"W czasach powszechnego falszu 
         
prawda jest rewolucyjnym aktem"    
  George Orwell - 1984

 

 

Henryk Pajak 

A  Naród śpi 


    ciag dalszy

Centrum Stosunków Miedzynarodowych


Kolejna „organizacja pozarzadowa" uzurpujaca sobie prawo do prowadzenia dzialalnosci „pozarzadowej", przez zadne demokratyczne instancje nie kontrolowana. Dziala na prawach fundacji. Dokonuje rzekomych analiz stosunków miedzynarodo­wych nie wiadomo na czyj uzytek; „analizuje" polityke Polski równiez nie wiadomo na czyj uzytek; upowszechnia wiedze o tych sprawach - nie wiadomo na czyj uzytek i z czyjego upowaznienia.


To „nie wiadomo" staje sie zupelnie wiadome jezeli uwzglednic fakt, iz w pracach owego „Centrum" brali udzial tacy globalisci, niszczyciele panstw narodowych jak Henry Kissinger, jak Zbigniew Brzezinski - czolowi „trilateralisci", czy równiez Volc-ker Ruehe2 oraz Rudolf Scharpin.


To „nie wiadomo" stanie sie jeszcze bardziej wiadome, jezeli bedziemy wiedziec i pamietac, ze Centrum Stosunków Miedzynarodowych jest finansowane przez Funda­cje Batorego, Fundacje Konrada Adenauera, przez German Marshall Fund ofthe Unitet States, a takze Robet Bosch Stiftung, Koerber-Stiftung i jeszcze inne agendy globalizmu.


Prezesem jest niestrudzony Janusz Reiter, dyrektorem - Kazimierz Wóycicki.

Najskuteczniej „podglada sie" takie nieformalne i niezalezne twory poprzez ich dy­gnitarzy. Przyjrzyjmy sie wiec tej dwójce.

Kazimierz Wóycicki to byly redaktor naczelny „Zycia Warszawy"3. To równiez dlugoletni dyrektor Instytutu Polskiego (antypolskiego) w Dusseldorfie. Wyróznial sie w tej funkcji „bratnia" wspólpraca z niemieckimi zwiazkami przesiedlenców, wsród których najslynniejszym i najwytrwalszymjest niemiecki Zyd Herbert Hupka. Dodat­kowo K. Wóycicki szeroko pietnowal na gruncie „polskiego" Instytutu w Dusseldorfie rzekomy „polski antysemityzm", co oznacza, ze byla to dzialalnosc jawnie dywersyjna. Wóycicki to takze sekretarz Rady Centrum Dziennikarstwa w Warszawie, wspóldzialajacy tam z takimi zydolewakami jak pupile „GW" Michal Ogórek i Ernest Skalski, a takze inni: Mariusz Walter (TVN), Dorota Zawadowska-Woyciechowska7- prezes Radia Zet.


1. Prywatnie - maz wnuczki Józefa Pilsudskiego.

2. Byly minister obrony Niemiec.

3. Dlaczego „Wóycicki" a nie po polsku: „Wójcicki"? Kto go raz widzial - ten zrozumie...



34


Wóycicki, jakby funkcji ciagle bylo mu malo, to równiez czlonek kolegium redakcyjnego katolewackiej „Wiezi". To nie wszystko: Wóycicki to czlonek zwycza­jny Polskiej Rady Ruchu Europejskiego, obok takich czlonków jak równie niezastapiony Andrzej Ananicz, Jerzy Bahr2, Stefan Bratkowski („GW"), Iwo Bycze-wski, Bronislaw Geremek, Jan Grosfeid, Jerzy Hol-zer3, Aleksander Malachowski (znany z niesamowi­tych obelg rzucanych Kosciolowi i polskosci) - prezes Polskiego Czerwonego Krzyza (!), Janina Ochojska („zblizona" do UW), Józef Oleksy, Krzysztof Piesie-wicz, Stanislaw Puzyna (UW), Andrzej Rottermund (dyrektor Zamku Królewskiego), Jacek Saryusz-Wolski (UW), Witold Trzeciakowski4 (UW), Edward Wende (bronil zydowskiego oszusta Bagsika), Andrzej Wielo-wieyski (UW), Stanislaw Wyganowski - byly prezydent Warszawy z nominacji (UW), Krzysztof Zanussi5.

Antypolskosc „naszego" K. Wóycickiego wystarczajaco okresla jego „zlota" (antypolska) mysl:


(...) spoleczenstwo polskie powinno stopniowo rezygnowac z zasad suwerennosci panstwowej na rzecz struktur integrujacej Europy (...) eksponowania swej dumy narodowej, winni kryty­cznie odnosic sie do tradycji narodowej i ograni­czac jej role w wychowaniu, zwlaszcza w ksztaltowaniu postaw mlodego pokolenia („Po prostu" 9/1991).

Janusz Reiter, dyrektor Centrum Stosunków Mie­dzynarodowych, to taki sam mutant zydokomuny jak wyzej wymienieni budowniczowie. Jednosci europejskiej"6. Kariere rozpoczynal w „GW". 


1. No wlasnie: Woyciechowska, a nic: Wojciechowska....

2. Zydowski „kombatant" Marca 68, byly ambasador w Kijowie, o którym mawiano, ze jest zywym „bahromctrcm" nasycenia dyplomacji pracownikami Bezpieki. Zob.: K. Górecki: antypolonizm polskiego MSZ" - cykl artykulów w „Naszej Polsce" od wrzesnia 1996 r.

3. Jeden z czwórki „historyków", którzy nielegalnie grasowali przez kilka miesiecy w archiwach UB-SB: Holzer, Szechter-Michnik, Ajnenkiel, Kroil.

4. Syn Trzeciakowskiego - Andrzej - pracuje w Fundacji Rockefellera, zona — sekretarzem Generalnym Pcn-Clubu.

5. Powicdziat: „Sadze, ze patriotyzm jest mozliwy dopiero wtedy, kiedy czlowiek jest kosmopolita, bo w przeciwnym wypadku jest on podszyty ksenofobia, nienawisca". („Panorama", 18 XII 1998).

6. Slogan ze statutu CSM.


35

Przez kilka lat - ambasador niepolskich spraw w Republice Fe­deralnej Niemiec. Jego nazwisko padnie takze wsród czlonków Klubu Europa.

Piotr Nowina-Konopka: byly wspólpracownik Lecha Walesy z okresu Komitetów Obywatelskich, potem ostro w góre i na zachód:

minister stanu przy „prezydencie" RP Wojcie­chu Jaruzelskim, czlonek prezydium i czlonek Rady Krajowej UD/UW, etatowy posel I, II i III kadencji! Potem (1999) rektor (!) Kolegium Europejskiego z siedziba w Natolinie.

Centrum Spraw Miedzynarodowych - czytaj - niemieckich, w swym statucie jest tak samo zlotouste, jak wiele innych podobnych agentur euro-folksdojczyzmu:

Jednym z podstawowych celów fun­dacji jest wspieranie wszelkich inicjatyw spolecznych i politycznych majacych na celu przygotowanie Polski do czlonko­stwa w Unii Europejskiej (...) fundacja wspiera instytucje kulturalne, naukowe

i pedagogiczne, które przyczyniaja sie do poglebienia zwiazków Polski z instytucjami europejskimi, pragnie uczestniczyc w budowie wolnego, odpowiedzialnego i sprawiedliwego spoleczenstwa.


Same lgarstwa, bo przeciez:

- jestesmy juz wolni, wiec nie jest nam potrzebna jakas super-wolnosc stemplowana sztanca eurogermanizmu;

- „wolne, sprawiedliwe i odpowiedzialne spoleczenstwo" juz zbudowalismy w ciagu ostatnich dziesieciu lat pod swiatlym przewodnictwem „okraglostolowej" zydoko-muny czerwono-rózowej, po cóz wiec budowac cos, co jest zbudowane? Jezeli zas nie zostalo jeszcze zbudowane, to znaczy, ze „budowali" nas albo dyletanci, albo wrogowie, mieli bowiem wolna reke;

- cos nie tak z ta budowa „sprawiedliwego spoleczenstwa", bo ma byc pariasem Euro­py zachodniej, eurokolchozu w swiatowym handlu.


Najwazniejszym powodem budowania „jednosci europejskiej", jest rzekomo rów­noprawnosc w wymianie handlowej. Jezeli jej nie ma, jest wasalizm o róznych skalach kolonializmu. Oficjalnie przyznal istnienie tej haniebnej nierównosci sam sekretarz generalny ONZ - Kofi Annan, który przed konferencja Swiatowej Organizacji Hand­lu w Seattie (stan Waszyngton)7 oznajmil, ze taryfy celne nakladane przez kraje najzamozniejsze na towary importowane z krajów rozwijajacych sie - sa obecnie czterokrotnie wyzsze niz cla zaporowe na towary sprowadzane do nich z krajów wysoko rozwinietych7. 


1. Konferencja rozpoczela sie 30 listopada 1999. Tematem byla dalsza „liberalizacja" handlu swiatowego. Z tej okazji odbyly sie tam burzliwe demonstracje przeciwko owej „liberalizacji" niszczacej gospodarki krajów „Trzeciego Swiata". Jeszcze burzliwiej protestowano (30.1.2000) przeciwko zjazdowi bossów Swiatowego Forum Ekonomicznego w Davos. Zob. foto.



36

Zatem pytanie z podwórka polskiego: do której kategorii panstw zostaniemy zaliczeni po kolonizacji Polski przez euro-germanizm? Odpowiedz „eurofolksdojczy" spod znaku takich agentur jak Centrum Spraw Miedzynarodo­wych jest znana i stala: Nic podobnego! Bedziecie równymi partnerami! Same korzysci!


Z euro-milionów slanych na wspieranie takich agentur jak CSM, wydaje sie anty­polskie, klamliwe propagandowe agitki. CSM wydalo m. in. ksiazke Barbary Ociepla.-Niemcy wypedzeni - wróg czy sprzymierzeniec Wydawca przyznaje otwarcie, ze jada z reki niemieckich „wypedzonych" Publikacja zostala wydana za pieniadze Fundacji Wspólpracy Polsko-Niemieckiej ze srodków Republiki Federalnej2.


Autorka tego usluznego gniota zrecznie propaguje „krzywdy" „wypedzonych" Niemców, a gdy trzeba pomniejsza agresywnosc „wypedzonych" w ich krucjacie prze­ciwko zachodnim granicom Polski. Jak przystalo na wyrobnice propagandy niemiec­kiej, autorka nazywa wysiedlonych „wypedzonymi". Jest to historyczne klamstwo.

Dzieki temu werbalnemu naduzyciu, do „wypedzonych" zalicza dobrowolnych uciekinierów przed nadchodzaca Armia Czerwona; wysiedlonych na mocy zmowy „Wielkiej Trójki"; wysiedlonych przez powojenne wladze „polskie" po 1947 roku, czyli poza decyzja poczdamska „Wielkiej Trójki". Wsród „wypedzonych" pomiescila rów­niez wszystkich tych, którzy wyjechali z Polski po nieformalnych uzgodnieniach Polski z RFN, czesto „na sile" podajacych sie za Niemców. W rezultacie przyjecia przez auto­rke formuly „wypedzeni", do tego grona zaliczaja sie równiez ich potomkowie drugiego i trzeciego pokolenia, gdyz wedlug obowiazujacego niemieckiego prawa, status „wy­pedzonych" jest dziedziczny. Po czterdziestu latach armia „wypedzonych" urosla wedlug stanu na 1999 rok do 10,7 min osób, co daje 19 proc. ludnosci RFN, z czego 6,2 min pochodzi z terenów Polski.


Nikczemnym naduzyciem i obelga dla milionów wypedzonych Polaków jest taki np. fragment dywagacji Barbary Ociepki:

(...) stosowanie terminu „wypedzony" moze nas naprowadzic na problem wspólnoty losu Polaków i Niemców, którzy wbrew wlasnej woli musieli opuscic strony ojczyste.

Trzeba tej pani przypomniec, co zreszta chyba zbedne, ze kilka milionów Polaków zostalo brutalnie wypedzonych przez Niemcy hitlerowskie z pasa ziem zachodnich i pólnocnych, od Slaska poprzez Poznanskie i Gdanskie po Prusy Wschodnie. I to, ze dziesiatki tysiecy Polaków zostaly tam bestialsko zamordowane w ramach ludobó­jczej eksterminacji. I to, ze wspólnik Hitlera - Stalin wymordowal okolo póltora mi­liona Polaków kresowych. Jedno z licznych pytan do takich jak Barbara Ociepka powinno brzmiec: dlaczego Niemcy nie dopominaja sie - w ramach „pojednania" polsko-niemieckiego, powrotu kilku milionów Polaków wypedzonych z ziem dzisiejszej i przedwojennej Polski, na która Niemcy napadli razem z zydo-bolszewia Stalina?


1. „Nasz Dziennik", l grudnia 1999.

2. „Nasza Polska" 3 grudnia 1999.


37

Erika Steinbach, agresywna szefowa owego Bund der Vertriebenen ma gotowe rozwiazanie problemu milionów Polaków wypedzonych ze wschodu. Podczas pobytu w Polsce w listopadzie 1999 roku sugerowala wyraznie, ze sami mamy odebrac to, co nam odebrali sowieci i powrócic na Kresy! Zadania powrotu mamy kierowac do Ro­sji. Tak wiec „wypedzona" ofiarowuje nam Inflanty imc pana Zagloby, a przy okazji proponuje straszliwe konflikty z tymi panstwami. A moze tylko odslania rabek tajemni­cy przyszlej Eurazji, kiedy to nie bedzie juz zadnej Polski, Ukrainy, Bialorusi, Litwy, tylko wielka Eurazja po Ural?


Neofaszystowskie oblicze Eriki Steinbach zajasnialo w calej krasie z okazji 55. rocznicy zakonczenia wojny. We „Frankfurter Allgemaine Zeitung" z 8 maja 2000 r., w obszernej elukubracji pod tytulem: Okrucienstwo trwalo jeszcze po wojnie, Stein­bach wbija do niemieckich glów kolejna dawke ich „historycznej krzywdy". Owszem, podczas wojny nieustaleni narodowosciowo „nazisci" popelnili wiele zbrodni - pisze Steinbach, ale po wojnie niewinni Niemcy doznali potwornych cierpien. Gdzie? W Ju­goslawii, Czechoslowacji i -uwaga! - na terenach Odra-Nysa pod panowaniem pol­skim1 . I dalej: Do 1950 roku -ponad 15 milionów Niemców wypedzono z ich heimatu. Pod nazwa: heimat E. Steinbach rozumie ojczyzne. Tam, gdzie stanela noga Niemca, zawsze ziemia stawala sie ich heimatem. Dlatego tez heimatem byly wsie Wielkopolski i Pomorza, skad hitlerowcy przepedziwszy w okrutnych warunkach setki tysiecy Pola­ków, nasiedlili tam swoich. Tym samym tereny te staly sie ich heimatem, a pózniejsza ich ucieczka przez wojskami sowieckimi, to wlasnie te okrutne cierpienia niewinnych Niemców. Skromnie dodajmy, ze przesiedlenia i ewakuacje ludnosci niemieckiej odby­waly sie przed nadejsciem frontu, z nakazu wladz niemieckich lub dobrowolnie - z na­kazu strachu przed odwetem wojsk sowieckich za kilkadziesiat milionów Rosjan poleglych, wymordowanych przez rodaków owych „okrutnie wypedzanych" Niemców. Heimatem byly takze ziemie Zamojszczyzny, z której bestialsko wysiedlono do obozów koncentracyjnych dziesiatki tysiecy rolników, a ich dzieci zabrano do zniemczenia, na­stepnie nasiedlono tam Niemców z Besarabii.


Federalny Urzad Statystyczny notowal rzekomo okolo 1000 samobójstw Niemców w miejscowosci Trzcianka, przerazonych nadciagajaca ze wschodu wspólodpowie­dzialnoscia za zbrodnie ich rodaków. Ale Erika Steinbach nie obwinia swych rodaków -„nazistów" czyli hitlerowców, za smierc 80 000 niemieckich mieszkanców Wroclawia, zamienionego przez nich w „Festung Breslau": spadly na nich niezliczone bomby i po­ciski dzial sowieckich.


I final tych historycznych (histerycznych) falszerstw w wykonaniu szefowej „prze­siedlenców":

Do dzis te idace w miliony przestepstwa przeciw prawom czlowie­ka z polowy XX w. sa nie naprawione. Potrzeba swiadomosci i woli na­prawy tych przestepstw ze strony panstw, na obszarze panowania których zostaly one popelnione.

 l. Za: „Mysl Polska" 4 czerwca 2000.



38

W porzadku, zgoda, pani Eriko: potrzeba swiadomosci i woli. Ale zacznijmy od woli spadkobierców owych tajemniczych „nazistów". Najpierw trzeba ich nazwac kon­kretnie. Ustalic ich narodosc. Nastepnie naprawic niewyobrazalne krzywdy i cier­pienia wyrzadzone przez owych „nazistów"-okupantów, na terenach Odra-Nysa pod panowaniem polskim. Ale nie tylko na tych terenach. Na terenach od Odry po Wi­lno, Lwów i dalej jeszcze: w obozach koncentracyjnych polozonych na terenach rdzen­nie niemieckich. Zadoscuczynic za niewolnicza prace setek tysiecy Polaków. Zadoscuczynic za smierc szesciu milionów Polaków, w tym okolo dwóch milionów polskich Zydów - ci jednak juz odebrali od Niemców ile tylko chcieli - na zadoscuczy­nienie czekaja potomkowie Polaków i caly naród. Trzeba wreszcie zadoscuczynic za zniszczenia wojenne szacowane na okolo 500 miliardów dolarów. Trzeba przyjac niemiecka wspólodpowiedzialnosc za zbrodnie socjalizmu bolszewickiego popelnione na wschodzie i w calej powojennej resztówce Polski; za wysiedlenie i smierc okolo póltora milona Kresowiaków; za niewyobrazalna skale sowieckiej grabiezy, wreszcie;

za straszliwy powojenny terror sowiecko-zydowskiej okupacji; za bezlitosna eksploata­cje gospodarcza przez ponad 40 lat; za cywilizacyjny regres Polski i Polaków w stosun­ku do reszty Europy.


To wszystko bylo bezposrednim skutkiem wspólnej agresji narodowego socja­lizmu niemieckiego i komunistycznego socjalizmu sowieckiego na Polske.

Dopiero po tych zadoscuczynieniach, drugie i trzecie pokolenie polskich ofiar niech zasiadzie z drugim i trzecim pokoleniem katów i morderców do ustalania „cierpien" tych ostatnich.


Rocznica kapitulacji Niemiec zostala przez „Allgemaine Zeitung" „uczczona" ty­lko tym roszczeniowym, bezczelnym festiwalem zadan Eriki Steinbach. Ta wplywowa gazeta tylko w ten sposób „uczcila" kapitulacje ich ojców. Wylacznie pre­tensje - zadnego poczucia winy, zadnej swiadomosci i woli naprawy tych ludobój­czych przestepstw.


Eurofolksdojcze maja wspólny genotyp polityczny. Taki np. Piotr Zak, byly rzecznik „Solidarnosci", rzekomy antykomunista: kiedy wszedl do „Kne-Sejmu" w ramach dywersyjnego nowotworu pod nazwa AWS, wszystkie swoje wplywy podporzadkowal realizacji polityki Unii Wolnosci. 

Zak kierowal bowiem pismem pod wymowna nazwa:

„Bez granic - Grenzenios" 7. Wydawanie tej niemieckiej agitki finansowalo tzw. Stowarzyszenie Rozwoju Europejskiego Trans Europa oraz Komisja Krajowa (1999) NSZZ „Solidarnosc", dajac na ten cel lokal i wyposazenie redakcji. Pismo posiadalo swój niemieckojezyczny odpowiednik we Frankfurcie na Odra. Wykladnie programu „Bez granic - Grenzenios" dal niejaki Józef Neuman. 


Pytany o swój a tozsamosc odpo­wiedzial na lamach „Bez granic": Swojsko czuje sie tam, gdzie mi dobrze. W tym sa­mym internacjonalnym duchu wypowiadal sie Piotr Zak: jest wazne, by mlodzi Polacy budowali Europe bez granic2.

1. Nie wiem, czy kieruje nim dotychczas.

2. Kiedy swego czasu zapytano Z. Wrzodaka, co sadzi o P. Zaku odpowiedzial aluzyjnie: Powinien zgolic brode! Dlaczego powinien ja zgolic — wystarczy jeden rzut oka!...

 


39

Studium Generale Europa


Powstalo w 1997 roku na bazie Akademii Teologii Katolickiej. Na inauguracji przemawial ks. Helmut Juros. Wykladowcami w Studium Generale Europa zostali m.in.: abp Józef Zycinski i wspominany juz Jacek Saryusz-Wolski.

Stanowisko dyrektora Studium powierzono Europejczykowi patentowanemu przy­naleznoscia do Bilderberg Group, czyli Andrzejowi Olechowskiemu, który byl juz wówczas wykladowca Akademii Teologii Katolickiej. Przemawiajac jako dyrektor na inauguracji Studium, Olechowski poinformowal, ze Studium powstalo przy duzej po­mocy Fundacji Konrada Adenaiiera i Fundacji Batorego.

W Radzie Programowej Studium znalezli sie m.in. biskup T. Pieronek, a takze arcybiskup J. Zycinski, o. Jacek Salij OP, o. Maciej Zieba oraz  H. Suchocka i mec. K. Piesiewicz 7.


Kierownikiem naukowym Studium zostal ks. prof. Helmut Juros z ATK. Dluga jest lista innych funkcji tego eurokraty. Oto niektóre: kierownik Katedry Etyki Spolecz­nej, Politologii i Nauk Spolecznych ATK; czlonek Europejskiego Stowarzyszenia Teo­logii Katolickiej; czlonek Europejskiego Stowarzyszenia Etyków (Societas Ethica); czlonek Francuskiego Stowarzyszenia Teologów-Etyków; czlonek Stowarzyszenia Górres-Geselschaft; czlonek Stowarzyszenia Rady Redakcji „Przegladu Teologiczne­go"; wspólpracownik Miedzynarodowego Przegladu Teologicznego „Communio";

w latach 1987-1990 rektor ATK; profesor goscinny Uniwersytetu w Mainz; doktor honoris causa Uniwersytetu w Bonn (1993); czlonek Prymasowskiej Rady Spolecznej (1986-1991); przez hunte Jaruzelskiego odznaczony (1984) Krzyzem Orderu Od­rodzenia Polski.



W Radzie Programowej Studium Generale Europa jest takze ks. Andrzej Koprowski: szerzej o nim - w informacji o Narodowej Radzie Integracji Europejskiej.


Klub Europa
Wazna i bardzo wplywowa agentura globalizmu wpychajaca Polske w grzezawisko Unii Germano-Europejskiej. Sklad zarzadu Klubu oraz lista czlonków, to mieszanina masonerii, wojujacego antypolonizmu i antykatolicyzmu o róznym stopniu antypol­skiego zaprzanstwa. Oto oni:

Zarzad Klubu Europa:

B. Geremek - prezes; ks. Stanislaw Opiela - wiceprezes.

Czlonkowie Zarzadu:

Marek Edelman, Zofia Kuratowska, J. Onyszkiewicz.

Czlonkowie Klubu:

J. K. Bielecki, J. Blonski, Michal Boni, Józef Chajn, K. Dziewanowski, Wlad. Fra-syniuk, Aleksander Gieysztor(f), Aleksander Hali, Jerzy Holzer, Zbigniew Janas, Jan

 l. „GW" 29 kwietnia 1997.



40

Zofia Kuratowska. Z: Okragly stól. Stanislaw Stomma. Z: Okragly Ryszard Reiff. Z: Okragly stól. Kto Kto jest kim. (Wyd. Mysl, Warszawa sfó/. Kto yesf tom. (Wyd. Mysl, War- jest kim. (Wyd. Mysl, Warszawa 1989) 

Janowski, Ryszard Kapuscinski, Leszek Kolakowski, Marcin Król, Jan Józef Lipski(f), Witold Lutoslawski("j"), Tadeusz Mazowiecki, Antoni Maczak, Krzysztof Michalski, Adam Michnik, Artur Miedzyrzecki(f), Czeslaw Milosz, Karol Modzelewski, Ryszard Reiff, Janusz Reiter, Piotr Slonimski, Aleksander Smolar, Stanislaw Stomma, Jan Józef Szczepanski, Andrzej Szczypiorski(f), Józef Slisz, Józef Tischner(f), Witold Trzecia-kowski, Jerzy Turowicz(f), Andrzej Wajda, Andrzej Wielowieyski, Jacek Wozniako-wski, Andrzej Kajetan Wróblewski, Henryk Wujec, Krystyna Zachwatowicz, Andrzej Ziabicki.


Grupa Windsor


Powstala w 1994 roku. Na wiesc ojej powstaniu, globalista Geoffrey Pattie wy­krzyknal: To najlepsza wiadomosc, jaka nadeszla z bylych panstw komunistycznych Eu­ropy Srodkowej od czasu upadku komunizmu1.

Skad taka euforia na wiesc o powstaniu Grupy Windsor, karykatury brytyjskiej Par­tii Konserwatywnej?


Czesciowo wyjasnia tajemnice tego entuzjazmu programowy tekst zmieszczony w biuletynie Grupy Windsor. Deklaruje sie \.sm promowanie procesów prywatyzacyj­nych w Polsce, dlatego przedstawiciele europejskiej oligarchii powitali powstanie tej ich agendy jako najwazniejsze wydarzenie w Europie Srodkowej od czasu upadku komunizmu. Bo przeciez chodzi wylacznie o „prywatyzacje", czyli o grabiez majatku Polaków i poprzez te grabiez - likwidacje jej suwerennosci, nastepnie likwidacje samej Polski.

1. „Nowa Solidarnosc" nr 12, pazdziernik 1996.



41

Liderami tej grupy byli i sa: Witold Gadomski - ten od afery FOZZ 7, Andrzej Arendarski, Aleksander Hali, K. Ujazdowski, Tomasz Szyszko, Krzysztof Pawlowski, Jerzy Nowakowski, Bronislaw Komorowski.

Grupa Windsor natychmiast nawiazala kontakt z tzw. Miedzynarodowym Funduszem Republikan­skim i Heritage Foundation. Reprezentuj a one tradycje tzw. „konserwatywnych rewolucji". Szef Heritage Foundation - Edwin Feulner przebywal w Pultusku w 1994 roku na zaproszenie tych polskich windsorowców. Wiel­bil tam wolny rynek i nowy porzadek swiata w wydaniu masona George'a Busha i nadnarodowych korporacji z GATT2 na czele. Organizacja ta jest promotorem pato­logicznego liberalizmu, którego prawdziwym i jedynym celem jest podporzadkowanie porzadku gospodarczego swiatowemu nieporzadkowi. 


Zmierza do zniesienia cel na wszystkie produkty i wszedzie. Taka teoria wolno­rynkowa jest zgubna dla krajów rozwijajacych sie, slabych lub obezwladnionych prze­chodzeniem z gospodarki panstwowej na prywatna. Zniesienie barier celnych to niepohamowana inwazja na gospodarki panstw slabych. Znika ochrona towarów krajo­wych. Nastepuje zalew rynku tych panstw, przy jednoczesnym ograniczaniu ich ekspo­rtu do panstw bogatych. O tym wlasnie mówia eurokraci wlacznie z Kofi Annanem, sekretarzem generalnym ONZ, gdyz wieje groza z nadciagajacego chaosu swiatowej gospodarki.


Tenze Feulner awansowal na stanowisko przewodniczacego Towarzystwa Mont Pelerin - ekskluzywnej, wplywowej i hermetycznej grupy przedstawicieli starych ro­dzin arystokratycznych Europy, zwlaszcza Wielkiej Brytanii. Mont Pelerin powstalo w 1947 roku w miejscowosci o tej wlasnie nazwie. Juz wtedy, na zebraniu organizacyj­nym debatowano nad sposobami niszczenia wiezi narodowych w panstwach Europy Slowianskiej. Byli tam przedstawiciele Unii Pan-Europejskiej powstalej w 1920 roku z inicjatywy wymienionego juz mieszanca niemiecko-japonsko-zydowskiego - Richarda Coudenhove-Kalergi, prekursora Pan-Europy na gruzach panstw narodowych. Szescdziesiat lat pózniej, na posiedzeniu Towarzystwa Mont Pelerin pouczano obe­cnych tam ekonomistów, ze najlepsza forma gospodarki jest brak wszelkich zasad, „szara strefa", dowolne zatrudnianie i wyrzucanie z pracy robotników, brak gwa­rancji placy minimalnej, ochrony socjalnej, itd.


Takie to warunki akceptowali „polscy windsorowcy" w perspektywie wejscia Unii Pan-Europejskiej do Polski.


Maja ku temu powody. Taki A. Arendarski, potentat biznesu „z niczego", czyli z pookraglostolowego chaosu, zasiada w radach róznych holdingów. 

1. Zob.: Miroslaw Dakowski, Jerzy Przystawa: Via Bank i FOZZ. O rabunku finansów Polski. Wyd. Antyk. 1992.

2. Generale Agreement on Transport and Trade - „Powszechna Umowa w sprawie Taryf Celnych i Handlu". O masonskich konotacjach G. Busha pisze szerzej w: Bestie konca czasu. Wyd. Retro 2000.


42

Jest kumplem prezydenta A. Kwasniewskiego, podobnie jak inny windsorowiec - W. Gadomski. To Ga-domskiego umieszcza Michal Faizman, kontroler NIK i potem autor protokolów pokontrolnych w aferze FOZZ - w gronie odpowiedzialnych za te gigantyczne sprze­niewierzenie funduszy panstwa na miare przestepstwa stulecia!


Z kolei Aleksander Hali, to „obrotowy" skoczek z partii do partii, zawsze jednak na uslugach UW. Przed wyborami parlamentarnymi stworzyl partie „konserwatywna", nastep­nie jako „konserwatysta" wcisnal sie do AWS i na tym koniu wjechal ponownie do „Kne-Sejmu" kadencji 1997-2001. To samo udalo sie K. Ujazdowskiemu i mamy w „Kne-Sejmie" dwóch koneserów „konserwatyzmu" na wzór Mont Pelerin i Pan-Europa.


K. Ujazdowski juz jako posel nowej kadencji ze zdwojona energia i buta pouczal polskich prawicowców, a takze centroprawice (?), ze powinni laczyc sie pod skrzydlami jednej partii. Mial na mysli zbieranine pod nazwa AWS. Byli juz wtedy za powolaniem powiatów, wielkich regionów, potem za przyznaniem tym regionom uprawnien do pro­wadzenia samodzielnej polityki zagranicznej.


Partia „Konserwatywna" A. Halla, K. Ujazdowskiego, Arendarskiego i Gadomskiego polaczyla sie ze Stronnictwem Ludowo-Chrzescijanskim i przybrala nazwe Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Ten szyld byl im potrzebny do udawania odrebnosci politycznej i powolania Grupy Windsor. Potem juz szlo gladko: czlonko­stwo Halla w Radzie Polityki Pienieznej i innych wplywowych bastionach globalizmu. Kiedy przewodniczacy „Solidarnosci" w Ursusie - Zygmunt Wrzodak powiedzial w 1977 roku, ze srodowiska polityczne, które symbolizuje Geremek, Michnik, Kuron, alergicznie reaguje na retoryke narodowo-katolicka - grupa „intelektualistów" podpi­sala list protestacyjny-wsród nich byli wypróbowani „górale": Bartoszewski, S. Bratkowski, A. Hali, ks. L. Kantorski, M. Komorowska, T. Mazowiecki, A. Miedzyrzecki, S. Stomma, H. Suchocka, J. Turowicz, A. Wajda, A. Wielowieyski - ta sama jak wszedzie i zawsze, katarynka tych samych nazwisk...


Narodowa Rada Integracji Europejskiej
Te wplywowa agenture polskojezycznej eurokracji powolal jesienia 1999 roku premier J. Buzek. Powstala w pospiechu: impulsem okazal sie grozny spadek stanu oglupienia Polaków europejska prounijnoscia ponizej 50 proc. ankietowanych. Nowa agenda firmowana przez J. Buzka pod nazwa Narodowej Rady Integracji Europejskiej, ma rozpetac i kierowac zmasowana propaganda na rzecz eurounijnego raju.


Czolowi „eurastenicy" przyznali oficjalnie z pozycji poslusznych najmitów, ze za­niedbywali ten odcinek propagandowego frontu.

Przebrnijmy przez liste glównych sygnatariuszy owej Rady, przez ich liczne, eks­ponowane funkcje rzadowe, a zwlaszcza pozarzadowe. Ujawnia sie wtedy w calej ja­skrawosci dwie prawidlowosci:

- ogromna laczna sila wplywów tego ciala

przenikajacego personalnie - niczym no­wotwór zlosliwy - wszystkie decyzyjne organy panstwa;

- wspomniana juz katarynkowa powtarzalnosc nazwisk „eurofolksdojczy", gaulajterów i obecnych wlascicieli Polski.



43

I okolicznosc trzecia, wylacznie teoretyczna, zyczeniowa, wynikajaca z pozo­stalych:

- gdyby grupe okolo 50-60 stale rzadzacych Polska od 1990 roku gaulajterów eurofaszyzmu, pewnego razu „zaokretowac" na jakis luksusowy jacht i wyekspediowac ich na przyslowiowy Madagaskar, a jeszcze lepiej - w okolice Góry Sy­naj, bez prawa powrotu - to by sie okazalo, ze Polska zostala pozbawiona liderów „Kne-Sejmu", rzadu, wybitnych „intelektualistów", „autorytetów moralnych", fachowców; nagle przestaloby sie nam spieszyc do UE; moglyby odrodzic sie takie atawizmy jak patriotyzm, katolicyzm, poszanowanie rodziny, moralnosc; skon­czylaby sie „pogoda" dla fundacji, rad, instytutów „miedzynarodowych"; pro­mowanie dewiacji, pornografii, aborcji; nie mialby kto zwalczac naszego „antysemityzmu", ksenofobii, nacjonalistycznego i religijnego „fundamentali­zmu"; demokracja, wolnosc, tolerancja, prawa czlowieka, zostalyby wystawione na smiertelne niebezpieczenstwo.

Od marzen przejdzmy do brutalnej rzeczywistosci - do Narodowego Instytutu Inte­gracji Europejskiej, dzialajacego przy premierze jako zarazem przewodniczacym Ko­mitetu Integracji Europejskiej.

J. Buzek powiedzial otwarcie, ze glównym celem powstania oraz istnienia Rady In­tegracji Europejskiej jest przeciwdzialanie spadajacemu poparciu dla naszego „wstapie­nia" do UE.


Wmawia sie naiwnym, ze Rada jest „pluralistyczna", otwarta dla euroentuzjastów jak i dla euro-sceptyków. Zatem przyjrzyjmy sie temu pluralizmowi.

Andrzej Arendarski, przedstawiciel czerwono-rózowego biznesu, w rzadzie H. Suchockiej minister wspólpracy gospodarczej z zagranica, od czerwca 1997 prezes Krajowej Izby Gospodarczej7; przewodniczacy Rady Nadzorczej Agros Holding SA.; sekretarz generalny zarzadu „Lewiatana". Arendarski to równiez czlonek Rady Pro­gramowej Wyzszej Szkoly Biznesu i Przedsiebiorczosci w Ostrowcu Swietokrzyskim -obok W. Cimoszewicza, Henryka Goryszewskiego, Wieslawa Chrzanowskiego i dr. Eugeniusza Gorczycy - sekretarza generalnego Fundacji Wspólpracy Polsko-Nie-mieckiej, a takze Longina Pastusiaka z SLD. W kolekcji funkcji Arendarskiego jest ta­kze seniorowanie Polskiej Izbie Mlodych Przedsiebiorców, w której „dziala" takze byly premier Jan K. Bielecki.

Henryka Bochniarz, to kolejna charyzmatyczna postac przyciagajaca opornych Polaczków do Unii Europejskiej w ramach Narodowej Rady Integracji Europejskiej. Byla stypendystka Fundacji Fulbrighta, potem pracowala w Instytucie Koniunktur i Cen. W 1991 roku zalozyla Stowarzyszenie Doradców Gospodarczych; prezes Zarzadu NICOM Consulting Ltd. Kierowala „projektami prywatyzacji" wielu przed­siebiorstw. Jest czlonkiem Business Centre Ciub i poprzez te funkcje jest czlonkiem Komitetu Rady Ministrów, którym kieruje Leszek Balcerowicz.


1. Zob.: A. Echolette: „Nasza Polska", 8 grudnia 1999.

2. W Radzie „Lewiatana" wystepuja takie tuzy ukladu politycznego jak Andrzej Podsiadio (PBK. S.A.), Grzegorz Tuderek czy Kazimierz Grabek - ten od slynnej afery zelatynowej.



44

Jan Mujzel - to kolejny wszechobecny i nie­zastapiony. Czlonek Fundacji CASE, ekonomista z ukladu PZPR - SLD.

- Zbigniew Niemczycki: nowobogacki wlasciciel Cur-tis Group, byly wlasciciel montowni telewizorów w Mlawie i firmy White Eagle. Czlonek Business Centre Ciub, czlonek KRM przy Balcerowiczu.

- Krzysztof Pawlowski: juz wymieniany wsród nie­zastapionych, czlonek Rady Zalozycieli i Rady Orga­nizatorów Business Centre Club.

- Grzegorz Wójtowicz: czlonek Rady Polityki Pienieznej. 



W 1991 roku prezes NBP, wice-gubemator, a po­tem gubernator Banku Swiatowego ze strony polskiej, gubernator Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR); od 1992 dyrektor finansowy fir­my „Sobieslaw Zasada Ltd."; 1996-1998 prezes Rady Banku Handlowego w Warszawie, potem przewodniczacy Rady BGZ S.A.


Tacy to „eurosceptycy" z grupy biznesmenów zasiadaja w Narodowej Radzie Inte­gracji Europejskiej. 

Z polityki:

- Marek Belka: doradca ekonomiczny (p-)rezydenta A. Kwasniewskiego; w stanie wojennym - sekretarz POP Uniwersytetu Lódzkiego; konsultant MFW, Banku Swiatowego, Miedzynarodowej Korporacji Finansowej, Programu Rozwoju Narodów Zjednoczonych. Autor apologetycznych prac o doktrynie ekonomicz­nej Miltona Friedmana. Byl czlonkiem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (1995), wiceprzew. Rady Strategii Spoleczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów, a w rzadzie W. Cimoszewicza - wiceprezes RM i minister finansów.

- Jan Borkowski: czlonek Polskiej Rady Ruchu Europejskiego.

- Stanislaw Grocholski: przedstawiciel Europejskiego Ruchu Federalistów.

- Danuta Hiibner: byla szefowa kancelarii prezydenta Kwasniewskiego.

- Lech Kaczynski: byly prezes NIK (1992-1995), senator (1989) z listy OKP, posel PC w sejmie I kadencji; wiceprz. Rady Programowej Instytutu Spraw Publicznych (finansowanego m.in. przez Fundacje Batorego) i zagraniczne agendy sorosowskie, potem minister sprawiedliwosci.

- Maria Karasinska-Fendler: czlonek Polskiej Rady Ruchu Europejskiego.

- Marian Krzaklewski: przewodniczacy NSZZ „Solidarnosc", zaprzaniec ruchu zwiazkowego, lennik Unii Wolnosci.

- Czeslaw Kulesza: wiceprzewodniczacy Rady Naczelnej PPS towarzysza Ikonowicza.

- Zdzislaw Najder: czlonek Polskiej Rady Ruchu Europejskiego, „kurier Waszyngto­nu i Brukseli do Warszawy".

- Andrzej Olechowski: dlugo by wyliczac jego synekury. W komunistycznym rzadzie Messnera (1988-89) dyr. dep. W Min. Wsp. Gosp. z Zagranica, ekonomista w Ban­ku Swiatowym w Waszyngtonie (1985-87) i UNCAD w Genewie. 



45

Wedlug stanu na 1999: przewodniczacy Rady Nadzorczej Central Europe Trust, czl. Rady Polityki Zagranicznej, US-EU - Poland Action Commission, Polskiej Ligi Europejskiej Wspólpracy Gospodarczej. 

Czlonek licznych komitetów doradczych, które musimy wymienic ze szczególna atencja:

- Goldman Sachs;

- Creditanstalt;

- Banca Nationale del Lavoro;

- International Finance Corporation;

- Miedzynarodowe Centrum Demokracji;

- Centrum Promocji Kobiet;

- Instytut Studiów Wschodnich;

- Fundacja Spraw Publicznych;

- Fundacja Batorego;

- Fundacja Rozwój SGGW; a

- Bank Handlowy w Warszawie (czl. Zarzadu). Witold Trzeciakowski: biesiadnik Okraglego Stolu, czl. RM w rzadzie „Grubej Kre­ski". Rozstrzygnal o wyborze W. Jaruzelskiego na stanowisko prezydenta - oddal glos niewazny, podobnie jak to uczynili uczestnicy tej magdalenkowskiej zmowy:

Stelmachowski, Al. Paszynski, A. Wielowiejski, S. Stomma, W. Kulerski, i A. Mitkowski. Trzeciakowski to czlonek -jakzeby inaczej - „Polskiej" Rady Ru­chu Europejskiego; Roman Wierzbicki: szef NSZZ „Solidarnosc" Rolników Indywidualnych. Wraz z Wladyslawem Serafinem z Kólek Rolniczych, poszedl „za chlebem" do Unii Euro­pejskiej;

Andrzej Zoil: Europejczyk w kazdym calu, sedzia Trybunalu Konstytucyjnego, od li­stopada 1993 -jego prezes; Jacek Bochenski: prezes Pen-Clubu, od 1946 do 1966 w PZPR. Na znak protestu wystapil z PZPR po usunieciu z niej L. Kolakowskiego. Zaslynal w czasach stalino­wskich z socrealistycznych reportazy z ZSRR i NRD. Czlonek Honorowego Komite­tu Wyborczego UW; Jerzy Ktoczowski: czl. „Polskiej Rady Ruchu Europejskiego"; prof. Tadeusz Skoczny: dyrektor (1996-1999) Centrum Uniwersytetu Europej­skiego w Warszawie7; przew. „Polskiego" Stowarzyszenia Badan Wspólnoty Europejskiej2, z siedziba w Osrodku Badan Integracji Europejskiej Uniw. Gdanskiego3;

prof. Andrzej Stepniak: kierownik tegoz Osrodka Badan Integracji Europejskiej Uniw. Gdanskiego, czlonek „Polskiego" Stów. Badan Wspólnoty Europejskiej; Renata Stawarska: czlonek Zarzadu Stów. Badan Wspólnoty Europejskiej, dyr. Cen­trum Dokumentacji i Badan Wspólnoty Europejskiej; czl. zwycz. „Polskiej" Rady Ruchu Europejskiego;

Edmund Wnuk-Lipinski: przew. Rady Naukowej Inst. Spraw Publicznych;



1. Do zadan CEU nalezy: wspomaganie dzialan do szybkiej {pelniejszej integracji Polski z instytucjami europejskimi.

2. Polish-European Community Studies Association.

3. Cel Stowarzyszenia: wspólpraca z instytucjami Wspólnoty Europejskiej, zwlaszcza z Komisja Europejska



46

- Klub Wschodni;

- Fundacja Katedra Polska (U. Jagiellonski);

- Janusz Reiter: staly lokator i bohater tego rozdzialu. Byly ambasador w Niemczech z nadania UW; kier. Centrum Stosunków Miedzynarodowych (hybryda sorosowskie-go Instytutu Spraw Publicznych); czlonek Rady Programowej „Polskiej" Fundacji im. R. Schumana;

- Wladyslaw Piechocinski: demagog z gatunku chlopskich karierowiczów - Wierzbi-ckiego i Serafina;

- Krzysztof Skubiszewski: byly min. spr. zagr. Zasiada w Radzie Programowej Funda­cji: Miedzynarodowe Centrum Rozwoju Demokracji wraz z A. Olechowskim i Ed­mundem Wnuk-Lipinskim. Rada Programowa, to istny matecznik Unii Wolnosci7;

- Adam Strzembosz, byly prezes Sadu Najwyzszego2;

- Róza Thun: juz wymieniana. Tu dodajmy, ze to córka Jacka Wozniakowskiego -prezes(-ka) zarzadu „Polskiej" Fundacji im. R. Schumana, radna „mumii" Wolnosci w gminie Warszawa;

- Jacek Wozniakowski, tatus Rózy Thun: czlonek zespolu red. „Tygodnika Po­wszechnego", kier. Katedry Historii i Kultury „Polskiej" na Uniwersytecie He­brajskim w Jerozolimie, czl. Rady Fundatorów Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej3.


O tym, jak potrafi paczkowac jedna osmiornica zydokomuny w druga, a druga w dziesiata, swiadczy obecnosc w radzie Fundacji Rozwoju Lokalnego: Jerzego Regul-skiego; Jerzego Stepnia (byly wicem, spr. wew.); Iwo Byczewskiego; A. Celinskiego;

Aleksandra Paszynskiego. W Radzie Nadzorczej owej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej (konkretnie szczecinskiej) oprócz Regulskiego, mamy Al. Gudzowatego (promotora rosyjskiego rurociagu jamajskiego) i Zbigniewa W. Okonskiego - wicepre­zesa Zarzadu PROKOM INYESTMENTS, ministra obrony narodowej w koalicji SLD-PSL, przew. Rady Krajowej Szkoly Administracji Publicznej, czlonka Honoro­wego Komitetu Wyborczego Unii Wolnosci.

- Jerzy Woznicki - rektor Polit. Warsz., wiceprz. Konferencji Rektorów Akademic­kich Szkól Polskich.

- Bohdan Cywinski: obok Krystyny Kersten, A. Stelmachowskiego, A. Zakrzewskie-go i H. Wozniakowskiego - czlonek Rady Naukowej Osrodka Mysli „Polskiej" (o czym oni tam mysla, latwo sie domyslac).

- ks. Prof. Henryk Juros - juz omówiony jako czlonek Studium Generale Europa -kierownik naukowy Studium.

- ks. Andrzej Koprowski S J, jezuita, oddany propagandzie dla UE, czlonek Rady Programowej Studium Generale Europa na warszawskiej ATK.

- ks. Marek Pienkowski, dominikanin.


1. Przew. Wl. Bartoszewski, czlonkowie - L. Balcerowicz, B. Geremek, AL. Hali, K. Kozlowski, J. Lassota (byly prez. Krakowa), Jan Nowak-Jezioranski, Jacek Saryusz-Wolski, Edward Wende, A. Zakrzewski (z SKL – byly min. kultury w rzadzie J. Buzka).

2. Wg pisma: „Unia and Polska" z 22 XI 1999 „reprezentuje prawice!"

3. Kolejny matecznik UW i liberal-komuny.



47

- ks. bp Zdzislaw Tranda - zwierzchnik Kosciola Ewangelicko-Reformowanego, byly \ prezes Polskiej Rady Ekumenicznej.

- ks. abp Józef Zycinski - metropolita lubelski, czlonek Komitetu Honorowego Osro­dka Mysli Politycznej obok L. Kolakowskiego, J. Tischnera, prof. Nikolasa Lobkowicza. Osrodek jest powiazany m.in. z Fundacja Polsko-Niemiecka, dotowana przez Niemców.

Glównymi rozgrywajacymi w imieniu polskiego Episkopatu sa znani czterej bisku­pi: abp Józef Zycinski, abp Henryk Muszynski, bp Tadeusz Pieronek i bp J. Chrapek.Tylko oni wypowiadaja sie w mediach we wszystkich sprawach Kosciola. Czy to przypadek, ze wszyscy czterej sa fanatycznymi entuzjastami naszego „wchodzenia" do UE, a takze katolickimi „otwieraczami" Kosciola „zamknietego", czyli tradycyjnie wiernego swej 2000-letniej historii?



Bp Tadeusz Pieronek w Warszawie, a takze na falach Radia Watykanskiego powiedzial:

Nie ma alternatywy dla Unii (...) jezeli nie do Unii, to gdzie? Wladywostok?

A moze, Ekscelencjo - do Izraela? Blizej, cieplej i Unia Europejska tam nigdy nie wmaszeruje! To pewne jak w Banku Swiatowym!

Unia to niepodleglosc - pod takim tytulem „GW" w numerze z 30 XI 1999 opubli­kowala zbiorowe oswiadczenie, które podpisali m.in. czlonkowie „Narodowej Rady In­tegracji Europejskiej": B. Cywinski, L. Kaczynski, J. Kloczowski, Z. Najder, A. Olechowski, J. Reiter, A. Strzembosz, E. Wnuk-Lipinski, J. Wozniakowski.



Ilez trzeba z siebie/wykrzesac cynizmu oraz intelektualnego (nie mówiac juz o mo­ralnym) - zaklamania, zeby zlozyc podpis pod czyms tak prymitywnie nieprawdzi­wym, tak surrealistycznie groteskowym!...



Fundacja Szimona Pereca


Zalozyl ja Szimon Perec: byly premier rzadu Izraela, byly przywódca Partii Pracy tego kraju. Ten bialoruski Zyd mial burzliwe zycie. Urodzil sie w 1923 roku, a jego obe­cne nazwisko jest wtórne. Wstapil do paramilitarnej organizacji zydowskiej, byl czlon­kiem Robotniczej Partii Izraela. W czasie wojny - aresztowany przez Brytyjczyków za nielegalny handel bronia7.

Powolana przezen Fundacja deklaruje jako oficjalny cel - zalesianie Izraela! Cel to chwalebny dla tego bezlesnego kraiku, ale co ma wspólnego zalesianie Izraela z faktem, ze pelniacy obowiazki prezydenta RP Aleksander Kwasniewski jest czlonkiem Rady Dyrektorów Fundacji, podobnie jak Jan Kulczyk, biznesmen okreslany jako jeden z 500 najbogatszych ludzi swiata?



W styczniu 2000 Perec przybyl z oficjalna wizyta do Polski.

Ten polityczny emeryt byl podejmowany z niezwykla pompa2, a jednoczesnie z tak silna obstawa „goryli", jakby byl najbardziej w swiecie zagrozonym „ViP-em"!

1. W 1994 r. wspólnie z Jasirem Arafatem i Icchakiem Rabinem otrzymal pokojowa Nagrode Nobla.

2. Podejmowal go Al. Kwasniewski, min. spr. zagr. Geremek. Sami swoi...



48

Karykaturalnosc tej obstawy bila w oczy szczególnie podczas jego pobytu w Kra­kowie. Strzeglo go kilkunastu polskich BOR-owców, agenci Mossadu, komandosi w kominiarkach i bronia skierowana lufami w ludzi wchodzacych i zgromadzonych w auli Uniwersytetu Jagiellonskiego. Dyskusja zamienila sie w obrazliwy spektakl bi­cia sie w polskie piersi za nasze rzekome winy wobec Zydów. Celowali w tym Marek Siwiec z Kancelarii prezydenta Kwasniewskiego oraz prof. Józef Gierowski. Jeszcze bardziej zenujaca byla postawa lizusowskiej sluzalczosci w ich wypowiedziach. Marek Siwiec nie przegapil okazji do wypomnienia Polakom „pogromu kieleckiego", jak juz niezbicie wiadomo, calkowicie zaaranzowanego przez Zydów z NKWD i UB dla przy­spieszenia emigracj Zydów i zdyskredytowania AK w oczach Zachodu.


Siwiec wypomnial Polakom „marzec 68" - jak równie dobrze wiadomo - zy­dowska prowokacje majaca na celu powrót Zydów do pelni wladzy. Siwca interesowal tez stosunek Pereca do „ekstremistycznych szalenców"7, jednoczesnie chwalac „nasz" rzad za jego efektowne zwyciestwo nad Kazimierzem Switoniem, samotnym obronca krzyza papieskiego w Oswiecimiu. Prawil z oburzeniem: Jeden szalony czlowiek zrobil nam taki ból! 


We wrzesniu 1997 lajdacko szydzil z papieskiego gestu calowania pol­skiej ziemi wspólnie ze swym pobratymcem A. Kwasniewskim.

Perecowi wyrwalo sie jednak zdanie - wypisz wymaluj - mogace byc sztandaro­wym mottem w obronie opolskiego historyka Dariusza Rataj czaka, który bezstronnie rekapitulowal krytycyzm historyków wobec oficjalnych liczb obrazujacych zydowski holokaust, zwlaszcza istnienie komór gazowych w niektórych obozach zaglady2.


Perec powiedzial bowiem: Nauka jest nieustannym szukaniem prawdy, nawet nieocze­kiwanej... Na to podstawowe prawo, obowiazek i sens kazdej pracy naukowej powolywali sie obroncy dr. Ratajczaka i on sam na swoim procesie. Te same jednak prawdy wypowiadane przez szantazowanego historyka z Opola i zydowskiego dygnitarza - oznaczaja cos calkiem przeciwnego, w zaleznosci od sytuacji i rangi tych, którzy je wypowiadaja.

Co wiec porabia Fundacja Sz. Pereca w Polsce? Dlaczego czlonkiem Rady Dyre­ktorów jest (p-)rezydent Kwasniewski? Czy motywuje go zydowskie pochodzenie, któ­re mu przypominala prasa, a którego nie dementowal, bo i po co? Albo taki Jan Kulczyk: nie interesujmy sie jego pochodzeniem, ani nawet piorunujaco szybko i z ni­czego zbitym gigantycznym majatkiem - zapytajmy, czy Kulczyka interesuje sadzenie lasów w Izraelu? Tak to bywa z fundacjami i fundatorami...



Fundacja Fulbrighta


Wplywowa agentura indoktrynacji slugusów globalizmujest Fundacja Fulbrigh­ta-3. Powstala w 1946 roku w USA z inicjatywy senatora „demokraty" W. Fulbrighta. 

1. Zob.: „Nasz Dziennik", 21 I 2000.

2. Za co wytoczono mu proces sadowy i wyrzucono z pracy.

3. Jamcs William Fulbright (1905-1995), amerykanski polityk, inicjator programu miedzynarodowej wymiany stypendystów w ramach zalozonej przez niego Fundacji. Jej oficjalna nazwa: Fulbright Advanccd Reaserch Awards.




49

Oficjalny cel Fundacji byl i jest wzruszajacy - wzajemne poznanie, zrozumienie (polityczny ekumenizm?), zblizenia miedzy narodami, podniesienie jakosci nauki, sy­stemu prawnego, bankowego i finansowego. Cel rzeczywisty, nigdy nie deklarowany, to pozyskiwanie zwolenników globalizmu we wszystkich wymienionych tu dziedzi­nach: zwolenników o róznym stopniu pózniejszego sluzalstwa.


Aby zostac stypendysta Programu Fulbrighta, nalezy byc pracownikiem uczelni lub jej studentem, ale tylko takim, który po studiach zamierza pracowac naukowo.

Do 1989 roku typowaniem kandydatów do wyjazdów zajmowala sie w Polsce spe­cjalna komisja przy Ministerstwie Edukacji Narodowej. Jak latwo sie domyslic, kandy­dat musial spelniac „odpowiednie" warunki i oczekiwania. Na gruncie panstw bloku sowieckiego, tymi warunkami bylo „podgladanie" wrogiego obozu kapitalistycznego.


Ta komunistyczna krypto-agenturalna orientacja jest nieco mylaca: komunizm byl bekartem poczetym i wyhodowanym przez zydowski syjonizm i podlegla mu masone­rie, mlodszym bratem kapitalizmu, totez szkolenie ich kompradorów, bez wzgledu na miejsca takich szkolen i oficjalne ich nazwy - zmierzalo do tego samego globalistycz-nego celu. Najlepiej swiadczac tym kariery kilku znanych dzis stypendystów Fulbrig­hta: Wlodzimierza Cimoszewicza, Grzegorza Kolodki, Marka Belki, Dariusza Rosatiego, a zwlaszcza najwazniejszego z nich - Leszka Balcerowicza. Kazdy z nich byl „pieszczochem socjalizmu" i okreslonej nacji: kazdy brylowal na salonach ponure­go gmaszyska na skrzyzowaniu Nowego Swiata i Alej; potem kazdy z nich wszedl do elity wladców PRL-bis czyli „Polski posierpniowej". Dluga bylaby lista odpowiedzial­nych funkcji panstwowych zajmowanych przez te piatke ideowych komunistów w tejze „Polsce posierpniowej" - z fatalnym skutkiem dla Polski zwyczajnej, tysiacletniej, bez-przymiotnikowej.


Jak wszedzie tak i tam, mialy miejsce nietypowe odstepstwa od oczekiwan, moze nawet „zdrady" sponsorów: taki profesor Ryszard Bender, taki profesor Adam Biela, stypendysci Fulbrighta z czasów komunistycznych, a jednak „serce rosnie" kiedy ich te­raz sluchac i czytac w obronie np. Radia Maryja.

Nie trzeba dodawac, ze Fundacja Fulbrighta miala od samego poczatku orientacje zdecydowanie lewicowa, prokomunistyczna, byla wiec pomostem przerzuconym przez Atlantyk miedzy komunizmem praktycznym czyli sowieckim, a krypto-komunizmem amerykanskiego zydostwa.


Po rzekomej „transformacji" komunizmu, w tym polskiego, Fundacja upozorowala zmiane warunków przyznawania stypendiów, ale to nie powinno nikogo, zwlaszcza kandydatów - mylic co do tego samego kierunku indoktrynacji za pieniadze i pózniej­sze awanse. Pierwszym krokiem do ubiegania sie o stypendium jest zlozenie formularza podobnego jak w przypadku studiów w Georgetown (zob. dalej). Nalezy przedstawic swój program: co chce sie „badac" w USA. Co wiecej - musi to byc projekt realizowa­ny tylko w USA.


Tak „przywiazany do amerykanskiej ziemi" student i pózniejszy absolwent zamie­ni sie w cennego poslannika, kompradora globalistów okreslonej dziedziny w jego ma­cierzystym kraju. W zargonie sluzb specjalnych calego swiata nazywa sie takich „agentami wplywu".


Po spelnieniu warunków wiekowych, takich jak 35 lat dla magistra i 50 lat u dokto­ra, ich „projekty" sprawdza trzech niezaleznych recenzentów. Polska dostaje okolo 30 miejsc.



50

Na kazde przypada od 10 do 15 kandydatów. Zrozumiale: studiowac za darmo w USA, potem byc nieformalnym „ambasadorem" globalistów w okreslonej dziedzinie ekonomii, polityki, finansów, to rzecz necaca.

Obecnie program dziala w ponad 150 krajach. Jego polska filia jest najwieksza w krajach Europy Srodkowo-Wschodniej, co odpowiada randze Polski jako poligonu i bazy wypadowej globalizmu na byle kraje „post" komunistyczne. Program Fulbrighta stanowi najbardziej prestizowa oferte wymiany naukowej miedzy USA i Polska, totez otwiera on bezszelestnie wszystkie drzwi kariery w wybranej dziedzinie.


W ciagu 54 lat, ze „stypendiów" Fulbrighta skorzystalo ponad 1600 „polskich" na­ukowców. Uzycia cudzyslowu wokól slowa „polskich" nie trzeba wyjasniac...


Byloby lektura wielce pouczajaca przesledzenie statystyki nacyjnego pochodzenia tych 1600 absolwentów. Ekskluzywny Tel Awiw, czyli uciecha dla „antysemitów"...

I jeszcze slów kilka o orientacji „ideowo-politycznej" samego Fulbrighta.


Fulbright byl jedynym amerykanskim senatorem glosujacym przeciwko ustawie o przeciwdzialaniu infiltracji komunistycznej w USA7. Nadto, Fulbright protestowal przeciwko amerykanskiemu zaangazowaniu militarnemu w Indochinach, majacemu polozyc tame inwazji komunizmu w tym rejonie swiata. To chyba wystarczajaca reko­mendacja i wizytówka twórcy Fundacji.

Ponurym przykladem skutków indoktrynacji takich euro-folksdoj czy jest oslawio­ny Leszek Balcerowicz, stypendysta Fulbrighta, niegdys partyjny politruk PZPR, glówny niszczyciel gospodarki i budzetu Polski, zarazem szef „Unii Wolnosci"2. Obse­rwatorzy jego niszczycielskiej roboty nazywaja ja naiwnie lub z hipokryzji „polityka bledna", wynikajaca jakoby z jego „fanatycznego monetaryzmu". Wynika to nie z „bledów" lecz z poslusznie realizowanej nakazanej mu przez oligarchie polityki go­spodarczej. Zmierza ona do obezwladnienia panstwa polskiego u samych jego podstaw, jakimi sa jego finanse, budzet, gospodarka, eksport. 


Chodzi o zniszczenie budzetu pan­stwa, o jego zapasc, o uniemozliwienie realizacji podstawowych funkcji panstwa, jaki­mi jest finansowanie zdrowia, nauki, ubezpieczen spolecznych i kluczowych galezi gospodarki o strategicznym charakterze. W tej niszczycielskiej robocie „nasz" „Balcerescu" nie popelnial bledów, im bowiem glebsza zapasc gospodarcza, im mniejszy budzet, im wiekszy jego deficyt - tym mniejsze staja sie racje uzasadniajace potrzebe istnienia panstwa.


Taka jest strategia globalistycznego neo-kolonializmu zmierzajacego do anihilacji panstw narodowych - warunku tworzenia swiatowego superpanstwa, Jednego Rzadu Swiatowego.

W tej niszczycielskiej robocie wspierala „naszego" Balcerowicza sitwa innych zdrajców polskiej suwerennosci, takze ksztalconych w tym kierunku na zachodnich uczelniach. Skonczenie jasno wylozyl to credo globalistów czlonek Bilderberg Group -Andrzej Olechowski. W swojej ksiazczynie Wygrac przyszlosc, rozpoczynajacej jego kandydowanie do stanowiska prezydenta z nadania globalnej sitwy, Olechowski po­uczal:

1. Autorem projektu ustawy byl senator McCarthy.

2. Niekiedy nazywanej „Zydunia Wolnosci"...



57

Juz dzis obywatele konsekwentnie zmniejszaja zakres jego (tzn. polskiego panstwa- H.P.) odpowiedzialnosci. Globalizacja poglebi te tenden­cje, ograniczajac dochody tego panstwa i jego zdolnosc do prowadzenia polityki.

Dokladnie realizowal te dyrektywe faraonów geopolityki ktos taki jak wicepre­mier - min. finansów L. Balcerowicz.


Tak rozpoznajac niszczycielska dzialalnosc Balcerowiczów i Olechowskich, trzeba wlozyc miedzy bajki rzekoma „blednosc" calego zwartego ciagu jego decyzji finanso­wych i gospodarczych. Wlasnie równiez gospodarczych, bowiem Balcerowicz byl nie­formalnym premierem, nie tylko ministrem finansów i szefem „Zydunii Wolnosci". Premier - figurant J. Buzek jedynie firmowal swoim oficjalnym stanowiskiem te nisz­czycielska misje zdrady narodowej.


Dlatego bledem jest przypisywanie „bledów" polityce finansowej Balcerowicza. Wie on jak niszczyc finanse, gospodarke i tym samym budzet panstwa - te zbrojna ar­mie kazdego panstwa w warunkach pokoju. Czynil to swiadomie, z maestria, konsek­wentnie.

Przywolajmy jeden tylko przypadek tej dywersji, tego jawnego sabotazu. Oto Indie zlozyly w zakladach Bumar - Labedy zamówienie na zakup 40 wozów pancernych. Kontrakt stwarzal szanse reanimacji dogorywajacego Bumaru - Labedy. Indie przyslaly na konto Banku Handlowego 10 milionów dolarów tytulem zaliczki. Bank zablokowal te kwote i wystapil do Ministerstwa Finansów o gwarancje dla tego kontraktu.


I oto „Balcerescu" odmówil takich gwarancji!

Taki postepek nawet dla wszechwladnego „Balcerescu" byl krokiem ryzykownym, stanowil bowiem jawny akt sabotazu gospodarczego. A jednak musial tak postapic. Dlaczego? Odpowiedz jest prosta: nie mógl przedluzac agonii budzetu o kilka milionów dolarów. Móglby ten blad zaszkodzic jego niszczycielskiej misji nakazanej przez euro-kratów brukselskich.



Szkolenie eurofolksdojczy
Zniewalani zniewola sie rekami samych zniewalanych. Taka jest strategia i ta­ktyka eurofolksdojczy. Zdrajcy, kolaboranci i karierowicze niemal zawsze decydowali o koncowym sukcesie agresora. Jezeli nie stawali sie jego zoldakami, to przechodzili na jego zold w administracyjnym aparacie terroru.

Slugusów, kompradorów, karierowiczów, jawnych zdrajców szkoli sie obecnie w atrakcyjnych formulach „studiów". Przygotowuja ich tam do przyszlych zadan pod nazwami szkól, instytutów, uczelni, „osrodków badawczych".

George Soros - zalozyciel i kasjer Fundacji im. Batorego, otwarcie wylozyl ten program produkcji sluzalców w swojej ksiazce: Soros on Soros. Chodzi o:

(...) stworzenie miedzynarodowej siatki, której celem bedzie skom­puteryzowana baza danych, zezwalajaca zachodnim stowarzyszeniom na wyszukanie kandydatów, którzy im odpowiadaja.



52

Dokladnie tak wlasnie: stworzenie miedzynarodowej siatki kompradorów, ka­rierowiczów, zdrajców gotowych na wszystko sprzedawczyków wypranych z poczu­cia lojalnosci wobec wlasnego narodu — bo juz nie panstwa — to przestanie istniec wczesniej. Po stosownym przeszkoleniu, po dokladnym „wypraniu" ich mózgów beda zasiadac- i juz od 1990 roku zasiadaja w Polsce - w decyzyjnych ogniwach wladzy, ad­ministracji, przemysle, bankowosci, edukacji, kulturze. Reprezentuj a u swych mocoda­wców „Polske". Z obowiazkowo niebieskimi kolnierzami koszul pod broda, przemawiaja do nas z ekranów telewizorów i szpalt polskojezycznych gadzinówek to­nem wtajemniczonych mediumistów, depozytariuszy prawd objawionych, niepodwaza­lnych, jedynie slusznych.

Obecny etap, to kasacja panstwa polskiego, grabiez resztek jego majatku. W planie duchowym-niszczenie swiadomosci narodowej, zwlaszcza pokolenia mlodziezy szko­lnej7.

Rodzina jednego z takich karierowiczów, zaskoczona postepami jego indoktryna­cji, a takze awansami na salonach „polskich" eurofanatyków, zastrzegajac sobie dyskre­cje nazwiska, udostepnila mi program takiego szkolenia - plik dokumentów zawierajacych: zaproszenie do „stowarzyszenia", warunki przyjecia na zagraniczne „studia" podyplomowe, program tych „studiów" i opis swietlanej przyszlosci cze­kajacej go po ukonczeniu szkolenia.


Jak zwykle, nazwa uczelni jest niewinna i wcale nie utajniona. 

To „East Central European Scholarschip Program", Academy for Intercultural Training. 

W skrócie:  ECESP

Siedziba - uniwersytet Georgetown 2. Zaproszenie na studia podpisala Magdalena Potocka.

Na kolorowym prospekcie reklamujacym te „School" z napisem: „Welcome to Sanger" (Witamy w Sanger), widnieja logo masonskich organizacji. Wymienmy dwie z nich:

- Rotary Club;

- Wielka Loza (Grand Lodge) Nowego Jorku.

Masonskie logo Grand Lodge New York nie pozostawia zludzen - cyrkiel i katownica, w srodku litera „G"3.


Powrócmy do ECESP. W pismie przewodnim podpisanym przez przewod­niczacego tego „stowarzyszenia" - dr. Harolda Bradley'a S.J. oraz przez dr Marie Pry-shlak - dyrektora ECESP, czytamy:

Z przyjemnoscia informujemy, ze zostal pan tymczasowo przyjety do uczestnictwa w programie stypendialnym ECESP. Panskie przyjecie jest uwarunkowane zdaniem wymaganego egzaminu medycznego i panskim upowaznieniem na wize.


1. Dzis, kiedy to pisze — 24 listopada 1999 roku, telewizyjne „Wiadomosci" podaly radosnie, ze w biezacym roku dwa tysiace studentów wyjechaly na pobyty „integracyjne" do panstw Unii, a w 2000 roku wyjedzie 3000. Unia daje na te propagande 1,5 min ecu.

2. Zainteresowanym awansem do grona „niebieskich mundurków" podaje adres: Post Office Box 2298, Hoya Station, Washington DC 20057 - 1011, fax: 202-338-0608.

3. W ksiazce: Bestie konca cwsu (Wyd. Retro 2000) zamiescilem zbiorowa fotografie Wielkich Mistrzów Grand Lodge's z okazji ich swiatowego zjazdu w 1988 roku.



53

ECESP jest programem nauczania przeznaczonym dla Wegrów i Polaków, aby rozwineli silny, prywatny i skierowany na rynek, sektor rolniczy' i przywrócili demokratyczne procesy polityczne.


ECESP odpowiada na mandat Kongresu Stanów Zjednoczonych w pomocy ludziom Wschodniej Europy w przejsciu do demokratycznych, rynkowych realiów politycznych i ekonomicznych. Program jest sponso­rowany przez Amerykanska Agencje do Spraw Rozwoju Miedzyna­rodowego i zarzadzany przez uniwersytet w Georgetown.


Jezeli Pan skorzysta z tej okazji, bedzie przebywal w USA przez 24 miesiace. W trakcie tego zamieszkasz w spolecznosci, gdzie znajduje sie panska uczelnia.

Jest Pan przyjety, poniewaz ma pan zdolnosci przywódcze, wiedze i techniczne zdolnosci. Zostanie Pan przygotowany podczas pobytu w USA do aktywnego kierowania spolecznoscia w jej politycznych i eko­nomicznych przemianach. 


Prosze myslec o tym stypendium jako o partnerstwie. ECESP dostar­cza wiedze i przezycia, które wzbogaca twoja samowiedze i osobisty roz­wój w miare jak nabywasz zdolnosci zawodowe, doswiadczasz demokratyczna kulture i uczeszczasz na zajecia akademickie. W zamian oczekujemy od Pana, ze przylozy sie Pan do studiów, zaangazuje sie Pan w miasteczku akademickim i zajeciach jego spolecznosci i rozwinie Pan zdolnosci przywódcze (...)


Dwudziestoczteromiesieczny program stypendialny i praktycznej na­uki w Community Colleges w Stanach Zjednoczonych, zaczyna sie we wrzesniu 1990 roku.

Stypendium uprawnia uczestnika do przelotów samolotem tam i z powrotem ze stolicy swego kraju. Podczas 24-miesiecznych studiów otrzyma w ramach stypendium nastepujace swiadczenia:

- oplacone nauczanie w instytucie

- ksiazki i wyposazenie w instytucie

- pokój, wyzywienie

- opieke zdrowotna w ramach amerykanskiej Agencji dla Programu Rozwoju Mie­dzynarodowego - HAC

- miesieczny zasilek na osobiste wydatki i lokalne przejazdy do miejsca studiów.


Ten sam Georgetown zaprasza do studiów w Kings River Community College oraz w California State University, Fresno City College, Fresno Pacific (Chnstian) College i oczywiscie wspomnianej Sanger High School.

Nasz bohater i kandydat na przywódce spolecznosci byl wtedy poslem PSL, otrzy­mal zaproszenie do studiów o kierunku rolnym, dwa lata pózniej mial zaproszenie do Uniwersytetu Nevada w Kalifornii: na blankiecie „International Friends", dyrektor Patric Wall wita go z radoscia i deklaruje wszelka pomoc. A oto wizytówka prezydenta Plastro Irrigation Inc. - T. Sansaniego. Na wizytówce widnieje logo z nieodlacznym masonskim cyrklem...


l. Tenze kandydat byt postem PSL! 54


Do wszystkich tych zaproszen i dokumentów dolaczono Statut Stowarzyszenia Absolwentów i StudentówProgramu Studiów dla Europy Srodkowo-Wschodniej.

Warto by wiedziec, ile kosztuje amerykanskiego podatnika takie dwuletnie „ladowanie akumulatorów" upatrzonych kandydatów na „przywódców" krajów Europy Srodkowo-Wschodniej, krajów zlaknionych demokracji politycznej, ekonomicznej i kulturowej w stylu brygad Sorosa?


Rocznie - chyba nie mniej niz 60 000 dolarów. Caly cykl - 120 OOO? Ale to sie oplaci. Obydwu stronom. Tym co daja i tym co biora. Najskuteczniej dzialaja jednak fundacje. Ta forma kreowania sprzedajnych elit posiada dluga historie i znakomite w tym sukcesy. Do wiadomosci i swiadomosci publi­cznej docieraja szczatkowe informacje o tych najglosniejszych, prestizowych, ale wspieraja je liczne „fundacje" specjalistyczne, nakierowane na „wybieranie" przyszlych euro-folksdojczy z wybranych specjalnosci, grup spolecznych, zawodo­wych, zwlaszcza mlodych. 


Do takich nalezy m.in. znana tylko z prospektów reklamo­wych rozwieszanych przed dziekanatami wyzszych uczelni Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej7. Kusi ona ludzi mlodych, z granica wieku do 35 lat, wyrózniajacych sie ambi­cjami naukowymi potwierdzonymi juz znaczacymi osiagnieciami, publikacjami a na­wet patentami. Fundacja dysponuje znaczacymi funduszami firmowanymi-przez PAN, ale z pewnoscia pachnacymi pieniedzmi Sorosa i innych zagranicznych fundacji. Jak w kazdej takiej fundacji, rekrutacja odbywa sie poprzez „zaproszenie", a nie konkurs osiagniec czy inne obiektywne walory kandydata. W prospekcie reklamowym rozstrzy­ga o przyjeciu kandydata dosc niewinnie brzmiacy warunek: przedlozenie listu od in­stytucji zagranicznej wyrazajacej zgode na pobyt naukowy u niej. Jak przecietny nieprzecietny moze przekonac owa „instytucje" o potrzebie zaproszenie jego, a nie ko­gos innego? Kiedys na takie studia jechali synale bonzów partyjnych, przesiani przez SB. 


Po 1989 roku rozstrzyga pochodzenie nacyjne - czego nie trzeba szerzej rozwijac ani uzasadniac...

Eurofolksdojcze w roli eurolgarzy

Prezydent Wloch Cario Ciampi wystapil w marcu 2000 r. przed polskojezycznym „Kne-Sejmem". Jego przemówienie, zdobne w ordynarne klamstwa i propagandowe agitki, knesejmici przyjmowali z niebywalym entuzjazmem.

Czym ich wprawil w taka euforie wloski prezydent?

 l. Siedziba: Warszawa, ul. Grazyny 11.



55

Na wstepie wylozyl „kawe na lawe" oswiadczajac, ze Europa jest czyms wiecej niz przymierzem panstw. Stala sie zalazkiem panstwa federalnego, które jest stopniowo spajane (spawane? - H.P.) przez wspólnote wyznawanych wartosci i zasad.


Nie musial rozwijac swojego rozumienia owych wspólnie wyznawanych wartosci. Mówil do pojetnych uczniów, którzy juz od szeregu lat przekuwaja w czyn dyrektywy eurokratów, strojne w podobne frazesy. 

Przypomnijmy jednak te wspólnie wyznawane wartosci i zasady:

- bezdyskusyjne wykonywanie dyktatu eurofaszystów z Brukseli i Strasburga;

- kasacja chrzescijanstwa Europy w ramach masonskiego „ekumenizmu";

- kasacja panstw narodowych.

Niewielu knesejmitów zwrócilo wtedy uwage na fakt, ze przemawiajac do nich jako prezydent Wloch, Carlo Ciampi zupelnie marginalnie potraktowal stosunki polsko-wloskie. Zaistniala przeciez pryncypialna okazja do omówienia dwustronnych sto­sunków panstwowych. Ciampi uznal je za nieistotne, chwilowe na etapie przechodzenia Europy do totalitarnego beznarodowego kolchozu panstw. Przemawial jako euro-folksdojcz wiosko jezyczny do eurofolksdojczy polskojezycznych, stanowiacych w pol­skojezycznym „Kne-Sejmie" zdecydowana wiekszosc. Cala swój a werbalna kazuistyke podporzadkowal wychwalaniu paneuropeizmu - tworzeniu utopijnego potwora w po­staci jednego panstwa europejskiego.


Knesejmici nie przestawali bic brawo nawet w chwilach, kiedy Ciampi wybijal im z glów ich ukochany termin rozpadu Polski, obiecany przez prezydenta Francji Jacque-sa Chiraca i kanclerza Niemiec Helmuta Konia - juz na 2000 rok. Ten magiczny rok nastal, a Unia jeszcze nic wkroczyla do Polski.


56

W zamian za to uslyszeli, ze bedzie najlepiej, jezeli pokornie wyzbeda sie suweren­nosci. Jaka byla reakcja knesejmitów na te slowa? Odpowiedzia byla owacja! Sanhe­dryn zdrajców zaklaskal ponure milczenie kilkudziesieciu uczciwych poslów.

Ten nikczemnik postawiony w roli prezydenta Wloch pozwolil sobie na kpine z fa­któw i ordynarne szyderstwo z zasad logiki. Powiedzial:


Po raz pierwszy w historii, zaplanowana rezygnacja z aspektów suwerennosci panstwa jest gwarancja wolnosci.

Zlikwidowac suwerennosc aby stac sie suwerennym; zabic wolnosc aby zyc w wol­nosci. W zamian za mord na suwerennosci panstw i wolnosci jednostek, Ciampi rzucil im ochlap w postaci zbiorowej suwerennosci. Te same klamstwa w innych sytuacjach powtarzaj a polscy eurofolksdojcze, m.in. J. Buzek: tracac suwerennosc, staniemy sie suwerenni.


Otrzymamy w darze od eurofaszystów substytuty suwerennosci, jak np. „euro­pejska konstytucje". Jej podstawa bedzie istniejaca Karta Podstawowych Praw. Jej za­sady - prawil Ciampi - daza do zapewnienie wspólnego wymiaru wartosci, które nas lacza. Karta Podstawowych Praw, to zbawienny poczatek konstytucjonalizacji Europy - szydzil dalej Ciampi z polskojezycznych „uzytecznych durniów" eurokomunizmu, a ci bili brawo jak niegdys podczas przemówien Jaruzelskiego. I nikt z sali nie odwazyl sie - wzorem Chruszczowa na posiedzeniu ONZ, kiedy mu przerywano - zdjac but i walac nim w pulpit przerwac Ciampiemu ten obelzywy belkot i przypomniec Cia-mpiemu i wszystkim knesejmitom, ze panstwa europejskie posiadaja ponad dwu-wtkwwA tYady^i^ kftnstytetjftnatomu \ mi ptATT^yn^ ^umtylxkt)OWaTAz'm'n neofaszystowskiego.


Ciampi nazywal to wszystko szlachetnoscia wizji. Szlachetnosc w ustach wloskie­go pomywacza brukselskich popluczyn doskonale wpisywala sie w „szlachetnosc" pol­skojezycznych knesejmitów. Bylo hucznie, frenetycznie, entuzjastycznie i milo jak na zjazdach PZPR, KPZR, a jeszcze wczesniej -podczas przemówien Goebbelsa w Sport-Paltz, kiedy proklamowal wojne totalna z narodami uzyskujacymi przewage militarna na frontach.


Jakze przy tym wymowne, ze polscy eurofolksdojcze usytuowani na wszystkich polach i skrzydlach tzw. „sceny politycznej" w Polsce, przemawiaja jednym glosem, tymi samymi frazesami, jakimi posluguja sie ich treserzy z Brukseli. Wszyscy sa zara­zeni choroba zwana „brukseloza", wszyscy tez rozsiewaja te sama infekcje klamliwego entuzjazmu w sprawie, która uczciwych Polaków napawa przerazeniem.


Oto Maciej Plazynski, marszalek „Kne-Sejmu", jeden ze wspólzalozycieli prounijnej agentury pod nazwa Akcji Wyborczej „Solidarnosc", obecnie pupil „Gazety Wyborczej" i „Wprost", gdzie jego „nauczanie" promuje sie z namaszczeniem: Plazynski w „Gazecie Wyborczej" z 18-19 marca 2000 w saznistym artykule ponaglajacym Polaków do „integracji" z eurokolchozem, powolal sie na te same komunaly, jakimi tryskal Ciampi w „Kne-Sejmie".

Niezbedna jest integracja szybka, bez zbednych opóznien, a równo­czesnie z otwartymi oczyma — ze swiadomoscia wspólnoty wartosci (,„)

„GW" opublikowala to w pólmilionowym nakladzie sobotnio-niedzielnego wyda­nia, zaledwie kilka dni po poteznie naglosnionym w zydoniemieckich mediach, spotkaniu prezydentów w Gnieznie.



57

Na zakonczenie zlotu wydali oni tzw. „Gnieznienskie Oredzie Milenijne". Chodzilo o tysiaclecie spotkania cesarza Ottona z Boleslawem Chrobrym. Cesarz (pardon - prezydent) Niemiec Johannes Rau powiedzial w Gnieznie cos, co jest takze odwolaniem sie do wspólnych wartosci Ciampiego, Plazynskiego i le­gionu im podobnych papug globalizmu:

Dzis, w odróznieniu od chrzescijanskich wartosci, które polaczyly Europe przed tysiacem lat, trzeba poszukac nowej, pozareligijnej konce­pcji wspólnoty, uwzgledniajacej dialog róznych kultur i religii, jaki ma miejsce na naszym kontynencie.


Byla to odpowiedz cesarza wielkiego mocarstwa na glosno wyrazone tam watpli­wosci prezydenta maciupenkiej Litwy. Litwin pozwolil sobie odwaznie wyrazic watpli­wosc, czy Unie Europejska lacza te same wartosci.


Takich watpliwosci nie mial Al. Kwasniewski. Johannes Rau mówiac o koncepcji uwzgledniajacej dialog róznych kultur i religii, jakie maja miejsce na naszym kontynen­cie, pozwolil sobie na kilka zuchwalstw w tej jednej krótkiej zbitce slownej. 

Po pierwsze - zapomnial albo nie wie, ze Europa jest kontynentem chrzescijanskim: katolickim, protestanckim i prawoslawnym. 

W jej geograficznych granicach znajduja sie enklawy innych religii, takich jak islam i judaizm, lecz sa one geograficznie i wyznaniowe marginalne na tymze kontynencie.


Po drugie, Johannes Rau okazal cesarska bute i zuchwalosc jako gosc w kraju katolickim, brutalnie wyrzucajac za burte katolickosc goszczacego go narodu polskiego.


Po trzecie, te jego pozareligijne koncepcje wspólnoty sa koncepcjami ateizmu, gnozy, kabaly, satanizmu, magii, calej tej anty cywilizacyjnej ideologii New Age, slowem - masonerii7. Sa to idealy brutalnej, totalnej wojny z chrzescijanstwem, dlate­go Rau wolal obrazic Polaków, niz chocby werbalnie powstrzymac sie od osten­tacyjnego odrzucenia chrzescijanstwa, które „Zjednoczona Europa" miazdzy niczym walec drogowy.


Zbiegowisku w Gnieznie od poczatku do konca patronowala polskojezyczna i eu­ropejska masoneria. Dowodem tego sa dwie pamiatki wybite dla uczczenia tego spedu.

Pierwsza z nich, to medal pamiatkowy. 

Niewielu Polaków dostrzeze na nim elementy z klasyki masonskiej:

- glowy cesarza Ottona i Boleslawa Chrobrego przedziela i zwiencza masonski cyrkiel i katownica;

- dlonie Ottona i Boleslawa sa ulozone w typowym gescie masonskim - palce wyprostowane.

Druga pamiatka, to miniatura dzwonu odlanego przez firme Marinelli. Mamy tam masonskie kolumny zwienczone trójkatem, w srodku trójkata masonskie wszystko-widzace oko.



W obydwu tych „pamiatkach" nie ma zadnych odniesien do chrzescijanstwa. Zadnego zarysu krzyza, choc byli to wladcy chrzescijanscy, a chrzescijanstwo bylo istotnym spoiwem tego spotkania, przymierza dwóch europejskich mocarzy. 


 l. Obszernie przedstawilem inwazje tego neopoganskiego antykatolicyzmu w ksiazce: Bestie konca czasu.


58

Nie ma, bo byc nie moglo. Zjazd masonów nie mógl wyzbyc sie swojej symboliki na dwóch pamiatkowych odlewach.

A jednoczesnie ten masonski konwektykl odbywal sie niejako pod auspicjami chrzescijanskimi. Posiadal bogata oprawe ekumeniczno-protestancko-katolicka. „Ce­sarz" Johannes Rau brutalnie i ostentacyjnie odrzucil istote spotkania sprzed tysiaca lat, które to spotkanie oni sparodiowali, wrecz zbezczescili. Gdyby Otto i Boleslaw wstali wtedy z grobów, niechybnie wysialiby druzyne wojów, aby rozpedzili tych blaznów na cztery wiatry. Ale „podwiazywania sie" pod wazkie wydarzenia historyczne, ich cyniczne malpowanie, to ich specjalnosc. Tak wlasnie kompromitowal siebie i piasto­wany urzad premier Buzek, malpujac slynne zaslubiny z Baltykiem generala J. Hallera i jego wojska. Posel Jan Lopuszanski w swoim wystapieniu w „Kne-Sejmie" powiedzial z gorycza, ze gdyby gen. Haller wstal z grobu, to by postawil pod sciana tych, którzy niszcza Polske i naigrawajasie z symboli odrodzenia Polski po rozbiorach.


Przemawiajac w „Kne-Sejmie" (29 kwietnia 2000) w zwiazku z projektem uchwaly na 1OOO-lecie zjazdu gnieznienskiego, posel J. Lopuszanski obnazyl cyniczna manipulacje eurofalszerzy historii. Przypomnial, ze Otton III podczas biesiady ofiaro­wal Boleslawowi wlasna przepaske patrycjusza rzymskiego, co oznaczalo uznanie równosci i partnerstwa obydwu wladców wobec siebie. Obaj byli przyjaciólmi z mlodosci sw. Wojciecha, biskupa. Tymczasem „cesarz" Rau ostentacyjnie odrzucal chrzescijanskie zródla tamtego wydarzenia. Nastepca Ottona III Henryk, powrócil do polityki antypolskiego hegemonizmu, totez koronacja Boleslawa Chrobrego dokona­na 25 lat po Synodzie Gnieznienskim, byla mozliwa tylko dzieki zdecydowanemu oporowi przeciwko germanizacji, wasalizacji Polski. Byl to opór stawiany w ciez­kich bojach obronnych. Korone Polska przyjmowala z rak papieza, który koronowal ta­kze glowy cesarskie. W zwiazku z tymi historycznymi faktami znanymi uczniom szkól podstawowych, posel Lopuszanski pytal:

(...) godzi sie postawic pytanie o intencje przywódców wspólczesnych Niemiec: który polityk chce realizowac wobec Polski polityke Ottona czy polityke Henryka? Godzi sie postawic to pytanie spokojnie, bardzo zdecy­dowanie, aby jutro nie okazalo sie, ze Wehrmacht zostal zastapiony Deutsche Bankiem, armaty marka czy euro, a cele niemieckiej polityki nie ulegly zmianie (...) Na uzytek tych zamiarów tworzone sa doktryny o przezyciu sie panstw narodowych oraz o nieuniknionym zaniku naro­dów w przyszlym spoleczenstwie globalnym.

Biskupi polscy milczeli w Gnieznie. Kiedys odprawili siedmioosobowa pielgrzym­ke do masonskiej Brukseli - wrogiego chrzescijanstwu bastionu zydomasonerii i globa-lizmu. Po powrocie rozglaszali z powaga, ze po „wejsciu" Polski do Europy, czyli Unii germano-brukselskiej, polski katolicyzm bedzie tam mial wazna misje krzewienia war­tosci chrzescijanskich. Cesarz Johannes Rau wymierzyl im w Gnieznie siarczysty poli­czek: won z chrzescijanskimi wartosciami w „Europie Zjednoczonej"!

Biskupi po chrzescijansku zmilczeli obelge i nadstawili drugi policzek - do kolej­nej okazji.



59

Eurofolksdojcze w koloratkach


Mamy kilku polskojezycznych duchownych „etatowo" odrabiajacych nakazane im zadania na rzecz europropagandy, a przeciwko polskiemu katolickiemu narodowi, któ­rego powinni bronic chocby z racji swego poslannictwa. Tego nie czynia, sa bowiem eurofolksdojczami. Tego nie czynia, sa bowiem eurolgarzami obojetnymi na los wyni­szczanego narodu, którego jezyk i katolickie obyczaje przyszlo im poznac na studiach. Zatrzymajmy sie przy trzech z nich, choc jest ich nieporównanie wiecej. Zacznijmy od rektora Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie - biskupa Ta­deusza Pieronka. Byl on przez kilka lat sekretarzem Konferencji Episkopatu Polski. Z tej pozycji wypowiadal sie niczym ksiaze polskiego duchowienstwa we wszystkich sprawach politycznych i spolecznych. W audycji radiowej' pozwolil sobie na kilka gro­teskowych absurdów podporzadkowanych jednemu celowi - dyskredytacji oponentów wyniszczania gospodarki i suwerennosci Polski, forsowaniu klamliwego obrazu skut­ków tego wyniszczania. Absurd pierwszy:

To jest - wielka reforma panstwa i za to trzeba byc wdziecznym rzadowi (...) dzisiaj, gdy reformy sa podjete, protesty przeciwko tym reformom wyplywaja z zazdrosci, ze sa wprowadzane.


Biskup T. Pieronek mówil zwlaszcza o gwaltownych protestach rolników przeciw­ko wyniszczaniu ich gospodarstw, pograzaniu ich w nedzy i beznadziei. Ten absurd w randze idiotyzmu oznacza bowiem, ze rolnicy protestuj a przeciwko temu, ze ich sytu­acja rzekomo sie poprawia, chca wiec aby sie pogarszala, etc., itd. Ogarnia ich zazdrosc, ze reformy sa wprowadzane i ze oni na tych reformach skorzystaja, ale rye chca skorzy­stac, pozera ich bowiem jakas diaboliczna zazdrosc, niszczycielski masochizm, autode-stmkcja, postawa oznaczajaca jakies psychiczne aberracje!


Biskup T. Pieronek oczywiscie nie wyjasnia, dlaczego powinnismy byc wdzieczni rzadowi za to, ze doprowadzil polska gospodarke do ruiny, a wiele milionów Pola­ków, zwlaszcza rolników, do skrajnej nedzy i desperacji.


Drugi klamliwy absurd biskupa Pieronka uscisla kierunek ataku i tych faryzejskich przeinaczen:

Metoda przyjeta przez protestujacych rolników jest mniej wiecej taka:

jesli mnie bola zeby, to wybije zeby komus innemu. Jesli wybieramy w przedstawicielski sposób swoje przedstawicielstwo, to nalezy dac szanse na przeprowadzenie reform. Tej szansy rolnicy rzadowi w ogóle nie dali. Nie wykluczam, ze rzad popelnil blad, ale stawianie panstwa pod pistole­tem, paralizowanie gospodarki i utrudnianie zycia wszystkim obywat­lom, to zwykly szantaz2.



1. 26 stycznia 1999 roku o godz. 8°°. Zob.: Jan Marszalek: Samoobrona w walce z okupantem Polski. Polska Oficyna Wydawnicza (POW 1999), s. 220.

2. „Gazeta Wyborcza", 4 lutego 1999. Z. J. Marszalek, op. cit, s. 221. Stalinowscy politrucy tymi samymi slowami gromili „warcholów" poznanskiego Czerwca '56 i Grudnia '70. Okazuje sie z tej wypowiedzi, ze to nie rzady eurofolksdojczy „paralizuja gospodarke", tylko zazdrosni rolnicy!


60

Biskup Pieronek powiada, ze rolnicy wybrali w przedstawicielski sposób swoje „przedstawicielstwo". Czy wybierali ich smiertelnego wroga - Balcerowicza? Czy wy­bierali niszczycieli rolnictwa i przemyslu - Lewandowskiego, Kaczmarka, Wasacza - kolejnych ministrów wywlaszczania Narodu, w tym zwlaszcza rolników? Nie - ich wybrala sitwa, która dzieki manipulacjom propagandowym, dzieki posiadaniu nieogra­niczonego dostepu do zydo-mediów, doprowadzila do zwyciestwa bloku zdrajców spod znaku tzw. Akcji Wyborczej „Solidarnosc", tak zwanej „Unii Wolnosci" i tak zwanej „demokracji".


Dzieki pieniadzom, wplywom, posiadanym mediom, calkowicie opanowali scene polityczna, w tym wyborcza, nie dajac Narodowi mozliwosci wyboru pomiedzy zdraj-;ami a narodowcami. Miliony Polaków poszly glosowac na zdrajców: skreslajac pol­skojezycznego zdrajce o jednym nazwisku, glosowano na polskojezycznego zdrajce o innym, czesto przedtem zmienionym. Nie istnial pozytywny wybór. Wszystko zostalo rozstrzygniete na etapie listy kandydatów i listy partii dopusz­czonych wczesniej do wladzy. Biskup Pieronek wie o tym doskonale - to przeciez wie­rna powtórka z czasów zydo-komuny. Glosowalismy albo na PZPR, albo na ZSL lub SD - wszedzie na ludzi wyznaczonych przez Biuro Polityczne KC PZPR. 

Gdyby w czasach Gierków i Jaruzelskich biskup Pieronek byl sekretarzem Episkopatu lub re­ktorem Akademii Teologii Katolickiej, i gdyby rolnikom przyszla wtedy samobójcza ;hec blokowania dróg, to biskup Pieronek zapewne powolalby sie na ten sam jego „ar­gument" - wybraliscie swoich przedstawicieli, a teraz niszczycie swój wolny wybór!


Tak oto polskojezyczny duchowny wypowiada sie w kwestiach politycznych ; agresywnoscia sekretarza KC PZPR, tonem nie znoszacym sprzeciwu, glosem gluchym na rzeczywistosc faktów.

Kolejny polskojezyczny manipulant i klamca w sferze tragicznej polskiej rze-;zywistosci, to metropolita lubelski abp Józef Zycinski. To ulubieniec „Gazety Wybor­nej", staly „autorytet polityczny" „Tygodnika Powszechnego" — szyderczo lazywanego przez Polaków dodatkiem tygodniowym do „Gazety Wyborczej". „GW" :4 lutego 1999 roku zamiescila streszczenie homilii J. Zycinskiego: Hochsztapler biedna wies1. Rece opadaja kazdemu katolikowi, kiedy sluchal a potem czytal ten stek obelg i klamstw.

Z jednej strony biedna wies, która nie ma gdzie sprzedac produktów, z drugiej pewien typ hochsztaplera (kulaka? - H.P.), który sadzi, ze jesli ma tupet i sile przebicia, to wszystko sobie zalatwi. Gdyby tak zachowywala sie Matka Boska, to od razu wystawilibysmy Panu Bogu rachunek. Za to, ze po pierwsze - musi rodzic w podrózy do Betlejem, po drugie, ze nie zalatwil porzadnego hotelu w luksusowych warunkach, tylko stajnie. Nie­którzy z naszych rodaków potrafia sie urzadzac. Na kazdy etap maja osobna maseczke, osobne poglady i zasady2.


Chodzilo o Andrzeja Leppera, rolnika zapedzonego w niebotyczne dlugi przez przestepcze podniesienie odsetek za kredyty do okolo 40 procent w skali miesiaca. 

Wygloszoncj w siedzibie swidnickiego starostwa, podczas uroczystego „oplatka".

Abp Zycinski powinien byl napomknac o „maseczkach" swych pupilów:

Geremka, Michnika, Balcerowicza, Kiironia czy Mazowieckiego.



61

Lepper podjal wyzwanie. Przez nastepne lata aktywnie mobilizowal rolników do walki ze zdrajcami i dywersantami usadowionymi na szczytach wladzy. Zwarly sie przeciwko niemu szeregi sitwy. Nie zabraklo w nich bp. T. Pieronka i abp. J. Zycinskiego.


Oto zbitka nikczemnosci zawartych w tej blotnistej pigule rzuconej przez abp. Zycinskiego przeciwko nie tyle Lepperowi, co przeciwko wszystkim tym, którzy osmielaja sie aktywnie sprzeciwiac ekonomicznemu holokaustowi popelnianemu przez okupantów Polski „posierpniowej":

- Nie wymieniony z nazwiska A. Lepper to hochsztapler, który sobie wszystko zalatwi,

- Wies ma siedziec cicho i cierpiec w milczeniu;

- Biskup - agitator balcero- rzadów nie interesuje sie bieda wsi; powodami tego, ze nie ma gdzie sprzedac produktów. Dla niego przestepstwem jest sam fakt samoobrony, protestu, sprzeciwu;

- Biskup agitator niemal bluznierczo manipuluje przykladem Matki Boskiej rodzacej w stajni;

- Odwolujac sie do zgrzebnych warunków pologu Matki Boskiej - nie zwaza na bluzniercze naduzywanie autorytetu Matki Boskiej: bluzniercze bo nie majace zadnego zwiazku ze sprawa spoleczno-polityczna, której ów agitator jest agresywnym chwalca.


Arcybiskup J. Zycinski wynalazl dosc osobliwe pocieszenie dla znekanych bieda rolników. Tym pocieszeniem jest wymagane przezen posluszne akceptowanie wszy­stkiego, co z nimi wyprawiala sitwa balcero-buzków zainstalowanych w Polsce przez niszczycielski globalizm. Arcybiskup popieral program balcero-buzkowej kasacji pan­stwa i burzenia jego ekonomicznych podstaw:

Ten program widac w zyciu spolecznym i z tego powinnismy sie cie­szyc, usilujac sie przeciwstawiac wszystkim bolaczkom, które sa.

To prawda - Ekscelencjo, prawda widoczna jak na dloni - ten program az nadto ja­sno widac w zyciu narodu. Widac ten program golym okiem, jak Polska dluga i szeroka. Nie tylko widac. Ten program, Ekscelencjo, nie tylko sie widzi lecz i odczuwa:

w zoladku, na talerzu, w portfelu, w zdemolowanej sluzbie zdrowia, niszczonej oswiacie, w piekle chaosu administracyjnego, w promowaniu pornografii, narko­manii, w ochronie przestepców, w totalnym zaklamaniu zydomediów, a nade wszy­stko w przestepczym niszczeniu gospodarki, zwlaszcza rolnictwa; w nachalnym wtlaczaniu Polski w jarzmo eurokracji; w straszliwym deficycie eksportu; w trans­ferze za granice miliardów zlotych7 przez zlodziejskie „firmy ubezpieczeniowe" z zachodu.


Jak mozna, Ekscelencjo Zycinski, z podniesionym czolem, z krzyzem na piersi, byc tak wybiórczym w faktach, tak tendencyjnym? Czy Matka Boska, na która Eksce­lencja tak nieadekwatnie sie powolal, akceptuje sytuacje, w której miliony polskich dzieci sa niedozywione, a ich matki coraz czesciej podaja im talerz kartofli omaszczo­nych slonina, bo na nic lepszego je nie stac! I jeszcze dodatkowe pytanie:


l. Tel-Awizja podala w wydaniu „Wiadomosci" z 22 marca 2000, ze firmy „ubezpieczeniowe" wypompowaly za granice juz cztery miliardy zlotych ze skladek ubezpieczeniowych!



62

- Gdzie Ekscelencja pobieral nauki tak przewrotnej propagandy sukcesu? Kto ksie­dzu biskupowi przydzielil takie zadanie? Kto Go tak uprzednio uformowal?

Ks. prof. Józef Tischner, czlonek Fundacji Batorego finansowanej przez oslawio­nego oszusta bankowego G. Sorosa, takze nie szczedzil polajanek Polsce i Polakom, którym sie nie podoba „wchodzenie" do Europy ukolchozowionej. Ten ulubieniec „Ga­zety Wyborczej", „Wprost" i „Tygodnika Powszechnego", w zwiazku z masowym wy­kupem ziemi polskiej przez Niemców, pytal gojów czytajacych „GW":

Czy ziemia, która lezy odlogiem, jest naszym wiekszym dobrem naro­dowym, niz ziemia dobrze uprawiana, której wlascicielem jest Niemiec?1 Odpowiedzmy pytaniem: czy po to ginely dziesiatki milionów Polaków wielu po­kolen i wieków, aby nasza ziemie dobrze uprawial Niemiec"]


Pobratymiec Tischnerów i Zycinskich - biskup B. Dembowski poszerza ten kontekst i ustawia Polaków w jednej linii z hitlerowcami. Powód takiego zabiegu? - Bo Po­lacy podobnie jak hitlerowcy, upominaja sie o prawa .jednego narodu i jednego panstwa".

Antypluralistyczne bylo haslo Hitlera: jedno panstwo, jeden naród, jeden filhrer. l antyplliralistyczna jest teza: jeden naród, jedno panstwo, jeden Kosciól katolicki w Polsce'.

Rzucil wiec obelge Kosciolowi katolickiemu i narodowi polskiemu. Polskiemu - boc przeciez biskup nie mówil tego z mysla o Eskimosach czy Masajach.

Zbezczescil pamiec milionów Polaków, którzy polegli w obronie polskosci i wiary; wiary, bowiem hitleryzm i bolszewizm to dwa najbardziej antykoscielne potwory w dziejach chrzescijanstwa.



Komitet Centralny Propagandy Europejskiej

Malejace poparcie, a scislej - gwaltownie rosnacy sprzeciw bezrobotnych, spycha­nych w nedze Polaków przeciwko wchodzeniu Unii Europejskiej do Polski5, pod ko­niec 1999 roku zatrwozyl europejskich federalistów w Brukseli. Nakazali naszym eurofolksdojczom podjecie agresywnej, nie przebierajacej w klamstwach i przeinacze­niach propagandy, lagodzacej te negatywne dla nic h nastroje i notowania. Powolano w tym celu tzw. Narodowa Rade Integracji Europejskiej. Od razu „Narodowa", nie jakas tam rzadowa. Firmowal tego potworka premier Jerzy Buzek. Kim sa czlonkowie owej „Narodowej" Rady Integracji Europejskiej? Oto ci super-narodowcy: Marek Bel­ka, Lech Kaczynski, Zbigniew Niemczycki4, Andrzej Olechowski, Wladyslaw Sera­fin, Krzysztof Skubiszewski, Andrzej Zoil i abp Józef Zycinski.

1. Cytat z polemiki ks. W. Kobalta w „Slowo Dziennik Katolicki", 20 IX 1997.

2. „Rzeczpospolita" 196/1997.

3. W lutym 2000 roku 27 proc. badanych przez prounijny CBOS godzilo sie z sugestia, ze „sprawy ida dobrze", a w marcu ten optymizm spadl do 19 proc. ankietowanych.

4. Polskojezyczny „milioner z niczego".



63


Okreslono tych samozwanców jako „grupe polityczna"7. Poza Serafinem, szefem Kólek Rolniczych, który calkiem niedawno przeszedl na strone eurofolksdojczy, pozo­stali to weterani walki z polskoscia, z suwerennoscia narodu; entuzjasci globalizmu, likwidacji panstw narodowych, a wsród nich abp Zycinski to wytrwaly „otwieracz" Ko­sciola katolickiego na masonskie powiewy libertynizmu i religijnego relatywizmu.

Taki Marek Belka: czlonek komunistycznej resztówki PZPR pod nazwa SLD, czlonek polskojezycznej filii Komisji Trójstronnej o zasiegu globalnym i realizujacej globalistyczne cele. Komisje Trój stronna zalozyl D. Rockefeller i Z. Brzezinski. Zgod­nie z nazwa. Komisja Trójstronna buduje trójstronny podzial swiata na trzy strefy oku­pacji: 



Eurazje, USA i Japonie. Polskojezyczna filia Komisji Trójstronnej powstala oczywiscie „samorzutnie", z prywatnej inicjatywy takich „neutralnych" polityków jak Belka, Olechowski czy redaktor naczelny „Polityki" - Jerzy Baczynski.



Wykonuje równiez w Polsce swa krecia antypolska robote juz omawiana wczesniej tzw. Rada Polityki Zagranicznej. To takze filia, tylko innego ciala globalistów - ame­rykanskiej Rady Polityki Zagranicznej powolanej w 1923 roku na wzór powstalego w Anglii Królewskiego Instytutu Spraw Miedzynarodowych. Polskojezyczni eurofol-ksdojcze uwielbiaja powolywanie takich duplikatów w Polsce posierpniowej zdrady. Do takich nalezy równiez Rada Polityki Pienieznej, bekart podobnego nowotworu ze­rujacego na podatnikach amerykanskich.



Dyrektywy na prounijna kampanie prania mózgów niezbyt jeszcze dokladnie wy­pranych mózgów Polaków, plyna wraz z pieniedzmi z tzw. Urzedu Komitetu Integra­cji Europejskiej. Potraktowal on zasady przyznawania takich funduszy dla propagandy w Polsce w sposób odrebny i szczególnie wymowny na tle rosnacego oporu Polaków. Podczas gdy w innych krajach poddawanych totalnej propagandzie prounijnej, pie­niadze przyznaje sie wszystkim, którzy o nie wystapia niezaleznie od ich stosunku do integracji, wlacznie ze stosunkiem negatywnym — to w Polsce otrzymuja takie fundusze jedynie takie organizacje, które popra „jedynie sluszny" stosunek do integracji! Na tym wlasnie polega prounijny „dialog", w istocie dyktatura propagandowa dokladnie po­wielajaca cos w rodzaju powojennego „Trzy razy tak" i podobne komunistyczne akcje. 



W wiekszosci krajów fundusze UKIE sa rozdzielane proporcjonalnie na rózne osrodki polityczne. W zwiazku z taka zasada rzad Szwecji, który niezbyt poslusznie realizowal inwazje UE na ten kraj, musial finansowac energiczna kampanie patriotów szwedzkich przeciwko integracji.



Dyrektorem Departamentu Informacji i Ksztalcenia Urzedu Integracji Europejskiej (!) zostal Aleksander Szczygle. Powiedzial on dla „Naszego Dziennika" 

(16 III 2000), ze o takie fundusze moga sie ubiegac w Polsce wszystkie organizacje pozarzadowe, samorzady i media. Niby wszystkie, ale jednak nie wszystkie bo tylko te, które beda przekazywac rzekomo rzetelna i prawdziwa informacje i wiedze na temat UE. Wa­runek jest jeden - musi to byc informacja prawdziwa.



W tej slownej falszywce kryje sie szerokie pole do interpretacji tak uroczyscie de­klarowanego obiektywizmu, rzetelnosci i prawdziwosci. Ustalenie kryterium takiej in­terpretacji rzetelnosci pozostaje wylacznym przywilejem posiadaczy i rozdawaczy funduszy.



l. „Rzeczpospolita" 4 XI 1999.

64

W komunizmie obywatel mial równiez mozliwosc krytykowania przeróz­nych „nieprawidlowosci" w „ludowym" raju. Pod warunkiem, ze bylo ono „obiektyw­ne" i „rzetelne", lecz o tym obiektywizmie decydowal Wydzial Prasy i Propagandy KC PZPR.

Eurofolksdojcze z brukselskich Komitetów Propagandy sa bardziej pryncypialni niz komunisci. Stwierdzaja jasno, ze forsy nie dadza tym organizacjom, które maja ugruntowane negatywne stanowisko do integracji z UE. Kazda taka organizacja musi przedlozyc program dzialania oraz program finansowy. Wiemy juz, kto rzeczywiscie dostanie pieniadze. Duze pieniadze.



Krzepna nastroje wrogosci do UE w srodowiskach wiejskich i malomiasteczko­wych. Nastroje wyznacza bezrobocie i beznadzieja cywilizacyjno-ekonomiczna, zwlaszcza mlodziezy7. Na ten odcinek pro-unijnego frontu pójdzie najwiecej dolaro­wych dywizji.



Tymczasem obiegowa wiedza o Unii, o jej negatywnych i ewentualnych pozyty­wach, przypomina przyslowiowy „czeski film". 

Nie wiedza wiecej od szarych obywate­li nawet poslowie. Jan Lopuszanski, uczciwy i narodowo myslacy posel z Porozumienia Polskiego, pisal do premiera J. Buzka:

Reguly demokracji wymagaja, aby zwolennicy i przeciwnicy akcesji mieli równa mozliwosc przekazania informacji i dokonania komentarza. Ostateczna decyzja „za" czy „przeciw" ma byc wynikiem wolnego wyboru Polaków, a nie skutkiem braku wiedzy lub presji jednostronnej propa­gandy.



Urzedowe perypetie tej interpelacji posla byly jakze charakterystyczne dla rzadu zydo-komuny z AWS, SLD i UW. Oto rzecznik prasowy ministra Pawla Sameckiego -Andrzej Harasimowicz twierdzil, ze odpowiedz na pismo posla Lopuszanskiego zo­stala wyslana do zainteresowanego w ciagu urzedowych dwóch tygodni od otrzymania pisma. Tymczasem Michal Konopka, dyrektor Biura Porozumienia Polskiego oznaj­mil, ze posel nie otrzymal odpowiedzi do 16 marca 2000, co demaskuje klamstwo wypowiedziane przez Andrzeja Harasimowicza2.



Nic w tym dziwnego, bo trudno eurofolksdojczom splodzic jasna i jawna odpo­wiedz na jasne i jawne zarzuty posla. Harasimowicz posrednio usprawiedliwial swoje klamstwa i zwloke w redagowaniu odpowiedzi:



Poglady sceptyczne, mniej entuzjastyczne, moga byc jakos wyrazane, ale wszystko musi sie miescie w okreslonych normach. I dodaje: Nie moze tam byc postaw czysto ideologicznych opartych o postawy czysto partyjne. Kiedy wiec eurofolksdojcze staja przed koniecznoscia jawnych i jasnych odpowie­dzi, musza zdradzac swój skrajnie niedemokratyczny stosunek do tej sprawy, po prostu demaskowac swój,Jedynie sluszny", sluzalczy kierunek propagandowego natarcia. Ha­rasimowicz odpowiadajac na zarzut innego, selektywnego traktowania kryteriów roz­dzialu funduszy na propagande informacyjna o integracji z UE w Polsce, usprawiedliwial polskojezycznych eurofolksdojczy tym, ze model kampanii informacyjnej zalezy wylacznie od decyzji poszczególnych panstw, dlatego polskojezyczni nad­gorliwcy nie musza stosowac demokratycznych regul zastosowanych wczesniej przez inne panstwa. 



1. W sierpniu 2000 GUS podal, ze bezrobocie wsród mlodziezy szukajacej pracy wynioslo 38,5 proc.!

2. „Nasz Dziennik", tamze.

65

Komitet Integracji Europejskiej w Polsce wydal juz na poczatku 2000 roku biulety­ny i druki w lacznym nakladzie 5,5 miliona egzemplarzy. Kiedy na posiedzeniu senac­kiej Komisji Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej w marcu 2000 senator J. Fraczek domagal sie równych nakladów finansowych na propagande w sprawie inte­gracji dla przeciwników jak i dla euroentuzjastów, otrzymal wówczas odpowiedz przed­stawiciela ministerstwa niepolskich spraw zagranicznych, ze pieniadze z budzetu niewspólmiernie wzmocnilyby przeciwników ukolchozowienia Europy. 

Nachalna prounijna propaganda wywoluje skutek odwrotny - Polacy w swych ocenach nie kie­ruja sie juz wciskana im selektywna propaganda, tylko katastrofalnie pogarszajaca sie sytuacja gospodarki panstwa oraz wlasna sytuacja materialna.



Do konca lipca 2000 roku „Kne-Sejm" mial zatwierdzic 49 ustaw przystosowaw­czych do europejskiej wspólnoty kolchozowej. Wszystkich oczekujacych ustaw bylo 200.

Juz w pierwszych miesiacach 2000 roku stalo sie jasne, ze ustalony przez urzeda­sów unijnych termin kasacji Polski czyli wlaczenia jej do UE - l stycznia 2003, jest nie­realny. Oby tak pozostalo dalej, a najlepiej - na zawsze, czyli do rozpadu Unii.



Wielka Komisja Bezprawia

Antypolska koalicja, skladajaca sie z eurofolksdojczy z AWS, SLD i UW, w „Kne-Sejmie" dokonala cichego zamachu stanu degradujacego parlament, tenze „Kne-Sejm", do roli „maszynki do glosowania". Stalo sie tak w lipcu 2000, kiedy to zdrajcy z tego trójprzymierza, posiadajac absolutna wiekszosc, powolali tzw. Wielka Komisje Prawa Europejskiego7. 

Jak zwykle w propagandowej nowomowie eurofolksdojczy, jej nazwa stanowi dokladne zaprzeczenie, odwrotnosc praktyki. Jest to Wielka Komisja Bezpra­wia Europejskiego, groteskowy odpowiednik Wielkiej Orkiestry Owsiaka, gdyz w obydwu rzadzi zasada: „Róbta co chceta!"



Knesejmici z AWS, UW i SLD powolali tego parlamentarnego potworka celem ekspresowego, bezdyskusyjnego glosowania za projektami „integracyjnymi" z Unia Europejska. Tych „projektów" nagromadzilo sie tyle, ze w normalnym prawnym trybie dzialania „Kne-Sejmu", ich zatwierdzanie trwac by moglo do konca jego kadencji. Zdrajcom bardzo sie spieszy do Unii Europejskiej, a na przeszkodzie stoi m.in. ta wlas­nie wielka ilosc dyktatorskich „projektów dostosowawczych". Postanowili wiec doko­nac zamachu na uniwersalne uprawnienia parlamentu i parlamentarzystów, niespotykane w zadnej poza stalinowska, praktyce funkcjonowania parlamentów.



W tym celu, prezydium „Kne-Sejmu" przygotowalo projekt zmiany regulaminu se­jmowego. Przewidywal on powolanie 45-osobowej tzw. Wielkiej Komisji Prawa Euro­pejskiego, z zadaniem takiego wlasnie - ekspresowego, tasmowego uchwalania ustaw przystosowujacych polskie prawo do „prawa" Unii Europejskiej.

l. Ostatecznie nazwano ja: „Komisja Prawa Europejskiego".



66


Zadaniem „Komisji" bedzie rozpatrywanie projektów zglaszanych tylko przez rzad (!), okreslane jako „projekty dostosowawcze". Tu tkwi istota tego cichego zamachu stanu. Polegalo to na ubezwlasnowolnieniu jeszcze istniejacego polskojezycznego parlamentu przez grupe spiskowców usytuowanych w „Kne-Sejmie" i rzadzie w ramach trzech wymienionych „partii" i „klubów" parlamentarnych: AWS-SLD-UW. To rzad bedzie dyktowal „Kne-Sejmowi" ustawy do poslusznego, ekspresowego i bezdyskusyjnego zatwierdzania.


Projekt przewidywal radykalne ograniczenie praw poselskich. Wedlug niego, pier­wsze czytanie projektu moze sie odbywac juz w Komisji (!), a nie na posiedzeniu plena­rnym parlamentu. Moze sie odbywac juz trzeciego dnia od doreczenia czlonkom Komisji dokumentu projektu. Co wiecej -„doreczenie" moze sie odbywac poprzez po­danie do wiadomosci czlonkom, ze projekt znajduje sie w Kancelarii „Kne-Sejmu".


Wicemarszalek „Kne-Sejmu" Jan Król („Król") wyjasnial podczas powolywania Komisji, ze „doreczanie" moze sie odbywac takze poczta elektroniczna! Komisja moze zazadac opinii o projekcie od innych komisji: wtedy daje sie im termin siedmiu dni na zajecie stanowiska.


Do tego ekspresowego tempa z pominieciem „Kne-Sejmu", dolaczono zestaw wywlaszczen parlamentarzystów od ich uprawnien. Na posiedzeniu Komisji, poprawki moglo wniesc minimum pieciu postów, a nie - jak to w innych sprawach - jeden. W przypadku zespolu - poprawki moze wniesc tylko grupa trzech poslów. Wnioski po­prawkowe moga zostac wniesione do sprawozdania Komisji wówczas, gdy zloza je - na pismie - wszyscy wnioskodawcy poprawki. Wniosek o odrzucenie projektu ustawy do­stosowawczej musi byc poparty przez bezwzgledna wiekszosc glosów - rzecz praktycz­nie niemozliwa. Na plenarnym posiedzeniu „Kne-Sejmu", podczas drugiego czytania wniosku, poprawki moga byc przyjmowane pod warunkiem, ze pisemnie wystapi o to 15 poslów.


Na przekór tak brutalnemu zanegowaniu podstawowych uprawnien posla, marginali­zacji calego parlamentu, „Kne-Sejm" przyjal ten zamach na podstawy parlamentaryzmu olbrzymia wiekszoscia glosów, a scislej - odrzucil taka wlasnie olbrzymia wiekszoscia glosów wniosek Kola Porozumienie Polskie o odrzucenie projektu takiej uchwaly. Za wlasnym ubezwlasnowolnieniem poselskim dobrowolnie opowiedzialo sie az 344 poslów. Projekt odrzucenia wniosku Porozumienia Polskiego poparlo zaledwie 26 poslów, 25 wstrzymalo sie od glosowania a 65 nie glosowalo „z innych powodów."


I tu nie po raz pierwszy objawily sie tragiczne dla Polski prawidlowosci rzadzace polskojezycznym „Kne-Sejmem":

- Knesejmici w zdecydowanej, wrecz miazdzacej wiekszosci popieraja kazdy akt wrogi suwerennosci Polski, a w tym przypadku dodatkowo suwerennosci organu ustawodawczego;

- Po raz kolejny ujawnila sie cala fikcja rzekomych podzialów partyjnych, fikcja opozycji: rzadzil blok antypolskiego spisku skladajacy sie z SLD, UW i AWS;

- Opozycje rzeczywista stanowia Polacy kierujacy sie polska racja stanu: jest to opo­zycja tragicznie bezsilna, nieliczna, skladajaca sie z grupy poslów nie przekra­czajacej 50 osób; grupy wspólczesnych Rejtanów ignorowanych przez zwycieski zydo-unijny obóz zdrady narodowej;



67

- Rzekomy obóz „prawicy" czyli blok poslów AWS, nie po raz pierwszy okazal sie obozem zdrajców, wspólników zydokomunistów z Unii Wolnosci i SLD, kukulczym jajem, które „zagospodarowalo" wiekszosc miejsc poselskich w parla­mencie. i


Na dowód tej ostatniej prawidlowosci, na dowód zdrady eurofolksdojczy spod zna­ku AWS - zdrady jawnej, ostentacyjnej, butnej, zwycieskiej -140 knesejmitów z AWS odrzucilo projekt odrzucenia spisku obezwladniajacego parlament. Tylko dziewieciu sposród wszystkich ponad 200 poslów AWS poparlo wniosek Porozumienia Polskie­go7 . „Wstrzymalo sie" od glosowania, czyli faktycznie poparlo zydokomunistów sze­sciu poslów AWS, m.in. Henryk Goryszewski i M. Pilka - polskojezyczni „prawicow­cy". Te liste zdrady uzupelnia 31 innych poslów AWS, którzy nie glosowali powiekszajac rozmiary kleski pro-polskiej frakcji.


Jak zawsze, chwiejna postawe zajeli poslowie z PSL, jak zawsze gotowi do wy­najecia za miske soczewicy: az 17 z nich „wstrzymalo sie" od glosu czyli poparlo zdraj­ców z AWS'-UW SLD, dwóch glosowalo przeciw wnioskowi o odrzucenie nikczemne­go projektu, wreszcie - czterech nie glosowalo, a wsród nich byly marszalek „Kne-Sejmu" Józef Zych. Za odrzuceniem antypolskiego projektu opowiedzialo sie ty­lko dwóch poslów PSL: byly premier Waldemar Pawlak oraz Stanislaw Kalemba 2. 

Byly premier W. Pawlak wreszcie, po latach, przypomnial sobie, skad mu nogi wyrosly!...


Za wnioskiem o odrzucenie projektu uchwaly, glosowaly jedynie dwa kola posel­skie. Zapamietajmy ich, tych Rejtanów:

- Porozumienie Polskie

- Konfederacja Polski Niepodleglej - Ojczyzna.


Zapamietajmy takze faryzeuszy z ROP-PC: poparli oni projekt uchwaly! Wraz z nimi poparli projekt, co juz dziwic nie powinno - „pepesiacy" z PPS-RLP.


Choc zawsze gorliwy zwolennik rozbioru Polski przez Unie Germano-europejska-zdecydowanie skrytykowal ten projekt byly marszalek „Kne-Sejmu" Józef Zych. Kie­rowal sie sprzeciwem wobec ubezwlasnowolnienia poslów i calego parlamentu. Przy­pomnial z trybuny „Kne-Sejmu", ze Konstytucja gwarantuje, iz posel ma prawo zglaszac poprawki bez ograniczen, co znalazlo wyraz w ustawie o obowiazkach i pra­wach poslów. Dodal, ze obowiazujacy regulamin parlamentu obejmuje 30-dniowy okres na przygotowanie sie poslów do debaty nad kodeksami, tymczasem -jak punkto­wal J. Zych - Komisja Wielka moze równiez zajac sie kodeksami, przy czym to czyta­nie moze odbyc sie po trzech dniach (...) Tak czynic nie wolno!


Marszalek Zych ponadto zdecydowanie sprzeciwil sie samozwanczemu przejmo­waniu uprawnien parlamentu przez rzad, który uzurpuje sobie prawo rozstrzygania o tym, czy dany projekt jest „dostosowawczy", czy tez takim nie jest. Wedlug J. Zycha, jest to kompletne pomylenie pojec na gruncie regulaminu.

M.in. Jan Maria Jackowski, Ryszard Matusiak, Zbigniew Wawak. 2. Zob.: Zbigniew Lipinski: „Mysl Polska" 16-23 lipca 2000.



68


W tym kontekscie nie po raz pierwszy ujawnil sie faryzeizm posla AWS z ZChN -Ryszarda Czarneckiego. Ten eurofolksdojcz próbowal przekonywac, ze cale to „dosto­sowanie" bedzie dotyczyc tylko sfery gospodarczej. Na to marszalek Zych:

- To nieprawda, bo gdyby tak byto, to gdzie Kodeks karny, gdzie Ko­deks rodzinny, gdzie Kodeks cywilny, gdzie Kodeks handlowy i wszystkie inne przepisy?

Jak juz wiemy, do eurozdrajców doszlusowal tez zreszta nie po raz pierwszy ROP-PC. Posel tej partyjnej „kanapy" - Ludwik Dom nazwal projekt ustawy igno­rujacy prerogatywy parlamentu projektem ciekawym i slusznym, choc wstrzymal sie od nazwania go po dawnemu: jedynie slusznym. Jednoczesnie Dom potopil jezyk, ton, ar­gumentacje, porównania do czasów stalinowskich -jakimi rzekomo posluzyl sie Jan Lopuszanski -jak wiemy - posel polskiego pochodzenia i myslenia. Cóz to za obelgi lub herezje wypowiedzial wtedy posel Lopuszanski? Ano, poczytajmy, i to uwaznie:


W smutnych czasach, w których na tej sali zasiadala haniebna stali­nowska banda, uruchomiona zostala haniebna maszynka do glosowa­nia. W Moskwie postanawiano, w jaki sposób Polska ma sie dostosowac, KC PZPR przekazywal stosowna dyrektywe, a Sejm machal rekami, oby szybciej(...) Dzisiaj proponuje sie ponowienie tego systemu... Jak mozna mówic w tych warunkach o wejsciu do Unii Europejskiej na polskich i do­brych warunkach, skoro dyrektywy Unii Europejskiej maja w istocie wymiar dyktatu - albo je przyjmiemy, albo nie zostaniemy przyjeci.


Posel Lopuszanski poinformowal poslów, bo z pewnoscia wielu z nich nic o tym nie wiedzialo, ze prawodawstwo UE liczy 120 000 stron maszynopisu w jezykach ob­cych, a Sejm ma sie przez to przekopac w ciagu trzech dni! Czyli:

...tak jak w czasach stalinowskich fasada demokracji miala sluzyc do udawania, ze istnieje zgoda narodu na niszczace Polske dostosowania do oczekiwan Moskwy(...)


Bez wczesniejszego pytania narodu o zdanie, bez wczesniejszego py­tania narodu, czy tych zmian w ogóle sobie zyczy, czy zyczy sobie w ogóle wejscia do Unii Europejskiej, to z czym mamy do czynienia? Z demokracja czy kneblokracja?


Posel zaapelowal do parlamentarzystów, wiedzac z góry, ze jest to wolanie czlowieka na pustyni zdrady i obojetnosci, o obrone niepodleglosci Polski zagrozonej „integracja" z UE: o obrone statusu narodu jako gospodarza Polski, a niejako cudzego popychadla. Zakonczyl retorycznym pytaniem:

— Czy wy macie sumienia, czy wy macie sumienia polskie?

Tak wiec AWS odrzucila w lipcu 2000 wszelkie pozory demokratycznego sprawo­wania wladzy. Udowodnila, ze jest popychadlem Unii Wolnosci i SLD, ci zas sa popy -chadlami Unii Europejskiej. AWS udowodnila, ze nie zamierza nawet udawac, iz spelnila swoje klamliwe hasla wyborcze, na których „wjechala" do „Kne-Sejmu" jako partia o zdecydowanej wiekszosci glosów. AWS wykazala wtedy po raz kolejny i tym razem ostateczny, ze jest agentura europejskiej zydokracji sterujacej Unia Euro­pejska i jej polskojezycznymi pacholkami z Unii Wolnosci i SLD. 

  

Jak długo będzie się to wszystko tolerować?!                  > > >  Czesc 4   Ciag dalszy

 



 

 

 

 

> > >   Kliknij - do gory strony   < < <

 

 

 

Zamknij to okno