce. 

Nie można znaleźć wyróżnika bardziej adekwatnego do świadomości polskich polityków dążących do integracji z Unią Europejską. W dążeniu tym zjednoczyli się zarówno ludzie lewicy jak i prawicy. Wyjątek stanowią politycy z Ligi Polskich Rodzin i pewna ich ilość z Samoobrony.
Unia Europejska jest wspólnym ideałem, wspólna jest świadomość i język, wszyscy razem stanowią zbiorowy typ homo-economicusa, który zniewala Polaków wizją dobrobytu określoną w kategoriach dotacji unijnych, jakie mają być rekompensatą za utratę suwerenności Polski.


Uważna analiza tych obiecywanych przez homo-economicusa dotacji pozwala odkryć jego nicość dążeń do Unii. Analizę taką przeprowadził w artykule "Suwerenność za 20 dychy" Marian Miszalski w świątecznym numerze "Najwyższego czasu". Zwrócił przede wszystkim uwagę na rozbieżności utajnianych przed Polakami informacji na ten temat. "Rzeczpospolita", która dotarła do odpowiedniego raportu Unii, mówi o 15 miliardach euro w ciągu trzech lat od 2004 roku, zaś "Gazeta Wyborcza" o 3 miliardach euro dotacji. A więc w pierwszej wersji stracimy suwerenność za 15 mld euro, w drugiej za 3 - komentuje redaktor Miszalski i przyjmuje za bardziej wiarygodną wersję "Gazety Wyborczej". Pisze: " i tak sobie policzyłem. Mamy w Polsce około 17 milionów podatników, dzieląc 3 miliardy euro przez tę liczbę uzyskujemy 176 euro na głowę przeciętnego podatnika, co daje około 704 zł na głowę podatnika, rozłożone na 3 lata. Wychodzi po 235 zł rocznie na głowę przeciętnego podatnika. Może lepiej zrzucić się i nie spełniać tych warunków. W końcu za niespełna 20 zł miesięcznie przez 3 lata uratowalibyśmy suwerenność. Jesteśmy ponoć patriotycznym narodem" - kończy z goryczą w tonie autor.

A my zapamiętajmy: po 235 zł rocznie, przez 3 lata może otrzymać lub niepolski podatnik od Unii Europejskiej po wejściu do jej struktur. 

Dla takiej sumy, nie zagwarantowanej zresztą żadną umową sprzedał Polskę rządzący w niej homo-economicus, rujnując nas wcześniej doszczętnie poprzez wyprzedaż majątku narodowego, bankructwo tysięcy przedsiębiorstw, blisko 3 milionowe bezrobocie, radykalne zubożenie społeczeństwa, upadek kultury.

Pora ażeby ludziom ze świadomością homo-economicusa wystawić polski rachunek strat.
Nie pozwólmy, czego Państwu w Nowym Roku życzę, aby nas dalej łudzili mirażami zysków jakie nas czekają w Unii Europejskiej.
    Szczęść Boże.

 



 

>>> Go up - Kliknij - Wróć do poczatku <<<

 

 

 

Zamknij to okno