|
Fragment książki
Krzysztofa Kakolewskiego "Generalowie gina w czasie pokoju".
(...) Tak było – i jest – nawet z książką Detektyw tak medialnego
przecież detektywa Krzysztofa Rutkowskiego.
Jeszcze gorszy los
spotkał książkę Piotra Włodarskiego: Pan Andrzej. Kłamca, mitoman czy
konformista. O istnieniu tej książki nie wie nikt poza osobami, które
Autor wyróżnił, wysyłając im egzemplarz.
Już sama forma książki jest rewelacyjna. Składa się ona z samych
oświadczeń, wypowiedzi o sobie reżysera Wajdy, z
zachwytów pochwalnych recenzji i jego dokumentów osobowych pisanych
przez bohatera książki, a odnalezionych przez Włodarskiego. Z chwalb i
pochwał powstała książka niszcząca.
Przemilczenie tej zaskakująco ciekawej książki nie jest niczym
nieodwołalnym. Pomijanie jej dziś, przez „badaczy
twórczości”, recenzentów – zarówno filmowych, poświęcających swe życie
Wajdzie, jak i informujących o książkach – nie będzie trwało zawsze,
gdyż książka ta jest nie tylko bezcennym źródłem dla badania warunków, w
jakich powstawała „socjalistyczna kultura” Polski, losów jej twórców,
jak i ze względu na walory formalne. Najlepiej byłoby ją całą
przedrukować w odcinkach.
Wobec wielu faktów wydobytych na jaw przez Włodarskiego drobiazgiem jest
to, że bezpartyjny i odżegnujący się nawet od podejrzenia go o samą myśl
wstąpienia do PPR-PZPR, okazuje się jednak byłym członkiem PZPR, co o
tyle dziwniejsze, że pozwolono mu cichaczem z tej partii zniknąć i nie
tylko nie prześladowano go za to, ale otrzymał nieograniczone wsparcie.
Kulminacją Pana Andrzeja... jest strona 143, na której Włodarski
dochodzi do rodowodu Andrzeja W w. wersji podanej
przez reżysera.
W czym tkwi problem?
Jak zwykle w faktach –
pisze Włodarski.
Ojciec Pana
Andrzeja nie zginął w Katyniu, o czym Pan Andrzej dobrze wiedział.
Ojciec Pana Andrzeja
zginął podczas wojny – to fakt. Osoba, do której Pan Andrzej się
przyznaje, a która zginęła w Katyniu, nawet nie należała do rodziny Pana
Andrzeja, o czym Pan Andrzej dobrze wiedział.
Po co więc głosić
nieprawdę? Żeby czuć się lepszym? Bardziej doświadczonym przez los?
Po co szargał dla swej pychy kolejną świętość Polaków?
Faktem zamykającym
wszystkie niedomówienia co do osoby zamordowanej w Katyniu była
publikacja życiorysów ofiar w Wojskowym Przeglądzie Historycznym (lista
ta była drukowana w latach 1989-1994). Według historyków, wspomniany już
w 1943 r. zamordowany „kapitan Karol Wajda” to rzeczywiście „Karol
Konrad Erazm Wajda, kapitan, syn Stanisława i Marii z Königów”.
Nie miał on nigdy nic
wspólnego z Jakubem Wajda, synem Kazimierza (czyli
ojcem Pana Andrzeja).
Sprawa tak niezwykle ważna dla większości ludzi na świecie, jak to, od
kogo się wywodzą, ich rodowód, przodkowie,
nieraz odlegli, o których pamięć pielęgnowana jest nie tylko przez
szlachtę, ale przez mieszczaństwo, a także chłopów – przez reżysera
została podeptana, czym poniżył nie tylko siebie, ale i pamięć swojego
rzeczywistego rodzica, w tyle lat po jego zgonie, wybierając sobie
innego ojca dla autoreklamy.
Jest to jeszcze jedna forma obrzydliwego fałszu i
oszustwa, ...ojciec zginął w Katyniu - Polacy uwierzą, przez to będzie
wiarygodny... ale nie jest Andrzej Wajda wiarygodny,
... jest obrzydliwym i bezczelnym kłamcą i oszustem, kłamie jak wszyscy
jego khazarscy pobratymcy plemienni, kłamie tak jak zwykle we wszystkich
swoich filmach, i w nowym filmie "Katyń" też.
redakcja polonica.net
|
| z
pełnym poszanowaniem i respektem dla autorów, wydawców i praw
autorskich, w dzisiejszych czasach powszechnego przemilczania i fałszowania
historii i faktów historycznych, uważamy za szczególnie ważną
powinność i obowiązek rozpowszechniania informacji, celem
edukacji i uświadamiania, oraz bezpardonowej walki z owymi
przemilczeniami i fałszami./font> |
|
wersje internetową
przygotowała, opracowała i fotografiami opatrzyła Polonica.net
Polski Związek
Patriotyczny
Katolicko-Narodowy Ruch Oporu
kontrjudaizacji i kontrdepolonizacji
O.R.K.A.N.
|