|
KTO RZĄDZI POLSKĄ ? Rozmowa z Zygmuntem Wrzodakiem - posłem Ligi Polskich Rodzin
|
||||||
|
Zygmunt Wrzodak: Po moich przejściach z czasów, gdy pracowałem jeszcze jako przewodniczący "Solidarności" w Ursusie czy funkcjonowałem na szczeblu krajowym "Solidarności", czy jak dzisiaj z pozycji parlamentarzysty widzę, że w Polsce może kilka procent mediów jest naprawdę wolnych. To jest tak, jak z karmieniem psa; jak się go karmi, tak ten piesek szczeka, a zagraniczni właściciele mają w rękach większość gazet, jak również mediów elektronicznych. To oni tak narzucają rozwiązania propagandowe, żeby niszczyć daną grupę polityczną. Myślenie narodowe, pojęcie polskiej racji stanu, pojęcie zasad moralnych w polityce jest ośmieszane, a wychwalani są ci, którzy mówią dobrze o ludziach zboczonych, o eutanazji, o zabijaniu dzieci nienarodzonych. Patologia ma być utrwalana jako rzecz pozytywna i w tym zdecydowaną rolę odgrywają media. Weźmy Unię Europejską - to jest przede wszystkim sukces medialny, telewizja, radio, prasa itd. Dzisiaj ktoś, kto trzyma media w ręku, decyduje o tym, kogo zniszczyć, a kogo wyciągnąć za nogi. Weźmy np. Rokitę, który był trupem politycznym, a dzisiaj mówią, że będzie prezydentem, a w najgorszym przypadku premierem. Jako premier będzie taki sam jak Miller, a pokazują go zupełnie inaczej. Czyli wpływ mediów na społeczeństwo jest przeogromny i trudno nam funkcjonować w polityce. Ja wiem, co taki Michnik potrafi; dzisiaj Agora ma 26 lokalnych stacji radiowych, ma wpływ na radio ZET, RMF, telewizję TVN - praktycznie ma ogromny wpływ i on de facto decyduje, kogo zniszczyć, kogo podciągnąć. Proszę zobaczyć, że potrafił powiedzieć pani Paradowskiej z "Polityki": "proszę nie dawać takiego artykułu, jeszcze poczekajcie". Decyduje o ukazaniu się takiego czy innego artykułu w innej, nie swojej gazecie. To był jeden taki przypadek, a ile takich było w rzeczywistości? Może tego są tysiące? Czyli nie ma wolnej, niezależnej prasy.
Paweł Znyk: Jeżeli poseł nie może sobie poradzić z nadużyciami medialnymi, to jakie szanse ma obywatel? To jest głęboki problem społeczny. Zygmunt Wrzodak: Można przejrzeć setki inicjatyw, prób przełamania tego monopolu, czy w wymiarze sprawiedliwości, czy w mediach. Opozycyjny poseł, który tak jak my nie chce tuszować tego zła w wymiarze sprawiedliwości, gospodarce czy ekonomii, jest bez szans. Wybory mogą doprowadzić do takiego skandalu, do takiej nagonki, że za 3 miesiące ludność się odwróci od tych, którym zaufała.
P.Z: Jakie są wobec tego drogi wyjścia, jak można zmienić ten stan rzeczy? Z.W: Mamy taki plan na przyszłość, że będziemy docierać do ludzi w bezpośrednich rozmowach, w bezpośrednich kontaktach i wydawać naszą prasę, która idzie w drugim obiegu. Celem tego planu jest, abyśmy poprzez pobudzenie świadomości Polaków odzyskali swoją tożsamość narodową w Polsce.
Z.W: Pisali tak o mnie pan Michnik, Geremek, Szczypiorski, Frasyniuk i wielu innych. Jeżeli powiedziałem, że nie zgadzam się z liberalizmem ekonomicznym, gospodarczym, że w Polsce rządzą kosmopolici, spadochroniarze ze Związku Sowieckiego czy ze wschodniej Ameryki, to znaczy Wrzodak - antysemita. Wystarczyło źle powiedzieć o Michniku czy Geremku, nie wytykając ich narodowości, aby zyskać sobie opinię antysemity. I tym hasłem zniszczono wiele autorytetów polskich, ludzi, którzy myśleli o interesie narodowym. Wydaje się, że większość w to wierzyła, dzisiaj to już nie jest taki chwytliwy temat. Sfery rządzące posuwają się do innych metod, przede wszystkim zalewania medialnego i spustoszenia umysłowego Polaków poprzez propagandę.
P.Z.: Czy nie odnosi Pan wrażenia, że w Polsce jednak mamy zjawisko oligarchii? Z.W: To są ludzie z rodziny, która liczy 600, może nawet 800 osób, która non stop rządzi. Kiedyś rządzili dziadkowie, potem rodzice, a dzisiaj ich dzieci. Proszę zobaczyć, kto jest dzisiaj najpopularniejszym dziennikarzem telewizji polskiej: jakiś tam Kraśko (ojciec oficer UB), jakaś tam Nazarewicz (ojciec z UB) i tak można wymieniać.
Z.W: Wtedy, gdy Wrzodak czy Giertych zostanie premierem, psycholog z krajowej rady powie, że to jest świr. I to jest zabezpieczanie ich interesów.
Z.W: Po prostu oni się umieją zabezpieczyć. Gdy Szwedzi wpuszczą do siebie 100 Żydów, to za 10 lat będzie Pan miał spośród nich prezesa banku, szefa służb specjalnych, szefa służb wojskowych, będzie pan miał premiera, 10 gazet, gdzie redaktorami naczelnymi będą oni.
Gdyby Pan doszedł do pozycji np. prezesa banku czy nawet premiera, nie przyznałby się Pan, że jest Polakiem? Z.W: Oczywiście, że bym się przyznał.
Z.W: Odejdę tu trochę od tematu. Eskimosi, którzy chcieli swego czasu opanować renifery, żeby służyły człowiekowi, wybijali najsilniejsze samce, płodzące silne potomstwo, tak, żeby słaby samiec mógł zapładniać samice, wydając coraz słabsze potomstwo.
Z.W: Tak jest, I wojna światowa, okupacja Polski, II wojna światowa, okupacja sowiecka polegały na tym, że wybijało się polskich patriotów, aby nie mogli przekazać tych wartości dzieciom. Teraz odradzamy się jako naród, jako społeczeństwo i dlatego im potrzeba wejścia w media, opanowania dostępu do pieniądza, położenia ręki na takie instytucje jak Krajowa Rada Psychologów. Cały czas trwa walka z polskością, tylko jej formy były inne w roku 1948, 1956, inne w 1980 i dzisiaj są inne. My musimy się temu przeciwstawić poprzez docieranie do Polaków, bycie z nimi w tych trudnych momentach i pobudzanie ich świadomości.
Z.W: Tak, ale niech pan zobaczy, jeszcze w 1988 r., czy tam komuna dogadała się z tzw. opozycją kosmopolityczną? Zapewne tak, przecież przy okrągłym stole byli sami swoi. Ale teraz mamy już własnych posłów. Z tej trybuny po raz pierwszy od wojny mówimy językiem narodowym. Mamy swoją gazetę, mamy swoje radio, wspieramy funkcjonowanie Radia Maryja. Gdzieniegdzie jakieś gazety funkcjonują, gdy się spotkamy za 10 lat, może będziemy mogli powiedzieć, że mamy 2 dzienniki, 2 radia i wpływ na telewizję. Ale do tego potrzeba czasu i ogromnej pracy. My nie schodzimy na margines, ale rozszerzamy swoją działalność mozolnie i systematycznie.
Z.W: Tak, w Polsce jest ośrodek, jedna osoba, która przyciska guzik i albo kogoś niszczymy, albo wyciągamy za nogi do góry. Ja to przeżyłem w latach 90-tych. Najpierw napisano o mnie źle w "Gazecie Wyborczej", później w "Rzeczypospolitej", później w lokalnych gazetach, radiostacjach i tak dalej, ale ktoś do tego daje sygnał. To nie jest tak, że "Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita", gazety komunistyczno-liberalne, to są gazety niezależne. One funkcjonują według myśli redaktorów naczelnych, którzy są podporządkowani właścicielowi, czy to niemieckiego, czy żydowskiego, czy amerykańskiego pochodzenia. To jest razem skumulowane w tzw. obozie obrony kosmopolitów, któremu przyświeca jeden cel - rozwalić państwa narodowe, wprowadzić jeden oficjalny rząd światowy, Unia Europejska jest tylko przedsionkiem do tego. Potrzeba im do tego redaktorów naczelnych, którzy są dyspozycyjni wobec swojego właściciela, a redaktor naczelny daje dziennikarzy. Ci dziennikarze to są w sumie biedni, młodzi ludzie, którzy są na usługach. W Polsce bezwzględnie steruje mediami Adam Michnik. Steruje również panem Kwaśniewskim, przecież Kwaśniewski działa pod ochroną Adama Michnika i według standardów, które on mu ustala. Przykład: powiedział mu : "Jedź do Charkowa, oddaj hołd Polakom". Kiedy pojechał, o mało nie zwymiotował na grób Polaków zamordowanych przez Sowietów - tak był pijany. Jedzie do Jedwabnego ładnie ubrany, myckę zakłada, oddaje hołd i oczernia Polaków, mówiąc, że to Polacy mordowali.
Z.W: W przypadku Kielc jest szansa dotarcia do prawdy, ale najbardziej można by dotrzeć do prawdy w Jedwabnem. Do tego jednak potrzebna byłaby ekshumacja zwłok.
Z.W: Wie pan, to jest terytorium Polski, ale minister niby prawicowy, pan Kaczyński wstrzymał tę ekshumację. Ktoś mu kiwnął palcem z Tel Awiwu albo z Nowego Jorku i ją wstrzymał. A wtedy wiedzielibyśmy, czy było 1500, czy 230 ofiar i jaka była przyczyna śmierci. Ale nie ma odważnego, który by do końca poprowadził sprawę Kielc czy Jedwabnego. Dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że cały czas są prowokacje, ktoś nimi steruje. Weźmy ataki terrorystyczne w USA: "Niech Pan nie wychodzi jutro do pracy, bo coś się wydarzy." Akurat to byli obywatele Izraela.
Z.W: Przecież pisze o tym oficjalnie amerykańska prasa. Problem polega na tym, na ile w Polsce są możliwe w przyszłości takie rzeczy, jak pogrom Polaków? Czy polityka ma być tak ustawiona, żebyśmy mieli silne struktury państwa, byli silni gospodarczo, zamożni, żebyśmy się szanowali, kierowali się uczciwością i zasadami moralnymi, mieli tak silną armię, że nam nic nie będzie zagrażać i będziemy mogli spać i żyć spokojnie.
Z.W: Wie pan, to jest gra. Przyleciał z Kopenhagi, gdzie zrobili z siebie pośmiewisko. Prezydent i premier całowali się. To był pocałunek śmierci, judaszowy pocałunek. Ale tak naprawdę Kwaśniewski z Millerem toczą wojnę o wpływy, o pozycję w strukturach SLD, o następne wybory prezydenckie, o kierowanie partią SLD, która odejdzie, ale może się odrodzić. Ale co ważne - Kwaśniewski jest sterowany z zewnątrz. O tej wojnie ludzie nie wiedzą, bo to byłoby przeciwko SLD, ale wkomponowuje się ją na przykład w sprawę wyprzedaży Polski, tego, co z PZU zrobił Wąsacz z Wieczerzakiem, czy z Koloseum Jędruch itd. Jaka to jest skala porównania, że w ustawie o funduszach inwestycyjnych jest artykuł 300, gdzie państwo umarza 15 miliardów złotych długów bankom komercyjnym i od tego nie wpływa około 3-4 miliardów złotych do budżetu państwa? Dlatego rola mediów i prokuratury polega na tym, żeby spychać ważne sprawy na boczne tory, a czyścić przedpole dla złodziejstwa, korupcji, dla niszczenia państwa itd.
Z.W: Ja mówiłem, że to jest rodzina kosmopolityczna, do której można zaliczać znaczną część SLD.
Z.W: Który nie ma gdzie uciec z Polski; niektórzy mają oparcie w Geremku, ale nie wszyscy.
wersje internetową przygotowala i opracowala Polonica.net
Polski Związek Patriotyczny Katolicko-Narodowy Ruch Oporu kontrjudaizacji i kontrdepolonizacji
|
||||||
|