|
ZBRODNIA BEZ KARY
|
|||
|
dr. Leszek Wichrowski
Pol- Press Publishing, Inc.
Najpierw komuniści Ciebie okaleczyli, okradli, zniewolili i zdradzili. Autor, Nowy Jork, 2003 r.
1. Wprowadzenie, s. ...
Niewątpliwą przyczyną załamania wiary społeczeństwa polskiego w przywrócenie prawdziwej wolności, chronionej przez państwo prawa i sprawiedliwości, jest bezkarność sprawców popełnionych zbrodni na narodzie i państwie polskim oraz przejęcie władzy nad Polską przez ich spadkobierców. Zatem tytuł “Zbrodnia bez kary”uzasadniony faktami oraz historycznym i obecnym doświadczeniem Polaków, tę rzeczywistość ujmuje.
Przyczyny i skutki tworzące groźną dla Rodaków w kraju rzeczywistość ujęto w dwóch częściach, dających obraz zagrożeń oraz zniewalania narodu i państwa polskiego. W części pierwszej pt.”Spadkobiercy zbrodni komunizmu w Polsce”autor zwraca uwagę na skalę przestępstw i działalności utrudniających przywrócenie państwa prawa oraz odbudowy niezawisłości Polski. Podana m.in. charakterystyka głównych postaci sprawujących obecnie władzę nad Polską, wyjaśnia powód udaremniania ścigania zbrodni komunizmu i gangów zorganizowanych przez byłych funkcjonariuszy SB. Utrudniania działalności Instytutu Pamięci Narodowej i prowadzenia lustracji oraz niweczenia prób przywrócenia niezawisłości wymiaru sprawiedliwości. Wskazuje na usiłowania uwiarygodniania komunistów w Zachodniej Europie, którego uwieńczeniem ma być włączenie Polski do Unii Europejskiej.
W pracy tej zwrócono również uwagę na możliwości odrzucenia przez społeczeństwo niebezpiecznej rzeczywistości oraz wskazano szanse na przywrócenie pełnej wolności narodowi i suwerenności państwu polskiemu. Części (jedna i druga) poprzedzone są wprowadzeniem.
Po czerwcu 1989 r. Polacy oczekiwali jako jednego z najbardziej widocznych objawów przemian w powiedzeniu całej prawdy o historii Polski i w zaprzestaniu jej zakłamywania. Niestety, rozczarowali się w nadziejach. Winę za to ponoszą dziedzice zbrodniczego PRL-u, z rodowodem stalinowsko-moskiewskim. Wiedzą oni doskonale, czerpiąc korzyści z upływu czasu, że oddalający się peerelowski okres zniewolenia komunistycznego narodu znieczula bolące rany i stępia urazy ofiar. Podobnie dzieje się z męczennikami, którym Bóg pozwolił przeżyć peerelowskie katorgi i wyniszczające więzienia, a także z tymi, którym cudem udało się powrócić do kraju z zesłania na Syberię i wytrwać katorżniczą pracę. Oni już nie wierzą, doświadczając ignorancji i upokorzenia, w odbudowę państwa prawa oraz w rozliczenie komunistycznych zdrajców i zbrodniarzy narodowości żydowskiej i polskiej przez organa sprawiedliwości. Pozbywają się złudzenia rozliczenia i ukarania ubecko - esbeckich morderców i dręczycieli. Na tę rzeczywistość pozwoliła zmowa żydowskich doradców z “Solidarności”ze zbrodniarzami stanu wojennego przy Okrągłym Stole, zwana “grubą kreską”. Umożliwiło to sprawowanie władzy nad Polską młodszej generacji elit aparatczyków PZPR w III RP, ale zarazem i przejęcie odpowiedzialności za spadek zbrodni komunizmu w Polsce. Za spadkobierców zbrodni komunizmu uważani są politycy i liderzy partii postkomunistycznych (UP, UW, SdRP- SLD, PO, Samoobrona RP), którzy nie rozliczyli i nie potępili oraz nie dokonali publicznego przyznania się do antypolskiej działalności, podczas zajmowania stanowisk w KC i KW PZPR, w ich strukturach terenowych, służbach specjalnych i organach państwowych. Lub też sprawowali z nominacji władz PZPR albo MSW kierownictwo w organizacjach i instytutach naukowych, w uczelniach wyższych oraz w socjalistycznych związkach młodzieżowych, a także w organizacjach pracowniczych i zawodowych. Pokolenie Polaków wkraczające po 1989 r. w dojrzałe życie i podejmujące działalność publiczną niewiele wie o zbrodniach władzy w Polsce Ludowej. Ale zadbano o zohydzanie II RP, Podziemnego Państwa Polskiego oraz niepodległościowego ruchu oporu, walczącego z okupacją sowiecką i niemiecką. Temu pokoleniu Polaków nie jest więc znana skala ofiar wśród obrońców narodu i niezależności Polski. Skala wyrażająca tragiczny los polskich patriotów. Niewielu również wie, że przyczyną przemilczania i ukrywania faktów sowieckiego ludobójstwa z udziałem komunistów żydowskich i polskich, popełnionego na narodzie polskim, były represje UB, SB i MO, których sprawcami byli agenci i donosiciele. Skazywaniem na zapomnienie i wymazywanie z pamięci Polaków najnowszych dziejów narodu polskiego jest również marginalne traktowanie lub unikanie obchodów tragicznych rocznic aktów ludobójstwa komunistycznego. Wskazuje na to nie ujęcie przez sprawujących władzę nad Polską spadkobierców zbrodni PRL w kalendarzu państwowych uroczystości patriotycznych t.j. kaźni katyńskiej, masowych sowieckich wywózek ludności polskiej na Syberię, skazywanie i mordowanie przez Sowietów i władze PRL przywódców Podziemnego Państwa Polskiego, opozycyjnych wobec komunistów - liderów, a także członków partii i organizacji politycznych. Nie upamiętnia się też miejsc, w których popełniane były zbrodnie. Natomiast rocznicowe obchody kaźni niemieckiej w obozach koncentracyjnych sprowadzono wyłącznie do upamiętniania ofiar żydowskich, przemilczając pamięć o męczennikach polskich i innych narodowości. Do świadomości niewielu Polaków dociera sens wyborczego hasła A. Kwaśniewskiego “Wybierzmy przyszłość”. Jest ono bez wątpienia wezwaniem do zaniechania procedury ujawniania zdrajców Polski i nawet ograniczonego rozliczenia zbrodni PRL. Celowi temu służy podjęcie przez rząd Leszka Millera działań udaremniających lustrację i dochodznia Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie zbrodni komunizmu. Zmierzających także do likwidacji rzecznika interesu publicznego, sądu lustracyjnego i IPN. Likwidacja Urzędu Ochrony Państwa i powołanie na jego miejsce agencji wywiadu i bezpieczeństwa jest związane z ograniczeniem dostępu do dokumentów nie przekazanych IPN i zablokowaniem ujawniania zbrodniczych związków obecnych elit władzy ze służbami specjalnymi PRL. Byli oficerowie SB powrócili do służby w agencjach służb specjalnych po rzekomych czystkach w ich szeregach.
Wymuszoną prowokacją NKWD oraz rodzimych zdrajców z KPP i PPR, pogromów Żydów m.in. w Kielcach. W obezwładnianiu narodu polskiego decydujące znaczenie miała dywersja komunistyczna w wykonaniu specjalnych jednostek NKWD. One sprawowały nadzór i udzielały pomocy komunistom żydowskim w tworzeniu struktur terroru władzy ludowej (MBP, Informacji Wojskowej i KBW). NKWD było też główną siłą niszczącą Armię Krajową i Podziemne Państwo Polskie. To enkawudziści wywozili na Syberię, do obozów zagłady, dotąd nie ujawnioną liczbę Polaków. Na przekór tej zdrady ze strony komunistów żydowskich i polskich obrońcy Polski nie tracili wiary w odzyskanie przez naród wolności i niezawisłości. Kontynuowali aż do lat pięćdziesiątych opór wobec obcej przemocy i rodzimych morderców opozycji niepodległościowej. Na spotkaniu w Londynie prof. Władysław Bartoszewski podał liczby ofiar zbrodni stalinowskich, które wymienił Grzegorz Łukomski w londyńskim “Dzienniku Polskim”, w opublikowanym 2 lutego 2002 r. artykule pt. “Bijące serce partii”. Zanim prof. Bartoszewski wymienił liczby ofiar, zwrócił uwagę na NKWD-owski rodowód kadr PPR, PZPR i aparatu bezpieczeństwa. Niestety, przemilczał w tym rodowodzie zajmowane kluczowe miejsce przez zbrodniarzy narodowości żydowskiej. A oto liczby. Łącznie w latach 1944 - 1956 ofiarami represji bezpieki padło: około
8.600 poległych, ok. 25 straconych i zmarłych tragicznie w więzieniach, ok.
25 tysiecy zamordowanych, ok. 50 tys. wywiezionych do ZSRR, ok.
240 tys. aresztowanych. Wbrew wymogom sprawiedliwości i interesom państwa, chronione są klauzulą tajności, zwłaszcza nazwiska żydowskich sprawców zbrodni. Z wielotysięcznej rzeszy żydowskich i polskich zbrodniarzy z UB, SB, Informacji Wojskowej, Wojskowej Służby Wewnętrznej, PPR i PZPR najczęściej wymienia się ( z pominięciem podania narodowości, a jeśli jest podawana, to w bardzo nielicznych opracowaniach historycznych) - Jakuba Bermana, Stanisława Radkiewicza, Józefa Goldberga- Różańskiego, Mieczysława Mietkowskiego, Anatola Fejgina. Rzadko publicznie wskazuje się na zbrodnie dokonane przez Bolesława Bieruta, Józefa Cyrankiewicza, Edwarda Osóbki- Morawskiego, Aleksandra Zawadzkiego, Zygmunta Berlinga, Karola Świerczewskiego, Stanisława Popławskiego i wielu innych. W ich życiorysach pomija się służbę w NKWD i wspólne zbrodnicze akcje przeciwko polskiej opozycji niepodległościowej. Specjalną ochroną i zmową milczenia objęto sprawców zbrodni popełnianych w latach 1956 -1989. Przed sądem za zbrodnie odpowiadają nieliczni na zasadach urągających sprawieliwości. Przyczyną tego zjawiska jest od czasów Polski Ludowej skorumpowanie wśród prokuratorów i sędziów oraz ich przestępcze powiązania z byłą i obecną nomenklaturą władz komunistycznych, a także z funkcjonariuszami służb specjalnych PRL, z którymi większość pozostała na służbie III RP. Ignorancją sprawiedliwości i drwiną z ofiar stanu wojennego po 1989 r. było ze strony Sejmu, zdominowanego przez komunistów, zwolnienie od odpowiedzialności karnej zbrodniarzy winnych wypowiedzenia Polakom wojny i popełnienia wielu zbrodni dotąd nie wyjaśnionych. Jedną z przyczyn tej rzeczywistości jest zaniechanie ścigania zbrodni PRL w III RP.Natomiast nieliczne dochodzenia oraz procesy sądowe sprawców zbrodni są ośmieszaniem organów wymiaru sprawiedliwości i szyderstwem z ofiar. Na ten zabieg urągający wszelkim zasadom państwa prawa umożliwiło powołanie Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej do zbadania legalności wypowiedzenia 13 grudnia 1981 r. wojny Polakom przez rząd komunistyczny pod wodzą gen. Jaruzelskiego. Generał pod pozorem ocalenia Polski (czyt. władzy PRL), osobiście podjął się obezwładnienia narodu, wprowadzając terror stanu wojennego, jego bezwzględność, okupacyjny charakter narzuconych warunków, z natychmiastowym strzelaniem do opornych załóg (np. kopalnie “Wujek”i “Manifest Lipcowy”) i dławienia w zarodku wszelkiego czynnego oporu. Statystyka tej zbrodniczej wojny ciągle pozostaje tajna. Trudno zatem uznać informacje o internowaniu ok. 10 tys. osób za wiarygodną w sytuacji przemilczania faktów, czy wręcz fałszowania statystyki zbrodni popełnionych na narodzie polskim. Przewodnictwo tej nadzwyczajnej komisji, kolejnego przykładu bezprawia komunistów, powierzono Jerzemu Wiatrowi, ideologicznie związanemu ze ścisłym kierownictwem KC PZPR i SdRP. Z powierzonej mu roli wywiązuje się celująco. Doprowadza do zdjęcia przez Sejm odpowiedzialności z gen. Wojciecha Jaruzelskiego i członków władz za wprowadzenie i następstwa stanu wojennego usprawiedliwione “wyższą koniecznością”. Decyzja Sejmu w rzeczywistości zalegalizowała udział w życiu publicznym zdrajcom narodu i uniemożliwiła rozpoczęcie procedur ścigania zbrodni stanu wojennego. Uniknięcie najwyższej kary - dożywotniego więzienia przez gen. Jaruzelskiego, członków Biura Politycznego KC PZPR, członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, Rady Państwa i rządu PRL za zbrodnie stanu wojennego, stało się możliwe po zmowie władz komunistycznych ze zdrajcami ze strony Solidarności. Zmowa, przypieczętowana przez Okrągły Stół “grubą kreską”Tadeusza Mazowieckiego i Sejm pokontraktowy, umożliwiła umacnianie władzy elit nonemklatury PZPR - SdRP, podejmowanie kolejnych zadań udaremniających próby ujawniania powiązań interesów liderów KC PZPR i SdRP, SLD z sowiecko- rosyjskimi służbami specjalnymi oraz blokowanie rozliczeń zbrodni stanu wojennego i popełnianych w latach dziewięćdziesiątych na osobach zagrażających bezpieczeństwu komunistów. Wbrew zasadom prawa i sprawiedliwości utrzymuje się nadal w tajemnicy zbrodnie popełnione przez szwadrony śmierci generałów Kiszczaka i Pożogi. Nie dopuszcza się do ujawniania nazwisk osób, z rozkazu których mordowano rzeczywistych przeciwników władz komunistycznych, jak np. księży: J. Popiełuszki, ks. Suchowolca, S. Zycha, St. Palimąki, S. Kowalczyka, J. Kotlarza, S. Niedzielaka, S. Stokowskiego, A. Kocińskiego. Tajemniczo także tracą życie, np. w 1990 r. H. Kus i E. Zaręba, w 1992 r. Fidur i Duraczyński, w 1993 r. J. Gąbka, w 1994 r. S. Kościuczyk i S. Pawłowski, a w 1995 r. Z. Kilian. Łamaniem zasad sprawiedliwości jest też ukrywanie sprawców zamordowania P. Bartoszcze, S. Pyjasa, G. Przemyka - syna poetki B. Sadowskiej. Lista ofiar zgładzonych przez “nieznanych”sprawców zbrodni skrzętnie ukrywana jest do dziś. Wytoczone procesy sądowe sprawcom np. zbrodni na Wybrzeżu w 1970 r. i w Kopalni “Wujek”oraz ponowne rozpatrywanie tych zbrodni po 1989 r. jest kompromitacją sądów, wskazującą na trwanie w dyspozycyjności politycznej sędziów i prokuratorów. Ponoszących odpowiedzialność za bezkarność sprawców zbrodni . Toczące się latami procesy sądowe odbywają się w interesie oskarżonych. Przykładem takim jest ciągnący się latami proces przeciwko gen. W. Jaruzelskiemu, Stanisławowi Kociołkowi i innych odpowiedzialnych za rzeź stoczniowców w grudniu 1970 roku. Obrazą ofiar i sprawiedliwości jest tolerowanie przez sąd okazywanej przez oskarżonych pogardy dla świadków zbrodni i obrońców ofiar. W podobny sposób prowadzony jest proces gen. Kiszczaka i ZOM- owców winnych zabójstw górników z kopalń śląskich. Przebieg procesów sądowych z oskarżenia o zbrodnie polityczne wskazuje na naciski osób ze środowisk władz komunistycznych, zmuszające sędziów do orzekania wyroków z naruszeniem elementarnych zasad prawa i sprawiedliwości, wyłącznie w interesie zleceniodawców popełnionych zbrodni. Nie można wykluczyć, że to zjawisko ma ścisły związek ze starymi powiązaniami prokuratorów i sędziów z komunistycznymi organami terroru i represji. Wpływowymi również po 1989 r. Wiele osób z tych organów, podobnie jak elity władzy KC PZPR, również obecnie zajmują kluczowe stanowiska w rządzie. Wymiar sprawiedliwości ciągle ma trudności w odzyskaniu niezawisłości i rzeczywistych uprawnień trzeciej władzy w państwie. Jedną z ważnych przyczyn jest zależna od prezydenta możliwość nominacji sędziów i prokuratorów, których politycznym zapleczem jest stara nomenklatura PZPR powiązana z elitą SdRP - SLD. Uzależnienie to sprzyja korumpowaniu organów ścigania i sprawiedliwości. Uniemożliwia skuteczne ściganie m.in. sprawców blokowania dostępu do źródeł informacji o zbrodniarzach ze szczytów władzy. Następstwa tego faktu są wyjątkowo szkodliwe. Postawiły pod znakiem zapytania etyczne zasady demokratycznego państwa prawa. Ponad 45- letni okres terroru i indoktrynacji komunistycznej spowodował pacyfikację opozycji niepodległościowej i część społeczeństwa nieodwracalnie okaleczył psychicznie, niszcząc wrażliwość na poczucie tożsamości narodowej. Doprowadziły do tego zohydzanie pokoleniom urodzonym i wychowanym w PRL dziejów narodu polskiego oraz wszczepianie wątpliwości i negatywnych poglądów, m.in. na historię II RP; na znaczenie patriotycznych zasług Podziemnego Państwa Polskiego i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Bezkarność komunistów za te i inne zbrodnie zrodziła w Polakach niewiarę w sprawiedliwość i odbudowanie demokratycznego państwa prawa. Niewątpliwym sprzymierzeńcem komunistów stała się w kraju zmanipulowana pamięć, niszczona narodowa tożsamość, obrzydliwe kłamstwo na temat życia publicznego. Doszło do takich wypaczeń świadomości narodowej, zwłaszcza ludzi pogrążonych w biedzie, bez szans poprawy warunków życia, że nawet przestali oni reagować na pokazane w telewizji drobne fragmenty prawdy o kpinach A. Kwaśniewskiego i M. Siwca z Papieża. Jak też na nadużywanie uczuć religijnych i szacunku dla moralnego autorytetu Jana Pawła II, w artykule Zbigniewa Wiszniewskiego, zamieszczonego w listopadzie 1997 r. w “Trybunie”, dzienniku ukazującym się w nakładzie wielotysięcznym, a będącym organem prasowym SdRP-SLD. “Trybuna”nazwała tam Ojca Świętego “prostackim wikarym”, a jedną z jego wypowiedzi określiła jako “niechlujną i bełkotliwą”. Podobnie znieważa Papieża i polskich katolików Jerzy Urban w tygodniku “Nie”. Zmanipulowane społeczeństwo, poza ośrodkami niepodległościowymi, odniosło się też obojętnie do hańbiącego pamięć ofiar katyńskich zachowania się prezydenta A. Kwaśniewskiego po pokazaniu w telewizji, jak nietrzeźwy prezydent zatacza się, podtrzymywany podczas uroczystości na cmentarzu w Katyniu, w miejscu ludobójstwa sowietów na inteligencji polskiej, popełnionego na 24 tys. oficerów zawodowych i rezerwy, na żołnierzach KOP- u i funkcjonariuszach policji państwowej oraz na czterech generałach Wojska Polskiego. Polskie władze pozostające od czasów PRL pod kontrolą i wpływem komunistów, ogłuchły na wezwanie Światowego Związku Żołnierzy AK do odkłamania zbrodni komunizmu. Przemilczają żądania więźniów politycznych PRL, rozliczenia i ukarania zbrodniarzy z SB. Nie podejmują wezwań Federacji Osób Represjonowanych w stanie wojennym do ukarania jego sprawców i objęcie opieką ofiar tego bezprawia.
Jest to perfidia i wyzucie z zasad etycznych godzące w istotę sprawiedliwości demokratycznego państwa prawa. Kwaśniewski głosi :”Wybierzmy przyszłość”. Nie dodaje zarazem, że ta przyszłość i tak będzie cały czas obciążona skutkami nadużyć PRL. Hasło to w stylu Kwaśniewskiego oznacza faktycznie utrzymanie dominacji starej nomenklatury, która zdołała nagrabić co się dało przed 1989 r. Właśnie ta nomenklatura przez cały czas rządów od 19993 r. umacnia społeczne dysproporcje, równocześnie skrzętnie zabiega o swoje interesy. Przypomnijmy więc przedstawicieli władzy, ludzi lewicy z dziesięciolecia (od 1944 r.). Począwszy od Bieruta, Bermana, Zambrowskiego, Minca, odpowiadających za maksymalną “satelizację”Polski, uległość wobec haniebnych działań sowieckiego okupanta, jak: aresztowanie 16 osób w Pruszkowie, wywózkę tysięcy ofiar na Syberię, ograbienie polskich ziem, zwłaszcza Ziem Odzyskanych na ogromną skalę. Zastosowany przez nich samych okrutny terror wobec najbardziej patriotycznych sił w Polsce, za blokowanie zmian nawet wiele miesięcy po śmierci Stalina, czy za brutalne zdławienie powstania robotniczego w Poznaniu. Trudno też powiedzieć o staraniach zapewnienia suwerenności przez Gomułkę, Gierka, Jaruzelskiego. A oto kolejny przykład : prezydent Kwaśniewski oraz kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych nie zaprzestają haniebnych czynów wobec rzeczywistych obrońców Polski. Wyrażają się one w cynicznym nie rozróżnianiu zdrajców od żołnierzy niepodległościowego podziemia, czego wyrazem jest wyróżnianie i nadawanie wyższych stopni wojskowych weteranom wprowadzającym przy pomocy sowietów komunizm w Polsce i umacniającym krwawo władzę ludową, a więc żołnierzy KBW, UB- owców, milicjantów, kapusi - ormowców i zomowców, zasłużonym w zwalczaniu opozycji niepodległościowej. Jest to hańbienie autentycznych weteranów wojny obronnej w 1939 r., żołnierzy przelewających krew na wschodzie i zachodzie, i żołnierzy ruchu oporu Podziemnego Państwa Polskiego, walczącym z okupacją niemiecką i sowiecką. Uprawianie tej haniebnej praktyki godzi w pamięć ofiar faszyzmu i komunizmu. Nie pozwala rzeczywistym obrońcom Polski na odbiór wyróżnień od władz, które także nie dają ofiarom i ich rodzinom zadośćuczynienia w formie pomocy najbardziej potrzebującym. Zamiast tej pomocy rząd L. Millera ogranicza uprawnienia kombatantów oraz pozbawia opieki weteranów walki o niepodległość.
W realizacji tego programu wykorzystali ruch Solidarność. Na program ten zwraca uwagę Henryk Pająk i Stanisław Żochowski w książce pod tytułem “Rządy zbirów”, wydanej w 1997 r. przez Wydawnictwo “Retro”w Lublinie. W rozdziale XIV zatytułowanym “Rządy złodziei”na s. 338, czytamy: “No i stało się: Solidarność zwyciężyła. W istocie zwyciężył koronkowy program ekipy: Jaruzelski, Kiszczak, Geremek, Kuroń, Michnik, pod zdalnym patronatem europejskiej masonerii, czyli pieniądza i polityki. Solidarność wykorzystali jako atrapę i odskocznię w przyszłość, w odwrót reżimu na z góry upatrzone pozycje. Ruch odnowy, jak już powszechnie wiadomo, już od jego zarania został spenetrowany, zdominowany i sterowany przez polskie służby specjalne, nie bez udziału sowieckich. Grupa nadsyłanych przez partyjno - esbecką klikę tzw. “doradców”, przyjęła na siebie rolę katalizatora nastrojów Polaków. Chodziło głównie o paraliżowanie tendencji “dołów”solidarnościowych do strajku generalnego, jako obrony przed niezliczonymi prowokacjami reżimu. Doradcy, a także sam Lech Wałęsa, sprowadzali te dążenia do pokapitalistycznej wizji wszechogarniającego chaosu. Owi doradcy to komuniści z gatunku Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka, Adama Michnika, Modzelewskiego, Bratkowskiego, Wielowieyskiego i innych, tzw. wybitni intelektualiści i jeszcze bardziej wybitne “autorytety moralne”.
Niestety, są jeszcze Polacy, którzy naiwnie wierzą, że mają wpływ na wybór władz państwa, zgodny z wolą większości narodu. Rzeczywistość dowodzi, że ulegają oni oszustwu politycznemu, które umożliwia partyjna, proporcjonalna ordynacja wyborcza. Gwarantuje ona niezmienność elit władz i zarazem zapewnia nietykalność zbrodniarzy komunistycznych. Udział ich w rządzeniu Polską trwa po dzień dzisiejszy. Prowadzący tym razem do pozbawienia na rzecz Unii Europejskiej niezależności i suwerenności państwa polskiego wbrew woli większości Polaków. W uzgodnionym w Magdalence podziale łupów, poprzedzającym polityczny i gospodarczy rozbiór Polski posolidarnościowej, prezydentem miał zostać i faktycznie został gen. Wojciech Jaruzelski. Wybrali go towarzysze pod wodzą prof. Geremka, Kiszczaka, Mazowieckiego, Kuronia i marionetkowego Wałęsy. Został premierem w następstwie kamuflującego hasła A. Michnika :”Wasz prezydent, nasz premier”. Jego “gruba kreska”zablokowała żądania rozliczenia komunistycznych zdrajców. Sytuację tę usiłował zmienić premier Jan Olszewski. Jego dążenia do oczyszczenia organów i struktur władz państwowych z osób współodpowiedzialnych za bezprawie oraz będących agentami sowieckich i polskich służb wywiadowczych, zostały udaremnione obaleniem rządu przez prezydenta Wałęsę przy pomocy rosyjskich agentów służb specjalnych. Nastąpiło to wówczas, kiedy rząd Olszewskiego zapowiedział osławioną lustrację agentów wśród posłów, senatorów, ministrów, etc. Odruchowo zwarły się wtedy szeregi podejrzanych o szpiegostwo reprezentantów w Sejmie i Senacie niemal z wszystkich partii, zagrożonych polityczną kompromitacją. Zmianami kadrowymi bez naruszenia układów i niekontrolowanych powiązań, objęto: Ministerstwo Obrony Narodowej (MON), Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (MSW), Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) i Ministerstwo Sprawiedliwości. Nie przeprowadzono zasadniczych zmian kadrowych w urzędach wojewódzkich i podległych im strukturach władz państwowych. Premierzy tzw. “solidarnościowi”, jak: Mazowiecki, Bielecki i Suchocka oraz ministrowie w ich rządach nadal tolerowali z nadania kadrowego klucza KC i KW PZPR wielu dyrektorów departamentów i zarządów. Pozostała też na stanowiskach większość szefów wydziałów i niższej kadry kierowniczej. Nietknięte dawne kadry komunistyczne umożliwiły reorganizację struktur rosyjskich służb specjalnych i ich wpływu na decyzje korzystne dla uwłaszczających się elit nomenklatury PZPR.
Dlaczego? Pytanie retoryczne: Bukowski udowadnia, że Jaruzelski wprowadził stan wojenny z własnej woli. Co gorsza - prosił towarzyszy radzieckich o interwencję w obronie ówczesnej polskiej władzy. Nie wiadomo obecnie gdzie znajdują się te dokumenty i kto je przechowuje. Należy pamiętać, że komuniści od zarania istnienia Polski Ludowej budowali na różnych poziomach władzy państwowej i życia publicznego liczne agentury, siatkę służb szpiegowskich sowiecko- polskich, których, niestety, nie zlikwidowano i obecnie wykorzystywane są przez rosyjskie służby specjalne. Wałęsa natomiast stale roztaczał parasol ochronny nad agentami i funkcjonariuszami SB. Pilotował w sposób spiskowy, w ukryciu przed rządem Jana Olszewskiego, zdradziecki traktat zawarty z wycofującym się z Polski dowództwem wojsk rosyjskich z Legnicy, a który miał na następne dziesięciolecia zamieniać byłe sowieckie bazy wojskowe na bazy szpiegostwa, przerzutu kradzionych samochodów, z czego słynęły w ostatnich dwóch latach swego funkcjonowania. Utrzymanie przez Rosję baz po wojskach sowieckich w Polsce, jak napisano 9 kwietnia 1991 r. w “Życiu Warszawy”, pod przykrywką tzw. spółek joint venture, okazałoby się wyjątkowo groźne dla bezpieczeństwa państwa. Wskazuje na to opinia ministra obrony ZSRR, gen. Łobowa, wyrażona już w lutym 1991 r. Minister mówił o wielkim znaczeniu na terenach Europy Centralnej, pozostawionych przez okupanta sowieckiego... sieci wysokiej klasy lotnisk, dobrze wyposażonych stanowisk dowodzenia, ośrodków szkolenia, poligonów i innych obiektów...”Ośrodki te faktycznie byłyby wspólnymi bazami mafii GRU, Specnazu i KGB. Za zablokowanie zgody L. Wałęsy na te spółki /czytaj: bazy - przyp. LW/, Jan Olszewski zebrał bezcenne punkty polityczne w zachodnich i amerykańskich kręgach wojskowych, politycznych i potężnego lobby przemysłu wojskowego. Blokady tej L. Wałęsa nigdy nie zaakceptował. Wręcz, jak napisał Jacek Kurski i Piotr Semke w książce “Lewy czerwcowy”, L. Wałęsa z furią zapowiedział: “Prędzej czy później on (Jan Olszewski) musi za to odpowiedzieć, za traktat polsko - rosyjski, za Moskwę./.../ Żebym miał pistolet i Olszewskiego obok, to bym go zastrzelił!”. Wypowiedź ta wskazuje na uzależnienie L. Wałęsy od wpływowych elit komunistycznych, które za jego pośrednictwem dokonały ataku na rząd Jana Olszewskiego tylko dlatego, że odważył się kategorycznie w wysłanym szyfrogramie zablokować ten akt zdrady i nadgorliwego wasalstwa. W zamieszaniu wokół tej afery, ukryto jeszcze inny haniebny prezent Wałęsy dla okupanta sowieckiego. Mieliśmy na mocy artykułu 5 - go tego traktatu zapewnić polskie uczestnictwo i poniesienie kosztów budowy domów dla wojsk wycofujących się z Polski. Tym samym Polska - ofiara wspólnej napaści Niemiec i ZSRR - została postawiona na równi ze spadkobiercami hitleryzmu i bolszewizmu, i miała na pożegnanie półwiecznej dominacji sowieckiej zbudować okupantom mieszkania w Rosji. Szczyt sowieckiej buty, dyktatu bezczelności, ale i wasalnego kapitulanctwa, które po dzień dzisiejszy widoczne jest w ustępstwach wobec Rosji w wydaniu komunistów rządzących Polską. Ostatecznie L. Wałęsa, pod naciskiem agentów chroniących interesy Rosji w Polsce, dokonał 4 czerwca 1992 r. obalenia rządu Jana Olszewskiego i dokonał zamachu stanu (puczu), który stał się zagrożeniem również dla sitwy belwederskiej i senatorów związanych ze służbami specjalnymi po rozprowadzeniu w Sejmie tzw. “Listy Macierewicza”ujawniającej współpracowników SB. W puczu uczestniczyli m.in. z kancelarii prezydenckiej Mieczysław Wachowski, Andrzej Zakrzewski, Andrzej Drzycimski. Współpracowali z nimi posłowie: Tadeusz Mazowiecki (Unia Demokratyczna, obecnie Unia Wolności), Donald Tusk (KLD, później UW i członek koalicji AWS - obecnie Platforma Obywatelska), Leszek Moczulski (KPN), Mieczysław Gil (PSL), Waldemar Pawlak (PSL), Aleksander Łuczak (PSL). Rozgrywającymi ten spisek byli: L. Wałęsa, T. Mazowiecki, L. Moczulski, W. Pawlak. Decydującą rolę w tej rebelii odegrali liderzy SdRP -SLD, na czele z A. Kwaśniewskim, L. Millerem i J. Oleksym. Ich rola w działaniach L. Wałęsy przeciwko rządowi Olszewskiego jest ukrywana. Nie jest dziełem przypadku, że komuniści polscy i rosyjscy w tym czasie powołują w tym czasie Fundację Wschód - Zachód z oddziałami w miastach wojewódzkich, zagospodarowują na jej użytek m.in. nieruchomości i lokale po organizacji Przyjaźni Polsko - Radzieckiej. W fundacji powołanej do doradztwa handlowego z Rosją i promowania przedsiębiorczości na Wschodzie, zatrudniono byłych funkcjonariuszy polskich i rosyjskich służb specjalnych, pracowników partyjno- politycznych KC i KW PZPR oraz emerytów z milicji i wojska. Klauzulą tajności objęto także zawierane po 1990 r. umowy z Rosją, m. in. dotyczące wykorzystania przez rosyjski rząd na terenie Polski nieruchomości użytkowanych przez Sowietów w 45 - letnim okresie rządów komunistycznych. Nie ujawnia się też roli, jaką w tych działaniach odgrywał Stanisław Ciosek- ambasador Polski w Rosji po Okrągłym Stole, były sekretarz KC PZPR i minister ds. związków zawodowych w stanie wojennym, doradca strony rządowej w Magdalence i przy zawieraniu “okrągłostołowego”kompromisu z Solidarnością. Obecnie jest doradcą prezydenta A. Kwaśniewskiego. Przyczyn rodzących zagrożenia interesom komunistów ze strony rządu Olszewskiego było bardzo dużo. Spowodowały one utrudnianie premierowi dotarcie do źródeł informacji i dokumentów związanych z polityką L. Wałęsy w obszarze inicjatyw rosyjskich oraz utrudnianie oczyszczania MON, MSW, MSZ, resortu finansów i sprawiedliwości z osób skompromitowanych współpracą z wywiadem sowieckim. Było to zwycięstwo wrogów Polski, udaremniające przywrócenie państwu polskiemu bezpieczeństwa, niepodległości i suwerenności oraz uniemożliwienie: - dekomunizacji struktur państwa i życia publicznego, - ujawnienia i usunięcia donosicieli oraz agentów PRL i Rosji z organów władzy państwowej, instytucji i organizacji pozarządowych, - rozliczenia i karania winnych zbrodni, - ścigania sprawców grabieży państwowego majątku i finansów, - zwrotu majątku właścicielom zrabowanego przez władze komunistyczne po 1944 r. - podjęcia odbudowy niezależnej gospodarki i finansów państwa, - rozbicia grup przestępczych w strukturach państwa i ujawnienia powiązań elit władz ze światem kryminalistów, - tworzenia ekonomicznych warunków odbudowy zdolności obrony narodowej i terytorium państwa polskiego.
Liderzy SdRP- SLD otwarcie przystąpili do realizacji scenariusza odzyskiwania w społeczeństwie wpływów i tworzenia warunków politycznych do przejęcia władzy “legalnie”. Pozostająca w ich władaniu od czasów PRL prasa, radio i telewizja uruchamia propagandę oczerniającą i oskarżającą nieskażonych agenturą w SB liderów prawicy, broniących uniemożliwionej premierowi Janowi Olszewskimu realizacji polityki pobudzenia odrodzenia narodowego i odbudowy suwerennego państwa polskiego. Przywódcy SLD dokonali uderzenia za pomocą środków propagandy, ukierunkowanymi na przyspieszenie pogłębiania nieufności wyborców do władz Solidarności i zniechęcenia do osoby L. Wałęsy. Szybko narastało tempo zrażenia do politycznych posunięć dworu belwederskiego i partii popierających Wałęsę. Doprowadzili do podziału tzw. prawicy i przybliżenia zwycięstwa SdRP i SLD. Wygraną PZPR- SdRP- SLD w wyborach do Parlamentu RP w 1993 r. ułatwił L. Wałęsa, ośmieszając sprawowany urząd i stosując środki nacisku powodujące zmiany rządów oraz stwarzanie wrażenia niezdolności polityków Solidarności do rządzenia państwem. Sukces wyborczy komunistów umożliwiła też sprawdzona w PRL, proporcjonalna ordynacja wyborcza, zwana partyjną. Wyborcy bowiem zmuszeni byli do głosowania na poszczególne partie polityczne. Zwycięskie partie, w zależności od procentowego poparcia wyborców, otrzymują określoną liczbę miejsc (mandatów) w Sejmie i Senacie. Jest to problem manipulowania wyborcami, który w tym tekście jeszcze objaśnię. - dokończenia czyszczenia teczek agentów służb specjalnych PRL wywodzących się z elit nomenklatury PZPR- SdRP- SLD; - wszczęcia śledztwa przez prokuraturę w sprawie rzekomego przekroczenia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych ( A. Macierewicza i innych- przyp. LW), z powodu umieszczenia pewnych znanych nazwisk na tzw. “Liście Macierewicza”. Postępowanie trwa. - umorzenia dochodzenia przeciwko A. Kwaśniewskiemu, L. Millerowi i W. Huszczy w związku z pożyczką zaciągniętą w Moskwie (przy udziale KGB); - umorzenia śledztwa przeciwko J. Oleksemu, podejrzanemu o szpiegostwo na rzecz ZSRR i Rosji; - wstrzymanie prac nad reformą państwa; - przeprowadzenie przez L. Millera czystek z osób będących w Solidarności, a pracujących w MSW i pod pozorem reformy MSW i powołanie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz przywrócenia do tego resortu funcjonariuszy zwolnionych z pracy, zwłaszcza w czasie rządów J. Olszewskiego; - wyhamowania restrukturyzacji gospodarki oraz do przyspieszenia tworzenia spółek przemysłowych i handlowych z udziałem nomenklatury PZPR- SdRP, jak też specsłużb PRL; - zablokowania projektu ustawy dekomunizacyjnej i lustracyjnej; - udaremnienia rozliczenia antypolskiej działalności PPR i PZPR oraz zbrodni MBP i MSW popełnionych przeciwko narodowi polskiemu; - uniemożliwienia postawienia przed Trybunałem Stanu sprawców stanu wojennego i uchwalenia w Sejmie ustawy wykluczającej z działalności państwowej i publicznej osób zajmujących kierownicze stanowiska partyjne, rządowe oraz w strukturach terroru władz PRL; - powołania Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej pod przewodnictwem Jerzego Wiatra- stalinowca, do zbadania legalności stanu wojennego i odpowiedzialności gen. W. Jaruzelskiego za jego wprowadzenie i zakończenie uchwałą Sejmu korzystną dla sprawców uciemiężenia narodu; - podjęcia w trybie przyspieszonym prac nad Konstytucją Polski przez sejmowy zespół pod przewodnictwem pos. A. Kwaśniewskiego (PZPR-SdRP), zakończonych uchwaleniem ustawy zasadniczej, która uważana jest za parasol ochronny dla postkomunistycznych partii politycznych, organizacji politycznych i grup interesu; - przygotowania i pomyślnego przeprowadzenia kampanii prezydenckiej A. Kwaśniewskiego, zakończonej w 1995 r. wyborem go na urząd prezydenta RP; Pozwolił więc na zachowanie kluczowych stanowisk i wpływ na władzę spadkobiercom PZPR. Uniemożliwił dekomunizację sił zbrojnych i pozostawił na stanowiskach w armii generalicję wierną sojuszowi z Armią Sowiecką. Nie usunął z wojska agentów GRU i KGB. Zachował na stanowiskach w wojsku funkcjonariuszy partyjno-politycznych GZP LWP i nie rozliczył sprawców czystek personalnych z powodów politycznych, ideologicznych, wyznaniowych, a także skazywanie za ucieczkę lub pozostanie za granicą członków najbliższej rodziny żołnierza lub za utrzymywanie kontaktów z rodziną, czy znajomymi zamieszkującymi w krajach zachodnich. Znaczącym poparciem Wałęsy dla “lewej nogi”było pozostawienie i zezwolenie na powrót do MSW ludzi skompromitowanych szpiegostwem dla związku sowieckiego, co na masową skalę kontynuował Dariusz Rosati i Bronisław Geremek w placówkach dyplomacji polskiej. Mimo wiedzy i posiadania dowodów groźnej działalności przeciwko Polsce prezydent Wałęsa oraz premierzy: Mazowiecki, Bielecki i Suchocka, nie zmieniali prominentnej kadry PZPR zainstalowanej na stanowiskach o kluczowym znaczeniu w polskich ambasadach i konsulatach. Wysyłano kolejnych podobnych kandydatów lub zmieniano im miejsca placówek dyplomatycznych. Możliwość rozwiązania tego problemu stwarzały nadchodzące wybory na korzyść AWS oraz układ polityczny w Parlamencie RP. Zwłaszcza, że rażąco spadały notowania poparcia dla SdRP - SLD i rosło ono dla AWS w sondażach, które - niestety- budzą wątpliwości, zwłaszcza kiedy podaje się, że wyrażają one polityczne preferencje co trzeciego, czy czwartego Polaka. Zrażono elektorat także zaniechaniem podstawowych reform państwa, za unikanie podejmowania rozwiązań problemów społecznych (m.in. niskich dochodów), restrukturyzacji przemysłu ciężkiego, zwłaszcza górnictwa, czy za prywatyzację, wzrost bezrobocia, nie wspieranie drobnej przedsiębiorczości, za nie podjęcie reformy podatkowej, prac nad kodeksem pracy itd. Lista krytycznych uwag do niespełnionych oczekiwań i działań znieważających ofiary systemu jest bardzo długa, ale pamięć wyborców - jak się okazało - krótka. Sprawia to kamuflaż polityczny komunistów, uprawiany przy pomocy zawłaszczonych społecznych środków informacji.
Z przeprowadzonych reform społecznych największe niezadowolenie społeczeństwa sprawiła reorganizacja służby zdrowia. Problemy spowodował brak pieniędzy. W wyniku reformy sektora służby zdrowia zmieniono system ubezpieczeń zdrowotnych. Powstały nowe instytucje -17 kas chorych, płacących za usługi medyczne na swoim terenie. Placówki służby zdrowia przestały otrzymywać pieniądze za liczbę etatów, czy łóżek. Otrzymują je za faktycznie przyjętych pacjentów. Pieniądze miały “pójść za pacjentem”, który uzyskał prawo wyboru lekarza; zniknęła rejonizacja. Do lekarzy specjalistów wymagane jest skierowanie od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Trudności zaczęły się mnożyć. Istniało społeczne przyzwolenie na wprowadzenie reformy systemu emerytalnego. Reformę tę uważano za najlepiej przygotowaną. Jej istotą jest powiązanie przyszłej emerytury z wysokością zarobków i liczbą przepracowanych lat. Miała ona zależeć od wysokości składek wpłacanych przez okres aktywności zawodowej. Wdrażanie tej reformy utrudniły problemy w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Reforma administracji wprowadziła trójstopniowy podział kraju. Obok istniejących już gmin utworzono samorządowe powiaty - 308 powiatów ziemskich oraz 65 tzw. miast na prawach powiatu, czyli powiatów grodzkich (miasta powyżej 100 tys. mieszkańców) i prawie wszystkie miasta tracące status województwa oraz 16 samorządowych województw. Trudności wynikające z braku pieniędzy wymagały pilnej zmiany systemu finansowania samorządów, tak, aby władze lokalne otrzymywały mniejsze dotacje z budżetu państwa, a więcej ze środków własnych. Reforma edukacji ruszyła 1 września 1999 r. Spośród 7 mln. uczniów, blisko 4,5 mln. rozpoczęło naukę w zreformowanej szkole (podstawowej i gimnazjum). Zmienił się system szkolny; szkoła podstawowa trwa sześć, zamiast ośmiu lat. Uczniowie po ukończeniu klasy VI idą do obowiązkowego, 3- letniego gimnazjum. Później jego absolwenci mają do wyboru 2 -letnią szkołę zawodową lub 3 -letnie liceum profilowane. Podjęto całkowitą zmianę programów nauczania. Zlikwidowano wiele szkół z powodu braku uczniów. I znów pojawiły się trudności związane z brakiem pieniędzy oraz groźba zwolnień nauczycieli spowodowana ich nadmiarem. Zapowiedziana przez premiera Jerzego Buzka rekonstrukcja rządu okazała się w rzeczywistości zabiegiem kosmetycznym. Zmiany rozpoczęte od kancelarii premiera odwołaniem jej szefa, Wiesława Walendziaka, okazały się politycznie szkodliwe dla spójności działania rządu koalicyjnego AWS- UW. Wywołany kryzys okazał się nie do zażegnania i został przez SdRP - SLD wykorzystany do ataków politycznych i personalnych za próby zreformowania państwa. Dla wdrażania reform państwa szkodliwe okazało się odwołanie większości sekretarzy i podsekretarzy stanu, w tym rzecznika rządu - Jarosława Sellina. Nieczytelne politycznie było też mianowanie na to stanowisko Jerzego Widzyka - byłego pełnomocnika ds. usuwania skutków powodzi. Zapowiadano wkrótce przystąpienie do głębokiej rekonstrukcji rządu. Niestety, popełnione błędy przez ustawodawców uniemożliwiły ten zabieg. Okazało się w końcu, że ustawa o działaniach administracji rządowej wymaga znacznych poprawek, więc koalicjanci zdecydowali się na przeprowadzenie w rządzie tylko kilku zmian. Odwołana została większość ministrów bez teki. Dokonano też wymiany na stanowiskach ministrów: zdrowia, łączności, rolnictwa i kultury. Zmiana, zwłaszcza szefa resortu kultury, w której nie uwzględniono proponowanej przez Unię Wolności Joanny Wnuk -Nazarowej (mianowano Andrzeja Zakrzewskiego z AWS - SKL), wywołała kryzys w Unii i koalicji. Fakt ten wykorzystali komuniści dowodząc, że rozpoczęła się walka nie o dobro Polski, ale o stołki, wywołując tym kryzys zaufania wyborców do władz i zapoczątkowania odwracania uwagi Polaków od rzeczywistych przyczyn porażki wyborczej w 1997 r. przez SdRP -SLD.
Komunistom i ich zwolennikom, również z tzw. partii prawicowych, udało się kolejny raz odrzucić po pierwszym czytaniu projekt ustawy dekomunizacyjnej autorstwa Mariusza Kamińskiego i Stefana Niesiołowskiego. Przeciwnicy tej ustawy, podobnie jak lustracyjnej, żyją obawami katastrofalnych następstw ujawnienia powiązań ze służbami wywiadowczymi i czerpania korzyści od czasów PRL. Lustracji przede wszystkim domaga się bezpieczeństwo państwa. Na jego zagrożenie wskazują liczby podejrzanych o współpracę ze służbami wywiadowczymi PRL tych polityków, wśród których największą grupę stanowią parlamentarzyści i elity władzy. A oto przykłady: w całym 1999 r. Sąd Lustracyjny wszczął na wniosek rzecznika 30 postępowań wobec podejrzanych o kłamstwa lustracyjne. Poza Januszem Tomaszewskim - wicepremierem i ministrem MSWiA - wśród lustrowanych jest dwunastu parlamentarzystów, trzech byłych wiceministrów, były wojewoda, dziesięciu adwokatów, dwóch sędziów i prokurator. Sąd uznał za kłamców lustracyjnych sześć osób: posła SLD - Tadeusza Matyjka, senatorów Jerzego Mokrzyckiego z SLD i Mariana Jurczyka (dodając, że był on zmuszony do współpracy) oraz trójkę adwokatów. Wśród lustrowanych parlamentarzystów było siedmiu członków SLD. Oprócz dwóch już osądzonych, są to posłowie: Józef Oleksy, Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Wagner, Włodzimierz Konarski i Szczepan Skomra. Poza Oleksym, którego proces jest w ciągłym toku, pozostałych oczyszczono, chociaż wątpliwości pozostały nadal. Problem ten wymaga oddzielnego rozważenia i odpowiedzi na budzące wątpliwości do uzasadnień wydanych orzeczeń, zwłaszcza że podobnych orzeczeń jest coraz więcej. Do końca czerwca 2000 r. Sąd Lustracyjny wydał 18 wyroków w 42 -sprawach wszczętych na wniosek rzecznika. 11 osób uznano za kłamców lustracyjnych, 5 osób uwolniono od tego zarzutu, dwie sprawy umorzono. Ponadto 5 osób uwolniono od zarzutu agenturalności. Jeden z najgłośniejszych procesów lustracyjnych budzi zastrzeżenia i podejrzenie o świadome skazanie na śmierć polityczną. Skazanym jest Marian Jurczyk - historyczny przywódca strajków w 1990 r. w Szczecinie. Sąd uznał, że wymuszona pod groźbą utraty życia współpraca Jurczyka z SB “wypełniła w pełni” dyspozycje ustawy lustracyjnej. Sędzia Krosicki podkreślił m. in., że SB groziła Jurczykowi śmiercią, ale okoliczności nawiązania współpracy nie zwalniają z obowiązku napisania prawdy w oświadczeniu lustracyjnym. Wypowiedź ta sprawia wrażenie, że sędzia unika wchodzenia w obszar bezprawia i zbrodni służb specjalnych PRL-u, w którym poddawano szantażowi zagrażającego życiu Jurczyka, a którego pozbawienia - jak dowodzą przykłady -nie można wykluczyć nawet po 1989 r.
Nie mieści się w kategoriach zdrowego rozsądku ściganie zdrajców Polski, orzekanie winy przez Rzecznika Interesu Publicznego i Sąd Lustracyjny korzystając z zeznań byłych funkcjonariuszy SB w charakterze świadków, winnych (jak UB) zbrodni popełnianych na patriotach polskich. Czyżby Sąd Lustracyjny zignorował niewiarygodność zeznań SB- eków i nie chciał dostrzegać świadomego utrudniania przez nich ustalania faktów świadczących o agenturalnej współpracy ze służbami PRL osób podlegających lustracji ? Zwłaszcza, że manipulowanie zeznaniami umożliwia im zniszczenie dużej liczby istotnych dowodów, jak też zachowanie, wbrew prawu, części dokumentów, służących obecnie do szantażu polityków zagrażających działaczom SdRP - SLD. Pytanie to wynika z wypowiedzi sędziego Nizieńskiego, który mówi: “-Są świadkowie, oficerowie służb bezpieczeństwa PRL, którzy starają się niejako wmówić sądowi, że właściwie nie mieli żadnej agentury, że ją tylko fikcyjnie wytwarzali. Po to jedynie, żeby pozyskać tą drogą, w sposób oczywiście przestępczy, pieniądze z funduszu operacyjnego. Ci, którzy tak zeznają przed sądem, zachowują się jednak inaczej przed rzecznikiem”.
Sędzia podaje także, że w sumie przesłuchano ich około 110- ciu, więc to pozwala już na pewien obraz ich zeznań. Rzeczywistość ta rodzi kolejne wątpliwości, wskazujące m.in. na kierowanie zeznaniami SB- ków przez przeciwników AWS i lustracji. Działania takie mają miejsce.
Gdy w 1997 r. UOP pod kierownictwem Andrzeja Kapkowskiego, wysokiej rangi byłego oficera SB, przygotowywano sprawę Tomaszewskiego - Kwaśniewski, Miller, Oleksy, Zemke i Siemiątkowski z byłymi oficerami SB byli przekonani, że uda się do lustracji nie dopuścić. Kiedy jednak parlament przyjął stosowną ustawę, chcieli przy wykorzystaniu przygotowywanych dokumentów i pomocy zaniepokojonych polityków udowodnić, że lustracja nie będzie normalną procedurą sądową, lecz sądem kapturowym. Miało to udaremnić lustrację. Obawy komunistów przed lustracją nie ustają. Poddają oni ostrej krytyce procedury lustracyjne i wysuwają wątpliwości do wyroków sądów. Przykładem takim m.in. jest werdykt Sądu Lustracyjnego wydany 15 października 2000 r. stwierdzający, że J.Oleksy, były premier i obecnie poseł SLD kolejnej kadencji, szpiegował. Wskazują na to - wg. uzasadnienia sądowego - dokumenty archiwalne i zeznania świadków, że przez wiele lat współpracował on z wojskowymi służbami wywiadowczymi. Był też oskarżany o współpracę z wywiadem sowieckim i rosyjskim, ale wbrew dowodom i mimo wielu wątpliwości, koledzy partyjni w latach 1993-1997 umorzyli sprawę.
Po publikacji w „Nie” i „Gazecie Wyborczej”, na wniosek Warszawskiej Prokuratury Okręgowej, podpisany przez trzech posłów SLD: Janusza Zemke, Zbigniewa Sobotka i Anny Filek, prokuratorzy wszczynają śledztwo, m.in. z art. 224 i 231 kodeksu karnego. Ustaleń śledztwa nie podano do publicznej wiadomości, a więc nie wiadomo, czy rzeczywiście w służbach specjalnych miała miejsce “przemoc lub groźba bezprawnego wywierania wpływu na czynności urzędowe organu administracji rządowej lub innego organu państwowego.” Nie wiadomo także czy w UOP i WSI funkcjonariusze przekroczyli swoje uprawnienia lub nie dopełniając swoich obowiązków działali na szkodę interesu publicznego, względnie prywatnego. Zarzutów tych natomiast nie potwierdziła Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych. W minionej kadencji poseł PZPR- SdRP- SLD Zbigniew Siemiątkowski, mimo nie potwierdzenia przez Sejmową Komisję ds. Służb Specjalnych zarzutów stawianych przez komunistycznych posłów, nie zparzestał domagać się “daleko idącej korekty”procedury lustracji. Żądanie to w rzeczywistości oznacza wyłączenie spod lustracji liderów SdRP- SLD. Chodzi tutaj głównie o Józefa Oleksego, Marka Wagnera i Jerzego Jaskiernię. Korektę tę liderzy SdRP- SLD uzasadniają twierdzeniem, że bezpieka miała zakaz szukania współpracowników w środowisku PZPR- owskim. Twierdzenie to jest nieprawdziwe. Owszem, istniała instrukcja o pracy SB z 1970 r., która zabraniała werbowania członków partii bez zgody I sekretarza KW PZPR, a w przypadku działaczy wyższego szczebla - bez wyroku sekretarzy resortowych KC PZPR, tj. nadzorujących MON czy MSW. Instrukcja ta była nagminnie łamana. Przecież SB nie miała formalnej zgody na mordowanie, porywanie czy bicie ludzi, a przecież takie działania jej funkcjonariusze prowadzili. Nie byłoby atmosfery nerwowości wokół A. Kwaśniewskiego, gdyby nie było wątpliwości co do komunistycznej przeszłości urzędującego prezydenta. A. Kwaśniewski nie jest rozliczony za szefowanie Komitetem ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej w randze ministra przed Okrągłym Stołem, a zatem za członkostwo w zbrodniczym rządzie stanu wojennego. Bez wyjaśnienia pozostały także jego kontakty nie tylko z rezydentem KGB. Pozostała też do wyjaśnienia rola A. Kwaśniewskiego w sprawie pożyczki moskiewskiej, zaciągniętej w Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego przez L. Millera i M. Rakowskiego w styczniu 1990 r., za pośrednictwem funkcjonariuszy KGB oraz jego udziału w sfinansowaniu z tych pieniędzy zjazdu organizacyjnego SdRP, który wybrał go na przewodniczącego partii- spadkobierczyni PZPR. Brak jest również prawnych wyjaśnień decyzji, jakie przewodniczący SdRP [A. Kwaśniewski] podejmował w nielegalnym dofinansowaniu z funduszu KPZR pisma „Trybuna” i puszczenie tej pożyczki w obieg, żeby przyniosła zyski.
Wskazują na to m.in. krytyczne publiczne wypowiedzi posła Janusza Zemke, od 12- tu lat członka Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, obecnego wiceministra w resorcie obrony narodowej, który oskarżał o naruszanie prawa UOP i inne służby państwowe (m.in. Policyjne Biuro Śledcze) o “przygotowanie prowokacji przeciwko politykom lewicy”. Według Zemkego, jeden z wysokich rangą urzędników Ministerstwa Finansów otrzymał listę polityków SLD, których ma poddać nadzwyczajnej kontroli skarbowej. Poza tym stwierdza, że “są sygnały (nie podając kogo dotyczą), iż służby specjalne na siłę - jak się wyraził- mają szukać rzekomych powiązań polityków SLD z mafiami. Powiązń takich nie trzeba szukać. Widoczne są gołym okiem, m.in. w Fundacji Wschód - Zachód, przykrywką interesów rosyjskich mafii z komunistycznym rodowodem (KPZR -PZPR i KGB -SB). Gromadzona przez 45 lat istnienia PRL w archiwach MSW, MON, MSZ, prokuraturach i sądach wiedza o agentach służb specjalnych, ciągle po 1989 r. zagrażających bezpieczeństwu Polski, została zniszczona w stopniu utrudniającym zebranie niepodważalnych dowodów do oskarżenia komunistów za zbrodniczą działalność przeciwko narodowi polskiemu. Niewielkie znaczenie w porównaniu do narażenia państwa na niebezpieczeństwo ma podjęcie postępowania dyscyplinarnego wobec zaniechania procesu o palenie akt SB, który 17 stycznia 2000 r. się przedawnił, mimo, iż akt oskarżenia leżał pięć lat na półce w Sądzie Rejonowym dla Miasta Warszawy. W lipcu 1999 r. PAP jako pierwsza napisała, że sprawa może się przedawnić. Czy to jest rzeczywiście stan zapaści wymiaru sprawiedliwości? Czy może umyślne zaniechanie zgodne z regułą “grubej kreski”? Od odpowiedzi na to pytanie nie uchyliła się minister sprawiedliwości Hanna Suchocka. Podjęto dziwne działania po ujawnieniu niszczenia akt SB, niezgodne z przepisami o narodowym zasobie archiwalnym. O paleniu dokumentów SB poinformował UOP dziennikarz “Gazety Wyborczej”, Jerzy Jachowicz, który przypadkiem się o tym dowiedział. Według wstępnych ustaleń niszczenie akt SB miało miejsce na przełomie lat 1989/ 1990, m.in. na stołecznych Szczęśliwicach. Śledztwo prowadził UOP od 1992 r. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego dla Miasta Warszawy w lutym 1995 r., gdzie leżał do listopada 1999 r. Nie wyjaśniono udziału W. Cimoszewicza w opóźnianiu śledztwa. Mimo, iż akt oskarżenia nie był opatrzony żadną klauzulą. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Sąd podczas pierwszej rozprawy utajnił proces z urzędu (chociaż prokurator o to nie wnosił). Nie ujawniono kto domagał się utajnienia ze względu na możliwość ujawnienia informacji, stanowiących zagrożenie interesu państwa (czyt. interes agentów z elit władz PZPR). Na wokandzie nie było nawet nazwisk oskarżonych. Oprócz sygnatury akt i nazwisk członków składu sędziowskiego, była tylko adnotacja: “Dane oskarżonych utajnione”. W procesie oskarżonych było 6 osób, a wśród nich trzech archiwistów z SB. Na świadków w sprawie niszczenia dokumentów zbrodniczej agentury SB, prokuratura zamierzała powołać 60 osób. Wśród nich m.in. gen. Kiszczaka, który nie powinien być świadkiem, ale okarżonym. On to wydał jesienią 1989 r. rozkaz niszczenia akt SB, w którym nakazał zarazem reorganizację kadrową oraz likwidację w MSW Departamentu III, IV, V i VI. O niszczenie akt, nazywane „wybrakowaniem” nie tylko w III i IV Departamencie MSW oskażano gen. Henryka Dankowskiego oraz gen. Tadeusza Szczygła i gen. Krzysztofa Majchrowskiego. Sąd umorzył sprawy przeciwko tym generałom. Uzasadnienie utajnił, co spowodowało podejrzenia o uleganie sądu naciskom elit władz z kręgu PZPR -SdRP- SLD. Oskarżano ich m.in. o wydanie w 1989 r. decyzji zniszczenia materiałów operacyjnych SB, dotyczących opozycji i Kościoła. Część tych materiałów przez nieuwagę ocalała i została włączona do procesu generałów SB Władysława Ciastonia i Zenona Płatka, oskarżonych o podżeganie do zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Za niszczenie akt skazano tylko ostaniego szefa Wojskowej Służby Wewnętrznej, gen. Edmunda Bułę. Nie oskarżono za to przestępstwo gen. Floriana Siwickiego, ówczesnego szefa MON, który tak jak gen. Kiszczak, szef MSW, wydał rozkaz zniszczenia dokumentów operacyjnych. W 1996 r. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego utrzymała wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, który skazał gen. Bułę na dwa lata więzienia w zawieszeniu, na trzy lata za zniszczenie w latach 1980 -1990 akt WSW, w tym kontrwywiadu wojskowego. Rzeczywistość ta jest główną przyczyną sprzeciwu wobec lustracji, okazywanego przez prezydenta A. Kwaśniewskiego, L. Millera, J. Oleksego, W. Cimoszewicza i ich partyjne zaplecza. Nawet w tak groteskowej formie, jak jest prowadzona. Niepokój przed lustracją przejawia się też w agresywności wobec Rzecznika Interesu Publicznego za dociekliwość w sprawdzaniu wiarygodności oświadczeń lustracyjnych oraz w podważaniu, wbrew dowodom, orzeczeń Sądu Lustracyjnego, nazywanych, jak np. przez pos. SLD Józefa Oleksego haniebnymi, co jest nie do pomyślenia w praworządnym państwie, zwłaszcza, że osoba ta reprezentuje polski Parlament w Parlamencie Unii Europejskiej. Prezydent A. Kwaśniewski czuwając nad własnym bezpieczeństwem i interesami, nie zapomina o przysłowiu “Przezorny zawsze ubezpieczony”. Jego poprzednik L. Wałęsa był niejednokrotnie krytykowany za pozakonstytucyjne rozszerzenie swoich wpływów na resorty siłowe - przede wszystkim na służby specjalne i armię. Działania prezydenta Kwaśniewskiego te wpływy udoskanalają. Wskazuje na to wyznaczenie tuż po poprzednich wyborach prezydenkich i sprawie J. Oleksego, powołanie Z. Siemiątkowskiego na koordynatora służb specjalnych, powiązanego z A. Kwaśniewskim od czasów PRL karierą partyjną. Ona to zadecydowała, że został on najbliższym współpracownikiem prezydenta, uważanym za strażnika jego tajemnic. A. Kwaśniewski wykorzystuje go głównie do zadań specjalnych, do których m.in. należało wykorzytanie stanowiska koordynatora służb specjalnych w latach 1993 - 1997. Po objęciu szefostwa nad specsłużbami Z. Siemiątkowski na polecenie A. Kwaśniewskiego zwalnia większość funkcjonariuszy wywodzących się z obozu solidarnościowego, szefów terenowych delegatur UOP i nawiązuje kontakt z oficerami wywodzącymi się z SB, którzy po wyborczym zwycięstwie AWS w 1997 r. zostali zwolnieni i przeszli do nieformalnej dyspozycji prezydenta i SLD, stanowiąc trzon grupy eksperckiej tego ugrupowania ( z byłym szefem UOP, Andrzejem Kapkowskim na czele). Wierność partyjna Z. Siemiątkowskiego pozwala A. Kwaśniewskiemu na dobór i nominację osób spośród byłych funkcjonariuszy SB, gwarantujących zachowanie tajemnic z życiorysu prezydenta i jego zaufanych z dawnych czasów. Na taką praktykę wskazuje m.in. wyznaczenie podsekretarza stanu z kancelarii prezydenta do pracy w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, gen. Marka Dukaczewskiego, byłego oficera wywiadu WSW. Był on do 1997 r. głównym specjalistą w Wojskowych Służbach Informacyjnych (WSI). Wyjątkowym zaufaniem prezydenta Kwaśniewskiego cieszy się także Marek Ungier, absolwent oficerskiej szkoły rezerwy, szef prezydenckiego gabinetu, utrzymujący bardzo dobre układy ze służbami specjalnymi. Dzięki tym ludziom i nie tylko, A. Kwaśniewski ukrywa powiązania z układami rodzącymi podejrzenia o działalność sprzeczną z interesami państwa i nie dopuszcza do ich wyjaśnienia z czasów PRL. Wątpliwości pozostały, mimo że wyrok Sądu Lustracyjnego nie stwierdza, iż A. Kwaśniewski kłamał. Sąd zarazem nie wyjaśnił przyczyn związanych z posiadaniem przez A. Kwaśniewskiego materiałów ewidencyjnych służb bezpieczeństwa i przyjęcia za podstawę niewiarygodnych zeznań funkcjonariuszy SB oraz wątpliwą opinię szefa archiwum UOP, który na tym stanowisku pracował również po 1989 r. Sąd nie chciał wziąć pod uwagę faktu, że właśnie ci funkcjonariusze na polecenie gen. Kiszczaka mogli zniszczyć materiały źródłowe działalności szpiegowskiej prezydenta i najbliższych z jego otoczenia liderów SdRP- SLD. Lustracja jest tajna, a zatem wyłączona spod kontroli społeczeństwa z narażeniem bezpieczeństwa państwa. Dzieje się tak wyłącznie w interesie podejrzanych. Złożenie nieprawdziwych oświadczeń lustracyjnych należy rozumieć jako krętactwa, w których arcymistrzem jest A. Kwaśniewski.
cNie satysfakcja komunistów jest istotna z powodu wyboru A. Kwaśniewskiego na urząd głowy państwa. Ważniejsze są następstwa tego wyboru dla Polaków i Polski. A. Kwaśniewski, któremu dzięki sztuczkom dotąd w polityce wiele się udaje, przyjął kurs sprzeczny z interesem państwa. Przykładów jest dużo. Zwróćmy więc uwagę na działania o wyjątkowej szkodliwości. Po pierwsze: niszczenie poczucia zasad sprawieliwości i postaw etycznych społeczeństwa przez uwiarygodnienie PRL i zacieranie pamięci o sprawcach zbrodni komunistycznych. Po drugie: fałszowanie historii Polski Ludowej i wynikających z tego następstw po 1990 r. dla Polaków i Polski. Po trzecie: włączenie się do oskarżania Polaków o zbrodnie w Jedwabnem (i innych miejscowościach) przed rozpoczęciem i zakończeniem śledztwa prowadzonego przez IPN. Zajęcie, wbrew faktom, antypolskiego stanowiska po ogłoszeniu wyników dochodzenia w sprawie udziału Żydów w mordowaniu Polaków pod okupacją sowiecką i wywózce na Syberię ludności polskiej mieszkającej na kresach wschodnich II RP. Po czwarte: przyłączenie się (ze szkodą dla Polski) do żądań wysuniętych przez nowojorskich Żydów dotyczących zwrotu majątku zagrabionego początkowo przez Niemców podczas II wojny światowej, a po wojnie przez komunistyczne władze. Wyrazem czego jest m.in. złożnie przez A. Kwaśniewskiego na nowojorskim spotkaniu z liderami amerykańskich organizacji żydowskich oświadczenia, w którym powiedział: “Rząd Polski powinien zadośćuczynić postulatom środowisk żydowskich w sprawie rekompensaty za utracone mienie”. Brak reakcji rządu AWS- UW na wezwanie nowojorskich Żydów i prezydenta RP spowodowało zagrożenie w 2000 r. sankcjami gospodarczymi przeciw Polsce zaproponowanymi m.in.przez Alana Hevesiego, kiedy zajmował stanowisko rewidenta stanu Nowy Jork. Po piąte: nie dopuszcza do odrodzenia narodowego i odbudowy niezależności państwa, pozbawiając go samodzielnoości przez uzależnienie Polski od Unii Europejskiej, za cenć korzyści własnych i grup interesu elit PZPR-SdRP-SLD - SB. Liderzy SdRP- SLD i UW pod wodzą L. Millera i jego ścisłego otoczenia ( Kaczmarek, Oleksy, Cimoszewicz, Belka, Borowski i inni) atakują brutalnie rząd J. Buzka i “Solidarność” za rosnące bezrobocie i trudności budżetowe. Zachowując się zarazem tak, jak gdyby byli bez winy za te trudności lub cierpieli na historyczną amnezję. Okazują brak pamięci o wyniszczeniu Polski przez władze PZPR, a którego naprawienie wymagać będzie wyrzeczeń i życia w biedzie jeszcze kilku pokoleń Polaków. Z chorób tych najbardziej dolegliwą jest społeczna obojętność na przyczyny i następstwa nędzy, grabieży narodu, korupcji władz, bezradności w rozliczaniu przestępstw sprawców, pozbawienia Polaków zatrudnienia i nadziei na godziwe wynagrodzenie za pracę oraz za niszczenie wiary narodu w szansę na poprawę bytu i godne, bezpieczne życie w wolnej ojczyźnie.
Mimo uchybień rządu J. Buzka i budzących wątpliwości decyzji, to właśnie Sejm z większością posłów “Solidarności” uchwalił ustawy oczyszczające życie państwowe i publiczne z osób groźnych dla Polski. Powołał Instytut Pamięci Narodowej oraz urząd Rzecznika Interesu Publicznego i Sąd Lustracyjny do eliminowania z organów państwa osób winnych zdrady Polski. Premier J. Buzek od członków rządu rozpoczął walkę z korupcją i fałszerzami oświadczeń lustracyjnych. Osoby te odchodzą z rządowych stanowisk. Nieprawdą jest też - jak napisała Janina Parandowska na łamach “Polityki”(nr 9 z 3 marca 2001r.), w artykule “Czysta sympatia”- że w trybie gwałtownym podejmowano dziwną uchwałę /na zjeździe “Solidarności”- przyp. LW/, nakazującą, iż każdy, na kogo padnie tylko cień podejrzenia, musi złożyć rezygnację z zajmowanego stanowiska. Dla J. Parandowskiej jest to “niczym innym, jak wykonaniem egzekucji przed wyrokiem”. W rzeczywistości jest to przykład niezdolności, a może świadomej niechęci myślenia propagandzistów SdRP - SLD w kategoriach odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa. Wskazuje na to m.in. długa lista podejrzanych o szpiegostwo parlamentarzystów SdRP -SLD, elity z kancelarii prezydenta RP i otoczenia premiera Millera, który dla “podtrzymania”dobrej opinii własnej partii, takich faktów nie upublicznia. Wbrew przeszkodom i brutalnym atakom liderów SdRP na władze AWS -UW, koalicja ta podjęła trud realizacji przywracania normalności po zawłaszczeniu i zniszczeniu rdzenia państwa. Uchwala i wprowadza reformy społeczne w państwie (służby zdrowia, emerytur, oświaty i administracji). Podjęto bardzo trudną restrukturyzację górnictwa, hutnictwa i przemysłu zbrojeniowego. Zapowiada zmianę struktur PKP. Sejm uchwala bardzo ważną dla bezpieczeństwa narodowego ustawę lustracyjną, mimo złagodzenia w niej przez poselskie poprawki sankcji prawnych. Z mocy ustawy powołuje urząd Rzecznika Interesu Publicznego i Sąd Lustracyjny. Eseldowców jednak nie uspokaja łagodne potraktowanie w ustawie agentów, jeśli ujawnią działalność szpiegowską w oświadczeniu lustracyjnym. Niepokój ich dotyczy obaw o dekonspirację skali powiązań z wywiadem PRL nomenklatur partyjnych rządzących państwem.
Po pierwsze: brak poparcia dla SdRP-SLD ponad 80 proc. upoważnionych do głosowania wyborców (poz. 1, kol.4). Uznali się oni za zwycięzców biorąc za podstawę “sukcesu” liczbę oddanych głosów w odniesieniu do liczby głosujących, ignorując m.in. wymóg udziału w wyborach ponad 50 proc. uprawnionych do głosowania (poz. 1, kol 4).
Zestawienie wyników głosowania do Sejmu RP 23 września 2001 r. zgodne z Komunikatem Państwowej Komisji Wyborczej “Zwycięstwo” formacji L. Millera w 2001 r. przede wszystkim utrwala zawłaszczanie państwa, umożliwia również, bez zgody narodu, poddawanie gospodarki finansów Polski dyktatowi ponadnarodowych struktur finansowych, oznaczającego klęskę Polski i okupację pozornie wolnego narodu. Wielu komunistom, m.in. J. Marchlewskiemu, W. Wasilewskiej, B. Bierutowi i ich następcom w PRL od 1920 r. nie udało się stworzyć Radzieckiej Republiki Polskiej. Próbują więc obecnie, pod przewodnictwem A. Kwaśniewskiego i L. Millera, przekształcić polskie ziemie w prowincję Unii Europejskiej, bez znaczenia cywilizacyjnego. Oznacza to erozję więzi społeczeństwa i państwowości polskiej, świadomie spowodowaną rozkładem świadomości narodowej. Uniemożliwiono to brakiem woli politycznej obecnych elit władzy. Przeciwnych
wprowadzenia większościowej ordynacji wyborczej. Preferującej mandaty do Sejmu i Senatu osobom wybranym w głosowaniu bezpośrednim na zasadzie większościowej w małych, jednoosobowych okręgach wyborczych. Pod warunkiem ich zamieszkania i działalności w swoim okręgu wyborczym. Nie zmienia się proporcjonalnej ordynacji wyborczej wyłącznie w interesie rządzących Polską od 1989 r. Ordynacja ta w przeciwieństwie do większościowej uniemożliwia weryfikację i usuwanie polityków stawiających własne korzyści ponad interes narodu i państwa polskiego. W końcu, głównie wśród bezrobotnych i zagrożonych utratą pracy, kampania stworzyła wrażenie niekompetencji i niewiarygodności; najpierw koalicji AWS - UW, a potem mniejszościowego rządu J. Buzka. Millerowi udało się do pewnego stopnia zatrzeć w pamięci niektórych wyborców odpowiedzialność za wywołany w PRL trudny do opanowania kryzys finansów i gospodarki państwa, w wyniku którego w ostatnich 12- tu latach pozbawia się Polaków szans na poprawę warunków życia. Istnieje prokomunistyczna zmowa milczenia nad sprawcami zniszczenia możliwości przywrócenia Polsce niezależności ekonomicznej, a zatem ożywienia mechanizmów sprzyjających opanowaniu rosnącego bezrobocia. Wkrótce po zwycięskich wyborach SdRP-SLD - UP 23 września 2001 r. i po wejściu w koalicję z PSL okazało się, że hasło wyborcze L. Millera „Przywróćmy normalność” oznacza przejęcie całej władzy przez formację wywodzącą się z PZPR. Możliwość taką stwarza posiadanie stanowiska głowy państwa przez A. Kwaśniewskiego - przenicowanego z komunisty na „socjaldemokratę”. Objęcie steru rządu przez lidera PZPR-SdRP - SLD, a także lewicowa większość sejmowa sprawiła, że realne było uchwalenie ustaw i obsadzenie stanowisk w taki sposób, który uniemożliwi powrót przyszłej opozycji do rządów. Utrudnić też może zaistnienie w Polsce dwóch partii z rodowodem komunistycznym. Jedna pod wodzą A. Kwaśniewskiego, a druga L. Millera. Prezydent i premier nad takim rozwiąniem pracują, na co wskazuje afera Lwa Rywina.
Oto przykłady: Jerzy Jaskiernia - przewodniczący sejmowego Klubu SLD i Sejmowej Komisji zagranicznej, objął te kluczowe stanowiska mimo podejrzeń o szpiegostwo. I mimo dowodów sędziego Nizieńskiego, został on wątpliwie oczyszczony przez Sąd Lustracyjny. Nominacja ta niewątpliwie związana jest z przynależnością Jaskierni do prominentnej, postpezetpeerowskiej grupy, w skład której wchodzi m.in. A. Kwaśniewski, L.Miller, W. Cimoszewicz, J. Wiatr i Borowski. Działalność jego, zwłaszcza w latach 1993-1997 dla tej elity komunistycznej ma specjalne znaczenie. Właśnie J. Jaskiernia w rządzie J. Oleksego, jako minister sprawiedliwości i generalny prokurator RP, zamknął i umorzył śledztwo w sprawie pożyczki od KPZR (zwanej moskiewską), zaciągniętej przez M. Rakowskiego - ostatniego I sekretarza KC, wbrew przepisom dewizowym i udziału L. Millera w jej zwrocie za pośrednictwem KGB. Nie dopuścił do sądowego ustalenia winy i odpowiedzialności oraz do ukarania za to przestępstwo. Kamuflując te powiązania J. Jaskiernia twierdzi, że jest “czymś naturalnym” zapraszanie i wizyta w Polsce delegacji Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin. Uznać należy również za normalne okazywanie członkom delegacji tej partii, podobnie jak za czasów PZPR, zdumiewającej sympatii i podobnych poglądów na problemy międzynarodowe, oczywiście bez podania stanowiska, jakie przyjęto podczas partnerskich rozmów. Jaki zatem może wynikać wniosek z tego spotkania? Oczywiście, taki, że dla rządzących Polską na czele z A. Kwaśniewskim i L. Millerem, nadal są sprawą wewnętrzną Chin istniejące w tym kraju obozy pracy przymusowej, prześladowania polityczne i religijne, zabijanie nowo narodzonych dziewczynek, odbieranie rodzicom dzieci, których liczba przekracza ustalony przez partię limit oraz mordowanie przeciwników komunizmu. Faktem jest, że np. USA, Niemcy i Francja na szczeblu rządowym rozmawiają z władzami chińskimi, ale nie za pośrednictwem KPCh i nie przyjmują ich delegatów. Wykrętne jest więc usprawiedliwianie przez J. Jaskiernię tej wizyty, kontaktami z tym krajem państw zachodnich i uznawanymi za naturalne.
Wiceprzewodniczącą tej komisji była Danuta Hojarska (pos. Samoobrony), przeciwko
której Sąd Okręgowy w Elblągu prowadzi od lat sprawę o wyłudzenie maszyn rolniczych i kredytu wartości 200 tys. zł. W komisji jest też Wanda Łyżwińska, posłanka Samoobrony, której sąd w Radomiu nakazał spłatę 294 tys. długu wobec Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Jest też Bogusław Cieślak (SLD), skazany za złamanie w stanie nietrzeźwym przepisów o bezpieczeństwie w ruchu drogowym.
W komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej nie ma żadnego konstytucjonalisty. Zaskakuje natomiast to, że wiceprzewodniczącymi tej komisji są: Jerzy Muller (UP), absolwent AWF i Lech Stuligrosz - (PO) - geograf i Bogdan Lewandowski (SLD)- politolog. Komisją kieruje profesor prawa Lech Kaczyński i nie wnosi poważniejszych protestów. Józef Oleksy z Danutą Hubner i Edmundem Wittbrottem został przedstawicielem Sejmu w konwencie powołanym w połowie grudnia 2001 r. na unijnym szczycie w Laeken pod Brukselą. W państwie praworządnym jest nie do pomyślenia, aby osoba podejrzana o szpiegostwo, przeciwko której toczy się postępowanie sądowe, mogła- jak J. Oleksy- zdobyć mandat poselski. Zatem kolejne podejrzenia wywołuje skierowanie właśnie jego do konwentu europejskiego, co znacznie podnosi rangę posła.
Po zajęciu miejsca w Parlamencie i przejęciu steru rządu, L. Miller w pierwszej kolejności postanowił stworzyć „czarną księgę” rządów prawicy i przygotować „Raport o nadużyciach w spółkach Skarbu Państwa”. Rzecz niezwykle przewrotna i perfidna. Pan premier krytykując kombinat miedziowy pomija w raporcie zatrudnienie w nim [jeszcze pięć lat wcześniej ] własnego syna, który nie miał tam normowanego czasu pracy. Umowę zawarto tuż przed oddaniem władzy w 1997 r. przez koalicję SdRP- SLD - PSL. To jeden z przykładów ilustrujący przypadek filozofii Kalego, jaką zwykli kierować się liderzy SdRP -SLD. Trudno zapomnieć fakty prawdziwej kolonizacji partyjnej we wszystkich obszarach działalności państwowej za rządów SdRP - SLD - PSL i zapoczątkowania psucia porządku życia publicznego. Wznowienie nastąpiło po kolejnym „ zwycięstwie” tej partii w wyborach 2001 r. Działania te uwiarygadnia sam szef MSWiA, prawa ręka Leszka Millera, Krzysztof Janik. Powiedział on wprost z sejmowej trybuny, że „Rada Ministrów kieruje i podejmuje polityczne decyzje w interesie elektoratu koalicji. Nie chcemy tych decyzji podejmować przy udziale opozycji”. Interes Polski w SLD nie liczy się. W rzeczywistości chodzi o całkowite usunięcie opozycji z administracji państwowej. Przyjęto zatem komunistyczną zasadę pozbywania się “obcego ciała” i zastąpienie go sprawdzonymi, „swoimi” towarzyszami. Tak więc czystkami objęto wszystkie szczeble państwa i jego agendy. Jesteśmy więc świadkami niezmiennego oszukiwania wyborców. Potwierdzeniem tego faktu są także nominacje udzielane przez A. Kwaśniewskiego na stanowiska ministerialne w rządzie L. Millera osobom z doświadczeniem służby w PZPR, zapewniającym przeprowadzenie czystek i całkowitego przejęcia władzy nad Polską. Wśród nich jest m.in.: Szef kancelarii premiera, Marek Wagner, przeciwko któremu toczy się proces w Sądzie Lustracyjnym o podejrzenie zatajenia działalności agenturalnej.
Krzysztof Janik, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, działacz przybudówek młodzieżowych - ZMW i ZSMP. W 1968 r. wstąpił do PZPR. Kierownik Zespołu Integracji KC PZPR. Szef ostatniej kampanii wyborczej SdRP - SLD. Odpowiedzialny za struktury terenowe. Po objęciu szefostwa nad MSWiA zajął się pilnie zmianami na stanowiskach kierowniczych w resorcie oraz w podległych mu służbach, a także w policyjnych komendach wojewódzkich i powiatowych.
Zbigniew Siemiątkowski, pełnomocnik rządu ds. reformy służb specjalnych i p.o. szefa UOP. Był tak niezbędny, że powierzono mu obowiązki wbrew art. 103 Konstytucji, zabraniającemu łączenia mandatu posła z zatrudnieniem w administracji rządowej. Członek elitarnej grupy KC PZPR, która zmieniła szyld tej partii na SdRP i objęła w niej kluczowe stanowiska. Pod jego dyktando, z udziałem doświadczonych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL, został w trybie pilnym opracowany projekt ustawy reformującej UOP i WSI. Równolegle z przygotowaną ustawą przeprowadził głębokie czystki w centrali i oddziałach terenowych urzędu. Usuwał osoby związane z AWS. W ich miejsce wracali oficerowie SB usunięci przez Pałubickiego po 1997 r., którymi zaopiekował się, działający pod patronatem SdRP- SLD związek byłych funkcjonariuszy specsłużb. Oni, podobnie jak Andrzej Kapkowski, były oficer SB, a potem szef UOP za premiera J. Oleksego i W. Cimoszewicza, doradzali i doradzają prezydentowi i premierowi L. Millerowi w kwestiach bezpieczeństwa. Po przyjęciu przez Sejm ustawy reformującej służby specjalne i podpisaniu jej przez prezydenta Kwaśniewskiego oraz po likwidacji UOP i zatwierdzeniu wniosku przez sejmową speckomisję, premier Miller wyznacza Zbigniewa Siemiątkowskiego na szefa Agencji Wywiadu, a Andrzeja Barcikowskiego na szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Andrzej Barcikowski jest bratankiem Kazimierza Barcikowskiego, aparatczyka Biura Politycznego, m.in. członka trzyosobowego zespołu ds. Kleru w KC PZPR, współwinnego za śmierć ks. Jerzego Popiełuszki, a także odpowiedzialnego wraz z W. Jaruzelskim za błędy polityki gospodarczej lat siedemdziesiątych, w następstwie których miała miejsce krwawa rozprawa z robotnikami z Radomia i Ursusa. Był też wraz ze stryjem działaczem warszawskiego klubu im. Karola Marksa, skupiającego elitę KC i KW PZPR. W latach 1984 - 1990 kierował zespołem analiz i prognoz. W latach 1995- 1996 doradzał także Parlamentowemu Klubowi PZPR - SdRP, którego przewodniczącym był W. Cimoszewicz. Kiedy tenże został premierem, powołał Barcikowskiego na dyrektora generalnego URM i szefa zespołu swoich doradców. A.Kwaśniewski i L. Miller zarzucali AWS polityczne intencje, kiedy jej liderzy rozważali przeprowadzenie w UOP opcji zerowej. Tymczasem niedługo trzeba było czekać na rzeczywiste upolitycznienie przez SdRP- SLD- UP służb specjalnych. To ugrupowanie wzorem tradycji z PRL nie było i nie będzie obrońcą zasady apolityczności w interesie bezpieczeństwa państwa.
Jerzy Szmajdziński, minister obrony narodowej, były działacz ZSMP, KC PZPR i sekretarz generalny SdRP, obecnie wiceprzewodniczący SLD. Poseł od 1989 r. za koalicji SdRP- SLD -PSL przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, a w Sejmie ostatniej kadencji wiceprzewodniczący. Zwolennik “modernizacji”niszczącej armię.
Wiesław Kaczmarek- minister skarbu państwa. Zasłynął jako reprezentant PZPR-owskich władz przy Okrągłym Stole. Współodpowiedzialny za przekształcenia własnościowe niszczące polską gospodarkę i za wyprodukowanie armii bezrobotnych oraz za pogłębienie stanu nędzy u ok. 60 proc. Polaków. Protegowany przez A. Kwaśniewskiego na stanowisko ministra przekształceń własnościowych w rządzie Waldemara Pawlaka i W. Cimoszewicza. Powiązany z działalnością bankową z rosyjskim Żydem - Dawidem Bogatino, którego na żądanie władz amerykańskich deportowano do USA za przestępstwa finansowe. Wyjątkowo doświadczony w usuwaniu ze spółek Skarbu Państwa osób przeciwnych polityce PZPR- SdRP-SLD.
Płk. Heda, ps. “Szary” nie myli się. Zwabienie sędziny Piwnik na ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego to przemyślana, chytra kalkulacja A. Kwaśniewskiego i L. Millera, zakładająca przedawnienie wielu przestępstw, z którymi związane są osoby należące do dawnych elit PZPR i obecnych SdRP- SLD, jak np. W. Kaczmarek, D. Rosati, G. Wójtowicz, zamieszani w aferę FOZZ. Gdyby te stanowiska objął Ryszard Kalisz, należący do prominentnej czołówki SdRP - SLD, to umorzenie lub przedawnienie np. najgłośniejszej w III RP afery FOZZ, obejmującej dygnitarzy PZPR i SdRP - SLD oraz specsłużb PRL, a w sprawie której od kilku lat toczy się proces, byłoby politycznym samobójstwem. Nominacja B. Piwnik jest świadomą zmianą na stanowisku sędziego prowadzącego śledztwo i spowodowanie przedawnienia tego przestępstwa. Sędzia B. Piwnik rzucając wielką sprawę o wyjątkowym znaczeniu dla Polski, z powodu chęci zrobienia kariery politycznej z poparciem komunistów, dała sędziom i prokuratorom gorszący przykład nierzetelności i złamania zasad obowiącujących w służbie sprawiedliwości. Minister Piwnik z polecenia premiera Millera podjęła się politycznych czystek w resorcie sprawiedliwości w podległych jej sądach oraz w prokuraturach okręgowych i rejonowych. Czystki w tych prokuraturach dotykają głównie wydziałów śledczych. A oto przykład czystki w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, jednej z największych w kraju. W prokuraturze tej, m.in. prowadzone są śledztwa w sprawie zabójstwa b. komendanta głównego policji, gen. Marka Papały, gangu pruszkowskiego, inwigilacji prawicy i zabójstwa Jacka Dębskiego. Zajmuje się ona większością spraw o podtekście politycznym, m.in. pomówień autorstwa A. Leppera, domniemanych nielegalnych działań oficerów UOP “w sprawie Oleksego”, którą umorzył Kubicki, minister sprawiedliwości i generalny prokurator RP w rządzie W. Cimoszewicza, nie dopuszczając do rozprawy sądowej z oskarżenia o szpiegostwo na rzecz Związku Sowieckiego i Rosji. Finał tej sprawy niewątpliwie zostanie rozstrzygnięty przez Sąd Lustracyjny, będący pod presją władz SdRP- SLD. Zwolniono szefa tej prokuratury, Jerzego Łabudę. Posadę straciła również jego zastępczyni, Marzena Kowalska. Szef tej największej prokuratury stał się politycznie niepożądany. Kierownictwo Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, nadzorujące prokuratora Łabudę, odrzucało większość jego wniosków merytorycznych i personalnych, zwłaszcza dotyczących obsady szefów prokuratur rejonowych. Łabuda był niedyspozycyjny, bowiem nie zawsze zgadzał się z poleceniami Prokuratury Apelacyjnej. Odeszli też prokuratorzy Andrzej Janicki i Leszek Woźniak. Decyzje B. Piwnik rodzą podejrzenia o wejście w nieformalny układ z A. Kwaśniewskim i L. Millerem w rozgrywce politycznej z Łabudą. Prokurator Łabuda był szefem warszawskiej prokuratury na początku lat dziewięćdziesiątych. 19 grudnia 1995 r. odwołał go Jerzy Jaskiernia, ówczesny minister sprawiedliwości w rządzie SLD - PSL. Dzień wcześniej Łabuda sam podał się do dymisji w proteście przeciw odwołaniu przez Jaskiernię jego zastępcy, Jerzego Zientka. Zientek chciał, aby J. Jaskiernia wystąpił do Sejmu o uchylenie immunitetu poselskiego prezydenta - elekta, Aleksandra Kwaśniewskiego w sprawie poświadczenia przez niego nieprawdy w deklaracji majątkowej. Uzasadniona jest także uwaga płk. Hedy do pozbawienia A. Leppera, na wniosek minister Piwnik, immunitetu poselskiego. Niezależnie od ocen postępowania tego posła, który oskarżył z trybuny sejmowej ojca W. Cimoszewicza o zbrodniczą działalność w Informacji Wojskowej w okresie stalinowskim, powinny spowodować wszczęcie przez prokuratora odrębnego postępowania wyjaśniającego. Stało się inaczej. Barbara Piwnik, jako generalny Prokurator III RP, wzorem z czasów wcześniejszych, nie podjęła jawnego, ale utajnione dochodzenie z urzędu w sprawie zadawanych pytań przez posła Leppera, z żądaniem potwierdzenia lub zaprzeczenia przez adresatów, a zatem Włodzimierza Cimoszewicza (SLD), Jerzego Szmajdzińskiego (SLD), Andrzeja Olechowskiego (PO) i Donalda Tuska (PO) na temat czerpania korzyści majątkowych z podejrzanych biznesów i świata przestępczego. Ostatecznie umorzono sprawę “rzekomego przyjmowania korzyści majątkowych”, bez podania do publicznej wiadomości nazwisk przesłuchiwanych osób, sposobu sprawdzania wiarygodności stawianych przez A. Leppera zarzutów i okoliczności popełnionego przestępstwa, jeżeli miało ono miejsce. W umorzeniu tym pominięto wyjaśnienie oskarżenia przez A. Leppera płk. Mikołaja Cimoszewicza o popełniane zbrodnie w wojsku polskim w okresie jego działalności w Informacji Wojskowej. Do Sądu Okręgowego w Warszawie przesłano natomiast akt oskarżenia przeciwko Lepperowi, mimo że mandat poselski nakłada na posła obowiązek mówienia z sejmowej trybuny o sprawach szczególnie drażliwych dla Polski i Polaków. Oskarżeni posłowie mają prawo do samoobrony i wytoczenia sprawy cywilnej dla ochrony dóbr osobistych. Podejmowanie z urzędu dochodzenia w celu wyjaśnienia oskarżeń posłów z elit rządzących państwem, bez skierowania do prokuratury, nie ma uzasadnienia, jeśli nie zagrażają one bezpieczeństwu państwa. Ponadto oskarżenia posłów powinien wyjaśniać niezależny prokurator lub specjalna komisja sejmowa, złożona z posłów spoza partii, do których należą oskarżeni posłowie. List otwarty płk. Heda (ps.”Szary”) do B. Piwnik kończy się m.in. takimi oto słowami: (...)”Pani Prokurator Generalny! To jest hańba, żeby odcinać obywateli od informacji! Nikt takiego prawa nie ma, także i Sejm. I Pani, jako Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny- w tym haniebnym procederze zniewalania narodu polskiego i wymazywania Polski z map Europy i świata (...)”. Słowa te pozostawiam bez komentarza. Zdymisjonowanie B. Piwnik zapewne zostało przyjęte przez płk. Heda ze świadomością nieodwracalności szkód, jakie wyrządziła, usuwając ze stanowisk niedyspozycyjnych politycznie prokuratorów i zaniechania procesu FOZZ, w którym oskarżonych powinno być kilku ministrów z rządu L. Millera i kilku członków Rady Polityki Pieniężnej. Upływ czasu z pewnością odpowie na pytanie, jakie rzeczywiście były przyczyny wymiany Barbary Piwnik na Grzegorza Korczuka, zaliczanego do bliskich, partyjnych współpracowników L. Millera. W opinii prawników to, co działo się w prokuraturze pod rządami minister Piwnik, “to dowód, że prawo jest nadal traktowane instrumentalnie” przez polityków obecnie rządzącej koalicji.
Osoby z „ostatniego rzutu PZPR”, z Kwaśniewskim i Millerem w roli głównej w obsadzaniu stanowisk państwowych, przejmowały posady w Parlamencie i rządzie już bez zahamowań psychicznych. Zdobywając w nich pozycję, jakiej nie mieli w latach 1993- 1997. Mogą już tworzyć patronat partyjny, obejmując w nim służbę cywilną, opanowując media publiczne, sfery gospodarki zależne od skarbu państwa i samorządy. SLD próbuje też kontrolować rozwój mediów prywatnych. W działaniach tych nadrzędnym celem prezydenta i premiera jest przyspieszanie włączenia Polski do Unii Europejskiej. W tej rzeczywistości rząd chce działać bez nadzoru. Posłowie SdRP- SLD- UP zatem już w grudniu 2001 r. zdecydowali, że w obradach Rady Ministrów nie będą brali udziału przedstawiciele NIK i NBP. Przegłosowali również, że na wysokie stanowiska można powoływać osoby spoza korpusu tej służby, co oznacza “restytucję systemu PRL”, a więc możliwość powrotu do służby państwowej byłej kadry z klucza PZPR. Prezydentowi i premierowi w osiąganiu celów integracyjnych z Unią Europejską przeszkadza również samorząd regionalny. W opinii prof. Michała Kuleszy, współtwórcy reformy samorządowej, nie jest ona kontynuowana- wręcz przeciwnie- postępuje centralizacja państwa i odradza się Polska “resortowa”. Jego zdaniem samorząd w wielu elementach jest “pusty” przez ustawodawcę. Jako przykład podaje m.in. pospieszne wdrożenie zmian w ordynacji wyborczej. Wprowadzenie na krótko przed wyborami zmiany metody przeliczania głosów na mandaty, której tryb zakwestionował niedawno_Trybunał Konstytucyjny, pokazuje w jaki sposób “czyni się igraszki”z samorządu, który jest podstawowym elementem ustroku państwa. Dla zapewnienia elicie władzy A. Kwaśniewski i L. Miller z uporem forsowali w Sejmie zmiany w ustawie lustracyjnej, wyłączając spod jej jurysdykcji wywiad i kontrwywiad. Trybunał Konstytucyjny jednak uznał, że znowelizowana ustawa jest niezgodna z Konstytucją. Podjęto teże radykalne cięcia budżetu Instytutu Pamięci Narodowej w celu sparaliżowania jego działalności i utrudnianie przez brak pieniędzy m.in. dochodzeń w sprawach zbrodni komunistycznych. Zmniejszanie wysokości budżetu IPN ze 100 do 80 mln. zł. uniemożliwił prowadzenie ekspertyz oraz przesłuchiwań za granicą świadków i poszukiwania dokumentów zbrodni wyrządzonych przez komunistów. W końc Sejm znowelizował ustawę, chroniąc przed lustracją elity PZPR- SB. Partie SdRP -SLD, podobnie jak matczyną PZPR, postawiono ponad państwem. Zlikwidowanie w trybie przyspieszonym UOP i powołanie agencji jest następstwem obaw A. Kwaśniewskiego i L. Millera o ujawnienie związków z wywiadem kolejnych wpływowych polityków ich partii i zachwiania wiarygodności w stosunku do rządu SdRP- SLD- PSL- UP. Zmian tych dokonano również z głęboko zakorzenionego ongiś przekonania, iż prawdziwą władzę ma się dopiero po opanowaniu przy pomocy swoich ludzi trzech sfer: mediów, centralnych ogniw gospodarki i służb specjalnych - pewnych politycznie. Mimo pozytywnej oceny, w końcu czerwca 2002 r. przez Sejmową Komisję ds. Służb Specjalnych, UOP przestaje istnieć. Jak informuje Krzysztof Kozłowski (pierwszy szef UOP w rządzie Tadeusza Mazowieckiego), w artykule zamieszczonym w “Tygodniku Powszechnym” pt. “Koniec UOP, początek niewiadomej”, w sobotę 29 czerwca 2002 r. o północy powieszono tabliczki z nowymi nazwami: Agencja Wywiadu, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Między godz. 12 w nocy, a 3 nad ranem zwolniono ze służby ok. 500 funkcjonariuszy UOP niepewnych politycznie. Każdemu zwolnionemu oficerowi poświęcono więc około 2 sekund. Pytanie zatem brzmi: kto i na jakiej podstawie przygotował zawczasu imienny wykaz zwalnianych? Wszyscy zwolnieni (a będzie ich bez wątpienia znacznie więcej) powinni odwołać się aż do Sądu Administracyjnego. Akcja ta jest zbieżna z myśleniem: “kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”, wyznaczającym regułę odpowiedzialności zbiorowej. Nie można również wykluczyć, że powodem pozostawienia Wojskowej Służby Informacyjnej bez zmian personalnych jest zatrudnienie jeszcze wieku absolwentów szkół GRU, a więc wywiadu i kontrwywiadu Armii Czerwonej. Strumykiem światełka objaśniającego dodatkową przyczynę zlikwidowania UOP jest wypowiedź Bogdana Lewandowskiego, pos. SdRP - SLD, wiceprzewodniczącego Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej. Powiedział on: “...że służby specjalne trzeba było zreformować również dlatego, że dotychczasowe działania UOP pogorszyły stosunki polsko- rosyjskie.”Nie ma wątpliwości, że nie tylko ten poseł z partii SdRP- SLD podziela pogląd władz rosyjskich w kwestii wydalenia przez Polskę dziewięciu szpiegów rosyjskich z legitymacją dyplomaty, czego Rosjanie nie mogą nam darować; mimo wydalenia takiej liczby pracowników polskiej ambasady w Moskwie. Nie można wykluczyć, że wydaleni “dyplomaci”należeli do kręgu przyjaciół SdRP- SLD. Jak widać, stare powiązania nadal obowiązują. Po wydaleniu z Polski rosyjskich szpiegów, gazeta “Siewodnia” skupiła się na problemach perypetii między Polską i Rosją. Przypomniała problem związany z budową gazociągu i światłowodu mającego przecinać nasze terytorium. W redakcyjnym komentarzu podkreślono, że polskie podejrzenia odnośnie “zbytniej tajności”, czyli szpiegostwa, nie są pozbawione podstaw. Przypuszcza się, że jedna z pierwszych wizyt premiera Millera w Moskwie rozwiązała sprawę dostaw rosyjskiego gazu do Polski i budowę gazociągów tranzytowych, na co wskazuje wyciszenie tego problemu w mediach. Wycofano również zastrzeżenia Polski co do współpracy NATO z Rosją. “Polska jest za współpracą NATO z Rosją”- powiedział 11 stycznia 2002 r. sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Marek Siwiec. “Chcemy też sprowadzać rosyjski gaz i być partnerem w jego transporcie do Europy”. Przemilczając zarazem zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski związane z tymi dostawami i pośrednictwem. Przeprowadzona reforma służb specjalnych jest polityczną zemstą na UOP za rzekome prowokacje przeciwko A. Kwaśniewskiemu i grupie wyjątkowo uprzywilejowanych liderów SdRP- SLD, wchodzących obecnie w skład rządu i parlamentu. O zemście świadczy m.in. fakt wszczęcia przez p.o. szefa UOP Zbigniewa Siemiątkowskiego postępowania dyscyplinarnego wobec byłego dyrektora archiwów w związku z lustracją prezydenta, Jaskierni, Wagnera i Oleksego. Zdaniem Janusza Pałubickiego, byłego ministra koordynatora służb specjalnych w rządzie J. Buzka, przeprowadzona reforma w specsłużbach przez Siemiątkowskiego i Barcikowskiego, na polecenie premiera Millera, nie służy interesom państwa. W jego przekonaniu obniży skuteczność służb i pociągnie dodatkowe wysokie koszty. Uzasadnia to koniecznością budowy zaplecza logistycznego dla jednej z agencji i na ochronę obiektów potrzeba będzie dodatkowo ponad 100 milionów zł. Również ze szkodą dla państwa przeprowadzono w bardzo krótkim czasie weryfikację ponad sześciu tysięcy funkcjonariuszy i to według niejasnych kryteriów, budzących wątpliwości merytoryczne. Powołanie na szefów agencji polityków z ramienia SLD z rodowodem w KC PZPR upolitycznia te instytucje. Nic więc dziwnego, że mnożą się trudności w dotarciu do prawdy prowadzonych przez IPN i RIP. Sędzia Krzysztof Kauba, zastępca rzecznika interesu publicznego stwierdza, że nie wiadomo kiedy zostanie sprawdzonych 245 oświadczeń poselskich i 50 senatorskich obecnej kadencji Parlamentu oraz ministrów, sekretarzy i podsekretarzy stanu obecnego rządu, którzy jeszcze obecnie nie składali oświadczeń. Sędzia mówi: “DO tej pory IPN udzielił odpowiedzi odnośnie 142-ch posłów i 35- ciu senatorów, co wskazuje, że UOP /który dotąd istniał/ nie przekazał IPN-owi wszystkich dokumentów. “Niepokojące jest też, że UOP przekazał IPN zaledwie połowę dokumentów, które zobowiązał się przekazać”- mówi Jerzy Lesiński. Od MSZ nie ma informacji o 40- tu posłach.
Nie udało się jeszcze L. Millerowi ograniczyć samodzielności Rady Polityki Pieniężnej. Sprzeciwiają się temu międzynarodowe instytucje finansowe, z którymi premier musi się liczyć. Nadal trwają spory o zbyt wysokie stopy procentowe i morderczy dla eksporterów kurs złotego. Nie można wykluczyć, że jedną z przyczyn dymisji wicepremiera i ministra finansów Marka Belki są niewielkie szanse na nowelizację ustawy o Narodowym Banku Polskim, przygotowanej w czterech projektach ustaw, czekających w Sejmie na rozpatrzenie. Złą sławą Belce niewątpliwie sprawiło pozbawienie uczniów i studentów ulg na przejazdy komunikacji publicznej, ograniczenie pomocy emerytom i uprawnionym kombatantom, opodatkowanie oszczędności w bankach i likwidacja ulg mieszkaniowych oraz cięcia w budżetach organizacji pozarządowych i wprowadzenie opłat celnych od wartości ponad 36 dol. pozbawiając pomocy z zagranicy najbardziej potrzebującym. Podanie się do dymisji wygląda na ucieczkę przed rosnącymi problemami rządu L. Millera, których rozwiązanie nie zapewni zawłaszczenie państwa i włączenie Polski do Unii Europejskiej. Deficyt w budżecie rośnie i w końcu wywoła kryzys na skalę argentyńską. Wskazuje na to opóźnianie reprywatyzacji, rosnące bezrobocie, zgoda na wcześniejszą wyprzedaż polskiej ziemi itp. Grzegorz Kołodko po objęciu stanowiska po Marku Belce nie uchroni rządu L. Millera przed rosnącym deficytem w budżecie państwa i nie zahamuje rosnącego kryzysu gospodarczego Polski. Niebezpieczeństwem dla Polski jest nieuzasadniona uległość rządu L. Millera, m.in. żądaniu Rady Europy zniesienia kary śmierci w czasie wojny za popełnione zbrodnie przeciwko narodowi i państwu. Zatem zbrodnia i zdrada będzie nadal opłacalna. Premier nie ma prawa podejmowania decyzji należących do parlamentu. Wyrażenie takiej zgody dowodzi o niezmiennej ignorancji przez komunistów spraw bezpieczeństwa narodowego. W praworządnym państwie decyzja ta spowodowałaby dymisję rządu i postawienie premiera przed Trybunałem Stanu. Pomysł taki nie jest do pomyślenia w USA. Odrzucony też został przez Albanię, Armenię, Azerbejdżan, Belgię, Bułgarię, Chorwację, Rosję, Słowację i Turcję. Nadal otwarta jest sprawa likwidacji Senatu RP zapowiedziana w kampanii wyborczej do Parlamentu RP przez SdRP -SLD- UP. Niewątpliwie jest to próba likwidacji ostatniej przeszkody w niepodzielnym rządzeniu państwem. Konstytucjonaliści pomysłowi temu sprzeciwiają się uważając, że byłoby to naruszeniem fundamentu ustroju państwa, jakim jest konstytucja. Naruszenie takie, niestety, ciągle jest możliwe.
Kim są spadkobiercy zbrodniarzy PRL, obecnie na najwyższych stanowiskach państwowych?
Aleksander Kwaśniewski został dwukrotnie wykreowany na urząd prezydenta RP (1995 i 2000 r.). Nie można wykluczyć umożliwienia tego “sukcesu”przez byłych funkcjonariuszy pezetpeerowsko-esbeckich zatrudnionych w Państwowej Komisji Wyborczej. Nie ma natomiast wątpliwości, że kolejne zwycięstwo umożliwiło A. Kwaśniewskiemu w wyborach prezydenckich ukrywanie przed społeczeństwem polskim prawdy o rzeczywistych przyczynach, mimo jego młodego wieku, przyspieszonej kariery, najpierw jako aparatczyka Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, a później w stanie wojennym, powierzenia mu weryfikacji dziennikarzy w piśmie “ITD” i pozbawieniu pracy politycznie niepewnych. Po czym objęcie stanowisk ministerialnych w rządzie Messnera i Rakowskiego, by w końcu powierzyć mu rolę “socjaldemokraty” i to w chwili zmiany szyldu PZPR na SdRP. Konieczną do przejęcia kierownictwa tej partii i zawłaszczenia po PZPR finansów i majątku. A. Kwaśniewskiemu w zwycięstwie w wyborach na urząd prezydencki pomogli też specjaliści od propagandy specjalnej od wykorzystywania socjotechnik do siania zamętu odwracających uwagę od kłamstw i krętactw i czynienia dezorientacji w głowach wyborców. Do sukcesu przyczynili się też zatrudnieni, bardzo wysoko wynagradzani zagraniczni kreatorzy zajmujący się windowaniem polityków na najwyższe urzędy. Wymagają zatem odpowiedzi pytania: kto i z jakich źródeł pokrywał wydatki kosztownej kampanii prezydenckiej A. Kwaśniewskiego, z jakich przyczyn utajnia się pochodzenie ogromnych pieniędzy wydanych dla zapewnienia dwukrotnego zwycięstwa osobie ukrywającej życiorys i nieformalne międzynarodowe powiązania, zagrażające bezpieczeństwu Polski? Prawdę ukrytą przez A. Kwaśniewskiego przed narodem polskim ujawnia Leszek Bubel w książce pt.”Polski Holocaust”(wydanej w 2002 r. przez Goldpol w Warszawie), zawierającej w tytule pytanie: czy Kwaśniewski to Stoltzman? Z pracy tej dowiadujemy się o zbrodniczej przeszłości ojca urzędującego prezydenta. Książkę tę powinni przeczytać Polacy, aby zrozumieć lęk i ucieczkę A. Kwaśniewskiego od przeszłości, którą wyraża też jego hasło wyborcze:”Porzućmy przeszłość, wybierzmy przyszłość”. Kim był więc Zdzisław Kwaśniewski? Ojciec prezydenta- Izaak Stoltzman vel Zdzisław Kwaśniewski, był Żydem rosyjskim w stopniu pułkownika NKWD. Wcielony w Polaka do organizowania nadzoru UB na terenach Pomorza Zachodniego i Północnego. Pod koniec lat czterdziestych zmienia nazwisko na Kwaśniewski i przyjmuje imię Zdzisław. NKWD zaopatruje go w dyplom ukończenia medycyny w Poznaniu i niezbędne dokumenty dla uwiarygodnienia wykonywanego zawodu lekarza. Intryguje zatem pytanie: czy w owym czasie oszustwo to było możliwe? Odpowiedzi w tej sprawie usiłują udzielić wymienieni w tej książce świadkowie. Po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski, Stolzman- dowodzący oddziałem NKWD w latach 1945- 1947 - dopuszcza się zbrodni ludobójstwa na: jeńcach niemieckich, marynarzach szwedzkich, żołnierzach AK, NSZ i innych formacji zbrojnych. M.in. dokonuje egzekucji w okolicach Borne, Sulinowo (Gross Born), w nie istniejącej obecnie wsi Doderlage, w Berkniewie (Barkenbrucke) koło Bornego Sulimowa, po którym zostały szczątki fragmentów zniszczonych domów. Na terenie tym, będącym poligonem wojsk sowieckich, w okolicznych lasach grzebał swoje ofiary, których kości jeszcze obecnie są odnajdywane. Stolzman vel Kwaśniewski pod koniec lat 40 -tych i na początku 50 -tych, z rozkazu władz NKWD nadzorował i koordynował zbrodniczą działalność powiatowych i miejskich urzędów bezpieczeństwa publicznego w: Drawsku, Białogardzie, Szczecinku, Wałczu, Kołobrzegu, Połczynie, Jastrowie i Okonku. Uczestniczył również w zbrodniach UBP w Gdańsku, Słupsku, Szczecinie, Ustce, Koszalinie i Elblągu. Oprawca ten pozbawiał życia więźniów przez rozstrzeliwanie, wieszanie, a także gazowanie, jak np. w gdańskiej siedzibie NKWD i przez wstrzykiwanie trucizny, co było wyłączną jego specjalnością. Płk. I. Stolzman dał się też poznać w 1947 r. uczniom gimnazjum w Wałczu. “Nadzorował”on z ramienia UB sprawę założenia nielegalnej organizacji młodzieżowej na terenie Gimnazjum Ogólnokształcącego, której przywódcą konspiracyjnym był Bogdan Szczucki. Działalność tej grupy polegała m.in. na zdejmowaniu flag wywieszanych z okazji komunistycznych rocznic, rozrzucaniu ulotek, głośnym skandowaniu :”Precz z komuną!!!” lub “Pachołki Rosji”. Próbowali oni zwrócić uwagę na stalinowskie zbrodnie, których m.in. dopuszczał się Stoltzman. Poczynania Izaaka Stoltzmana vel Kwaśniewskiego były częścią działań sowieckich grup operacyjnych w likwidacji członków polskiego ruchu oporu. Były to grupy kontrwywiadu sowieckiego, działające na terenie Polski zawsze i przede wszystkim przez przydzielonych specjalnie agentów. Przypomnijmy : w czasie ukupacji niemieckiej wywiad sowiecki rzucił na teren Polski tysiące swoich agentów, wśród których był Stolzman. Zadaniem ich było ustalenie osób oraz danych o polskim ruchu podziemnym po to, aby mieć adresy i nazwiska osób do likwidacji po wkroczeniu wojsk sowieckich. Byli oni nazywani “łowcami AK-owskich głów”. Izaak Stolzman vel Kwaśniewski podejmuje się zacierania swojej zbrodniczej działalności zamykając usta świadkom pod groźbą utraty życia. W roli lekarza zamieszkał w Białogardzie przy Ul. Bohaterów Stalingradu 10 (obecnie Dworcowej). Przepoczwarza się w katolika, co wynika z księgi zawartych małżeństw kościoła parafialnego w Białogardzie, w którym 6 lutego 1954 r. zawarł związek małżeński. Zdzisław Kwaśniewski, ur. w 1921 r. w ZSRR poślubił Aleksandrę Pałasz, ur. 28 grudnia 1929 r. w Wilnie, z zawodu pielęgniarkę. Z małżeństwa tego w domu przy ówczesnej ul. Bohaterów Stalingradu 10, urodził się 15 listopada 1954 r. obecny prezydent i jego siostra Małgorzata Sylwia, o której wiadomo tylko tyle, że jest w Szwajcarii dyrektorem banku. A. Kwaśniewski nie mówi o niej nic. W miejscowym kościele NMP nie ma ich metryki chrztu. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że nie zostali oni ochrzczeni. Ojciec A. Kwaśniewskiego zmarł w 1992 r. i bez rozgłosu został pochowany na cmentarzu żydowskim w Warszawie. Matkę pochowano w 1995 r. przed wyborami prezydenckimi. Miała ona pogrzeb katolicki na cmentarzu warszawskim, dzięki uzyskaniu zaświadczenia od proboszcza kościoła parafialnego w Białogardzie. Fakt ten A. Kwaśniewski, bez zachowania prywatności, sprytnie wykorzystał w kampanii prezydenckiej, by zyskać na wiarygodności jako katolik. Niewątpliwe zasługi Izaaka Stolzmana vel Kwaśniewskiego we wprowadzaniu systemu sowieckiego w Polsce i umacnianiu władzy komunistycznej nad narodem polskim stworzyły A. Kwaśniewskiemu od najmłodszych lat możliwość robienia błyskawicznej kariery. Nic więc dziwnego, że już w 1977 r., mając 23 lata, został wiceprzewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego Socjalistycznego Związku Studentów Polskich w Gdańsku, wstępując wcześniej do PZPR. Następuje to w okresie totalitarnych rządów E. Gierka i Jaroszewicza, w sytuacji skrajnej stagnacji życia gospodarczego, po brutalnym rozbiciu robotników protestujących w Radomiu i Ursusie oraz po osławionych “ścieżkach zdrowia”w wydaniu SB i milicji. W roku 1978 A. Kwaśniewski był już kierownikiem Wydziału Kultury ZG SZSP. Żeni się z Jolantą Konty- pochodzenia żydowskiego, córką płk. Kontego - oficera Informacji Wojskowej, podejrzanego o zbrodniczą działalność w wojsku w okresie stalinowskim. Przenosi się do Warszawy, gdzie poza kolejnością otrzymuje mieszkanie. Już nie stara się skończyć studiów na Uniwersytecie Gdańskim. Rezygnuje z pisania i obrony pracy magisterskiej. Niewątpliwą przyczyną tej decyzji jest skierowanie go przez KC PZPR na roczne studia do Moskwy (1979/1980), na wydział międzynarodowego dziennikarstwa w Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych przy MSZ, który kończy z sukcesem uzyskując dyplom Nr 1792 z dnia 20 czerwca 1980 r. A. Kwaśniewski nie ujawnił tego faktu wówczas, kiedy zarzucono mu nie posiadanie dyplomu ukończenia Uniwersytetu Gdańskiego. Na wspomnianym dyplomie uzyskuje następujące oceny: * historia Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego-
celująco;
Po tych specjalnych “studiach” w Moskwie dla A. Kwaśniewskiego liczyło się tylko maksymalne wykorzystanie dobrych układów na Kremlu i w KC PZPR. Tak więc był to kolejny etap szybkiej kariery. W zdobywaniu wpływów z niewidocznym poparciem KGB i coraz wyższych stanowisk, pomaga Kwaśniewskiemu oczywista protekcja generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka oraz I-wszych sekretarzy KC PZPR - Stanisława Kani i Mieczysława Rakowskiego. Uważany jest za ulubieńca prominentów KPZR i KGB. To sprawia, że jesienią 1981 r. zostaje redaktorem naczelnym pisma “ITD”, które zamknięto na krótko po wprowadzeniu stanu wojennego. W 1982 r. A. Kwaśniewski uczestniczy w komisji weryfikującej dziennikarzy. Kiedy został redaktorem naczelnym “Sztandaru Młodych” nie przywrócił do pracy dziennikarzy zweryfikowanych negatywnie, nawet po przegranych rozprawach sądowych, ignorując prawo. W roku 1985 zostaje ministrem w rządzie Messnera i po raz kolejny powierzono mu ministerstwo w rządzie Rakowskiego.
Przyjaźnie te łączy wspólna skłonność do sitwiarstwa, kłamstwa , unicestwienia niezależności i suwerenności narodu oraz państwa polskiego. Tym razem przez włączenie Polski do Unii Europejskiej, która dla A. Kwaśniewskiego i jego kompanów z PZPR- SdRP- SLD i SB oznacza nowe możliwości karier i atrakcyjne, dobrze płatne stanowiska. Przewidziane w zmowie Okrągłego Stołu.
Marek Borowski, marszałek Sejmu RP jest synem Wiktora Bermana vel Borowskiego, członka KC KPP, trzykrotnie karanego w II RP za działalność przeciwko Polsce na rzecz bolszewickiej Rosji oraz jest bratankiem Adolfa Bermana- syjonisty i autora strategii niszczenia Polski, członka Komunistycznej Partii Izraela. Jest też bratankiem Jakuba Bermana -członka specjalnej grupy żydowskiej w KC PZPR, podległej bezpośrednio Moskwie, inspirującej zbrodnie UB z udziałem NKWD na działaczach niepodległościowych oraz żołnierzach AK i NSZ. Borowski skończył Wydział Handlu Zagranicznego SGPiS w Warszawie. Działał w ZMS i ZSP. Należał do PZPR w latach 1967- 1968. Wydalony z partii po tzw. “wydarzeniach marcowych”za organizowanie protestów studenckich w SGPiS. W okresie stanu wojennego Borowski zostaje zastępcą, a potem dyrektorem departamentu w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego. Resort reprezentował w okresie prac nad reformą ekonomiczną, prowadzoną bez powodzenia pod kierownictwem najpierw prof. Władysława Bakę, a potem prof. Zdzisława Sadowskiego. W SdRP, a po zmianie jej nazwy na SLD, Borowskiego uważa się za członka wpływowej grupy przefarbowanych komunistów na socjaldemokratów. W 1991 r. zostaje posłem na Sejm RP. Od października 1989r. do lipca 1991 r. był wiceministrem finansów w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Jana K. Bieleckiego. W latach 1993- 1994- wicepremierem i ministrem finansów w rządzie koalicyjnym SdRP- SLD- PSL. Bierze udział w okresie pomagdalenkowym w terapii szokowej Balcerowicza, wg. planu George'a Sorosa, amerykańskiego miliardera i spekulanta giełdowego żydowskiego pochodzenia. Zatem Borowski ponosi współodpowiedzialność za afery, m.in. FOZZ i rublową oraz za wyjątkowo szkodliwą dla Polski gangsterską prywatyzację gospodarki i finansów. W latach 1995- 96 zostaje szefem Urzędu rady Ministrów premiera J. Oleksego. Borowski należy do grupy absolentów SG BiP, niezmiennie rządzących Polską od czasów PRL, odpowiedzialnych za bezrobocie i nędzę Polaków. Nie można wykluczyć objęcia przez niego po A. Kwaśniewskim Urzędu Prezydenta RP w 2005 roku.
Longin
Pastusiak - marszałek senatu RP. Niektórzy naukowcy wytykają mu, że jego kariera naukowa była sterowana przez partię, że wiele zawdzięcza swojemu teściowi- Edwardowi Ochabowi ( I-wszemu sekretarzowi KC PZPR po śmierci Bolesława Bieruta), od 1929 r.członka KPP. Partii, będącej agenturą sowiecką w II RP, zdominowanej przez Żydów. Od 1944 do 1948 r. członka KC PPR i od 1948 do 1968 członka KC PZPR. W latach 1949- 50 wiceminister obrony narodowej. Pos. Pastusiak odziedziczył po przodkach nieprzejednaną wrogość do opozycji niepodległościowej, a zwłaszcza do NSZ, AK i WiN. Dziedzictwo to ujawnił w bezzasadnym powtórzeniem za teściem kłamliwych oskarżeń organizacji Wolność i Niezawisłość, i sprzeciwem uchwalonej przez Sejm w związku z 50- tą rocznicą (14 marca 2001r.) uchwały składającej hołd poległym, pomordowanym i prześladowanym w PRL członkom tej formacji. Pewnie i z tego to m.in. powodu nie mógł pisać i myśleć dobrze o NATO. Uważany jest za konformistę i koniunkturalistę. Był czołowym amerykanistą PRL. Kiedy w 1989 r. wchodził w świat polityki, miał zamiar bronić “niezbywalnych zasad socjalizmu”. Teraz - jako marszałek Senatu- deklaruje:”Świat się zmienia i Pastusiak się zmienia”.
Leszek Miller - premier RP - członek Biura Politycznego i sekretarz KC PZPR w okresie stanu wojennego. Przed 1990 r. utrzymywał bliski kontakt z Genadijem Janajewem, który stał na czele nieudanego partyjno-wojskowego puczu, usiłującego obalić M.Gorbaczowa i przywrócić żelazną władzę w Związku Sowieckim. Millera oskarżono o przestępstwa dewizowe, kiedy pod koniec 1991 r. wyszła na jaw sprawa tzw. pożyczki moskiewskiej (od KC KPZR), przy udziale KGB, w wysokości 1,2 mln. dol. Ostatecznie postępowanie zostało umorzone przez Jerzego Jaskiernię, ministra sprawiedliwości i generalnego prokuratora RP za premiera Oleksego i Cimoszewicza. Jaskiernia nie dopuścił do sądowego rozstrzygnięcia winy Millera i Rakowskiego, który pieniądze te “pożyczał”, będąc ostatnim I sekretarzem KC PZPR. Ukończył Wyższą Szkołe Nauk Społecznych przy KC PZPR. Zapoczątkował karierę w ZMS. Osiągnął szczyt władzy w PZPR z poparcia komunistów sowieckich. Zasiadał przy Okrągłym Stole. W latach 1993- 97, w czasie rządów koalicji SdRP był szefem URM, ministrem pracy i MSW. Od 1990 r.- sekretarz generalny, a od 1997 r. - przewodniczący SdRP i SLD. Uważany jest za współtwórcę strategii umacniania po 1989 r. władzy komunistów nad Polską oraz unikania odpowiedzialności władz PZPR za zbrodnie popełnione przeciwko narodowi polskiemu.
Leszek Balcerowicz - prezes NBP i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej, w której m.in. zasiadają Grzegorz Wójtowicz i Dariusz Rosati, absolwenci SGPiS, zamieszani w największą w II RP aferę FOZZ. Prezes jest synem dyrektora PGR. Skończył również SGPiS. Wstąpił do PZPR w najgorszym możliwie czasie, w 1969 r., tuż po bezwzględnym moczarowskim stłumieniu ruchów studenckich i tzw. kampanii antysemickiej oraz po interwencji w Czechosłowacji. Przez blisko 10 lat pracował w SGPiS pod kierownictwem Pawła Bożyka, szefa doradców I- go sekretarza KC PZPR. W latach 1978 - 1980 zatrudniony był w Instytucie Podstawowych Problemów Marskizmu i Leninizmu przy KC PZPR. W 1981 r. został doradcą tzw. Sieci Wiodących Zakładów Pracy. Wtedy usilnie popierał modne wówczas rozwiązania samorządowe w gospodarce, czyli dokładnie to, co w 10 lat później odsuwał z całą stanowczością. W rzeczywistości do 1989 r. nikt go za takiego nie uważał. W początkach 1989 r. nie wzięto jeszcze ani do 20 - osobowego składu solidarnościowego w zespole ds. gospodarki i polityki społecznej przy Okrągłym Stole, ani do wspierającego go grona ekspertów. Nie wiadomo też kto go polecił na stanowisko wicepremiera i ministra finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Nieoficjalnie wiadomo, że na tym kluczowym stanowisku znalazł się u pierwszego “niekomunistycznego”premiera, m.in. na skutek protekcji grona ludzi zahartowanych dziesięcioleciami w aktywności w partii komunistycznej, będących siłą dominującą w superministerstwie gospodarczym, wszechwładnym resorcie finansów. Oni stali na czele głównych banków, jak np. członek Biura Politycznego KC PZPR Władysław Baka, jak prezes Banku PKO, były minister w rządzie lat stanu wojennego- Marian Krzak, etc. Zdecydowanie więc większość tych marksistowskich fachmanów wokół Balcerowicza wywodziła się ze Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Uczelni zwanej „czerwoną kuźnią kadr”, która kreowała elitę władzy w 60 - 70 proc. W kolejnej, młodszej wiekiem elicie władzy nad finansami państwa, wykształconej w SGPiS, główną rolę przejął Leszek Balcerowicz, któremu światowa oligarchia finansowa zleciła reformę gospodarki w myśl planu Sorosa i Sachsa, pozbawiającej niezależności państwa polskiego, odzyskanej na krótko po rozpadzie Związku Sowieckiego. A oto kolejni szefowie resortu finansów i ich okres zarządzania państwową kasą przy współpracy z Balcerowiczem: * Karol Lutkowski- 23.12.1991 do 27.02.1992 r., *Andrzej Olechowski- 28.02.1992 do 05.06.1992 r. * Jerzy Osiatyński- 01.07.1992 do 26.10.1993 r., * Marek Borowski- 26.10.1993 do 8.02.1994 r., * Marek Belka - dwukrotnie obejmuje finanse państwa: 4.02.1997 do 31.10.1997 r. i od 19.10.2001 do 6.07.2002 r. Podobnie Grzegorz Kołodko jest szefem od 28.04.1994 do 04.02.1997 i od 6.07.2002 r., który zamiast oczekiwanych zmian w polityce finansowej państwa ogłosił, że będzie kontynuatorem swojego poprzednika. Elita ta zawsze była powiązana z natury działalności z interesami służb specjalnych PRL. Nie można więc wykluczyć, że przyczyną podania się M. Belki do dymisji, były również obawy o negatywny wynik lustracji. Osoby te ponoszą główną współodpowiedzialność za obecny kryzys gospodarczy państwa. Dla premiera Millera jest rzeczą naturalną powierzanie osobom z tej elity kluczowych resortów w swoim rządzie. L. Balcerowicz po raz kolejny zostaje w rządzie Jerzego Buzka wicepremierem i ministrem finansów, będąc jednocześnie przewodniczącym Unii Wolności. To on spowodował rozpad koalicji AWS- UW, kiedy dziura w budżecie państwa przerosła jego możliwości w jej likwidacji. Niewątpliwie Balcerowiczowi się powiodło w gigantycznym ograbieniu społeczeństwa z oszczędności i bardzo dużym zubożeniu ludności. Zbrodnia ta była następstwem bezdyskusyjnego zaakceptowania bezalternatywnego planu Sorosa i Sachsa przy Okrągłym Stole przez stronę partyjno - rządową, której m.in. członkiem był L. Miller - obecny premier i żydowscy doradcy “Solidarności”. Stało się tak, bowiem komuniści i “opozycja”nie mieli żadnego gruntownego programu przemian gospodarczych.
Włodzimierz Cimoszewicz - minister spraw zagranicznych, syn płk. Mikołaja Cimoszewicza - oficera agentury sowieckiej i Informacji Wojskowej, za przestępstwa pozbawionego 7.10.1994 r. uprawnień kombatanckich. Cimoszewicz do PZPR należał od 1971 do 1990 r. Nie wstąpił do SdRP. Powierzono mu rolę “przyzwoitki”. Podobnie jak B. Bierut oficjalnie został “bezpartyjnym”, nie wstępując do nowej partii. Przeszedł na pozycję wyczekiwania na rozwój sytuacji w kraju, zajmując się prowadzeniem 20- hektarowego gospodarstwa. Nagle w 1990 r. został kandydatem komunistów w wyborach prezydenckich. Jest posłem wszystkich kadencji Sejmu III RP. W celu kamuflażu powiązań nomenklatury władzy PZPR z interesami komunistów sowieckich, wykonał zabieg nazwany protestem przeciwko złożeniu ślubowania przez Leszka Millera, oskarżonego o udział w tzw. moskiewskiej pożyczce. W latach 1993- 1995 wicepremier i minister sprawiedliwości. Zasłynął z umarzania tzw. sprawy Oleksego. W latach 1996 - 1997 był premierem z ramienia koalicji SdRP -SLD. Objęcie w rządzie L. Millera tak kluczowego resortu, jakim jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych, dowodzi o rzeczywistej wspólnocie interesów z obecnym premierem i o roli granej w kierownictwie państwa.
Adam Michnik - zaliczany jest do najbliższych “socjaldemokratycznych” przyjaciół prezydenta A. Kwaśniewskiego, obok K. Modzelewskiego, J. Kuronia i B. Geremka - dzieci rodziców zasłużonych w okresie stalinowskim. Jest właścicielem Wydawnictwa “Agora”oraz “Gazety Wyborczej”i jej redaktorem naczelnym. Uwłaszczony przez Jaruzelskiego i Kiszczaka przydziałem ogromnych pieniędzy, dużej wartości sprzętu oraz środków transportu na rozruch tego interesu. To postać o kluczowym znaczeniu w układzie potomstwa dygnitarzy stalinowskich. Jego ojciec, Ozjasz Szechter, był agentem Moskwy w II RP. Został skazany na 7 lat więzienia za zdradę Polski. W skład żydowskiej komórki w KC PZPR podległej Berii - szefowi NKWD w okresie narzucania Polsce sowieckiego komunizmu, wchodził Szechter, Berman, Brystygierowa, Chajn, Gros i Kasman. Brat Adama - morderca sądowy - Stefan Michnik należy do grupy stalinowskich katów, którzy winni odpowiadać przed Sądem Rzeczypospolitej za zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu. Adam Michnik z Jackiem Kuroniem stworzyli “czerwone”harcerstwo walterowców. Podczas procesu w 1969 r. zapewnił sąd, że jest komunistą. Spaskobiercy dygnitarzy sowiecko-stalinowskich powiązani wspólnotą interesów ze sprawcami stanu wojennego i byłymi “lewymi”doradcami Solidarności, po zwycięskich wyborach w 2001 r. i zajęciu foteli w Parlamencie, rządzie SdRP- SLD- PSL- UP, już bez kamuflażu stosowanego w 1993 r., otwarcie obsadzają kadrą po PZPR i ZSL oraz funkcjonariuszami służb specjalnych z końca lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Wyjątkowo cyniczną, obłudną i zakłamaną. Byłych funkcjonariuszy partyjno- esbeckich obciąża i zarazem wiąże dziedzictwo zbrodni PRL- u. Cechuje ich wyjątkowa ignorancja spraw ludzkich i wolności obywatelskich. Postawę tę przenoszą na społeczeństwo, zniechęcając Polaków do upominania się o prawdę i praworządność. Kim są zatem ludzie zaplecza kadrowego, spadkobiercy stalinowsko- sowieccy, którzy kierują obecnie państwem? W decydującej większości kadrę prezydenta Kwaśniewskiego i premiera Millera, którą obsadzono kluczowe stanowiska w kancelarii głowy państwa, w Parlamencie i w rządzie, stanowią osoby z wykształceniem zdobytym w polskich i radzieckich uczelniach partyjnych, ze służb specjalnych, korpusu dyplomatycznego i w uczelniach nazywanych “kuźnią kadr partyjnych”, jak np. SGPiS. Czołówką kadry po PZPR są absolwenci prestiżowych uniwersytetów oraz instytutów naukowych państw zachodnich i USA. Są to osoby wybrane przez kierownictwo PZPR, którym umożliwiono korzystanie ze stypendium Forda i Fulbrighta i oczywiście studiowania za pieniądze państwowe oraz za zgodą specjalnego wydziału służb wywiadowczych PRL. Obecnie z tych absolwentów w Parlamencie i rządzie kluczowe stanowiska zajmują: Jerzy Jaskiernia, Longin Pastusiak, Włodzimierz Cimoszewicz, Grzegorz Kołodko. Absolwentem amerykańskiej uczelni jest też poprzednik Kołodki- Marek Belka. Kadra popezetpeerowska, to także osoby z doświadczeniem pracy nabytym na ważnych stanowiskach w KC i KW PZPR oraz bliscy współpracownicy Rakowskiego, Millera, Kwaśniewskiego i Sławomira Wiatra. Oni uczestniczyli: w zmianie nazwy z PZPR na SdRP, zmianie poglądów z marsistowsko- leninowskich na socjaldemokratyczne w stylu europejskim oraz w przestawieniu zależności od Moskwy na uległość wobec Kremla i na dyspozycyjność brukselską. Doświadczenie tej kadry i jej pochodzenie gwarantuje przyjazną politykę wobec Rosji i włączenie Polski do Unii Europejskiej. Otwiera zatem elicie PZPR- SdRP -SLD możliwości objęcia w Brukseli kluczowych stanowisk, m.in. z korzyścią dla interesów rosyjskich.
Wyniki wyborów do Parlamentu nie tylko w 2001 r. są ewidentnym faktem zmanipulowania liczby głosujących, co umożliwia proporcjonalna ordynacja wyborcza. Nie upublicznia się zatem analiz przebiegu wyborów i wyników rażąco niskiej frekwencji wyborczej oraz małego poparcia dla partii politycznych. Publiczne środki przekazu unikają dyskusji nad przyczynami rzeczywistego bojkotu wyborów przez Polaków. Pomija się milczeniem, m.in. bierny opór liczącej się większości wyborców, powodowany uniemożliwieniem poddania weryfikacji wyborczej polityków, sprawujących władzę w sposób szkodliwy dla państwa przed i po 1989 r. Tolerowanie tego niebezpiecznego faktu umożliwia partyjna ordynacja wyborcza.
Kłamstwa te wskazują na szkodliwą oraz perfidną ignorancję wychowawczego znaczenia roli historii w kształtowaniu świadomości narodowej, a także poczucia obywatelskiej odpowiedzialności za naród i państwo. Ta funkcja dziejów narodu komunistom zawsze była i pozostała obca. Wynika to ze stalinowsko - sowieckiej wrogości do polskości, o czym dowodzą m.in. życiorysy obecnego kierownictwa państwa.
A oto fakty niszczące w Polakach wiarę w sprawiedliwość i możliwość przywrócenia państwa prawa: 1) Pogwałcenie zasad prawa i sprawiedliwości zgodą na “lewych”doradców Solidarności, na Jaruzelskiego u steru władzy, na “mniejsze zło”i T. Mazowieckiego “grubą kreskę”. 2) Spacyfikowanie w stanie wojennym ruchu Solidarność przez prowokatorów z SB i weliminowanie z jego struktur działaczy niepodległościowych. 3) Po rozwiązaniu PZPR L. Wałęsa i jego klika, w zmowie z komunistami, nie dopuszcza do wolnych, bezpośrednich demokratycznych wyborów do parlamentu w oparciu o większościową ordynację wyborczą w małych i jednoosobowych okręgach wyborczych. 4) Zaprzepaszczenie opracowania demokratycznej Konstytucji i dopuszczenie do jej tworzeniu intelektualistów skażonych antypolską działalnością w Polsce Ludowej, którzy powinni być objęci zakazem „udziału w życiu publicznym i politycznym Polski”. 5) Zniweczenie szansy na dekomunizację władz państwa i życia publicznego. 6) Udaremnienie rozliczenia zbrodni popełnianych na narodzie i państwie oraz objęcie ochroną morderców opozycji niepodległościowej. 7) Umożliwienie elitom władz PZPR i służbom specjalnym PRL grabieży majątku narodowego w ramach samouwłaszczania się oraz spowodowanie pogłębienia kryzysu gospodarczego złodziejską prywatyzacją i wyprzedażą własności narodu. Nie podanie do publicznej wiadomości, poza jednostkami, listy nazwisk osób z nomenklatury władz PRL, które samouwłaszczyły się i nie skonfiskowanie im tego majątku na rzecz skarbu państwa. 8) Dopuszczenie do powstania korupcyjnych oraz przestępczych układów finansowych i gospodarczych byłej nomenklatury PZPR-owsko- esbeckiej, powiązanej z mafiami rosyjskimi, m.in. ukrytymi pod oficjalną działalnością Fundacji wspierania Inicjatyw Gospodarczych Wschód- Zachód. Doprowadziła ona do zawłaszczenia nieobliczalnych zysków z ogromną stratą dla budżetu państwa. 9) Nie dokonanie gruntownych zmian personalnych w organach państwowych i całkowitej likwidacji agentury rosyjskiej w strukturach władz centralnych i terenowych.
11) Nie pozbawienie SdRP- SLD możliwości korzystania z ponad 200- tysięcznej armii pracowników partyjno-politycznych KC, KW, komitetów miejskich, zakładowych i gminnych PZPR. 12) Umożliwienie SdRP -SLD tworzenia spółek przemysłowo- handlowych i usługowych bez kontroli źródeł finansowania oraz przeznaczenia uzyskanych zysków. 13) Zezwolenie na działalność m.in. komunistycznych organizacji młodzieżowych, związków zawodowych i zrzeszeń właścicieli nieruchomości zawłaszczonych przez władze PRL. 14) Udaremnienie natychmiastowego zwrotu ziemi, lasów, jezior i nieruchomości zagrabionych prawowitym właścicielom przez władze komunistyczne i ponownie poddanie tych majątków spekulacjom postkomunistów.
1) Nieograniczony dostęp prezydenta i liderów SdRP - SLD- UP do środków masowej informacji propagujących populistyczne obietnice chwytliwe w kręgach bezrobotnych i w obszarach biedy w małych miejscowościach i wsiach. 2) Pełną nobilitację i skuteczność wykorzystania w kampanii wyborczej aparatu partyjno-politycznego po PZPR oraz specjalistów od propagandy specjalnej po PRL, zatrudnionych w ośrodkach badania opinii publicznej, sterujących poglądami Polaków. 3) Zmarginalizowanie kampanii wyborczej AWS i UW nie uzasadnionymi oskarżeniami spowodowania zahamowania rozwoju gospodarczego, wprowadzenia rzekomo bezmyślnych reform społecznych oraz spowodowania wzrostu deficytu w budżecie państwa. 4) Unikanie przez dziennikarzy, w obawie o utratę pracy, wbrew obowiązkom publicznych rzeczników wyborców, dociekliwości i ujawniania źródeł czerpania ogromnych pieniędzy na kampanię prezydencką A. Kwaśniewskiego i parlamentarną L. Millera, w sytuacji braku pieniędzy, m.in. na pomoc społeczną. 5) Przemilczanie przez komentatorów kampanii wyborczej sponsorów SdRP- SLD finansujących ogromne wydatki na propagandę wyborczą, szkolenie wizualne i wynagradzanie krajowych i zagranicznych specjalistów od kreowania wizerunku polityków ubiegających się o mandaty parlamentarne i na wyższe urzędy w państwie. 6) Przemilczanie w publicystyce i dyskusji wyborczej, zwłaszcza w prasie, tych części biografii A. Kwaśniewskiego, Millera i związanych z nimi interesami polityków SdRP- SLD, które dotyczą rodziców, rodzeństwa i znaczenia wychowania w rodzinie, w aspekcie zaszczepienia wartości oraz w kształtowaniu moralnej postawy. Krytyczne uwagi do zachowań prezydenta i premiera pozostawiono bez komentarza. 7) Pominięcie (z rozmysłem) w dyskusji publicznej na łamach prasy oraz w wyborczych programach radia i telewizji pytań o polityczne rozliczenie A. Kwaśniewskiego, L. Millera i kandydatów do władz państwa należących do SdRP- SLD z udziału w rządzie stanu wojennego i z zajmowanych w tym czasie kluczowych stanowisk w KC i KW PZPR. 8) Strach dziennikarzy przed zagrożeniem utraty pracy za pytania do A. Kwaśniewskiego, Oleksego, Cimoszewicza, Jaskierni, Siemiątkowskiego i innych byłych funkcjonariuszy PZPR, obecnie liderów SdRP-SLD o sposób nabycia przez nich i ich rodziny dużych majątków przed i po 1989 r., a także o udokumentowanie praw własności. Na możliwość oskarżenia ich i w związku z tym popadnięcia w tarapaty wskazuje przykład Andrzeja Leppera. Podobnie zagrożeni oskarżeniami “o pomówienie” lub “prowokację”mogą być urzędnicy, o czym świadczy proces przeciwko archiwiście UOP, który w uznaniu prezydenta przekazał zbyt późno dokumenty na jego temat rzecznikowi interesu publicznego, chociaż prawo nie określa terminu i nie daje takiego przywileju prezydentowi. Jest to powrót do procesów politycznych z niechlubnych lat. 9) Pomijanie w kampanii wyborczej pytań do A. Kwaśniewskiego i L. Millera o ich udział i prawne następstwa w przejmowaniu majątku PZPR na rzecz SdRP- SLD oraz o podstawę prawną dziedziczenia tego spadku przez partię stworzoną na “odmiennych”zasadach ideologicznych i politycznych, jak twierdzą jej organizatorzy i dokumenty. Nie było też pytań o pożyczkę “moskiewską”, zaciągniętą za pośrednictwem KGB i umorzenie w tej sprawie dochodzenia, chociaż miało miejsce pogwałcenie prawa dewizowego i przepisów bankowych. 10) Wykorzystywanie przez A. Kwaśniewskiego i L. Millera do celów kampanii wyborczej wizyt i rewizyt w kontaktach zagranicznych. Wykorzystywano m.in. spotkanie z Ojcem Św.- Janem Pawłem II, wizyty w USA, Wlk. Brytanii, Niemczech, Francji i Włoszech. W publicznych środkach masowego przekazu nadawano specjalne znaczenie spotkaniom z przywódcami państw zachodnich, ukierunkowanych na uwiarygodnianie polityczne.
Zgniły
“kompromis” Okrągłego Stołu doprowadził do utrwalenia władzy nad Polską dziedziców dygnitarzy stalinowsko- sowieckich z tą różnicą, że zamist PZPR mamy SdRP i SLD, czyli PZPR- bis. Zamiast gmachu KC PZPR mamy w Warszawie czerwony sejm, czerwony senat, rząd i czerwonego prezydenta z czerwonym dworem. Według J. Pietrzaka “przewaga Polski ubeckiej nad Polską demokratyczną polega na tym, że agenci PRL-u wiedzą więcej niż my. Mają bogatą wiedzę o przeszłości, ukradzioną z archiwów MSW i dowolnie sobie tym materiałem obracają. Mogą wsadzać wtyczki do prawicowych partii, by je w stosownym momencie rozbijać, mogą tworzyć lobby na rzecz Gazpromu, sterować ustawami, uruchamiać prowokatorów przed wyborami, utrudniać życie porządnym ludziom, wygrywać intratne przetargi... Ich główny organ prasowy, tygodnik trzody chlewnej (“Nie”- przyp. L.W.), nie ustają w opluwaniu wszystkiego, co dobrze służy Polsce. Pojęcie patriotyzm jest im obce, więc nie są skrępowani narodowym interesem. Nie mają żadnych oporów, by niszczyć demokratyczny ład, jeśli tylko jest im to z jakichś względów potrzebne”.
Ojciec Święty zapewne nie przypuszczał, że Urbach vel Urban może dopuścić się do tak haniebnego czynu, jak szyderstwo ze starości schorowanego papieża. Tracącego siły fizyczne w następstwie zamachu na Jego życie przez zbrodniarzy sowieckich, ideowo i politycznie związanych z Urbanem. W czym zatem tę haniebność i szyderstwo wyraża felieton Urbacha opublikowany 15 sierpnia 2002 r. w nr 33 tygodnika “Nie”pt. “Obwożenie sadomaso”? Odpowiedzią są wybrane stosunkowo najmniej obrzydliwe fragmenty z propozycji Urbana, skierowanej - jak to napisał - “do wszystkich rozsądnych ludzi, rzecz jasna, wedle kryteriów Urbana, wynikających z metod bolszewików, wypróbowanych w zohydzaniu i mordowaniu wyznawców ludzkich wartości- by napisali list do papieża o następującej treści: “Kochany staruszku! Połóż się do łóżka.(...) Poćpaj kawioru, pocmokaj melbę”(...) Podłub sobie w nosie albo między palcami u stóp, co tam lubisz. Nie rób z siebie widowiska zgrozy.(...) Wyrzuć te starcze środki dopingowe. (...) Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź”. Nie jest to pierwszy i zapewne ostatni felieton Urbacha, wyszydzjący wartości narodowe. Ale czy takież łajdactwo muszą Polacy tolerować? Czy rzeczywiście już osiągnięto stan bezbronności narodowej, który pozwala na bezkarność łajdaków i zezwala na kneblowanie ust osobom, jak. np. płk. Chwastkowi, za odwagę ujawniania uprawiania w Polsce bezprawia przez niedawnych jeszcze członków zbrodniczej władzy PZPR? Nie można wykluczyć, że bezkarność zbrodniczych elit władz PRL doprowadziła do podziału społeczeństwa, uniemożliwiającego powszechne potępienie łajdactwa, nieprawości, wrogiej Polsce działalności i do ignorowania tych przestępstw przez organa ścigania, będące w ich władaniu. Nie można więc oczekiwać od prezydenta Kwaśniewskiego, premiera Millera, marszałka sejmu Borowskiego oraz ministra sprawiedliwości i generalnego prokuratora Grzegorza Kurczuka, potępienia Urbana i oskarżenia go o szyderstwo ze starości Jana Pawła II oraz hańbienie i poniżanie godności ludzkiej w osobie Papieża. Jerzy Urban, vel Urbach, dla obecnych, związanych z nim od stanu wojennego “przywódców” państwa jest nietykalny. Wiedzą oni, że antypolska działalność jest realizacją jego strategii z okresu, kiedy był członkiem “dyrektoriatu pięciu”, rządzącym w Polsce w ostatniej fazie “transformacji” PRL na PRL- bis, nazwaną III RP. Obok W. Jaruzelskiego, Cz. Kiszczaka, S. Cioska i Pożogi, łotra z UB i Sb, mającego na sumieniu śmierć setek patriotów zgładzonych z jego poręki. Zgodne więc jest ze strategią i taktyką Urbana nagłe pojawienie się, po 1989 r., na rynku prasowym tygodników wojującego lewactwa :”Nie”, “Wprost”, „Res Publica”, „Polityka” oraz innych tytułów, których wspólnym mianownikiem jest walka z polskością i wiarą. Rozpisywano ją na walkę z “antysemityzmem”, ksenofobią, nacjonalizmem, populizmem i klerykalizmem. Cechuje je totalna propaganda tolerancji demokracji, wolności, otwarcia, niszczącego zasady etyki i obrażającego świętości narodowe. “Otwarcie”stało się też głównym wytrychem w walce z Kościołem i katolicyzmem Polaków. W latach siedemdziesiątych pogłębiony kryzys gospodarczy w stanie wojennym i rozkładający się Związek Sowiecki, wymusił na komunistach zawieranie nowych interesów, tym razem z socjaldemokracją rządzącą Unią Europejską. Zwołali zatem „okrągły stół” i zdecydowali z żydowskimi doradcami Solidarności, by włączyć polskę do Unii Europejskiej, wpisując tę decyzję w kompromis zwany dekalogiem tego “stołu”. Pod osłoną klęski komunizmu i narodzin III RP dokończyli grabieży majątku narodowego w tzw. samouwłaszczaniu się i wyniszczyli gospodarkę dla otwarcia rynku zbytu dla Europy Zachodniej.
Oni też będą nadzorować obsadzanie ich niedawnymi elitami PZPR i spec-służbami PRL. Jest to ok. 3 tys. wysoko płatnych funkcji w administracji unijnej (pobory na każdej z nich wynoszą ok. 100 tys. euro w skali rocznej). Jest to cena zdrady grabarzy państwa polskiego, nie różniących się niczym od złodziei w Rzeczypospolitej XVIII i XX wieku.
wersje internetowa przygotowala i opracowala Polonica.net O.R.K.A.N.
|
|||
|