|
ZBRODNIA BEZ KARY
|
|||
|
dr. Leszek Wichrowski
W części drugiej, obejmującej w dużym streszczeniu problemy o ważnym znaczeniu dla Polaków, zwracano uwagę na szkodliwe dla Polski działania komunistów. Nie ma wątpliwości, że wymagają one refleksji i uświadomienia rodakom rosnącego zagrożenia butu narodowego. Objaśnia się zatem przyczyny tych działań, w następstwie których burzy się narodowe państwo polskie i sprowadza się naród do społeczności etnicznej w przyszłym państwie unijnym. Dla osiągnięcia tego celu komuniści podjęli różnorodne działania na żądanie Unii Europejskiej bez uzyskania zgody w drodze referendum narodowego, które powinno poprzedzać podjęcie zmian prawnych, ograniczających suwerenność i niezależność Polski. Niewątpliwie ta samowola jest przestępstwem popełnianym wyłącznie w interesie wąskiej grupy spadkobierców zbrodni komunizmu, które ma uwieńczyć ostatecznie zburzenie państwa polskiego. Wrogowie Polski wiedzą, że ich sprzymierzeńcem jest upływ czasu i wymiana pokoleniowa Polaków. Czynniki zatem sprzyjające rozpłynięciu się narodu po kontynencie i podzielenie na nieznaczące grupki w Europie. Temu celowi służy prowadzona przez postkomunistów rabunkowa reforma państwa, zniechęcająca do życia w Polsce i zmuszająca Polaków do emigracji. Realizowana równolegle z niszczeniem politycznym przeciwników narzuconych Polsce warunków, żądających ujawnienia ich społeczeństwu polskiemu. Destrukcji państwa służy także, od czasów PRL, zniesławianie różnymi metodami i środkami dziejów narodu polskiego, według scenariuszy specjalistów komunistycznych, obecnie na służbie rządzących Polską elit SLD. Powstanie Unii Europejskiej wymagało bezpieczeństwo, niezależność i suwerenność jej założycieli. Sygnatatriusze Unii Zachodnio- Europejskiej (Belgia, Francja, Holandia, Luksemburg, RFN, Wielka Brytania) tworzyły w 1955 r. tę organizację na mocy zawartych w 1954 r. układów paryskich dla koordynacji zadań polityczno- obronnych, wynikających m.in. z działalności powołanej w 1950 r. Europejskiej Unii Płatniczej oraz powstałej w tym samym roku Europejskiej Unii Radiofonii, a także utworzonej w 1952 r. Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Kluczowe znaczenie dla Unii Europejskiej ma Pakt Północno- Atlantycki (NATO), powołany w 1949 r. w Waszyngtonie w celu odstraszania agresora sowieckiego i obrony państw Europy Zachodniej. Koncepcja stworzenia państwa europejskiego i przekształcenia Unii Europejskiej w rząd, zrodziła się po utworzeniu w 1955 r. Europejskiego Banku Inwestycyjnego i w 1958 r. Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) oraz po powołaniu w 1960 r. Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu. Utworzenie unijnych struktur integracyjnych nie narusza interesów narodowych państw założycieli UE. Nad tymi interesami czuwają parlamenty tych państw, które ratyfikują umowy unijne na zasadzie niezależności politycznej i suwerenności strzeżonej nakazem konstytucji. Problem dopiero zaistniał, kiedy upadły systemy totalitarne w Europie i zaistniały warunki społeczno- polityczne do poszerzenia Unii Europejskiej na wschód. Zmiana poglądów rządów państw zachodnioeuropejskich na strategiczne zadania Unii Europejskiej i dążenie do globalizacji jest odejściem od de Gaulle'owskiej koncepcji Europy Ojczyzn na rzecz Europy bez narodów, a więc budowania społeczeństwa europejskiego, zróżnicowanego narodowościowo, wyznaniowo i przynależnością rasową. Pozbawienie zróżnicowań narodowościowych oznacza skazanie na zanikanie znaczenia kultur narodowych i przeszłości historycznej państw. Odrzucenie koncepcji budowy Europy Ojczyzn wyraża zgubny dla narodów europejskich interes światowej masonerii, wspieranej przez zachodnich socjaldemokratów i wschodnich postkomunistów. Jest to także sprzeczne z bezpieczeństwem trwania narodu polskiego. Zagraża trwaniu jego dziejów historycznych i wyznawanym wartościom narodowym, będącym źródłem czerpania sił na przetrwanie w wielu historycznych zakrętach dziejowych. Współudział postkomunistów w tych negatywnych działaniach dla państw Europy Środkowej i Wschodniej wskazuje również jedną z przyczyn nierozliczania zbrodni komunizmu i fałszowania m.in. dziejów narodu polskiego. Polacy zawsze byli i pozostali za przynależnością do Europy suwerennych ojczyzn. Przeciwni są członkostwu w Europie bez narodów. Chcą bowiem zachować suwerenność państwa, odrębność narodową i kulturową z jej 1000- letnią tradycją, stanowiącą źródło wychowania patriotycznego, bez którego troska o państwo i obrona interesów Polski staje pod znakiem zapytania. Wierzę, że Polacy nie ulegną pokusie wątpliwych obietnic i zapewnień. Doprowadzenie kraju przez postkomunistów do głębokiego kryzysu ekonomicznego i pozbawienia Polaków możliwości uporania się z kryzysem państwa oraz samodzielnego odbudowania niezależnej gospodarki finansów Polski nie daje Polakom żadnych gwarancji na czerpanie korzyści z dobrodziejstw Unii Europejskiej po latach kandydowania oraz na rozwiązanie problemów społecznych, będących spadkiem po PRL- u. Polska zatem za ograniczone korzystanie z Unii Europejskiej płacić będzie wyprzedażą ziemi i tanią siłą roboczą. Członkostwo w Unii Europejskiej pozwala postkomunistom nie tylko na czerpanie korzyści, ale i na ucieczkę od odpowiedzialności za burzenie suwerenności Polski również po 1989 r. Objaśnienia więc wymaga powstała w Polsce rzeczywistość postkomunistyczna i zwrócenie uwagi na destrukcyjne działania w kraju, w następstwie których rośnie niebezpieczeństwo dla narodu i państwa polskiego.
Oczywiście, fortuny te lokowali głównie w bankach szwajcarskich, zabezpieczając swoje interesy na wypadek nieprzewidzianego niebezpieczeństwa. Gwarantując sobie niezależność i czerpanie korzyści z zagrbionego majątku. Wśród tych złodziei był: Jakub Swierdlow (Jankiel), Kamieniew i inni. Na przykład w bankach Szwajcarii m.in. ulokował we frankach szwajcarskich Trocki (Lewi Bronstein)- 11 mln., Zinowiew (Apfelbaum)- 80 mln., Lewin (Goldman)- 75 mln., Mojżesz Uryckij - 85 mln., Hanecki (Jakub Furstenberg)- 10 mln. dol. i 60 mln. franków. Nie jest nikomu znane pochodzenie fortuny Karola Sobelsona- Radka, powiązanego złodziejskimi interesami z komunistycznymi mafiami, zwanymi „czerwoną pajęczyną”. Zasłynął on z wyjątkowej zachłanności wśród hien, za co zaskarbił sobie przydomek „Kradek”. Wkrótce wywołał nieprzytomną euforię wśród kolekcjonerów zachodnich, kiedy wystawił na sprzedaż kolekcję złotych monet i znaczków ze zbiorów zamordowanego cara Mikołaja.
Kilka tysięcy ton złota i drogich kamieni pochodziło z mordów, rabunków, rekwizycji: pierścienie, kolczyki wyrywane z uszu gwałconych i rozstrzeliwanych gimnazjalistek; złote bransolety, papierośnice, złote bibeloty; srebro i złoto w sztabach i wyrobach jubilerskich; dzieła sztuki oprawiane w srebro, zwłaszcza bezcenne zbiory ikon i naczyń liturgicznych. To krwawe żniwo, któremu tylko w znikomej części dorówna rabunek kosztowności Żydów i Polaków mordowanych później przez hitlerowców, wędrowało później do banków niemieckich, szwajcarskich, skandynawskich, na konta prywatne, a zwłaszcza dla Niemców, za pomoc finansową, wojskową na utrzymanie dla bolszewickich hord, na rekompensatę strat niemieckich firm i obywateli. Słynny amerykański dziennikarz John Reed, autor książki „Dziesięć dni, które wstrząsnęły światem”, w 1920 r. przywiózł przeznaczone dla bolszewików dla amerykańskiej partii komunistycznej (Communist Party of the United of America) 1 milion rubli w złocie, o czym piszą H. Klehr i J. Haynes oraz F. Firsow w książce pt.”The Secret of American Comunism” (wydanej w Londynie w 1995 r. na s. 348, za „Arcana” nr 16/17). Pomiędzy rokiem 1918 a 1920 bolszewicy przelali około 600 mln. rubli w złocie na rzecz banków Kuhn Loeb co. - filii Schiffa. Złoto przewożono także do Nye Banken w Szwecji. Fortuny komunistycznych złodziei i ich zachodnich sympatyków, nie tylko pochodziły z grabieży bogactw carów Rosji i rosyjskiej klasy posiadaczy. Były one również pomnażane rabunkiem podbitych państw Europy Wschodniej i Środkowej. W tym rabunkowym podboju Polskę traktowano ze szczególnym okrucieństwem. Fakt ten zaświadczają bolszewickie ofiary i dokonane przez nich zniszczenia oraz grabież własności Polaków i dóbr kultury materialnej narodu polskiego w 1920 r. oraz po ponownej inwazji 17 września 1939r., a także po powrocie w 1944 r., a później po zaprowadzeniu złodziejskich rządów w Polsce Ludowej.
21. Rabunek państwa przez sowieckie i Polskie hieny komunistyczne
Skazano na zapomnienie zbrodnicze uchwalanie prawa karnego u zarania PRL. Postkomuniści usiłują wymazać z pamięci narodowej rolę Związku Patriotów Polskich w ustanawianiu systemu prawnego zniewolonej Polski, w którym przyjęto rozwiązania sowieckie. To one sprawiły, że kodeks karny był całkowicie ukierunkowany na zbrodniczą rozprawę z polityczną i zbrojną opozycją. Zastosowano drakońskie kary za wystąpienia przeciwko „demokracji ludowej”. W praktyce zaś nadano formy bandyckie, poprzez naruszanie elementarnych zasad śledztwa, oskarżenia, procesu. W śledztwie oskarżony musiał zeznawać to, co założono z góry. W przeciwnym razie, przy zastosowaniu zbrodniczych metod, był on nieludzko torturowany lub zabijany. Temu zbrodniczemu prawu sekundował ogłoszony 30 października 1944 r. dekret o ochronie państwa. Przypomnijmy, że Kodeks Karny Wojska Polskiego w dwunastu artykułach stosował karę śmierci. Mógł być skazany i stracony każdy, kto np.:”... utrudniał wprowadzanie w życie (złodziejskiej -przyp. L.W.) reformy rolnej”, albo publicznie wypowiadał się przeciwko niej. W praktyce obydwa dekrety eliminowały spod prawa każdego obywatela, jeżeli zachodziła polityczna potrzeba jego skazania lub tylko “pacyfikacji”. Ten zbrodniczy dekret sygnowali swoimi podpisami: Bolesław Bierut -przewodniczący PKWN (udający bezpartyjnego działacza spółdzielczego przed 1939 r. - przyp. L.W.), Edward Osóbka- Morawski (zdrajca PPS -przyp. L.W.), Stanisław Radkiewicz- kierownik resoru bezpieczeństwa publicznego, funkcjonariusz NKWD, Michał Rola -Żymierski (kierownik resortu obrony) usunięty z wojska w II RP za nadużycia. Bierut i Żymierski składali swoje podpisy pod odmowami darowania kary i ułaskawienia, skazując tym samym obwinionych na dożywocie w więzieniach. Najwięcej takich podpisów złożyli: Bierut, po nim Żymierski i Świerczewski- były wysoki dygnitarz Armii Czerwonej. W sierpniu 1944 r. PKWN ogłosił zdelegalizowanie wszystkich podziemnych antyhitlerowskich organizacji i tajnych oddziałów zbrojnych. Było to bezprawie, z pogwałceniem prawa polskiego i międzynarodowego. Armia Krajowa była uznana przez legalny rząd Polski w Londynie i jego Krajową Delegaturę, wojna z Niemcami jeszcze trwała, tysiące partyzantów- żołnierzy AK- nadal walczyło z ustępującym okupantem. Był to „dyżurny” artykuł w procesach członków Ukraińskiej Armii Powstańczej lub ludności ukraińskiej współpracującej z UPA, a także Niemców, Ślązaków lub volksdeutschów. Często stosowano ten artykuł wobec wybitnych działaczy polskiego podziemia. Na mocy tego artykułu zamordowano m.in. wybitnego działacza Stronnictwa Demokratycznego- Adama Doboszyńskiego. Złowieszczy artykuł 7 dawał podstawę do wymierzania kary śmierci, dożywocia lub wieloletniego więzienia za „szpiegostwo”, w którym widziano każdy ślad kontaktów zagranizcnych, albo faktyczną współpracę z polskimi lub innymi ośrodkami na zachodzie. Z tego i sąsiednich paragrafów skazano w latach 1944 -56 ponad 2 tys. osób, z czego kilkaset na karę śmierci, wykonanej według obecnej niepełnej wiedzy w 125-ciu przypadkach. W atmosferze terroru i popełnianych zbrodni sowieci, od chwili wkroczenia w 1944 r. na ziemie polskie, dokonują gigantycznych grabieży. Zagarniają i wywożą wyposażenie fabryk, hut i kopalń. Grabią tabor i sprzęt kolejowy z torami włącznie oraz wyposażenie stacji kolejowych. Opróżniają magazyny i złom pozostawione przez Niemców na ziemi polskiej. Rabują domy mieszkańców miast i wsi, gwałcą kobiety i niepełnoletnie dziewczęta, mordują starców i dzieci. Pod byle pozorem wsadzają ludność do obozów poniemieckich oraz do zorganizowanych kaźni przez NKWD i UB. Z obozów tych wywożą Polaków i obywateli polskich narodowości niemieckiej, ukraińskiej, białoruskiej, litewskiej do niewolniczej pracy w Związku Sowieckim.
- dekret PKWN z 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej; - dekret PKWN z 12 grudnia 1944 r. o przejęciu niektórych lasów na własność Skarbu Państwa; - dekret z 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów w Warszawie; - dekret z 28 listopada 1945 r. o przejęciu niektórych nieruchomości ziemskich na cele reformy rolnej i osadnictwa; - dekret z 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich; - dekret z 7 kwietnia 1948 r. o wywłaszczeniu majątków utraconych w czasie wojny; - przejęcie przez komunistów zasobów mieszkaniowych w prywatnych domach i zasiedlenie ich z nakazu urzędu miasta oraz ustalanie przez władze państwowe wysokości czynszu za lokal. W rzeczywistości jest to pozbawienie właścicieli domów możliwości korzystania z posiadanej własności. Ta złodziejska praktyka obowiązuje również w III. RP, sprawcą której są postkomuniści. Ignorują oni, jak w całej historii PRL, poprzez prawo konstytucyjne, którego są autorami, prawa człowieka, na które często się powołują w propagandzie na rzecz przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Rabunek dokonany na narodzie polskim przez komunistyczne władze w latach 1944- 1956 niewątpliwie spowodował kryzys gospodarczy i finansowy Polski, który trwa do dziś i jest pogłębiany kolejnymi grabieżami przez elity władzy. W punkcie 10- tym nakazano, aby “do wszystkich organów władzy i większości zakładów pracy wprowadzić ludzi współpracujących z naszymi (tzn. radzieckimi- przyp. L.W.) służbami specjalnymi (bez wiedzy władz krajowych)”. Zadbano również o poczucie tymczasowości i niepewności w handlu ziemią. Ma to zapewnić punkt 12-ty. Nakazuje on wpływać na władze polskie, aby nabywcy ziemi, parceli i gruntów nie otrzymywali aktów własności, a jedynie akty nadania. Właśnie te antypolskie działania komunistów spowodowały, co z pewnością doskonale pamiętają Polacy, dotkliwy brak żywności w końcu lat czterdziestych i na początku lat pięćdziesiątych oraz reglamentację żywności w przedsiębiorstwach i urzędach państwowych. Reglamentacja ta traktowała w sposób uprzywilejowany aparat partyjno- polityczny, Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, milicję, a także wojsko. Wywołany kryzys żywnościowy z różnym natężeniem utrzymywano przez lata w Polsce Ludowej. W bufetach komitetów PZPR wszystkich szczebli nigdy nie brakowało podstawowej żywności, umożliwiającej m.in. wydawanie darmowych posiłków pracownikom partyjnym, UB, MO, ORMO. Celem ostatecznym było upaństwowienie ziemi i rolników. Parcelacja ziemi dworskiej była obliczona na pozyskanie masy chłopskiej, stanowiącej wówczas 70 proc. społeczeństwa, a przy tym bazę ruchu oporu. Chłopom wręczono bezwartościowe akty nadania, a nie akty notarialne. Kilka lat później rozpocznie się przymusowa kolektywizacja. Bogatszych rolników traktowano jak kułaków - wrogów, sabotujących postęp na wsi, ukrywających zboże i żywność w celu speckulacji. Więzienia zapełnione zostały 200-tu tysiącami właścicieli gospodarstw rolnych, którzy nie byli w stanie dostarczyć na czas i w nakazanej ilości obowiązkowych dostaw. W dążeniu do likwidacji rolnictwa indywidualnego, poprzez system niskich cen na produkty rolne i ograniczeń, spychano gospodarstwo chłopskie w nieopłacalność, wykorzystując tę praktykę do uzasadniania trudności na rynku żywnościowym i tłumacząc tym rzekome potrzeby przejścia na produkcję kolektywną w ramach “nowoczesnych”gospodarstw zwanych spółdzielniami produkcyjnymi. Oczywiście było to kłamstwo, które obnażyła niska wydajność i wysokie koszty produkcji kolektywnej. Nieopłacalność produkcji rolnej ma tym razem zmusić rolników do wyprzedaży ziemi farmerom państw zachodnich. Zadbano również o nieprecyzyjność i kryminogenność ustanawianego złodziejskiego prawa, którego skutki na codzień doświadczało kilka pokoleń Polaków. Rozkaz wprowadzenia tego prawa wynika z punktu 14, 15 i 16. W punkcie 13- tym czytamy:”Spowodować, aby wszystkie zarządzenia i akty prawne gospodarcze, organizacyjne ( z wyjątkiem wojskowych) nie były precyzyjne”. Natomiast pkt. 15- ty wprowadza niekompetycję decyzyjną nakazując:”spowodowanie, aby dla każdej sprawy powoływać kilka komisji urzędów, instytucji społecznych, ale żadne z nich nie może mieć prawa podejmowania ostatecznej decyzji bez konsultacji z pozostałymi (nie dotyczyło to przemysłu wydobywczego). Pozbawia się więc też podejmowania decyzji przez samorządy w przedsiębiorstwach”. Wyraża to punkt 16- ty, który nie pozwala, aby “samorządy w zakładach pracy podejmowały decyzje gospodarcze. Nie mogą też mieć żadnego wpływu na kierunek działania przedsiębiorstw. Mogą zajmować się jedynie sposobem wykonywania zleconych zadań”. Powodem wyłączenia spod ograniczeń przemysłu wydobywczego było jego zawłaszczanie przez okupanta sowieckiego w stopniu, który proponował m.in. chroniczny brak węgla na zaopatrzenie wewnętrzne, zmuszający do uzupełnienia braków z krajów Europy Zachodniej. Sowieci zadbali też o bariery ograniczające możliwości produkcji w sektorze prywatnym. W punkcie 31 wprowadzają ograniczenia żądając: „spowodować, aby prywatne przedsiębiorstwa i rzemieślnicy otrzymywali surowiec i urządzenia nie pozwalające na produkcję artykułów dobrej jakości, a ceny tych produktów winny być wyższe od podobnych wytwarzanych przez państwo”. Nakazano również (pkt. 31) „systematycznie niszczyć rzemiosło i wszelką inicjatywę prywatną”. Wszelkie koncesje w tej dziedzinie nakazywano w praktyce następnych dziesięcioleci uzależniać od agenturalnej współpracy rzemiosła z bezpieką, co dotyczyło także sklepikarzy, restauratorów, taksówkarzy i handlarzy dewizami. Najmniejsze pomyłki lub przeoczenia w nakazanej drobiazgowej księgowości karane były dotkliwymi domiarami i nierzadko procesem sądowym, skazującym za usiłowanie lub dopuszczenie spekulacji. Zwróćmy jeszcze uwagę na zaopatrzenie rynku (pkt. 33). Okupant sowiecki wie co robi żądając, aby zaopatrzenie rynku balansowało zawsze na granicy niedostatku, permanentnego braku podstawowych towarów dotkliwie odczuwanego pod rządami komunistycznymi w Polsce Ludowej. Celem takiej polityki gospodarczej było odwrócenie uwagi społeczeństwa polskiego od przyczyn dolegliwości w rzeczywistości komunistycznej w latach 1944 -1989. Brak podstawowych towarów miał zaprzątać uwagę Polaków, wypełnić ich wolny czas na ich poszukiwanie, absorbować myśli, inicjatywę, kierować je na stałe kombinowanie: gdzie i jak coś kupić? Nakazywano surowo dopilnowywać realizacji planów wydobywczych, natomiast nie wolno było dopuszczać do pełnego zaopatrzenia rynku krajowego. Oznaczało to, że wydobywanie m.in. węgla nie ma przeznaczenia na rynek krajowy, a tylko i wyłącznie na zaopatrzenie rynku sowieckiego. Okradanie Polski z udziałem komunistycznych wasali Stalina było kolonialnym monopolem okupanta sowieckiego.
a) nakaz aresztowań przeciwników politycznych, zwłaszcza o dużym autorytecie w środowiskach opiniotwórczych. b) Nakazywano mordować skrycie, w tzw. zajściach sytuacyjnych, podczas “ucieczek”albo metodą “samobójstw”. c) Dyskredytowano ich pod pretekstem wykroczeń o charakterze kryminalnym. d) Nie dopuszczano do rehabilitacji. I na odwrót- członków i funkcjonariuszy reżimu, z partii i bezpieki, tolerować w najcięższych nawet wykroczeniach. W ostateczności przenosić na równorzędne stanowiska. W skrajnych przypadkach lokować ich na stanowiskach niekierowniczych i traktować jako rezerwę kadrową do późniejszej wymiany.
Bez trudu wykazywać można także ponadczasowy uniwersalizm sowieckiej dyrektywy. Partyjni dygnitarze, kryminaliści z sejmu i senatu, którym w latach 1993 -1995 wykazywane są ewidentne, obliczane na biliony, przestępstwa finansowe i gospodarcze, pozostają bezkarni, a sejm odrzuca kolejne wnioski o zdjęcie immunitetów poselskich z powodu takich przestępstw.
22. Zadłużenie Polski przez ekipę E. Gierka - wykorzystane przez ZSRR
Edward Gierek po dotkliwych doświadczeniach elit władzy komunistycznej z nomenklatury Biura Politycznego i KC PZPR usiłował poprawić warunki bytowe Polaków, ale oczywiście bez rewizji i zmian złodziejskiego systemu rządzenia państwem narzuconego przez Kreml. Więcej, o dobitnie niesuwerennym postępowaniu E. Gierka i zachowaniu się peerelowskich elit władzy, świadczy zapis konstytucyjny z 1976 r., w którym oprócz punktu o “przewodniej roli partii”zawarto zapis o sojuszu Polski ze Związkiem Radzieckim. Zapisowi temu sprzeciwił się Episkopat Polski. System rządów wciąż był sankcjonowany przez Związek Sowiecki, który ciągle zachowywał pełną kontrolę nad gospodarką i sytuacją wewnętrzną w Polsce. W tym czasie kluczowymi ludźmi Moskwy w ekipie E. Gierka byli: szef MON Wojciech Jaruzelski i premier Piotr Jaroszewicz, związani z sowieckimi służbami specjalnymi. Sejm PRL rozszerzył w kodeksie wykroczeń możliwość skazywania obywateli bez wyroków sądowych, co jasno wskazywało, w którym kierunku zmierza władza Gierka. Mimo faktów ewidentnie wskazujących na brutalność ekipy E. Gierka tworzono mit, który utrzymuje się do dziś, że jego ekipa była mniej represyjna. Niewątpliwie ten mit był potrzebny do uzyskania wielomiliardowych kredytów z zachodu. Aby uzyskać wysokie pożyczki władza „pod batutą” E. Gierka starała się pokazać swoją tolerancję wobec opozycjonistów. Szczególnie dotyczyło to działaczy Komitetu Obrony Robotników. Na rolę tego Komitetu zwróciłem uwagę na łamach opiniotwórczego „Tygodnika Nowojorskiego” w artykule pt.”Złoczyńcy”. Edward Gierek „naiwnie”przekonywał, że za pożyczki zachodnie rozwiąże trudności gospodarcze i poprawi warunki bytowe ludności. Trudno uwierzyć, że nie wiedział, iż będzie to niemożliwe bez zmiany złodziejskiego systemu rządzenia państwem. Rozkradziono zatem 40 mld. dolarów. Wprowadzono przymusowy kurs rubla transferowego wobec dolara amerykańskiego, bardzo korzystny dla Moskwy. W 1975 r. za 1 USD płacono 0,62 rubla. W ten sposób wywóz polskich towarów odbywał się za śmiesznie niską cenę, co przybierało charakter handlowej grabieży Polski. Zatem hasła o dobrobycie lat siedemdziesiątych trzeba uznać za kolejną “propagandę sukcesu”, tak bardzo potrzebną postkomunistom do historycznego uwiarygodnienia zbrodniczej władzy w Polsce Ludowej. W rzeczywistości zaciągnięte przez ekipę Gierka pożyczki w bankach zachodnich ciągle są spłacane i będą jeszcze je spłacać kolejne pokolenia Polaków, zwłaszcza, że zaciąga się coraz nowe pożyczki na spłacenie odsetek od tych długów. Dla Polaków myślących prawomyślnie i w kategoriach dobra publicznego oraz ochrony interesów obywateli i państwa polskiego, nie do zaakceptowania jest zmowa milczenia obecnych elit władzy i nie podejmowanie poszukiwań żyjących jeszcze uczestników zdrady i grabieży Polski. Nie wolno zapomnieć m.in. o takich zbrodniarzach, jak : Bolesław Bierut, Edward Osóbka- Morawski, Aleksander Zawadzki, Hilary Minc, Jakub Berman, Stefan Jędrychowski, Mieczysław Mietkowski, Józef Cyrankiewicz, Henryk Jabłoński, Roman Zambrowski, Zygmunt Modzelewski, Michał Rola - Żymierski, Karol Świerczewski, Konstanty Rokossowski, Stanisław Popławski, Józef Urbanowicz, Marian Spychalski, Franciszek Jóźwiak “Witold”, Zenon Nowak, Franciszek Mazur, Marian Naszkowski, Edward Ochab, Władysław Gomułka i niedawno zmarły Edward Gierek. Działania ich akceptowane i wdrażane były przez konkretne osoby ze składu Biura Politycznego i Komitetu Centralnego PPR i PZPR oraz sekretarzy i członków egzekutywy komitetów partyjnych, głównie szczebla wojewódzkiego i powiatowego. Zbrodniarze ci ponoszą m.in. odpowiedzialność za stworzenie pod nadzorem sowieckiego NKWD systemu terroru i struktur (MBP, WUBP, milicji, ORMO, KBW i służb specjalnych) do niszczenia gospodarki i obywatelskiego państwa polskiego. Wiele z tych osób żyje i pobiera specjalne emerytury, jak np. Zbigniew Messner, Stanisław Kania, Edward Babiuch, Mieczysław Rakowski, Eugeniusz Szyr, a także “specjaliści” z zakresu m.in. ekonomii politycznej socjalizmu, jak Adam Schaff, Zygmunt Bauman i Włodzimierz Brus. Wybór przez postkomunistów Adama Gierka, syna niedawno zmarłego I sekretarza KC PZPR, na posła obecnej kadencji Sejmu RP, jest zapowiedzią gwarancji bezpieczeństwa dla złodziei i uniewinnienia zbrodniarzy z okresu lat siedemdziesiątych.
Rabunek gospodarczy i finansowy Polski, zwłaszcza przez Związek Sowiecki, również za czasów ekipy E. Gierka osiągnął tak wielki zakres, że spowodował niewydolność produkcyjną (brak materiałów i środków płatniczych) przedsiębiorstw państwowych i zakładów przetwórstwa rolno- spożywczego. W sytuacji tej nie pozostało nic innego, jak drukowanie banknotów bez pokrycia, zaciąganie kolejnych pożyczek na zachodzie, podwyższanie podatków w sferze inicjatywy prywatnej i podnoszenie cen na artykuły pierwszej potrzeby. Nagła zapowiedź w końcu czerwca 1976 r. przez rząd Jaroszewicza podwyżek cen żywności spotkała się z gwałtownym, spontanicznym protestem robotników z Radomia i Ursusa. Wywołało to fale strajków w 24 województwach. Rząd natychmiast wycofał się z zapowiedzi, ale w zamian za to ustępstwo przykręcono śrubę represji. Gierkowscy spece od propagandy specjalnej wymusili także olbrzymią akcję masowych “protestów”przeciwko warchołom i chuliganom, bo tak właśnie w prasie, radiu i telewizji nazywano uczestników strajków. W kolegiach orzekających i sądach nie stosowano żadnych odwołań, nie korzystano z zeznań świadków, konfrontacji, zbijania zarzutów. Stosowano zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Oskarżony odpowiadał za wszystko, czego dokonał tłum demonstrantów, a nie za swój udział. Adwokaci zostali spacyfikowani groźbami utraty uprawnień zawodowych. Skazano ponad 500 osób. W kilkudziesięciu przypadkach wyroki sięgały 5 do 10 lat więzienia, masowo wyrzucano niepokornych z pracy. Represje i “pomysłowe”szykany dotykały także członków rodzin skazanych. W napiętej w kraju sytuacji spowodowanej pogarszaniem się warunków życia ludności, E. Gierek zdecydował się na manewr typowo policyjny: w lutym 1977 r. obiecał na wiecu w Ursusie zwolnienie aresztowanych, ale na zasadzie aktu łaski, a nie przyznania się do błędu. Nadal ukrywał rzeczywiste przyczyny kryzysu gospodarczego PRL. Już wkrótce Rada Państwa uchwaliła amnestię, lecz każdy uwięziony musiał przed wyjściem na wolność wyrazić skruchę, czyli podpisać stosowną “lojalkę”. Lojalki te na pewno znajdują się w teczkach SB. I w takich przeto warunkach narodziła się lewicowa opozycja KOR i lewicująca “Solidarność”. Aby zrozumieć utopijność lewicowej opozycji, jej programowych dywagacji, wystarczyło serio potraktować jeden z politycznych dowcipów krążących w kraju: - Co widać, kiedy stanie się tyłem do gmachu KC PZPR ? Lewica spod znaku KOR-u i opanowana przez nich “Solidarność” nie stawała tyłem do gmachu KC. Chciała tylko przebudować, poprzestawiać tam meble, a zwłaszcza lokatorów. Gdyby jej się to udało, gdyby E. Gierek i jego ekipa - co było zresztą niemożliwe - przystała na proponowany remont polskiego baraku w sowieckim łagrze, to Okrągły Stół zostałby ustawiony w siedzibie KC PZPR już w latach 1976 -1980, ale z tym samym personalnym składem i ustrojowym skutkiem, jakim zakończyło się rozgrabienie Polski w Magdalence w 1989 r. Memoriały i programy KOR- owców były w istocie gołąbkami pokoju słanymi w kierunku starszych wiekiem i posadami towarzyszy partyjnych. Przypominały, że czas podzielić się władzą i korzyściami majątkowymi. Celem walki nigdy nie było dobro robotników i chłopów, ani ich trudna sytuacja. Nie była nim rzeczywista demokracja, ani pluralizm. Jeszcze za czasów swego organizacyjnego istnienia KOR- owcy uważali się za jedyny ruch opozycyjny. Wszyscy inni, łącznie z L. Moczulskim i jego KPN, to ich zdaniem byli samozwańcy, którzy zrobiliby najlepiej, gdyby zeszli ze sceny politycznej, albo włączyli się do KOR-u.
Elity z KC PZPR i SB nie odczytały tych pokojowych sygnat propagandowych swych rzekomych przeciwników; narazie jednak byli oni związani z betonowym stanowiskiem pozornie niewzruszonego ZSRR. Znakomitym, choć dyskretnym dowodem przygotowań do podziału władzy było powstanie jeszcze w 1978 r. i owocna działalność tzw. Konserwatorium “Doświadczenie i Przyszłość”. Początkowo istniało ono pod egidą enigmatycznego Towarzystwa Wolnej Wszechnicy Polskiej, a od 1980 r. stanowiło jakby agendę Polskiej Akademii Nauk, której kilkudziesięciu pracowników- w większości z tytułami profesorów- stało się członkami “DiP”. Kto zechce zaprzeczyć twierdzeniu, iż była to elitarna loża masońska mająca wyłonić przyszłe, posolidarnościowe, neokomunistyczne elity władzy, polityki, prasy i pieniądza, ten musi przedtem wyjaśnić dwie zdumiewające prawidłowości rządzące składem tego gremium, złożonego z ponad 80- ciu znakomitości, które wymienię za chwilę i dwie cechy: doskonałą symbiozę w “DiP” ludzi ze szczytów ówczesnej władzy oraz rzekomej opozycji, a także ich błyskotliwe kariery polityczne i inne po stanie wojennym i wcześniej. Odnośnie pierwszej prawidłowości stwierdzono, iż w “DiP”znaleźli się doradcy E. Gierka: Sylwester Zawadzki - profesor UW, minister; Antoni Rajkiewicz- minister; Jan Mujżel- profesor Instytutu Planowania. W “DiP” znalazło się sześciu dziennikarzy tygodnika “Polityka”, przez wiele lat udającej ostoję „liberalnej” komuny: Mieczysław Rakowski (redaktor naczelny), Kazimierz Drednowski, Maciej Iłowiecki, Michał Radgowski, Krzysztof T. Toeplitz, Jacek Maziarski. Wśród dygnitarzy ochoczo zasiadali katoliccy publicyści, dziennikarze i działacze: Andrzej Micewski, Andrzej Święcicki, Andrzej Wielowieyski i Jacek Woźniakowski. Trzej pierwsi jako działacze Klubu Inteligencji Katolickiej, a J. Woźniakowski jako działacz “Znaku” i doktor habilitowany KUL. Dodajmy do tej rozmodlonej grupy Tadeusza Mazowieckiego, jako wiceprezesa agenturalnego PAX oraz szefa tej agentury SB, Zenona Komendera - posła i ministra. „Silną grupę”
doradców od wszystkiego i dla wszystkiego stanowili tam: Mazowiecki, Wielowiejski, Stelmachowski, Trzeciakowski, Małachowski, Leon Bojko, Bogdan Gotowski, Rafał Krawczyk, Wiesław Lans, Jan Mujżel, Krzysztof Porwitt, Andrzej Tymowski, Andrzej Zawiślak. Jedni doradzali komunistom z elit PZPR, drudzy “Solidarności”; jedni modlili się pod kapliczkami KIK i PAX, drudzy w KC PZPR, a zdecydowana większość posiadała tytuły profesorów, docentów i innych ekspertów. Wymienię zatem tylko niektóre nazwiska: Tadeusz
Mazowiecki - premier, A. Małachowski - marszałek Sejmu, Stefan
Bratkowski - prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, M. Iłowiecki - prezes SDP, D.
Fikus - redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”, A. Bratkowski-poseł, Kazimierz
Dziewanowski - ambasador Polski w USA, Zdzisław Rurarz - ambasador Polski w Japonii. Osobne miejsce zajmuje M.
Rakowski - wiceminister i premier w klikach W. Jaruzelskiego. Oczywiście, nie sposób prześledzić wszystkich biografii. Kiedy premierem został T. Mazowiecki, zaczęto spokojnie palić archiwa służb specjalnych, a Polakom kłamliwie perswadowano, że nie można udostępniać opinii publicznej spisów chociażby najważniejszych agentów aktualnej władzy, gdyż mogły być wcześniej sfałszowane, choć sam generał Kiszczak wielokrotnie publicznie akcentował, iż przekazał premierowi Mazowieckiemu oraz ministrowi MSW K. Kozłowskiemu kompletną listę byłych agentów, będących wówczas posłami, senatorami i członkami rządu.
Okazało się, że naturalne i uzasadnione historycznie otwarcie Polski na zachód zostało ze szkodą dla wyjścia polskiej gospodarki z chronicznego, pokomunistycznego kryzysu zniweczone przez kolejne rządy zdominowane przez postkomunistów pochodzenia żydowskiego i złodziejskie grupy interesu, z prezydentem L. Wałęsą na czele. To oni spowodowali pogłębienie kryzysu gospodarczego i finansowego państwa poprzez zaciąganie kolejnych pożyczek, łapówkarstwo i rabunkową prywatyzację. Kolejne ekipy Lecha Wałęsy dla czerpania korzyści skłonne były podpisać zgodę na wywiadowczą i wojskową penetrację Polski z pozycji byłych baz wojskowych ZSRR w Polsce, upozorowanych tym razem na “międzynarodowe spółki handlowe”. Przeszkodził temu procederowi premier Jan Olszewski, czyli “postawił się”, a kiedy jeszcze zamierzał ujawnić “teczkowe”tajemnice bezpieki- został po gangstersku obalony przez zgraną sitwę pod przewodem L. Wałęsy, T. Mazowieckiego, W. Pawlaka i L. Moczulskiego oraz kompanów z PZPR- SdRP, działających jawnie w Sejmie III RP pod szyldem SLD. W latach 1988 - 1991, a więc w czasie zmian w Polsce, podobnie jak aparat nazistowski po roku 1943, Gorbaczow i jego otoczenie oraz zaufani z polskich elit KC PZPR i SB zaczęli na całym świecie budować ośrodki przydatne do uruchamiania w przyszłości nowych siatek, które przez krótki czas pozostawały w uśpieniu. Nie można bowiem inaczej zrozumieć celu, w jakim dokonano nielegalnego transferu na zachód sum obliczanych na ponad 50 mld. dolarów. Transfer ten odbywał się w platynie, złocie, srebrze, walutach wymienialnych itd. Ulokowano go na 7 tys. tajnych kontach w bankach Europy, Ameryki Łacińskiej (Ekwador, Urugwaj, Kuba i Nikaragua) oraz w regionach arabsko - śródziemnomorskich (szczególnie na Cyprze). Na co przeznaczone są te środki? Nie dla ludzi, którzy chcieliby gdzieś rozpocząć nowe życie i stać się przemysłowcami, bankierami, czy handlowcami. Nie, bo pojawienie się nowych banków, czy przedsiębiorstw mogłoby okazać się niebezpieczne. We Francji np. pieniądze zostały przetransportowane do takich miast jak Lyon czy Marsylia i tam są zamrożone na kontach. Czekają... Ważna jest, gdy chodzi o lokalizację takich kont, wyspa Cypr. Istnieje na niej 110 spółek posowieckich i ok. 2 tys. tajnych kont bankowych, których właścicielami są Rosjanie. Nie bez podstaw są podejrzenia, że podobne konta posiadają byli dygnitarze władz partyjnych i służb specjalnych PRL. Według A. Craiga Copestasa, autora książki “Polowanie na niedźwiedzia i Politbiuro”(która ukazała się w Wydawnictwie Simin and Schuster), pomiędzy styczniem a kwietniem 1992 r. przybyło z Rosji na Cypr 2 miliardy 600 milionów dolarów. Pewien rosyjski biznesmen 10 kwietnia 1993 r. przybył na Cypr, aby zdeponować za jednym razem 3 mln. dol., przewożonych w walizce. Oczywiście, to nie był przykład odosobniony. Używano bowiem różnych sposobów do wywozu twardej waluty z Rosji i Polski. Spoglądając na obecną “Rosję” z perspektywy zaistniałej rzeczywistości w Polsce po 1989 r., byłoby naiwnością postrzegać ją jako reanimowaną Rosję sowiecką, a nasz kraj jako PRL- bis. Wycofanie się sowieckiego i polskiego komunizmu ze struktur oficjalnych w kryptokomunistyczne, dokonało się planowo i metodycznie. Zajęto po prostu z góry upatrzone pozycje. Ten ustrojowy proces był reżyserowny przez speców partyjnej strategii i służb specjalnych, m.in. w sferze finansów, w wycofywaniu gigantycznych sum dolarowych i lokowaniu ich na tajnych lub jawnych kontach w bankach zachodnich, w przedsiębiorstwach, spółkach. Połączone siły KGB, wojska i mafii, aparatu władzy KPZR tworzą obecnie nieformalne państwo nieformalnej władzy, pieniądza, korupcji, zbrodni, terroru, władania gałęziami przemysłu, zwłaszcza zaś bogactwami naturalnymi. Ich rolę w destabilizacji Europy, a zwłaszcza teraźniejszej Polski trudno dziś przecenić w nawet najbardziej ponurym scenariuszu. Utajnioną technologię “odwetu”systemu zbrodni upaństwowionej w systemie podwójnym, bo oficjalnym, czyli państwowym i utajnionym- mafijnym, odsłania pokłosie pewnej sesji naukowej pt.”Dekomunizacja i rzeczywistość”, zebrane w książce pod tym samym tytułem (wydanej przez Aramant w Warszawie w 1993 r.). Pod tym względem nie pozostawiają żadnych złudzeń ustalenia francuskiego dziennikarza Pierre'a de Villemaresta z Center European d'Information. Nie wolno również zapominać, że od zimy 1989/90 roku wielokrotnie w prasie, radiu oraz w książce o Marcusie Wolffie i Stasi powtarza się, że komunizm umarł, ale jego rozbudowany i zdecydowany na wszystko aparat istnieje. Po tych objaśnieniach przejdźmy do początków zawłaszczania finansów państwa i rabunku majątku narodowego. Niewielu z najmłodszego pokolenia Polaków wie, że mafia złożona z byłych funkcjonariuszy PZPR, UB i SB, postkomunistycznych premierów i ministrów sprywatyzowała połowę majątku narodowego w taki sposób, że oficjalnie i głośno szydzą z tego nawet zachodni współuczestnicy tej grabieży. Prasa, radio i telewizja są jedynie polsko- języczne, a nie polskie. Są one w stanie wykreować z łajdaka wybitny autorytet moralny, usprawiedliwić każde przestępstwo gospodarcze, mafijny charakter władania państwem, jego administracją i strukturami gospodarczymi, nazywając budowaniem demokracji. Osuwanie się społeczeństwa w ubóstwo firmować jako stabilizację, milczeć o setkach rozkradzionych bilionach złotych i dziesiątkach miliardów dolarów, sprawców osłaniać immunitetami poselskimi, wypróbowaną metodą mafijnych preferencji i zasadą nietykalności przenosić ich na inne równorzędne stanowiska. Na zaistnienie takiej sytuacji wpływ miał brak radykalnych zmian w instytucjach finansowych i politycznych państwa. Wielkie afery finansowe, jak ART- B i FOZZ były dokonywane pod osłoną i z udziałem oficerów i agentury byłego Zarządu II Sztabu Generalnego WP i Departamentu I MSW. Dziś już wiemy, że niekontrolowany obieg tajnych dokumentów byłych cywilnych i wojskowych służb specjalnych PRL jest ukrytą przyczyną wielu szkodliwych dla państwa decyzji rozmaitych władz, źródłem bezkarności wielu afer gospodarczych i finansowych, a także szkodliwej dla bezpieczeństwa Polski polityki informacyjnej mediów publicznych. FOZZ, a także Bank Handlowy, nie mogłyby dokonywać rabunku finansów, gdyby Międzynarodowy Fundusz im na to nie zezwolił. Jest to system naczyń połączonych. Ci sami ludzie spotykali się na prywatnych uroczystościach i na korytarzach centralnych urzędów. Jedno i to samo środowisko od ponad dwunastu lat. Afera FOZZ pokazuje jasno do jakiego stopnia służby specjalne opanowały finanse państwa i banki. Oczywiście, są tego przyczyny. Jedyną szansą wygodnego i niezależnego życia w „nowej” Polsce dla ludzi związanych z aparatem PZPR, SB, WSW itd., zaangażowanych w upadlanie przeciwników politycznych, było zajęcie kluczowej pozycji ekonomicznej. Im po prostu paliło się pod nogami. Tylko niektórzy mieli status naukowca- ekonomisty, finansisty, znawcy bankowości, czy handlu zagranicznego. Prawie całe MSZ, czy handel zagraniczny splecione były z MSW poprzez podwójne etaty, tajną współpracę, albo etaty niejawne. Podobnie wielu ludzi z Biur Radcy Handlowego (BRH) na placówkach pracowało dla MSW w pełnym zakresie od wywiadu gospodarczego do inwigilacji politycznej. W końcu lat osiemdziesiątych ludzie ci przechodzą do jawnej, prywatnej działalności ekonomicznej. Powołują przedsiębiorstwa i spółki, głównie handlowe, których formalnymi właścicielami zostają np. członkowie ich rodzin. To wtedy właśnie pojawia się nie ukrywany przepływ środków z zagranicy. Żony, dzieci i bracia prominentów nabywają nagle przedsiębiorstwa prywatne, wywożą pieniądze za granicę i zakupują nieruchomości, np. na Lazurowym Wybrzeżu, w Alpach, czy mieszkania w Paryżu, Londynie i Nowym Jorku. Dobra te stanowią lokatę materialną na niepewną przyszłość. Podobnie kiedyś postępowały niemal wszystkie rodziny powiązane z wysokim szczeblem aparatu PZPR, MSZ, służbami specjalnymi MSW. Dziś widać gołym okiem pięcio- sześcioosobowe grupy interesów. One zawsze mają swoich zaufanych kolegów, współuczestniczących w interesie - w Ministerstwie Finansów, banku, BRH, w ambasadzie, czy MSZ. Mają własne przedsiębiorstwa - jak wspomniałem - na Cyprze, w Luksemburgu, czy w Belgii, albo joint venture w Polsce. Klasycznym przykładem tak zorganizowanych siatek jest handel bronią. Dla ludzi zajmujących się tym procederem kluczową postacią był i pewnie pozostał Leszek Balcerowicz, członek PZPR i wykładowca w Instytucie Marksizmu i Leninizmu, a zarazem doradca w sieci. Szanowany przez niektórych ludzi z “Solidarności”, ale i przez komunistów, którzy widzieli w nim nadzieję na nowe oblicze PZPR. Tym ludziom wydawało się wtedy, że porządek opozycyjny da się dołączyć do dotychczasowego i zatrzeć granice między nimi. Do takich ludzi należał Grzegorz Kołodko, skądinąd specjalista, wielokrotny stypendysta i seminarzysta amerykański; dawniej I sekretarz PZPR na SGPiS, przedtem szef ZSP. Przypomnijmy, jaką w rzeczywistości uczelnią była SGPiS? Oczywiście, była komunistyczną kuźnią kadr partyjnych. W 60 do 70 proc. kreowała swoich absolwentów do elit władz PRL. Była bardziej doktrynalna niż Akademia Nauk Społecznych, czy Instytut Marksizmu- Leninizmu. Stanowiła swoistą grupę interesów - towarzyską i polityczną, która do dziś pnie się po szczytach władz III RP. Każdy z niej marzył, by zostać członkami Biura Politycznego KC PZPR. Niewątpliwie, czołowe miejsce w grupie zajmuje prof. Leszek Balcerowicz. Unikał on i unika nadal wyjaśnień związanych z dowodami na rabunek finansów Polski, ujawnionych w związku z aferą FOZZ w latach 1990-92 przez Michała Falzmanna, którego przyczyny nagłej śmierci dotąd niewyjaśniono. Leszek Balcerowicz był w niekomunistycznym rządzie T. Mazowieckiego ministrem i wicepremierem, zajmując te same stanowiska również w rządzie J. Buzka. Obecnie chyba nie przez przypadek, zajmuje stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. Z grupy „złotej młodzieży” SGPiS wywodzi się też Dariusz Rosati. W czasach PRL dyrektor Instytutu Gospodarki Światowej, później Instytutu Koniunktur i Cen, I sekretarz PZPR na SGPiS w stanie wojennym, członek Rady Nadzorczej FOZZ. Nie zapominajmy, że w tym środowisku kariera partyjna służyła wyłącznie planowaniu życia w kategoriach materialnych: pieniądze, mieszkania plus wygodne stanowisko. O to zaciekle walczyli nawet między sobą. Legendarnym przykładem jest tu Wojciech Huebner, który dzień po objęciu funkcji I sekretarza POP PZPR na SGPiS przyznał stypendium w USA sobie i swojej żonie, dokąd wyjechali i przebywają tam po dzień dzisiejszy. Kariera D. Rosatiego w pełni uzasadnia powody, dla których w rządzie SLD - PSL objął stanowisko ministra spraw zagranicznych. Obecnie jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej.
Obecnie członek Rady Polityki Pieniężnej. Marek Kulczycki - były wiceminister przemysłu, później prezes Rady Nadzorczej Banku PKO SA i przedstawiciel Polski w UNSTAD. Henryka Bochniarz - b. minister przemysłu; Andrzej Wróblewski- były minister finansów; Bogusław Liberadzki - w rządzie SLD- PSL wiceminister i minister transportu; Alfred Bieć- były podsekretarz stanu w Urzędzie Rady Ministrów i sekretarz Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów oraz wiceprezes Rady Nadzorczej Banku PKO SA; Józef Oleksy - marszałek Sejmu RP i premier rządu koalicyjnego SLD- PSL, odwołany przez prezydenta Lecha Wałęsę z powodu podejrzeń o szpiegostwo na rzecz Związku Radzieckiego i Rosji- nie wyjaśnionych, bowiem sprawę umorzył minister sprawiedliwości w rządzie W. Cimoszewicza (SLD). Z grupą tą utrzymywał przyjazne układy Aleksander Kwaśniewski- były szef PZPR- SdRP- SLD i poseł na Sejm oraz piastujący drugą kadencję prezydent Polski. W grupie tej znajduje się również Andrzej Olechowski- poseł i senator zajmujący kluczowe stanowiska państwowe, przez wiele lat agent służb specjalnych PRL w U.N.C. TAD i Banku Światowego, do czego przyznał się po ujawnieniu jego nazwiska przez Antoniego Macierewicza - ministra spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego. Był jeszcze ministrem finansów i spraw zagranicznych. Jego nazwisko ujęte było na słynnej liście agentów SB. Większość spośród tych ludzi nadal rządzi nie tylko gospodarką państwową, czy finansami, ale często decyduje o tym, komu uda się powodzenie w sektorze prywatnym. Takie wpływy posiadał np. Kulczycki, jako prezes Korporacji Finansowej Przedsiębiorczości, która rozdzieliła 35 mln. dolarów na 12- 16 proc. dla małych i średnich przedsiębiorstw. W podobnym Polsko - Amerykańskim Funduszu Przedsiębiorczości rozdzielał kredyty na jeszcze niższym progu oprocentowania dyrektor Andrzej Herman - były przewodniczący SZSP na SGPiS, sekretarz PZPR i lektor KC PZPR. Fundusze na restrukturyzację rozdzielał również Andrzej Olechowski- jako przedstawiciel Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Do grupy przyjaciół z SGPiS należy także poseł Marek Wagner - doradca ekonomiczny Leszka Millera - szefa SLD; Marek Borowski - poseł, minister finansów w rządzie Józefa Oleksego, Marek Belka - doradca ekonomiczny prezydenta Kwaśniewskiego, minister finansów w rządzie W. Cimoszewicza (od lutego do października 1997r.). Pamiętać także należy o kluczowej roli w tej grupie Aleksandra Kwaśniewskiego, Leszka Millera i Wiesława Huszczy- skarbnika PZPR i SdRP. Grupa absolwentów SGPiS i ich przyjaciele z PZPR- SdRP - SLD skupiła wiele funkcji na szczytach władzy. Było to oczywiście konieczne do przeprowadzenia w sposób utajniony olbrzymiej operacji samouwłaszczenia się nomenklatury i służb specjalnych PRL na zasadach rabunku finansów. W sierpniu 1994 r., kiedy w rządzie SLD- PSL Włodzimierz Cimoszewicz był ministrem sprawiedliwości i wicepremierem, ujawniono we władzach spółek z udziałem skarbu państwa, iż zasiadało w nich dwóch ministrów, pięciu sekretarzy stanu, 38- miu podsekretarzy stanu, 11- tu dyrektorów generalnych. Oczywiście, nie ujawniono nazwisk wszystkich osób na dodatkowych, wysoko płatnych funkcjach w radach nadzorczych spółek osób zajmująych kluczowe stanowiska w ministerstwach i centralnych urzędach państwa oraz w kierownictwie urzędów wojewódzkich. Niestety, nikogo nie ukarano i jak dotychczas, nie karze się winnych łamania ustawy antykorupcyjnej.
“Solidarność”wykorzystano jako atrapę i odskocznię w przyszłość na z góry upatrzone pozycje. Ruch odnowy, jak już powszechnie wiadomo, tuż od swego zarania został spenetrowany, zdominowany i sterowany przez polskie służby specjalne, z udziałem sowieckich. Grupa wytypowanych przez speców partyjno-ubeckich tzw. “doradców”, przyjęła na siebie rolę katalizatorów nastrojów. Chodziło głównie o paraliżowanie tendencji “dołów”solidarnościowych dążących do strajku generalnego, jako obrony przed niezliczonymi prowokacjami reżimu. Doradcy, a także sam Lech Wałęsa sprowadzili te dążenia do apokaliptycznej wizji wszechogarniającego chaosu. Owi doradcy, to wyznawcy komunizmu z gatunku Mazowieckiego, Geremka, Kuronia, Modzelewskiego, Zambrowskiego, Bratkowskiego, Wielowieyskiego oraz tzw. wybitni intelektualiści i jeszcze bardziej “autorytety moralne”. W uzgodnionym w Magdalence podziale łupów, poprzedzającym polityczny i gospodarczy rozbiór Polski posolidarnościowej, prezydentem miał zostać i został generał armii- Wojciech Jaruzelski. Wybrali go na tę funkcję towarzysze pod wodzą Geremka, Kiszczaka, Mazowieckiego, Kuronia i marionetkowego Wałęsy. Kiedy zgodnie z umowami w Magdalence i przy Okrągłym Stole Lech Wałęsa zastąpił W. Jaruzelskiego na stanowisku prezydenta Polski, od tego czasu krok po kroku, decyzja po decyzji, krętactwo po krętactwie, noblista potwierdził swoją „historyczną”misję narzuconą mu przez służby specjalne, Wojskową Radę Ocalenia Narodowego dowodzoną przez Jaruzelskiego i nomeklaturę partyjno- rządową, Wałęsa jako prezydent RP, nie rozwiązał Sejmu i pozwolił dawnym władcom na utrzymanie wpływów oraz przejęcie finansów i gospodarki, do ekonomicznego uniezależnienia się nomenklatury władzy PRL, do stworzenia źródeł własnych korzyści, a także finansowania działalności SdRP.
Niewielu Polaków jest świadomych, że kolejne “solidarnościowe”rządy Mazowieckiego, Bieleckiego i Suchockiej, a później Pawlaka, uczyniły wiele na rzecz ekonomicznego rozkładu Polski. Posłużono się wyniszczającym programem Balcerowicza- Sachsa. Osiągnięto eksplozję afer finansowych na niespotykaną skalę: na półdarmową, a w wielu przypadkach zupełnie darmową “prywatyzację”-wyprzedaż majątku narodowego. Nomenklatura postkomunistyczna i solidarnościowa zawłaszczyła rzekomo prywatyzowane przedsiębiorstwa oraz tzw. spółki. Chodzi o afery: * rublowa- 15 bilionów zł. * import rublowy z byłej NRD- 15 bilionów zł.; * paliwowa- 2 biliony zł.; * papierosowa- 15 bilionów zł.; * alkoholowa - 10 bln. zł.; * składów celnych- 3 biliony zł.; * ART- B- 6 bilionów zł.; * FOZZ - 10 biln. zł.
* braku rozwoju instytucji rynkowych (odpowiednio kontrolowanych), przetargów i giełd towarowych, rynku pracy, finansowego,; * braku skutecznego zabezpieczenia majątku narodowego (m.in. brak Agencji Własności Narodowej) przed uwłaszczeniem się nomeklatury władzy, przed rujnowaniem i bezsensowną likwidacją przedsiębiorstw państwowych, * braku programu przestawienia przemysłu obronnego na produkcję pokojową dla potrzeb rynku, * brak krytycznej analizy i weryfikacji inwestycji państwowych (centralnych przedsiębiorstw finansowanych przez banki), *braku właściwej stymulacji rozwoju produkcji przemysłowej i rolnej, * braku programu dostosowania struktur cen surowców, paliw i energii oraz produktów rolnych do struktur cen zagranicznych, * podtrzymanie wielkich, monopolistycznych struktur w przemyśle i tzw. spółdzielczości, * braku skutecznych działań antymonopolowych o charakterze organizacyjnym, fiskalnym, prawnym, wadliwego fiskalizmu podatkowego i hamowania wzrostu płac przy braku stopniowania rozwoju gospodarczego. Ignorancję tego mechanizmu przez L. Balcerowicza prof. W. Bojarski akcentuje na s. 27 w książce pt. “Więcej Polski” (wydanej w Warszawie w 1994 r.). Najbardziej wyniszczającym gospodarkę skutkiem rządów Mazowieckiego - Balcerowicza, zdaniem prof. Bojarskiego, było otwarcie systemu gospodarczego na łatwe przejmowanie na własność majątku narodowego przez niedawnych komunistycznych administratorów i rozpoczęcie procesu tzw. uwłaszczania się nomenklatury, czyli przekształcenia się komunistów w kapitalistów kosztem społeczeństwa i państwa polskiego. Rozgrabieniu majątku narodowego towarzyszyło przechwytywanie przez te same zespoły i kierownictwa potężnego, zmonopolizowanego przemysłu propagandowego (czwartej władzy) w postaci setek tytułów pism, radia i telewizji oraz systemu druku i dystrybucji prasy, czyli Przedsiębiorstwa “Ruch”. Likwidatorem tego olbrzymiego majątku mianowano, jeszcze za czasów rządu Rakowskiego, jego kolegę i ministra propagandy - Jerzego Urbana, w duecie z min. M. Wilczkiem. Potentatami prasowymi stali się m.in. Jerzy Urban, wydający wysoko nakładowy antypolski tygodnik “Nie”i A. Michnik- właściciel potężnego wydawnictwa “Agora”, wydającego m.in. potężny dziennik “Gazeta Wyborcza”, broniący interesów postkomunistów i M. Rakowski - wydawca miesięcznika “Dziś. Przegląd społeczny”. Wkrótce ujawniane są gigantyczne, ale nie wszystkie afery korupcyjno-mafijne, w których główne role grają dygnitarze z rządu, sejmu, senatu, banków i tajnych służb, powiązani międzynarodowymi interesami na wschodzie i zachodzie. Wśród dygnitarzy załatwiających własne oraz PZPR- owskie i SLD- owskie interesy znajduje się Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Wiesław Huszcza, Józef Oleksy i do 1990 r. poseł SLD, były esbek- Jerzy Dziewulski, zamieszany w aferę FOZZ. Afera rublowa spowodowała straty w Skarbie Państwa w wysokości kilkunastu bilionów ówczesnych złotych. Mechanizm przestępstwa był prosty, lecz możliwy do zastosowania tylko za milczącym przyzwoleniem najwyższych władz państwowych, celnych i fiskalnych. Polegał on na fikcyjnym eksporcie i reeksporcie zagranicznych towarów, zwłaszcza ziemniaków do Związku Sowieckiego. Zajmowały się tym firmy i spółki nomenklaturowe, czyli krótko mówiąc partyjno- esbecko- rządowe. Warunek startu był jeden: pozwolenie Ministerstwa Współpracy Gospodarczej z Zagranicą. W. Misiąg - wiceminister finansów od 1 października 1989 r. ( a także członek rady nadzorczej zrabowanego FOZZ), podpisał zezwolenie dla spółek, które po oficjalnym zniesieniu rubla transferowego, jeszcze przez pół roku przyjmowały już makulaturę rublową z Moskwy i Berlina, a Bank Narodowy wymieniał je po 2,090 zł. W latach 1989 -1991, a więc przez trzy lata, polskie banki płaciły za bezwartościowy rubel transferowy po 2,090 zł., co pozwoliło zamienić go na dolary, a tym samym na gigantyczne, prywatne fortuny. W tych przestępczych machinacjach brały udział spółki nomenklaturowe z całego kraju. Senator E. Krassowski spowodował, że Izby Skarbowe dokonały kontroli tych złodziejskich praktyk. Zasadność zarzutów potwierdziła NIK, lecz efekty tej kontroli nigdy nie zostały ujawnione. Za tę aferę odpowiedzialni są bezpośrednio ministrowie dwóch rządów: Mazowieckiego i Bieleckiego. W 1992 r. spółka „Progress” i „Ekodex” w rabunkowy sposób zarobiła na finansach państwa w ramach „ekspotu” i “importu”, wykorzystując bezwartościowe ruble transferowe- aż 97 miliardów zł. (“Progress”81, a „Ekodex”16 mld. zł.) Z kolei firma „Katana”, która 100 mld. rubli transferowych zakupiła po kursie 2,090 zł., natychmiast zamieniła je na dolary i na żądanie Rosjanina ulokowała ten łup w Panamie. Cały ten “eksport ziemniaków”zaistniał tylko na papierze. Główny Urząd Ceł nigdy nie potwierdził przekroczenia granicy Polski, m.in. ziemniaków firmy „Katana”. Rubel transferowy pompowano do banków polskich pospiesznie, z wyprzedzeniem, zaliczkowo. Bank Handlowy pobrał ich aż 4 miliardy. Złotówki zapłacone za tę fikcję służą bossom z nomenklatury Komunistycznej Partii Rosji, spadkobierczyni KPZR związanej z sowiecką mafią, do gospodarczej destabilizacji Polski. Natomiast afera spirytusowa polegała na przestępczym tolerowaniu - bo nie tylko uprawiana przez złodziei - importu alkoholu z krajów zachodnich. Nikt nie jest w stanie nawet przybliżeniu oszacować strat państwa pod względem finansowym i gospodarczym, na które składa się nie pobrana opłata podatkowa oraz straty polskiego monopolu spirytusowego, wypartego z rynku przez alkohol importowany, o połowę tańszy. Rząd Mazowieckiego oraz Balcerowicza, stwarzającego możliwości okradania Polski, miał w tej aferze główny udział. Wprawdzie to przestępstwo przeciwko Skarbowi Państwa zostało przygotowane jeszcze za rządów M. Rakowskiego zniesieniem monopolu państwa na obrót wyrobami monopolowymi i tytoniowymi drugim tradycyjnie źródłem wpływów budżetowych, mimo to główna fala alkoholu importowanego zalała Polskę w 1990 r. Minister L. Balcerowicz zniósł podatek obrotowy od osób zagranicznych powodując, że powstające błyskawicznie w tym celu spółki joint venture, a także osoby prywatne, kluby sportowe, np. WKS “Zawisza”w Bydgoszczy), sprowadziły do Polski olbrzymie ilości alkoholu. Decyzje te podpisał premier T. Mazowiecki, wprowadził je w życie minister L. Balcerowicz, a także minister Święcicki- szef resortu współpracy z zagranicą. Nomenklatura PZPR i służb specjalnych PRL zapoczątkowała grabież Polski na niespotykaną skalę już w 1989 r. Odbywało się to przez tworzenie spółek nomenklaturowych, krajowych i pozornie zagranicznych, pod nazwą joint venture. Ten firmowy kapitał zagraniczny, czyli najczęściej pieniądze uprzednio zawłaszczone przez polskich współudziałowców takich spółek, w ramach “prywatyzacji”był pomnażany m.in. przez dzierżawienie, doprowadzonych uprzednio do bankructwa, całych zakładów lub ich części, np. hal fabrycznych. Innym sposobem było tworzenie pasożytniczych spółek na bazie wciąż istniejącego zakładu państwowego. Niewyobrażalne straty poniósł majątek narodowy w rezultacie złodziejskich afer “prywatyzacyjnych”. Odpowiedzialni są za nie przed i po 1989 r. wszyscy ministrowie oraz ich zastępcy resortu finansów, przekształceń własnościowych i Skarbu Państwa. Przykładem jest m.in. “Wedel”, który nie tylko został oddany za darmo firmie Pepsi, ale jeszcze firma ta zainwestowała tylko 56 mln. dol., za co otrzymała trzyletnią karencję od podatków, wartości 30 mln. dol.
Poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa nie pozwala obojętnie odnieść się również do grabieży majątku narodowego dokonanej przez rządy komunistyczne. Przykładem takim jest m.in. powstała jeszcze w latach osiemdziesiątych firma ubezpieczeniowa „Polisa”. Jej udziałowcami stali się dygnitarze stanu wojennego: wicepremierzy M. Gorywoda i Sadowski, minister finansów Wróblewski i inni. Skąd wzięła się “Polisa”? Jej fundusz, to środki finansowe ówczesnego Spółdzielczego Funduszu Rozwoju, czyli 10 mld. zł., w przeliczeniu na ówczesny kurs 300 mln. dol. Funduszem tym dysponował Zarząd Centralnego Związku Spółdzielczości Pracy. I oto bezkarnie powstaje łańcuch kumplowsko - prominencki. Członkiem zarządu CZSP był W. Dłużniak - jednocześnie prezes Polskiego Związku Kolarskiego oraz wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. W tym czasie Aleksander Kwaśniewski był przewodniczącym Komitetu ds. Sportu. Niewyjaśnionym sposobem jego małżonka Jolanta weszła w posiadanie ponad 2000 akcji „Polisy” na sumę 1,6 mld. zł., a żona premiera Oleksego stała się właścicielką 400 akcji. Kwaśniewscy wyjaśniali, że pieniądze uzyskali z prowadzonej przez siebie firmy pośredniczącej w handlu nieruchomościami. W piśmie “Głos” (2.11.1955 r.) wyliczono, że pani prezydentowa Kwaśniewska musiałaby zarobić wówczas pół miliarda zł. miesięcznie, aby “zaoszczędzić”na zakup akcji. Ta sama gazeta zapytuje retorycznie w kontekście afery Łódzkiego Banku Rozwoju SA: (...)- Czy pieniądze wytransferowane za granicę z Łódzkiego Banku Rozwoju SA w kwocie 5 milionów dolarów amerykańskich za pośrednictwem firmy “Intercor” sp-ka z o.o. w Gdyni, pod zastaw będącego w stanie likwidacji majątku ZSMP - nie są w części do panów dyspozycji? (...)
W dużym skrócie przedstawię jeszcze kilka faktów dotyczących afery FOZZ. „Dziurę”w budżecie państwa, którą będzie naprawiać kilka pokoleń Polaków i załamanie gospodarki spowodowały w niewyobrażalnym zakresie afery finansowe, dokonane w przestępczej zmowie milczenia i zaniechania polskich władz polityczno-administracyjnych. Ich wyjaśnienia nigdy nie będzie z powodu czerpania korzyści osobistych przez członków rządzu M. Rakowskiego, T. Mazowieckiego, Cz. Bieleckiego, H. Suchockiej, W. Pawlaka, J. Oleksego i W. Cimoszewicza. Z podejrzeń o rabunek państwa wyłączam rząd Jana Olszewskiego z racji udaremnienia mu rozliczenia zbrodni i przestępstw popełnionych w PRL oraz zablokowanie jego działań mających na celu wyjaśnienie afer gospodarczych i finansowych poprzez nagłe zdymisjonowanie jego gabinetu, wymuszone w interesie kliki złodziei na marionetkowym prezydencie Lechu Wałęsie. W wyniku tegoż rabunku zorganizowanego na szczytach władzy i zarządzania finansami, Polska straciła ponad 60 miliardów dol., a pozostające w ukrytej tajemnicy przed Polakami afery „odpryskowe” towarzyszące tej grabieży, uniemożliwiają nawet szacunkową ocenę wielkości łącznych strat. Głównymi sprawcami nie są nawet indywidualni złodzieje, lecz pobłażliwość, a w wielu przypadkach osobisty współudział przedstawicieli Mimisterstwa Finansów i innych rządowych agend, w tym również służb specjalnych. Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ) powołany został, jak nazwa wskazuje, do obsługi polskich długów zagranicznych. FOZZ miał także finansować kredyty zagraniczne dla firm państwowych oraz prowadzić księgę należności i zobowiązań z tytułu kredytów i gwarancji państwowych.
- Janusz Sawicki - przewodniczący RN, wiceminister finansów; - Jan Boniuk -dyrektor departamentu w tym ministerstwie (były I sekretarz PZPR resortu finansów); - Zdzisław Sadowski-były wiceminister w rządzie Messnera i przewodniczący Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów; - Dariusz Rosati- członek Rady Nadzorczej FOZZ od stanu wojennego, w rządzie W. Cimoszewicza (SLD- PSL) minister spraw zagranicznych; - Jan Wołoszyn- były wiceprezes NBP; - Grzegorz Wójtowicz- Prezes NBP, obecnie członek Rady Polityki Pieniężnej; - Wojciech Misiąg- wiceminister finansów; - Grzegorz Żemek- dyrektor generalny FOZZ, funkcjonariusz wywiadu wojskowego, główny oskarżony w aferze.
W poszukiwaniu Torończyka polskie władze wyręczyła dziennikarka. Dopadła go w Dusseldorfie, ale on rozpoczął rozmowę od pretensji do władz polskich, które - jego zdaniem - nie poznały się na geniuszu Grzegorza Żemka. Oświadczył też, że nie miał w ręku żadnych pieniędzy FOZZ. Natomiast polskim długiem w Londynie „zaopiekował się” niejaki Jan Rejent - uprzednio wiceminister i były dyrektor Departamentu Zagranicznego Ministerstwa Finansów. Był on agentem spółki zajmującej się polskim długiem, która w chwili powstania nie miała żadnego kapitału założycielskiego; była więc ogniwem przestępczej fikcji. Zatajając nadużycia wykryte podczas kontroli przez NIK, zarówno FOZZ, jak i Rada Ministrów przesłała Sejmowi sprawozdanie finansowe funduszu, nie informując posłów o stwierdzanych nadużyciach i zaniedbaniach. Było to pierwsze i nie ostatnie, lecz decydujące “zaniedbanie”Rady Nadzorczej i Ministerstwa Finansów. Ale panowało wówczas stwarzanie powszechnego przekonania i zauroczenia Polaków mężem opatrznościowym i wybawcą z trudności polskiej gospodarki i ekonomii, czyli Leszkiem Balcerowiczem oraz jego genialnymi kolegami po fachu- Sawickim i Misiągiem. W FOZZ nie prowadzono ewidencji księgowej! Co to w praktyce oznacza, jakie to karygodne przestępstwo finansowe- wie nawet każdy sklepikarz. Nie wiedzieli o tym tylko w Ministerstwie Finansów. Nie wiedziała Rada Nadzorcza FOZZ, składająca się z samych geniuszy biznesu i finansów. Sprawę ujawnił Michał Falzmann - komisarz Izby Skarbowej w Warszawie. Dlatego musiał umrzeć i zmarł nagle w wieku trzydziestu ośmiu lat. Ginie też w niewyjaśnionych okolicznościach w “wypadku samochodowym” prof. Walerian Pańko - prezes Najwyższej Izby Kontroli, który miał wkrótce w Sejmie przedstawić aferę FOZZ. Giną też w niewyjaśnionych okolicznościach trzy inne osoby związane z dochodzeniami w sprawie FOZZ. Natomiast dwaj policjanci, którzy złożyli szczegółowy raport o śmiertelnym wypadku prezesa W. Pańko, wkrótce potem utonęli w płytkim stawie, także w wyniku “wypadku samochodowego”, a ich meldunki zaginęły. Zamknięcie ust świadkom grabieży otworzyło oczy społeczeństwa i poruszyło dziennikarzy. Sprawiła to książka M. Dakowskiego i J. Przystawy, zatytułowana “Via bank i FOZZ”. Obecnie jest niedostępna w księgarniach w kraju z powodu zakazu sądowego jej wznowienia. Odwołanie autorów książki stanowiącej źródło wiedzy o działalności złodziei finansów Polski od decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie czeka 8 lat na wydanie ostatecznego orzeczenia Sądu Apelacyjnego. Przypuszcza się, że opóźnianie rozstrzygnięcia sprawy spowodowało wznowienie ciągnącego się od lutego 1993 r. procesu sprawców FOZZ, już nie odpowiadających za rabunek miliardów dolarów, ale tylko za zagarnięcie 354 mln. zł. Za grabież odpowiada tylko 6 osób, zamiast kilkadziesiąt, co wynika z książki “Via bank i FOZZ”. Niewątpliwie jest to przykład sądowej cenzury, wymuszonej przez władze państwa. Końcowy raport NIK w sprawie nadużyć FOZZ, wśród współodpowiedzialnych za grabież miliardów dolarów, wymienia: - ministra finansów Andrzeja Wróblewskiego i Leszka Balcerowicza, - podsekretarzy stanu w Ministerstwie Finansów Janusza Sawickiego i Wojciecha Misiąga, - Radę Nadzorczą FOZZ, - dyrektora generalnego FOZZ- Grzegorza Żemka, - główną księgową FOZZ- Joannę Chim.
Samounicestwienia się afery FOZZ nie brali pod uwagę działacze Porozumienia Centrum i liderzy “Solidarności”, którzy mogli korzystać z oferowanych przez elitę władzy partyjnej i SB z pieniędzy pochodzących z FOZZ. Nawet najbardziej nieufni komunistom nie podejrzewali , że po dziesięciu latach afera FOZZ może być wykorzystywana jako środek walki postkomunistów do eliminowania zagrażających im przeciwników politycznych i usuwania ich z życia publicznego. Przypomnijmy w jakim celu powołano FOZZ. Fundusz został powołany ustawą z 1985 r. i miał zajmować się kupowaniem długów PRL zaciągniętych w latach 70-tych przez ekipę Edwarda Gierka. Z końcem lat 80- tych dług wraz z odsetkami przekroczył 40 miliardów dolarów. Na początku 1989 r. FOZZ w samoistną instytucję przekształciła ekipa W. Jaruzelskiego. Jej dyrektorem został Grzegorz Żemek, zastępcą i główną księgową - Joanna Chim. Obydwoje, wraz z Dariuszem Przywieczerskim - prezesem spółki “Universal” są dziś głównymi oskarżonymi w procesie FOZZ.
Do marszałka Sejmu wpłynął wniosek podpisany przez 19- tu posłów, m.in. Jana Olszewskiego, Antoniego Macierewicza i Adama Słomkę o powołanie komisji śledczej do zbadania afery FOZZ. W pierwszym paragrafie projektu uchwały napisano:” Powołuje się Komisję Śledczą do zbadania roli tajnych służb w aferze FOZZ”. Podobny wniosek posłów o powołanie Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do zbadania tej sprawy był podejmowany w Sejmie, kiedy jego marszałkiem był Józef Oleksy. Wniosek ten nie przeszedł z braku quorum. Przyczynę nieobecności posłów SLD, PSL i UW podczas tego posiedzenia sejmu wyjaśnia spotkanie u marszałka Oleksego (SLD). Udział w nim brali: Cezary Stypułkowski- prezes Banku Handlowego i Andrzej Olechowski- w tym czasie szef rady nadzorczej Banku Handlowego. Obaj mieli nalegać, aby sprawie kontroli w Banku Handlowym, związanym z aferą FOZZ, nie nadawać rozgłosu. Zarzutu tego A. Olechowski nigdy nie zaprzeczał, ale ten fakt przemilcza do dziś. Marszałek Płażyński po wyrażeniu wątpliwości odnośnie możliwości wyjaśnienia afery FOZZ w ostatnim miesiącu kadencji Sejmu, przemilczał zatem powody, dla których on i posłowie AWS- UW, mając większość miejsc w parlamencie, od początku kadencji nie przejawiali zainteresowania przyspieszenia wyjaśnienia przez sąd afery FOZZ. Wiedząc, że rabunek ten spowodował w finansach państwa straty, w wyniku których zabrakło pieniędzy na reformę administracji, służby zdrowia, oświaty i ubezpieczeń oraz na restrukturyzację gospodarki, a także wydatki związane z bezpieczeństwem wewnętrznym i obronę kraju.
Zanim przypomnę, oczywiście także w dużym skrócie, rabunkową działalność tych przestępców, po przystąpieniu L. Balcerowicza do “uzdrawiania”polskiej gospodarki i finansów, uznałem za ważne dla poznania źródeł korzyści zwrócić uwagę na fakt, który Bagsikowi, Gąsiorowskiemu i ich przyjaciołom pozwolił wejść w posiadanie ogromnych pieniędzy.
Bogusław Bagsik, z zawodu pianista, adoptowany przez protestancką rodzinę deklaruje się jako Żyd. Posiada trzy obywatelstwa: polskie, niemieckie i izraelskie. Za malwersację został skazany w Cieszynie w 1988 r. na rok więzienia i grzywnę. Bronił go mec. J. Pagiełło - późniejszy jego wspólnik w ART- B . Bagsik jest właścicielem 55 proc. udziałów w ART- B. Andrzej Gąsiorowski, współwłaściciel 45 proc. udziałów ART- B ma obywatelstwo polskie i izraelskie. Jest wyznania zielonoświątkowego. Ojciec jego jest pastorem tego kościoła. Majątek Bagsika i Gąsiorowskiego za granicą liczony w dolarach USA, to m.in. PAZ Oil Company rodziny Libermanów w Izraelu (85 mln.); SAHAR (35 mln.); PAZ HOLDING (20 mln.), B-G (10 mln.), a także kopalnia złota w RPA i nie ustalony majątek w Ameryce Płd.
Utajnienie rozpraw sądowych, a zatem ukrywanie przed społeczeństwem polskim powiązań przestępczych z elitami władz PRL oraz rządu Mazowieckiego i Bieleckiego, a więc afer gospodarczych, jak np. ART- B i FOZZ, spowodowało niewiedzę Polaków o rzeczywistych przyczynach braku pieniędzy w budżecie państwa i z tego powodu zbliżającej się utraty niezależności i suwerenności przez Polskę. Funkcjonariusze służb bezpieczeństwa nie tylko uczestniczyli w grabieży majątku Polski, ale i osłaniali innych aferzystów, jak Bagsik i Gąsiorowski. Do tych funkcjonariuszy m.in. należy były dyrektor Departamentu Bankowości, następnie dyrektor generalnych spółki- Wiktor Adamczyk- oficer Departamentu II w MSW, a zarazem pracownik Wydziału Zagranicznego KC PZPR. Za obrót czekami rachunkowymi, otwieranie kont i sprawne działanie grabieżczej “oscylacji”papierkami, odpowiadał w ART- B Andrzej Szukalski i Józef Winiarski- oficerowie SB; pierwszy z Wydziału Paszportów, drugi- z Wydziału IV WUSW w Cieszynie. Ochroniarzami Bagsika dowodzi szef ochroniarzy lotniska Okęcie- Jerzy Dziewulski -poseł SLD. Był on tak dobrze opłacany, że ma trudności z przedstawieniem wiarygodnych dokumentów zaświadczających o posiadanym kapitale, którego zgromadzenie z wynagrodzenia poselskiego byłoby niemożliwe. J. Dziewulskiego z Bagsikiem łączyła specjalna zażyłość. Na listach płac ART- B Dziewulski figurował jako stały konsultant. Wielokrotnie oskarżano go o to, że jako komendant komisariatu na Okęciu umożliwiał Bagsikowi wywiezienie do Izraela walizek z 35 milionami dol. amerykańskich. Kim jest J. Dziewulski? Służył on 24 lata w milicji, a potem, po likwidacji MO, przez rok w policji. W 1983 r. uczestniczył w zabezpieczaniu akcji SB, która dokonała napadu na działający przy Kościele Sióstr Szarytek Prymasowski Komitet Pomocy Pozbawionym Wolności. Przed wyborami prezydenckimi w 1995 r. został szefem ochrony Aleksandra Kwaśniewskiego. W trakcie kampanii wyborczej oskarżył Ligę Republikańską, że jest bojówką, która za rozbijanie spotkań wyborczych płaci za godziny. W 1993 r. Dziewulski wstawił do komisu samochodowego kradziony volkswagen z podrobionymi dokumentami. Po ujawnieniu sprawy współpracownik A. Kwaśniewskiego wypłacił nabywcy auta 240 mln. złotych (starych) z tytułu odszkodowania. Wymienione fakty wystarczą do odpowiedzi na postawione wcześniej pytanie. I jeszcze jedna z ważnych postaci, która powiązana jest z aferami w Polsce. Jest nią szef Banku Centralnego Izraela- Michael Bruno, były członek Rady Ekonomicznej przy prezesie rady Ministrów PRL, który doskonale i na bieżąco był zorientowany w planach zmiany kursu dolara i innych walut. W czerwcu 1991 r. Prokuratura Wojewódzka w Warszawie rozpoczęła postępowanie przeciwko ART- B. Co się zatem dzieje dalej? - w lipcu 1991 r. po wszcęciu dochodzenia, Bagsik w wywiadzie dla “Życia Warszawy”oferuje sprzedaż firmy za pół miliona dolarów (dwa lata wcześniej zaczynał biznes od 100 tys. zł., o równowartości w tym czasie kwoty jednego litra spirytusu!); - kilkanaście dni później obaj oszuści potajemnie wyjeżdżają do Izraela; wszystkie graniczno- paszportowe służby na ten czas oślepły i ogłuchły; - w sierpniu 1991 r. przekazano udziały ART- B Bankowi Handlowo- Kredytowemu w Katowicach; - kilkanaście dni później bank ten mianuje prezesem ART- B “multimilionera', byłego esbeka- Aleksandra Gawronika, który zostaje senatorem.
I dalej: - we wrześniu 1991 r. - aresztowanie (tymczasowe) prezesa NBP - Grzegorza Wójtowicza, - styczeń 1992 - holding ART- B postawiony do likwidacji, - maj 1992 r. - wniosek Polski do władz Izraela o ekstradycję Bagsika i Gąsiorowskiego, bez rezultatu, - czerwiec 1994 r.- zatrzymanie Bagsika na lotnisku w Zurychu na podstawie listu gończego, - rok 1995- starania Polski o ekstradycję przestępcy z Zurychu do kraju, - Bagsik ponad 4 lata siedział w areszcie śledczym. Wypuszczono go na wolność w czasie trwania procesu przed warszawskim sądem, który oskarża go o wyprowadzenie z polskich banków ponad dwa biliony starych złotych, - na początku 2000 r., kiedy jeszcze trwała przed sądem sprawa ART- B, Bagsik już w Polsce robi kolejne świetne interesy.
W. Peciak i B. Bagsik wielokrotnie publicznie mówili o swojej znajomości z Ireneuszem Sekułą - politykiem PZPR, wicepremierem w rządzie M. Rakowskiego, zamieszanym w niejasne interesy, a w końcu oskarżonym o nadużycia, w czasie, gdy był prezesm Główngo Urzędu Ceł. W 1994 r. prasa pisała, że I. Sekuła ma długi w wysokości 1 mln. dol. USA wobec ART- B . Były sekretarz I. Sekuły złożył oświadczenie dla prasy, w którym sugerował m.in., że Sekuła był winien duże pieniądze zorganizowanym grupom przestępczym. Pod koniec kwietnia 2000 r. I. Sekuła popełnia samobójstwo w sposób sugerujący udział osób trzecich, co zostaje utajnione przez organa śledcze. Wyników śledztwa w tej sprawie nie podano do wiadomości publicznej. Natomiast Peciaka z kolei policja łączyła ze słynnym “Pershingiem”, czyli Andrzejem Królikowskim, gangsterem z Pruszkowa, zastrzelonym 5 grudnia 1999 r. na parkingu w pobliżu hotelu “Kasprowy” w Zakopanem. Bagsik w 1998 r. wyszedł z aresztu za rekordową kaucją w wysokości 2 mln. zł. Rok później został prezesem Zakładów Futrzarskich Kurów S.A. Kara jest wyjątkowo niska w odniesieniu do popełnionych przestępstw. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Bogusława Bagsika na 9 lat więzienia, 5 tys. zł. grzywny i zakaz pełnienia stanowisk w spółkach. Po trwającym od lutego 1998 r. procesie sąd uznał Bagsika winnym zarzutów postawionych mu przez prokuraturę. W wyroku wymienia się tylko wyprowadzenie z banków 420 mln. zł. Ale co z resztą?
Na rynku księgarskim ukazała się publikacja Arnosta Becka i Jacka Molendy, która jest książkową wersją “Sprawozdania z likwidacji majątku byłej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej”. Pozycję tę w 2001 r. wydało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Autorzy “Sprawozdania z likwidacji majątku byłej PZPR”przypominają, że po wyborach kontraktowych w 1989 r., ówczesny premier T. Mazowiecki i minister ds. partii politycznych Aleksander Hall w publicznych wypowiedziach niechętnie odnosili się do pomysłu nacjonalizacji majątku partii politycznych, bo mogłoby to- ich zdaniem- doprowadzić do rozbicia koalicji OKP- SD-ZSL, a także mieć trudne do przewidzenia następstwa z powodu zagrożenia utraty majątku będącego we władaniu elit władzy PZPR. Zatem w interesie komunistów rząd postanowił wyprzedzić zarówno prace ustawodawcze nad ustawą o majątku partii politycznych, jak i zneutralizować aktywność społeczeństwa usoposobionego krytycznie do nomenklatury PZPR i stworzyć własną, wewnętrzną komisję, celem której byłoby rozdysponowanie majątku organizacji politycznych. Oczywiście, organizacji tych nie wymienia się z nazwy, ani też skali ich majątku. W skład komisji powołanej 23 stycznia 1990 r. do rozdysponowania majątku organizacji politycznych PRL weszli: Jacek Ambroziak - minister - szef URM, przewodniczący, minister Aleksander Hall - sekretarz w Ministerstwie Finansów, Marek Dąbrowski i podsekretarz stanu w URM- Jerzy Ciemniewski. Sześć dni później XI Zjazd PZPR zadecydował o rozwiązaniu partii i przeniesieniu jej praw na nowo utworzoną SdRP. Przewodniczącym został Aleksander Kwaśniewski, który pod nadzorem M. Rakowskiego- I sekretarza KC PZPR i obecnym premierem- Leszkiem Millerem, byłym sekretarzem KC PZPR i Wiesławem Huszczą- skarbnikiem KC PZPR, przejęli ogromny, niezainwentaryzowany majątek po partii. Działalność komisji Ambroziaka bardzo krytycznie oceniła Sejmowa Komisja Sprawiedliwości, nie biorąc zarazem pod uwagę, że jej powołanie i działalność związana była z ochroną zagarniania majątku PZPR przez ścisłe kierownictwo SdRP, zgodnie z zaleceniami KPZR, która w tym czasie lokowała 170 miliardów dol. w zachodnich bankach i przesiębiorstwach należących do funkcjonariuszy KPZR, KGB i GRU. Pieniądze te m.in. wykorzystano, z udziałem kapitału wniesionego przez kierownictwo PZPR- SdRP i funkcjonariuszy służb specjalnych PRL do powołania Fundacji “Wchód- Zachód”, jako bazy do tworzenia rosyjsko- polskich przedsiębiorstw.
Posłowie słusznie zarzucili komisji powołanej przez rząd T. Mazowieckiego, że: - nie wyjaśniła stanu prawnego majątku po byłej PZPR oraz to, w jaki sposób PZPR nabyła majątek, - odstąpiła od inwentaryzacji majątku ruchomego (wyposażenie biur, samochody, sprzęt turystyczny itd.) partii; - wykaz majątku partii został sporządzony wyłącznie na podstawie informacji pochodzących od członków władz b. PZPR i wojewodów, którzy pełnili swe funkcje z nadania partii.
Przejdźmy do przykładów przywłaszczenia przez M. Rakowskiego- I sekretarza KC PZPR i jego współpracowników majątku partyjnego na użytek prywatny i nowo powstałej SdRP. W sprawozdaniu likwidatorów b. PZPR czytamy m.in. :” Majątek PZPR był najbardziej strzeżoną tajemnicą Polski Ludowej”. Jest to również tajemnicą strzeżoną obecnie przez osoby decyzyjne w SLD, a pośrednio w SdRP. Osobami tymi są: Leszek Miller, Aleksander Kwaśniewski, Wiesław Huszcza, Zbigniew Siemiątkowski, Edward Kuczera i Zenon Wasilewski. Co zatem należało do PZPR ? Dwa tysiące nieruchomości położonych w ścisłych centrach miast i w bardzo atrakcyjnych miejscowościach turystycznych, w przeważającej większości nigdy nie odzyskanych. W większości nie odzyskano także mienia ruchomego, np. samochodów i wyposażenia biur. Nie odzyskano także złotówek i dewiz ulokowanych na licznych kontach bankowych.
Od stycznia do kwietnia 1990 r. funkcjonariusze SdRP wyprowadzali środki pieniężne masowo, wpłacając je na własne konta, bądź przeznaczając na działalność gospodarczą powiązanych z partią podmiotów gospodarczych. Natomiast dewizy ulokowano 12 kwietnia 1990 r. na koncie depozytowym w kancelarii Mirosława Brycha. Było to blisko 750 tys. dolarów i 10 milionów franków szwajcarskich. Kwoty te stanowiły połowę sum zgromadzonych na kontach dewizowych PZPR pod koniec 1988 r. Wiele kont dotąd nie ujawniono. Politycy powiązani interesami z byłymi elitami władzy komunistycznej znajdują się ciągle pod presją obaw o własne bezpieczeństwo. Oni wiedzą dużo o działaniach spadkobierców, zagrażających bezpieczeństwu państwa. Milczą, bo obawiają się ujawnienia popełnionych przestępstw, m.in. szpiegostwa, zdrady, nadużyć gospodarczych i finansowych, czego przykładem jest afera rublowa, FOZZ, czy ART- B . Sytuacja ta pozwala na utrzymanie w tajemnicy istnienia spec-grupy i nazwisk jej członków, nadzorująych wykonywanie zaleceń przez Kwaśniewskiego, Millera, Huszczę, związanych z lokowaniem majątku byłej PZPR. Wiadomo, że w składzie tego zespołu działają funkcjonariusze byłego wywiadu sowieckiego i PRL, sprawdzeni w trudnych, międzynarodowych operacjach gospodarczych i finansowych w państwach zachodnich, a zwłaszcza w USA. Grupa ta była i jest ośrodkiem decyzyjnym i nadzorującym działalność gospodarczą i finansową kierownictwa byłej PZPR, a obecnie SdRP- SLD. Polecono zatem Millerowi i Huszczy, by nakazali, aby mec. Brych rozdysponował złożone u niego pieniądze pomiędzy Fundację im. Kelles- Krauza, Fundację Buchnera, spółki “Interkotlin”, “Medizat”, “Gravocot”oraz na dziennik “Trybuna”. Większa część ( w przeliczeniu 62,5 miliarda starych złotych) trafiła na konta trzech wymienionych spółek. Spółki te szybko wspólnie ogłosiły upadłość i takim sposobem “zgodnie z prawem”przepadły przekazane im dewizy. W rzeczywistości trafiły na tajne konta właścicieli firm związanych ze spec- służbami. Obawy Millera przed ujawnieniem tych i innych przestępstw wzrosły, kiedy ujawniono, że Lech Kaczyński- minister sprawiedliwości i prokurator generalny założył politykom teczki, w których gromadzi dowody popełnianych przestępstw. Spowodowało to żądanie liderów SLD, aby zdymisjonować ministra Lecha Kaczyńskiego, poprzedzone gwałtownym atakiem postkomunistycznej prasy, radia i telewizji po emisji filmu pt.”Dramat w trzech aktach”, w którym Janusz Pineiro- agent służb specjalnych związany ze spółką Grzegorza Żemka, głównego oskarżonego w aferze FOZZ, opowiada jak w obecności ppłk. Jerzego Klemby- byłego szefa grupy specjalnej wywiadu PRL- przekazywał A. Glapińskiemu z funduszu FOZZ pieniądze na działalność partii Porozumienie Centrum. Obecnie nie ma już wątpliwości co do stosowania szantażu politycznego jako głównego środka walki liderów SdRP- SLD, wykorzystywanego do eliminowania z życia publicznego osób zagrażających politycznie spadkobiercom PZPR i PRL. Postkomuniści, którym przewodzi Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller uczynili z Polski państwo bezprawia, stając po stronie i broniąc zbrodniarzy komunistycznych. W działaniach tych korzystają z archiwum służb specjalnych, z których znaczna część dokumentów kompromitujących liderów “Solidarności”jest ciągle w posiadaniu byłych funcjonariuszy SB, pozostających na służbie SdRP- SLD. Likwidacja WSI i UOP oraz powołanie agencji wywiadu i bezpieczeństwa ma zapewnić skuteczność tych działań.
Specjalna komisja zbadała i opisała (bez żadnych konsekwencji prawnych dla osób ponoszących odpowiedzialność za ten proceder) mechanizm wypływu pieniędzy z Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej “Prasa- Książka- Ruch”, która była zapleczem finansowym PZPR. Przypomnijmy tu jedynie, że decyzją Zarządu RSW z 15 marca 1990 r. ze środków RSW pokryto cały dotychczasowy deficyt finansowy powiązanego z partią tygodnika “Polityka”, któremu to wydawnictwu udzielono pożyczki w wysokości 1 miliarda starych złotych oraz przekazano - podobnie jak dla Michnika na cele wydawnictwa “AGORA” - 43 tony papieru. Najmniej zbadaną pozostaje do dzisiaj afera działalności gospodarczej PZPR. Likwidatorom majątku partii udało się zidentyfikować około stu podmiotów gospodarczych (banków, spółek, fundacji, spółdzielni) związanych bezpośrednio lub pośrednio z PZPR, SdRP i SLD. Spółki, na zasadzie reakcji łańcuchowej, których udziałowcem była PZPR, powoływały do życia kolejne. Za przykład może tu posłużyć założona przez Leszka Millera i Mieczysława Wilczka - byłego ministra, Agencja Gospodarcza - s-ka z o.o. Przez jej radę przewinęli się m.in. Leszek Miller, Wiesław Huszcza, Ireneusz Sekuła. Pieniądze na rozruch firmy- ok. 9,5 miliarda starych złotych, przekazane zostały 10 stycznia 1990 r. decyzją ówczesnego I sekretarza KC PZPR- Mieczysława Rakowskiego. Agencja Gospodarcza utworzyła 80 spółek - córek. Cały holding dysponował w kraju siecią około stu sklepów. Poprzez Agencję Gospodarczą “finansowane”były inne podmioty, m.in. Fundacja Wschód- Zachód, wspierana również przez rosyjski Gazprom, którego pośrednikiem w handlu gazem i inwestycjach jest Aleksander Gudzowaty, o niewyjaśnionych powiązaniach z KGB, i spółka Euro- Tour, w której przewodniczącym rady nadzorczej był Wiesław Huszcza (ostatni skarbnik PZPR i pierwszy skarbnik SdRP). Spółki te otrzymały od Agencji po miliardzie starych złotych.
Przykładem łączenia interesów nomenklatur polskiej i rosyjskiej z rodowodem radzieckim jest Centrum Handlowo - Przemysłowe, obecnie funkcjonujące pod nazwą Epit and Korporacja Rozwoju Wschód- Zachód. Korporacja ta zamierza wybudować w Białej Podlaskiej kompleks obiektów o wartości 2,3 miliarda dolarów. Natomiast utworzona przez korporację wraz z władzami miasta Białej Podlaskiej spółka, chce wybudować port lotniczy, który będzie kontrolował przewóz ludzi oraz towarów z i do krajów b. ZSRR. Wiesław Huszcza jest jednym ze strategicznych inwestorów. Tworzy kolejne źródło korzyści dla klanu pezetpeerowsko - esbeckiego i mafii rosyjskiej. Inwestycja ta niewątpliwie jest finansowana z pieniędzy pochodzących z grabieży Polski. Szansą na ujawnienie bossów, którzy zagarnęli majątek PZPR i określenie stopnia odpowiedzialności oraz ich udziału w rabunku, mogło być powołanie przez Sejm nadzwyczajnej komisji śledczej, o co m.in. wnioskowali posłowie AWS. W 1999 r. Sejm odrzucił ten wniosek. Fakt ten zamknął również drogę pociągnięcia polityków PZPR- SdRP- SLD do odpowiedzialności za uniemożliwienie zwrotu należącego do skarbu państwa majątku i praktycznie udaremniono ujawnienie całej prawdy o aferzystach działających na jego szkodę. Historia grabieży finansów Polski nie zna okresu, w którym władza ustawodawcza podjęłaby skuteczne środki zablokowania złodziejskich działań elit władz komunistycznych. Okres taki był niemożliwy, bowiem elity władzy ustanawiały prawo, które wykorzystywały instrumentalnie przeciwko własności państwa i obywateli. Po 1989 r. nie podjęto też z tą praktyką zdecydowanej walki. Gorzej! Utrzymanie i pogłębianie paraliżu organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, będącego spuścizną po PRL politycznej dyspozycyjności prokuratorów i sędziów, uniemożliwiło w groźnych dla państwa przestępstwach wyjaśnienie wielu wątków oraz dotarcie do sprawców i ujawnienie ich powiązań z postkomunistami. Rzeczywistość ta ośmiela do kolejnych przestępstw przeciwko skarbowi państwa i powoduje szkody nie do pokrycia. Występują tu wyraźne utrudnienia ze strony kliki pezetpeerowsko- esbeckiej w wyjaśnieniu tych afer przez organa sprawiedliwości. Jak dotąd, nigdy publicznie nie wyjaśniono zasadności zarzutów trwonienia pieniędzy państwowych. Ministrowie w Polsce są praktycznie bezkarni za nieuzasadnione decyzje finansowe liczone w miliardach złotych i dewiz. Bez poczucia odpowiedzialności karnej dysponują państwowym majątkiem, rozstrzygają przetargi, udzielają koncesji, nie tłumacząc się z wątpliwie słusznych decyzji. Po prostu ukrywa się ich przestępczą działalność. Natomaist próby ujawnienia jej kończą się dla przeciwników postkomunistów, mówiąc delikatnie, dymisją i przekreśleniem kariery politycznej. Rzeczywistość taka sprzyja przestępczości wymierzonej w skarb państwa. Gospodarka jest rozgrabiana i doprowadzona do upadku.
Przykłady łamania prawa i narażania skarbu państwa na ogromne straty bez ponoszenia odpowiedzialności oraz rozstrzygnięć przestępstw przez Trybunał Konstytucyjny, idą z góry. Nie pociągnięto do odpowiedzialności m.in.: - Jacka Buchacza (PSL)- ministra współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie SLD, za powołanie przez niego spółki “trójkąta gwarancyjnego”, w którą skarb państwa zainwestował 540 mln. zł. i stracił nad nimi kontrolę. Dla sprawcy skończyło się to tylko dymisją. Rząd SLD- PSL odstąpił od wytoczenia procesu. - Jacka Janiszewskiego (PSL) pozbawiono stanowiska ministra rolnictwa. W latach 1992- 1995 kierował on w Szczecinie Agencją Własności Rolnej Skarbu Państwa. Zdymisjonowano go, kiedy na jaw wyszła afera żelatynowa i pozwolenie, aby związane z nią spółki zarabiały ogromne sumy kosztem skarbu państwa. Janiszewski, licząc na amnezję wyborców, usiłował ubiegać się w ostatnich wyborach o mandat poselski. - Waldemar Pawlak - były premier i przewodniczący PSL, jako szef rządu wykorzystywał dla własnych korzyści nie wyjaśnione przez prokuratora bliskie znajomości z właścicielami spółki Inter Ams. Prywatna firma uzyskała zlecenia rządowe na komputeryzację i dostawę sprzętu komputerowego po wysokich cenach dla kilku instytucji państwowych. - Wiesław Podkański - były minister współpracy gospodarczej z zagranicą. Stworzył Agencję Rozwoju Gospodarczego. Zarzucono mu naruszenie interesów skarbu państwa, gdy przekazał on tejże agencji 300 tys. zł. z byłego Funduszu Rozwoju Gospodarczego. - Marek Kempski - były wojewoda śląski, działacz “Solidarności”. W 2000 r. “Rzeczpospolita”ujawniła, że w jego otoczeniu funkcjonował nieformalny układ biznesmenów i urzędników, który zdominował rynek nieruchomości i zamówień publicznych. - Tomasz Szyszka - minister łączności w rządzie J. Buzka - pozbawiony stanowiska za niewłaściwy nadzór nad działalnością Telekomunikacji i Poczty Polskiej. Chodzi m.in. o niewłaściwe rozdzielanie koncesji i zamówień oraz naruszenie procedur przetargowych na koncesję UMTS. - Romuald Szeremietiew - wiceminister obrony narodowej- odwołany przez premiera J. Buzka za branie łapówek od firm uczestniczących w przetargach na zakup sprzętu dla wojska.
Zarzuca on m.in. byłemu ministrowi skarbu państwa Emilowi Wąsaczowi wyrażenie zgody na podpisanie umowy reprywatyzacyjnej z Konsorcjum Eureka i BIG Bankiem Gdańskim - nie wykorzystanej dla skarbu państwa. Doprowadzono też do rozkładu głosów w zarządzie spółki, który pozbawił skarb państwa praktycznej kontroli. Wąsaczowi zarzuca się też zbyt późne podjęcie decyzji o odwołaniu Władysława Jambrożego i Grzegorza Wieczerzaka - szefa PZU “Życie”- spółki zależnej od PZU SA. Sprawa, podobnie jak afera FOZZ, może toczyć się latami i w końcu ulegnie przedawnieniu z ogromną stratą dla finansów państwa. Kolejnym przykładem niegospodarności godzącej w bezpieczeństwo Polski jest pozbawienie jej kontroli nad przebiegającym przez kraj gazociągiem jamajskim i wzdłuż niego kabla światłowodowego, przez który będzie można przesłać z Moskwy do Berlina 38 milionów rozmów telefonicznych jednocześnie. Umowę z Rosją w sprawie tej inwestycji ze strony Polski podpisał 25 sierpnia 1993 r. Henryk Goryszewski - wicepremier w rządzie H. Suchockiej. Prokuratura nie interesuje się tą sprawą. W wyniku ustaleń wicepremiera Marka Pola (w rządzie L. Millera) zawartych w aneksie do umowy na dostawy gazu do Polski, kraj nasz w latach 2006- 2019 straci ok. 6,5 mld. zł. Ten korzystny dla Rosji aneks podpisał M. Pol. W opinii Ludwika Dorna, szefa Klubu Poselskiego Prawa i Sprawiedliwości, „rozwiązania w tym aneksie wasalizują Polskę pod względem bezpieczeństwa energetycznego”. Podkreślił też, że „ ta gigantyczna afera jest jedną z największych zagrożeń strategicznych krótko i długotrwałych dla Polski”. Prokuratura warszawska od dziesięciu lat nie zajęła się sprawą bezprawnego użytkowania nieruchomości w Polsce przez władze rosyjskie. Chodzi .in. o 9 nieruchomości w Warszawie, 2 w Konstancinie i 1 w Karczewie, będących własnością skarbu państwa. Budżet z tego tytułu traci ogromne sumy. Nie pociąga się do odpowiedzialności ministrów Skarbu Państwa i finansów SLD i AWS za doprowadzenie do upadku wielu gałęzi przemysłowych przez rabunkową prywatyzację. Takim przykładem jest m.in. przemysł zbrojeniowy, który powinien stanowić podstawę bezpieczeństwa i obronności Polski. Przemysł zbrojeniowy zniszczono. Istniejące i funkcjonujące jego pozostałości podlegają kontroli nieformalnych grup dawnego wywiadu i kontrwywiadu. Pozbawiono również państwo dochodów w takich dziedzinach, jak: monopol przemysłu spirytusowego, tytoniowego, cukrowniczego, korzyści z obrotu paliwami płynnymi i stałymi (węglem). Tymi obszarami gospodarki włada nieliczna grupa decydentów, poza strukturami parlamentu, poprzez swoich ludzi w Ministerstwie Finansów, Ministerstwie Przekształceń Własnościowych, we władzach urzędów wojewódzkich i licznych fundacjach.
- Sprzeczne z prawem jest przekazywanie gruntów należących do państwa, z pominięciem lub łamaniem obowiązująych przepisów. Przestępstwo takie popełniła Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa “Dębina”. Spółdzielni tej, z naruszeniem prawa, gmina Warszawa przekazała grunty o wartości 10 milionów złotych w użytkowanie wieczyste, bez wymaganego przetargu i zachowania procedur prawnych. Członkami spółdzielni stały się osoby, które zostały wpisane na listę przez odpowiedzialnych pracowników URM w okresie rządów SLD- PSL. Wśród nich jest Jerzy Jaskiernia - ówczesny minister sprawiedliwości, który m.in. umorzył sprawę tzw. długu moskiewskiego PZPR. Po ujawinieniu sprawy przez posła Poznańskiego „Gazeta Wyborcza” napisała o kolejnej aferze, w którą wmieszani są tym razem posłowie AWS. Według dziennika w Gdańsku, w najbardziej ekskluzywnej części miasta powstaje tanie osiedle mieszkaniowe dla polityków AWS. Nie podano, na jakiej podstawie ustalono, że jest to tanie budownictwo i z jakich źródeł czerpane są środki na budowę osiedla przez Mieszkaniową Spółdzielnię Budownictwa Ekologicznego.
Ze stratą dla skarbu państwa były wojewoda toruński i bydgoski sprzedali sześć jezior o powierzchni 45 hektarów. Strat nie badano. Karygodne natomiast jest nie sporządzanie przez okres 40-tu lat dokładnej ewidencji należących do państwa wód śródlądowych. W kraju działają liczne gangi - ośmiornice, jak np. wołomińska, pruszkowska, bydgoska, krakowska, katowicka, łódzka, itd. powiązane w przestępczej działalności z urzędnikami, od szczebla ministerialnego do urzędu gminy, z policją, nie wyłączając celnej i skarbowej, powiązanych z zabójstwem gen. Marka Papały i ministra Jacka Dębskiego. Sytuacja ta wymusiła za kadencji Biernackiego - szefa MSWiA, powołanie w 1998 r. Biura Spraw Wewnętrznych do zwalczania naruszeń prawa przez funkcjonariuszy policji. Nie ma wyliczeń strat finansowych państwa powodowanych działalnością grup przestępczych. W zwalczaniu grup mafijnych ujawnia się bezsilność policji, prokuratury i sądów. Powiązania przestępcze Marka Kubiaka - szefa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi , umożliwiły mu stworzenie systemu spółek, w których państwo straciło dziesiątki milionów złotych. Kolejne miliony stracono na aferalnych inwestycjach, ale Kubiak pomnażał swój prywatny majątek. Nie wiadomo ilu i kim byli jego wspólnicy. Bezkarność istnieje w nielegalnych transakcjach finansowych, o czym m.in. informowało “Życie Warszawy”16 maja 2001 r. Podano, że w ciągu ostatnich trzech lat (nie podając listy nazwisk) przetransferowano do szwajcarskich banków ponad pięć miliardów dolarów, czyli dziesięć razy więcej niż wynosił zysk Telekomunikacji Polskiej w 2000 r. Nie podano również wysokości strat, jakie w tym względzie poniósł budżet państwa. W państwie prawa jest niedopuszczalne umorzenie dochodzenia przez Sejm bez zachowania procedur wyjaśniających oskarżenia, zwłaszcza za łamanie konstytucji. Praktyka taka, niestety, ma miejsce w Sejmie RP. Zarzut ten bowiem postawiono byłemu premierowi Włodzimierzowi Cimoszewiczowi i misnistrowi finansów Markowi Belce. Rząd J. Buzka w 2001 r. podobnie spóźnił się, ale o sześć tygodni, z przedstawieniem sejmowi projektu budżetu. Reakcja posłów SLD była natychmiastowa. SLD-owska opozycja zebrała podpisy wśród swoich posłów i przesłała do marszałka sejmu wstępny wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności przez Trybunał Konstytucyjny premiera J. Buzka i jego ministra finansów. Uzasadniano oskarżenie celowym opóźnienieniem, ponieważ chciano uniknąć groźby przedterminowych wyborów. I tak zaistniała zasada: “Wy nam Cimoszewicza - my Wam Buzka”.
Aleksander Kwaśniewski - przewodniczący Sejmowej Komisji Konstytucyjnej, za prezydentury Lecha Wałęsy, wraz z posłami postkomunistycznymi zadbał o bezpieczeństwo zbrodniczych elit władzy oraz uwłaszczającej się nomenklatury PZPR i służb specjalnych PRL. Wyrazem tego jest ustanowienie w Polsce urzędu prokuratora generalnego i zarazem ministra sprawiedliwości, włączonego w skład rządu. Jest to zabezpieczenie na wypadek podjęcia niepożądanego dla spadkobierców Polski Ludowej śledztwa, z którego korzystają i inni przestępcy na ministerialnych posadach. Zdymisjonowanie ministra sprawiedliwości, Lecha Kaczyńskiego, dowodzi, że to zabezpieczenie jest skuteczne. Obserwując reakcje i wypowiedzi polityków, zwłaszcza SLD, UP i PSL, na ujawniony przez ministra Bauca stan finansów można odnieść wrażenie, że wszyscy zostali zaskoczeni, choć tak naprawdę udają, że nie mogą pojąć co się tak naprawdę stało. Rosnące niebezpieczeństwo pozbawia Polaków nadziei na poprawę warunków życia i optymistyczną przyszłość, na co wskazuje m.in.: - zwiększanie strat w finansach Polski, powodowanych przez władze nieskutecznym zwalczaniem i częstym ignorowaniem korupcji w prywatyzacji, złym gospodarowaniem publicznym majątkiem, w działalności funduszy celowych i agencji, w zamówienich publicznych, w kontyngentach i koncesji, w działalności administracji skarbowej, służbach celnych, nadzoru i inspekcji, policji oraz w finansowaniu badań naukowych. Jako przykład NIK podaje prywatyzację Telekomunikacji Polskiej i PZU. Pierwszej instytucji zarzuca m.in. zawyżenie kosztów doradztwa o ponad 27 mln. zł., drugiej- sprzedanie 30 proc. akcji firmy wraz z ogromnymi przywilejami (spółka, która je zakupiła, uzyskała wpływ na zarządzanie PZU i stała się faktycznie inwestorem strategicznym). Nie ma pewności, że zawiadomiona prokuratura podejmie szybkie i zdecydowane działania prawne. Kosztowny, korupcjogenny, zbyt rozbudowany 300- tysięczny aparat państwowy i samorządowy- wynagradzany ponad możliwości finansowe państwa. Możliwości odzyskania utraconego majątku i korzyści stworzył Aleksander Kwaśniewski wetując ustawę reprywatyzacyjną (zwrot majątku) zgodnie z żądaniem SLD, UP i PSL, narażając skarb państwa na koszty trudne do oszacowania. - Dążenie do restytucji mienia lub odszkodowań podejmowane przez byłych mieszkańców wchodzących od 1945 r. w skład terytorium Ziem Zachodnich Rzeczypospolitej. Problem ten jest pomijany przez rząd, media publiczne i większość prywatnych, często kontrolowanych przez zagranicznych właścicieli gazet. Omijają ten problem instytucje zajmujące się polityką zagraniczną i większość osób z polskiego establishmentu politycznego. Niemcy ten problem rozstrzygną na niekorzyść Polski, ograniczając niezależność państwa, kiedy Polska będzie członkiem Unii Europejskiej. - Skierowanie Polski na drogę tzw. zależnego kapitalizmu, gdzie obcy kapitał dominuje nad gospodarką, co często ma miejsce w krajach zacofanych. Wyrazem tego jest 75 - 80 proc. banków polskich będących pod kontrolą banków zagranicznych. Sytuacja ta sprawia, że państwo nie jest w stanie stosować własnej polityki kredytowej, decydującej o sprawności gospodarki. W przemyśle kontrola zagranicy sięga 40 proc., a w telekomunikacji aż 90 proc. Rządowe plany zakładają, że wszystkie większe zakłady będą sprzedane do 2003 roku. W planach tych przewidziana jest do sprzedaży pozostałość sektora energetyki, stalownictwo, kopalnie i koleje. Można więc spodziewać się, że niebawem obcy kapitał będzie kontrolował 70 proc. przemysłu. Sytuacja ta będzie się rozwijać ze szkodą dla polskiej gospodarki, bowiem w następstwie będzie miał miejsce odpływ zysków za granicę, co pogłębi braki w funduszach na reinwestowanie. Zatem problem rozwiązywania m.in. bezrobocia staje się niemożliwy.
Jakże równie fałszywie brzmi najczęściej cytowana w masowych mediach przyczyna powstania “dziur”w finansach państwa, według której są błędnie przyjęte założenia makroekonomiczne, a zatem zbyt wysoko założony wzrost PKB i inflacji. Jeśli wzrost ten jest w rzeczywistości niższy, niższe są też wpływy podatkowe. Przemilcza się zarazem m.in. niekorzystną dla budżetu zmianę struktury PKB, np. większy udział nie opodatkowanego eksportu. Oznacza to spadek dochodów podatkowych o kwotę najwyżej 5-7 miliardów zł. Nie wyjaśnia się więc gdzie się podziały dodatkowe miliardy.
A oto one: - o 5 do 6 miliardów złotych wydano więcej niż planowano na obsługę długu publicznego, gdy wzrosły stopy procentowe, - kolejne 8 miliardów, to zadłużenie służby zdrowia, niedofinansowanej od czasów PRL; zamieniane na obligacje, które także trzeba wykupić, - koszty wprowadzanych w życie ustaw sprzed kilku lat, np.: Karta Nauczyciela, czy konieczność przekazania zaległych składek do otwartych funduszy emerytalnych i zobowiązania wobec PKO BP z tytułu realizacji książeczek mieszkaniowych oraz - gwałtowne zahamowanie wzrostu gospodarczego, w wyniku którego o kilkadziesiąt miliardów złotych są niższe wpływy do budżetu w 2001 r.
Odnoszę wrażenie, że utrwalają się skutki cynicznej zmowy przestępczych elit przeciwko narodowi. Układ mafijno- nomenklaturowy zawłaszczył Polskę, jej majątek narodowy i własność ograbionych Polaków, przechwycił władzę ustawodawczą, wykorzystując - jak za czasów PRL - proporcjonalną ordynację wyborczą do utrzymania władzy nad państwem i narodem. Układ ten zawładnął administracją środkami masowego przekazu, które wykorzystuje do dezinformacji i destrukcji. Cały naród ponosi ciężar gwałtownego, nieograniczonego bogacenia się uczestników Okrągłego Stołu i ich kontynuatorów.
Stwarzają natomiast pozory zamierzanych działań praworządnych, zapowiadając badanie transakcji i ich unieważnienia, jeśli zostały one zawarte sprzecznie z interesem gospodarczym kraju i polskich podatników oraz nie mają oparcia w realiach ekonomicznych. Oczywiście, jest to czysta demagogia, chwyt na zdobycie wyborcy, wierzącego naiwnie na zmianę przy pomocy SLD- UP swojej ciężkiej sytuacji z braku zatrudnienia i szans poprawy warunków życia. Natomiast zapowiadana przez Millera centralizacja władzy, której celem jest m.in. zwolnienie 2,5 tys. urzędników, w rzeczywistości jest dążeniem do utrwalania władzy postkomunistów i przekreślenia raz na zawsze możliwości rozliczenia zbrodni komunistycznych w PRL. Służyć temu m.in. ma nadzór premiera nad centrum rządu i nad służbami specjalnymi, składającymi się z utworzonej przez SLD- UP Agencji Wywiadu i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, obsadzonych przez wysokiej klasy specjalistów służb specjalnych PRL. Za wzór posłużyć ma obsada specjalistami stanowisk pracy w urzędzie prezydenta Kwaśniewskiego. Ci specjaliści, to byli funkcjonariusze specsłużb PRL, powiązani z wywiadem Rosji, którzy w rzeczywistości szkodzą Polsce.
Postkomuniści i ich „różowi sojusznicy”- Unia Pracy, Platforma Obywatelska i Samoobrona RP, mają zatem co świętować. Nie muszą w obecnej sytuacji zagrożenia państwa liczyć się z opinią 59 proc. wyborców, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu oraz posłami Prawo i Sprawiedliwość, którzy w obecnym Sejmie reprezentują 9,5 proc. i Ligi Polskich Rodzin, reprezentujących 8,98 proc. biorących udział w wyborach. Rzeczywistość ta wskazuje na nadużycie wyników wyborów i przejęcie władzy przez SLD wbrew woli większości wyborców. Na takie nadużycia zezwala ordynacja proporcjonalna, której obowiązywanie postkomuniści zapewnili sobie zapisem w Konstytucji. Odnoszę wrażenie, że wyborcy nie są świadomi manipulacji wynikami wyborów i zagrożeń dla państwa, wynikających ze sprawowania władzy przez tych samych cyników postkomunistycznych, a zatem czas na zmianę tej sytuacji. Polski nie uratuje się, pozostawiając przy władzy osoby winne kryzysu państwa. Wierzę, że większość wyborców (milczących i czynnych - łącznie 66 proc.) zrozumie, że bez determinacji nie jest możliwe rozprawienie się z bezprawiem, a zatem rozliczenie i ukaranie “czerwonych i różowych”sprawców ubezwłasnowolnienia gospodarczego i niszczenia zdolności obronnej Polski oraz uzależnienie państwa od obcego kapitału. Determinacja będzie niemożliwa, jeśli większa część społeczeństwa polskiego nie uświadomi sobie własnego zagrożenia i zbliżającej się tragedii narodowej. Z tej przyczyny każdy Polak powinien zadać sobie pytanie: czy Polska i jakiekolwiek inne państwo na świecie, przy tak gigantycznej grabieży gospodarczej może się jeszcze nazywać państwem bezpiecznym dla obywateli i niezależnym? Zdolnym bronić egzystencji narodu? W dodatku przekształcając armię do pełnienia ról wyłącznie policyjnych w ramach NATO? W interesie każdego, nie obojętnego na zagrożenia państwa Polaka, odpowiedzi domaga się także pytanie: czy w polskim społeczeństwie są jeszcze siły zdolne powstrzymać rozkład resztek praworządności w państwie, uzdrowić organa bezpieczeństwa, ścigania i sprawiedliwości, rozliczyć i ukarać sprawców (komunistów i postkomunistów) niszczenia zdolności do samodzielnego życia państwa oraz przywrócić zasady demokratyczne ?
Gruntowne zmiany w Polsce są nieuniknione. Mogą one nastąpić na drodze prawnej. W wyniku odrzucenia przez Polaków w referendum obowiązującej partyjnej, proporcjonalnej ordynacji wyborczej i wprowadzenia ordynacji większościowej - obywatelskiej, z jednomandatowymi okręgami wyborczymi, z prawem kandydowania osób do parlamentu i na stanowiska wybieralne w państwie o nieskazitelnej przeszłości oraz ewidentnych zasługach dla obywateli i kraju. Bez prawa łączenia z mandatem wyborców stanowisk rządowych, samorządowych oraz czerpania korzyści z posad w gospodarce i instytucjach pozarządowych. Łącznie z zawieszeniem działalności partyjnej na czas kadencji parlamentu. Nie można również wykluczyć zmian w Polsce przeprowadzonymi środkami pozaprawnymi. Doprowadzenie do takich rozwiązań przez elity rządzące państwem byłoby zagrożeniem o trudnych do przewidzenia skutkach dla władzy, narodu i Polski. Pozostaje zatem życzyć sobie, aby ustrojowe amiany w Polsce jak najszybciej dokonały się na drodze prawnej i zgodnie z wolą rzeczywistej większości społeczeństwa polskiego, przy pełnym przestrzeganiu prawa państwa demokratycznego.
Gotowość do współpracy w imieniu partii socjaldemokratycznych Europy zachodniej publicznie wyraził Willy Brandt vel Karl Herbert Frahm w latach 1969-1974, kiedy był kanclerzem RFN. Znaczące ożywienie kontaktów z partiami komunistycznymi, a więc i PZPR, nastąpiło od 1976 r. po wyborze Willy'ego Brandta na przewodniczącego Międzynarodówki Socjalistycznej. Wiceprzewodniczącym był Szymon Perez, zarazem przewodniczący izraelskiej partii pracy zajmujący również kluczowe stanowiska: wicepremiera i ministra skarbu Izraela. Treść rozmów utajniono, ale nie obyło się bez przecieków. A oto niektóre fakty. Podczas wizyt Józefa Czyrka, Stanisława Cioska i Mieczysława Rakowskiego w RFN i innych krajach europejskich, najważniejsi w tym czasie (po Jaruzelskim) architekci i decydenci polityki PZPR, nie ukrywali trudnej sytuacji w PRL i problemów zagrażających partii. Wstępnie rozmawiano też o zamierzeniu wejscia PZPR do Międzynarodówki Socjalistycznej. Składano także deklaracje nawiązania stosunków dyplomatycznych z Izraelem, zerwanych w 1967 r. po “wojnie sześciodniowej”z państwami arabskimi. Obiecano zmianę stanowiska do działaczy KOR i wyrażono zgodę na powrót do polityki “dysydentów”pochodzenia żydowskiego, zwalczanych w latach sześćdziesiątych. Atmosferę do tych rozmów niewątpliwie przygotował wcześniej Jacek Kuroń i Adam Michnik. Wiadomo o tym z licznych raportów wywiadu SB, który doskonale rozpoznawał trasy i cele ich zagranicznych wojaży. Władza przekonała się również, że ci żydowscy “reformatorzy PRL”rzeczywiście są gwarantami zmian bezpiecznych dla komunistycznych elit i władzy. Wizycie W. Brandta, aby ukryć jej rzeczywiste cele, nadano znaczenie historyczne, o którym miał świadczyć podpisany w grudniu 1970 r. traktat przez NRF i Polskę, ostatecznie uznający granice między państwami na Odrze, Nysie Łużyckiej i Bałtyku. Traktat ten miał być także potwierdzeniem uznania traktatu podpisanego w październiku 1956 r. w Zgorzelcu między NRD a PRL i uznania Ziem Odzyskanych za polskie ziemie zachodnie. W rzeczywistości traktaty te są bez znaczenia, bowiem granice Niemiec z Polską musi uznać konferencja pokojowa mocarstw, które oddały ziemie niemieckie pod zarząd Polski. Zwróćmy uwagę na okres podpisywanych traktatów granicznych z NRD i NRF. Otóż podpisano je w czasie nasilającego się w Polsce społecznego sprzeciwu wobec totalitarnych rządów komunistycznych. Traktaty te miały zneutralizować napięcia społeczne zapewnieniem władzy komunistycznej, która miała gwarantować nienaruszalność granic PRL i zneutralizować czyhające zagrożenia ze strony odwetowców zachodnioniemieckich. Kapitulanckie oferty “różowych”doradców “Solidarności”były składane władzy komunistycznej już od połowy lat osiemdziesiątych, o czym pisze Henryk Pająk w książce pt.”Piąty rozbiór Polski 1990- 2000”. Władza PRL stawiała tylko jeden warunek; wyeliminować z kierownictwa “Solidarności”ludzi przeciwnych komunistom dążących do rozliczenia zbrodni oraz oczyszczenia państwa z elementów zniewalających przez ponad 40 lat naród i państwo polskie. Spełnienie tego warunku z udziałem SB podjęli się zaufani Światowego Kongresu Żydów i Międzynarodówki Socjalistycznej polscy Izraelici, z których główne role m.in. podjęli: Bujak, Geremek, Hall, Kuroń, Mazowiecki, Michnik, Samsonowicz, Stelmachowski, S. Stomma, Szaniawski (Klemens), J.J. Szczepański, Wielowieyski. Władza PRL czuwała wystawiając posterunki SB, kiedy w październiku 1987 r. powołano Krajową Komisję Wykonawczą i nie pozwolono na udział w niej przedstawicieli grupy roboczej Komisji Krajowej. Tak oto stało się faktem rozbicie “Solidarności”na KOR-owską Targowicę i odesłanych w niebyt polityczny solidarnościowych gojów-„ekstremistów”, których szczególnie zjadliwie tępiono. Wśród nich był m.in. Marian Jurczyk, Jan Rulewski i Andrzej Gwiazda. Pierwsza więc przeszkoda została usunięta, ale niebezpieczeństwo dla elit władzy nadal zagrażało. Nadal pozostają poza Międzynarodówką Socjalistyczną. Sytuacja zmienia się, kiedy tuż po zmianie rządu w Polsce przybywa z wizytą do naszego kraju Szymon Perez, przedstawiciel rządu Izraela. Spotkał się on z Mazowieckim - premierem, Skubiszewskim- ministrem spraw zagranicznych i Balcerowiczem- ministrem finansów, a także z Rakowskim. Perez podczas tej wizyty ponaglał do nawiązania stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Mazowiecki przyrzekł, że te stosunki zostaną nawiązane w pierwszych dniach stycznia 1990 r. Obietnicy dotrzymał. W rozmowie z Rakowskim Perez dowiedział się, że PZPR rozpadła się. Był zaskoczony, że jest tak źle. Obiecał poparcie wysiłków PZPR w wejściu do Międzynarodówki Socjalistycznej. Spełnił tę obietnicę, ale dopiero po zmianie nazwy PZPR na SdRP. Przyjmowanie bowiem PZPR mogło wywołać falę protestów nieprzekupnych socjaldemokratów w państwach zachodnich. Druga przeszkoda została pokonana przez komunistów, ale za bardzo wygórowaną cenę, kosztem- jak niebawem się okaże - także zgody na warunki transformacji ustrojowej, szkodliwej dla społeczeństwa polskiego. Problemem numer jeden dla komunistów stała się pilna potrzeba przebudowy gospodarczej PRL na PRL- bis, czyli przejścia z gospodarki socjalistycznej na kapitalistyczną. Aby rozwiązać ten problem zafundowano Polakom Okrągły Stół. Przypomnijmy: od czasu I wojny św., filie struktur okrągłego stołu działają w pięciu krajach: Anglii, Australii, Nowej Zelandii, Afryce Południowej i w USA. Do 1961 r. ten żydowsko-masoński sanhedryn miał własny periodyk, pt. “The Round Table”. Polski Okrągły Stół stanowił wstęp do instalowania destrukcyjnych struktur i planów pokojowego rozbioru Polski, a jego praktyczną realizację powierzono międzynarodowemu hochsztaplerowi żydowskiego pochodzenia- George'owi Sorosowi, absolwentowi londyńskiej szkoły ekonomii, którą również kończyło wielu późniejszych profesorów socjal- komunizmu. Na wykonawców swojego planu G. Soros mianował Leszka Balcerowicza i Bronisława Geremka. Pierwszy z nich zajął się rujnowaniem gospodarki, drugi- praniem umysłów. Pierwszy wykonał tę destrukcyjną robotę pod ogólnym hasłem “planu Balcerowicza”, drugi w ramach tzw. “Fundacji Batorego”. Pierwszy przystąpił do przekształcania polskiej gospodarki i ekonomii w masę upadłościową, drugi- do homogenizacji umysłów, które stosownie preparowane, miały godzić się z kasacją Polski. Celem dalekosiężnych planów Sorosa i jego mocodawców socjalmasońskich, które realizuje B. Geremek i jego polityczni poplecznicy, jest narzucenie Polsce i pozostałym krajom Europy Wschodniej akceptacji “rozbioru”ich świadomości narodowej i rozbioru państw narodowych. Największą przeszkodą (również dla komunistów) na tej drodze jest dla współczesnych kolonizatorów (globalistów) poczucie więzi narodowej oraz wierność tradycjom narodowo- chrześcijańskim. Kłamliwie twierdzą, że wartości określające m.in. tożsamość narodową rodzą w sobie wszelkie nacjonalizmy, szowinizmy i totalitaryzmy, ograniczają wolność jednostki, a także wolną grę sił w gospodarce i ekonomice. Socjalkomuno - masoneria co roku organizuje pod patronatem nowojorskiego “Towarzystwa Otwartego Społeczeństwa” i Uniwersytetu Europy Centralnej, m.in. na szczeblu prezydentów państw, międzynarodowe konferencje pod wymownym tytułem “Jednostka kontra państwo”. Jedna z takich konferencji odbyła się w czerwcu 1997 r. w Piranie na Słowenii, również z udziałem postkomunisty- prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Na tej konferencji bez zgody Polaków Kwaśniewski zadeklarował rezygnację Polski z suwerenności. Informacyjnej Agencji Radiowej otwarcie powiedział: “Rezygnacja z suwerenności nie jest wydarzeniem dramatycznym. Nie wierzę, żeby Polsce (oczywiście rządzonej przez komunistów z elit PZPR w przebraniu socjaldemokratycznym- przyp. L.W.) problemem było przekazanie części uprawnień Unii Europejskiej”. Możliwość taką stwarza także Konstytucja, opracowana i uchwalona przez postkomunistów, której liberalne sformułowania umożliwiają na obejścia, pozwalające na wyrzeczenie się przez rządzących suwerenności Polski. Wolnosć obywateli oraz suwerenność i niezależność państwa polskiego nie są kategoriami uważanymi w rozumieniu Konstytucji za polską rację stanu, którego naruszenie specjalną ustawą zagrożone jest najwyższym wymiarem kary. Zatem Aleksander Kwaśniewski nie musi się obawiać odpowiedzialności karnej za zapowiedź ograniczenia suwerenności Polski na rzecz Unii Europejskiej. Gdyby bowiem - jak podaje “Głos”z 11 czerwca 1997 r.- “taką deklarację A. Kwaśniewski złożył z myślą o swojej pierwotnej ojczyźnie- Izraelu, już dawno przestałby być nawet prezydentem Polski”. “Głos” także przypomina, że w tym samym czasie w Danii rozpoczął się proces sądowy przeciwko premierowi tego kraju za to, że podjął decyzję o przyłączeniu Danii do układu z Maastricht.
Zajmuje się ona dekonstrukcją kulturową, polityczną i gospodarczą, głównie w państwach Europy słowiańskiej i na terenach byłego ZSRR. Zniszczenie więc Polski jest kluczowym zadaniem. Te same cele są realizowane w Ameryce Południowej, Azji i Afryce. W skrócie przypomnienia wymaga sytuacja gospodarcza niektórych państw Ameryki Południowej z uwagi na przerażające skutki machinacji Sorosa, prowadzone wspólnie z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. W Peru praktycznie przestał istnieć przemysł. Dokonano w tym kraju rozkładu gospodarki i finansów. 70 proc. społeczeństwa żyje w biedzie. W Meksyku zbankrutowało ok. 60 tys. małych i średnich przedsiębiorstw. Spowodowało to inwazję bezrobotnych do USA. Nielegalne przekraczanie granicy w poszukiwaniu i w podejmowaniu, głównie w rolnictwie, najniżej płatnej pracy. Bieda w Meksyku dotknęła 80 proc. ludności. W Argentynie doszło do załamania gospodarczego i zagrożenia bezpieczeństwa państwa. W niedawnych zamieszkach zginęło ponad 200 osób. Rannych zostało ponad 130 osób, w tym 78 policjantów. W walkach z policją wzięło udział ok. 20 tys. osób. Wciąż protestuje ponad milion. Ustąpił rząd. Nie pomógł 30- dniowy stan wojenny. Kryzys gospodarczo - polityczny, podobnie jak w Polsce, trwa ponad 10 lat. Nie ma szans na poprawę sytuacji społeczeństwa argentyńskiego.
Argentyna była dla Leszka Balcerowicza, oczywiście pod nadzorem Sorosa i Sachsa, poletkiem doświadczalnym, rodzajem praktyki, z którego to doświadczenia wykorzystał precedens do niszczenia polskiej gospodarki i finansów. Zanim jednak przystąpił do tej działalności, władza PRL w 1988 r. wydała zgodę na powołanie i działalność Fundacji Batorego i podjęła przygotowania do reformy gospodarki i finansów państwa na żądanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Na przybliżenie rzeczywistej roli MFW pozwala przypomnienie nazw uniwersytetów, których absolwentów w charakterze specjalistów zatrudnia Fundusz. Są to m.in.: Columbia, Yale i Princeton w New Jersey. Specjalnym uznaniem cieszy się Harvard. Na tym uniwersytecie utworzono tzw. Harvard Socialist Club (Harvardzki Klub Socjalistów) kierowany przez słynnego specjalistę od socjaldemokratycznej indoktrynacji - Feliksa Frankfurtera. Harvard kończył Jeffrey Sachs, współpracujący z Sorosem i Balcerowiczem przy opracowaniu reformy gospodarczej (czytaj: niszczycielskiej- przyp. L.W.) państwa polskiego. Kluczowe zadania przygotowują i wykonują dla MFW osoby z dyplomem utworzonej w 1894 r. London School of Economics (Londyńskiej Szkoły Ekonomii), w której wykładał również prof. Stanisław Gomułka - doradca Leszka Balcerowicza. Szkoła ta uważana jest za kuźnię kadr dla anglosaskich przedstawicieli masonerii w świecie pieniądza i biznesu powiązanych z żydosocjaldemokracją i żydokomuną. Jednym z dyrektorów tej uczelni był jeszcze niedawno zwolennik marksizmu - Ralf Dahrendorf. Obecny kierunek natarcia żydomasonerii z Londyńskiej Szkoły Ekonomii- liberalnych wobec byłych elit komunistycznych i obecnych postkomunistów, to propagowanie globaliznmu, którego m.in. filarem jest Unia Europejska, dokonująca piątego rozbioru Polski. Globalizm propaguje we wszystkich dziedzinach i formach współczesnych massmediów, jak również w kulturze. Poprzez swoich, ze szkół dziennikarstwa absolwentów, zdominowano takie pisma, jak: „The New Republic”o orientacji socjalistycznej, „Christian Science Monitor” i „New York Herald Tribune”. Sterują najbardziej opiniotwórczymi dziennikami i tygodnikami. Są to m.in. „New York Times”, “Newsweek”, “The New Yorker”. W Wielkiej Brytanii - „London Times”, w Niemczech „Der Spiegel”, “Frankfurter Allgemeine Zeitung”. W krajach Europy Zachodniej opanowana jest większość liczących się czasopism. W Polsce cele światowej masonerii i jej agend żydosocjalistycznych realizuje na czele z „Gazetą Wyborczą”zawłaszczona przez postkomunistów prasa oraz publiczne radio i telewizja. Niszczą resztki niezależnej myśli Polski obiecując kłamliwie, że Unia Europejska rozwiąże polskie problemy gospodarcze i społeczne, i zagwarantuje Polakom życie na poziomie społeczeństw Europy Zachodniej. Po tym wyjaśnieniu, w dużym skrócie, staje się bardziej czytelna rzeczywista rola Fundacji Batorego i uzasadnienie powołania jej przed Okrągłym Stołem. Obecnie nie ma wątpliwości, że instytucja ta powołana została z zamiarem niszczenia solidarności Polaków. Fundacje Sorosa i Sachsa za zgodą władz komunistycznych, pod hasłem Balcerowicza planu naprawy gospodarki i finansów Polski, w rzeczywistości wykorzystano do niszczenia jedności narodu, stosując metodę destrukcji umysłów i postaw zwłaszcza młodego pokolenia. Opis tej metody i kierunków „uderzeń”Soros omawia w książce zatytułowanej “Sponsorowanie demokracji”(„ Underwriting Democracy”). Książka ta dowodzi o bezkarności Sorosa i jego pewności na osiągnięcie końcowego sukcesu, a zatem zlikwidowania niezależności Polski, w wyniku zniszczenia jej potencjału ekonomicznego i pozbawienia samodzielności finansowej. W książce Soros przedstawia to tak: (...)
Przygotowałem obszerny szkic programu gospodarczego. Miał on trzy składniki:
stabilizację monetarną, zmiany strukturalne i reorganizację długu
(...) Zaproponowałem swego rodzaju wymianę długu na majątek (...) [np.
wyprzedaż ziemi- przyp. L.W. ]. Pokazazałem ten plan Geremkowi i prof.
Trzeciakowskiemu, który przewodniczył rozmowom Okrągłego Stołu na
temat gospodarki, poprzedzającym przekazanie władzy- obydwaj odnieśli
się do planu z entuzjazmem (!- HP).
(...) Balcerowicz zaangażował się w realizację radykalnego programu, ale przytłaczał go ogrom zadania. Przedstawił program stabilizacji Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu na spotkaniu w Waszyngtonie. MFW zaaprobował program i jego realizacja rozpoczęła się w styczniu 1990 r. (...) (Był to zbawienny ratunek dla sprawców kryzysu państwa- przyp. L.W.). Inflacja została zredukowana, produkcja spadła o 30 proc., ale zatrudnienie tylko o 3 proc. Należy teraz zastosować dyscyplinę rynku w stosunku do przedsiębiorstw państwowych. Bankructwa jak dotąd są niespotykane (...)”. W książce tej Soros także napisał: „Jeśli przynoszące straty przedsiębiorstwa przeznaczono by do likwidacji, zarówno siła robocza, jak i inne zasoby stałyby się powszechnie dostępne. Zachodnie firmy mogłyby wtedy przyjechać i tu wykorzystać tanią siłę roboczą oraz inne zasoby w celu zasilania rynku zachodniego.„ Tak się jednak nie stało. Przyjęto strategię mafiozów spod znaku brytyjskiego i polskiego Table Round, a więc Sorosa i Sachsa. Realizację jej powierzono Balcerowiczowi, Trzeciakowskiemu i specom pochodzenia żydowskiego: S. Gomułce, Geremkowi, Kaczmarkowi oraz innym wykonawcom zmowy z władzą komunistyczną.
Zgodnie z tą strategią stosuje się różne środki, aby: - zniszczyć, zmienić w masę upadłościową przemysł, gospodarkę; - wyprodukować armię bezrobotnych - taniej siły roboczej; - jej pracą i zasobami kraju „zasilać”zachodnie rynki.
Nie ma wątpliwości, że rabunkowa gospodarka od czasów PRL musiała w końcu doprowadzić ten kraj do bankructwa, podobnie jak w Azji, Afryce i Ameryce Południowej. Liberalizacja gospodarki godząca w niezależność narodową zgodnie z „planem”Balcerowicza doprowadziła do sprywatyzowania, kosztem byłych właścicieli i państwa, przemysłu poprzez wywłaszczenie Polaków i wyprzedaż fabryk za 10 proc. wartości zagranicznym inwestorom. Oni właśnie dobre polskie fabryki zamykają, aby nie mieć konkurencji dla własnych wyrobów. Odłogiem leżą dziesiątki tysięcy hektarów ziemi użytkowanej przez PGR-y, którą w PRL zrabowano właścicielom ziemskim. Obecnie będąc we władaniu skarbu państwa czeka ją wyprzedaż po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej. Ciągła likwidacja przedsiębiorstw spowodowała ok. Cztery miliony bezrobotnych i rosnącą powszechną biedę. Kapitał zagranizcny posiada 80 proc. udziałów w NBP, co świadczy o przejęciu większości polskich banków przez właścicieli zagranicznych. W państwach zachodnich podobna sytuacja jest nie do przyjęcia.Udziały obcego kapitału w tych krajach nie przekraczają 25 proc. Obce banki, mając większość kapitału, nie są zainteresowane potrzebą polityki kredytowej, korzystnej dla małych i średnich przedsiębiorstw. Likwidacja przemysłu sprawiła, że aż 70 proc. absolwentów polskich szkół technicznych i inżynierskich nie może znaleźć zatrudnienia. Zjawisko to stawia pod znakiem zapytania celowość kształcenia politechnicznego oraz utrzymania średniego szkolnictwa zawodowego i uczelni technicznych. Sytuacja ta wskazuje na pozbawienie państwa polskiego własnych, kwalifikowanych sił wytwórczych i świadome niszczenie podstaw rozwoju gospodarczego. Działania te prowadzą do destrukcji świadomości narodowej i degradacji cywilizacyjnej społeczeństwa polskiego. Andrzej Targowski słusznie zauważa w opublikowanym 15-16 lipca 2001 r. na łamach „Nowego Dziennika”w artykule pt.” Przyczyny inżynierskiej tułaczki”, że emigracja techników i inżynierów jest zjawiskiem wyjątkowo szkodliwym dla polskiej gospodarki, ale zarazem błędnie wnioskuje uważając, że przyczyną klęski wyborczej partii 23 września 2001 r. była ich polityka wyprzedaży polski. Gdyby tak w rzeczywistości było, to musiałaby te wybory przegrać komuna spod znaku SLD, UP, PSL. Tymczasem, mimo przez nich zapoczątkowanego w 1990 r. procesu burzenia gospodarki i wyprzedaży gałęzi przemysłowych konkurujących z zachodem, wybory te wygrała. Oczywiście, przy pomocy sztuczek socjotechnicznych. A ponadto, czy te wybory można nazwać zwycięskimi dla postkomunistów, jeśli ponad 64 proc. społeczeństwa odmówiło brania udziału w farsie wyborczej, demonstrując zarazem sprzeciw wobec elit rządzących Polską? Sprawowana przez komunistów władza nie zmieni katastrofalnej rzeczywistości kraju. Będzie ona jeszcze gorsza. Trudności pogłębią kolejne ustępstwa względem szkodliwych dla społeczeństwa polskiego żądań Unii Europejskiej. Niewątpliwie najgroźniejszym jest wymuszanie zgody na wcześniejszą sprzedaż obcym kontrahentom polskiej ziemi. Skutki tej decyzji postkomunistycznego rządu będą bardzo groźne dla Polaków. Polsce już zagraża secesja Górnego Śląska i Opolszczyzny. W praworządnych państwach jest niespotykane, aby wątpliwe decyzje rządu były podejmowane bez konsultacji z komisjami parlamentu. W Polsce, niestety, jest to codzienna praktyka. Przykładem jej jest m.in. podjęcie przez ministra Cimoszewicza- za zgodą premiera- decyzji o zmianie stanowiska negocjacyjnego z Unią Europejską. O decyzji tej Cimoszewicz najpierw poinformował Brukselę, a dopiero później Sejm, na stanowcze żądanie opozycji. Dowodzi to, że Cimoszewicz jest świadom szkodliwości zgody na wcześniejszą wyprzedaż ziemi i dlatego unikał wysłuchania w Sejmie uzasadnionych zastrzeżeń posłów do jego działalności. Bezpieczeństwu
państwa zagrażają również zmiany, jakie wprowadza Wiesław Kaczmarek-
obecny (po raz drugi) minister Skarbu Państwa. Właśnie ten minister już
w latach 1993- 1997 w czasie rządów SLD- PSL wyprzedawał obcemu kapitałowi
najbardziej konkurencyjne przedsiębiorstwa dla producentów zachodnich po
bardzo niskich cenach stwarzając możliwości przejęcia przez konkurentów
naszych zagranicznych rynków zbytu. Zgłoszone natomiast przez Kaczmarka zastrzeżenia do kontraktu na alternatywną dostawę gazu norweskiego prowadzą do umocnienia uzależnienia Polski od Rosji, jedynego dostawcy tego surowca. Wygląda na to, że postkomuniści już nie obawiają się „pomówień”o pełnienie służby w interesie mocarstwa wrogiego Polsce. Podejmowane przez ministrów rządu postkomunistycznego szkodliwych decyzji dla bezpieczeństwa państwa, w krajach praworządnych uznanoby za skandal polityczny. W kraju rzeczywiście demokratycznym strzeżonym przez apolityczne organa ścigania i sprawiedliwości rząd naruszający zasady bezpieczeństwa państwa zostałby zmuszony konstytucyjnie do dymisji i byłby sądzony przez Trybunał Stanu. W PRL- bis zwanym III RP, są tolerowane szkodliwe dla państwa decyzje polityków, których rzeczywistym podtekstem są korzyści nomenklatury rządzącej partii postkomunistów. Dotychczasowa działalność rządu wskazuje na porzucenie populistycznych haseł głoszonych w kampanii wyborczej. Miller i jego rząd nie ma pomysłów na rozwiązanie problemów społecznych, które narastają w przyspieszonym tempie od 1990 r. Z prognoz analityków wynika, że bezrobocie nadal będzie rosło i osiągnie niebawem ponad cztery miliony osób. Obecnie poniżej minimum socjalnego żyje 60 proc. społeczeństwa. Główne zagrożenia dla Polaków i Polski, to recesja gospodarcza spowodowana rabunkową wyprzedażą majątku narodowego i odpływem kapitału za granicę. Recesja jest wynikiem zanikania rodzimego przemysłu i paraliżowania przez obcy kapitał krajowej przedsiębiorczości. Kłamliwie zapewnia się społeczeństwo polskie, że kiedy Polska zostanie przyjęta do Unii Europejskiej, to bardzo szybko nadrobi opóźnienia w rozwoju gospodarczym i poziom życia materialnego osiągnie standardy państw zachodnich. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Pod koniec 1990 r. w Polsce średnie wynagrodzenie, wysokość emerytury i poziom życia materialnego Polaków jest 1: 15 w relacji standardów zachodu. Różnice te nie maleją, ale rosną na niekorzyść społeczeństwa polskiego. Powodem tego stanu jest rosnące bezrobocie, właśnie w wyniku przejmowania przez obcy kapitał polskiej gospodarki i finansów oraz z tego powodu, także pogarszanie się stanu finansów publicznych. Przygotowywany przez nomenklaturę władzy PZPR - SdRP - PSL i UP, UW oraz AWS przeskok do Unii Europejskiej w Polsce, nie rozwiąże, a pogłębi trudności gospodarcze i społeczne. Nikt nie będzie bezinteresownie pomagał zrujnowanej gospodarczo Polsce. Bez narodowego kapitału traci ona niezależność gospodarczą. Pozbawiana ziemi traci suwerenność narodową i społeczną. Usuwanie osób związanych z AWS i z partiami roszczeniowymi wobec postkomunistów ze stanowisk w ministerstwach, ze służb specjalnych i policji oraz centralnych urzędów państwowych, pod hasłem „Cała władza dla SLD”i mianowanie na ich miejsce zasłużonych funkcjonariuszy aparatu partyjno- politycznego PZPR i SB związane jest z zagwarantowaniem bezpieczeństwa starych i nowych interesów na wschodzie i zachodzie oraz z dążeniem do zachowania sprawności rządu SLD przez wiele lat dla ostatecznego zatarcia zbrodniczej przeszłości. Utrzymanie władzy po 2005 r. pozwoli A.Kwaśniewskiemu i L.Millerowi na uzyskanie czasu do obsadzenia stanowisk sprawdzonymi kadrami PZPR- SdRP- SLD w Unii Europejskiej i do utworzenia tam lobby niezbędnego do uzyskania wiarygodności europejskiej opinii publicznej i tym samym udaremnienia żądań rozliczenia zbrodni komunizmu, popełnionych także w państwach kontrolowanych przez ZSRR. Są to oczywiście cele strategiczne i popierane nie bez przyczyn przez władze rosyjskie. Obejmują one także dążenia A. Kwaśniewskiego do stworzenia, obok SLD, partii liberalnej, również o rodowodzie pezetpeerowsko- esbeckim i wprowadzenia w Polsce (po zmianach konstytucji) systemu dwupartyjnego, na wzór amerykański. Sądę, że prezydent nie będzie miał trudności ze zmarginalizowaniem działalności partii opozycyjnych wobec spadkobierców PRL-u.
Tzw. rada, czy raczej sanhedryn Fundacji Batorego, składała się z następujących osobników - by wymienić najważniejszych: B. Geremek, J. Turowicz, były premier Cz. Bielecki, była premier H. Suchocka - obecny ambasador w Watykanie, A. Smolar, filozof super-stalinowski - L. Kołakowski, B. Lindberg, Marcin Król ( z „Res Publica Nova”), Andrzej Olechowski, była wiceminister edukacji narodowej Anna Radziwiłł (córka księcia Krzysztofa Radziwiłła, ale kolaborantka z reżimem Bieruta), A. Szczypiorski, B. Borusewicz, ks. J. Tischner (zmarły w 1999 r.). Z wymienionych osób szczególnie ciekawą postacią jest Aleksander Smolar - członek władz Unii Demo-Wolności. Syn Grzegorza, do 1968 r. (czystkowego marca' 68) redaktora naczelnego „Fołk - Sztyme” - żydowskiego organu Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Matka A. Smolara trudniła się pracą w KC PZPR. W tym kontekście wypada wyjaśnić, że sekretarzem Fundacji był do 1997 r. Józef Chajn - syn Leona Chajna, który w latach 1945- 1949 pełnił funkcję wiceministra sprawiedliwości. Później do 1961 r. był partyjnym nadzorcą Stronnictwa Demokratycznego.
Szerokim frontem atakuje się szkoły średnie poprzez forsowanie takich programów, jak: „Przedsiębiorczość”, „Młodzi przedsiębiorcy”. „Fundacja Wspierania Inicjatyw Proeuropejskich”była w 1995 r. organizatorem szkolenia pod hasłem:”Młodzież na drodze do zjednoczonej Europy”, a także konferencji „Polska- pięć lat po Okrągłym Stole”. Oczywiście, wystąpili tam z wykładami L. Balcerowicz i Kazimierz Ujazdowski z tzw. Grupy Windsor, będącej kryptoagenturą brytyjskiej masonerii. Grupą tą kieruje m.in. Aleksander Hall, Tomasz Szyszko, Krzysztof Pawłowski, Jerzy Nowakowski, Witold Gadomski, Bronisław Komorowski i wyżej wymieniony K. Ujazdowski. „Małpują” oni odpowiednik angielski. Przewodniczący brytyjskiej Partii Konserwatywnej, Geoffrey Pattie, uznał powstanie polskiego duplikatu partii za najlepszą wiadomość, jaka nadeszła w tym czasie z byłych państw komunistycznych Europy Środkowej, od czasu upadku komunizmu- co dumnie cytuje się w oficjalnej broszurce grupy. Wśród zgrai euro-łgarzy znajdują się członkowie polskiej grupy Windsor, która jest jedną naroślą w układach Sorosa, chociaż pozornie nie wykazuje z nią więzi organizacyjnych. Działają jednak wspólnie, bo na jeden wspólny rozkaz i rachunek. Na przykład: A. Arendarski - potentat biznesu zarządzający w radach różnych holdingów jest kumplem A. Kwaśniewskiego, który podobnie jak W. Gadomski, towarzyszy mu podczas wizyt u zachodnich mocodawców. Oni również związani są z powstałym i wspieranym przez Fundację Batorego Uniwersytetem Europy Środkowej, który ma intelektualną i personalną ostoję w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. W instytucie, który w czasach PRL był komunistyczną wylęgarnią żydomasońskich elit. Wówczas ukrywały się one pod szyldami marksizmu- leninizmu, ale zrzuciły maski, kiedy przygotowano polski Okrągły Stół, który podczas obrad gęsto obsiedli w rolach ekspertów od wszystkiego.
- wychowanie bezkrytycznych apologetów liberalizmu gospodarczego w stylu słynnego Adama Smitha; - wychowanie w moralnym relatywiźmie, które pobłażliwie traktuje aborcję, eutanazję, narkotyki, zboczenia seksualne i przechodzi lekkim krokiem nad „kodem” moralnym chrześcijaństwa.
Opracowania przez Instytut Nacjonalizmu i Wolności dot. stosowanych metod i środków walki z pojęciem narodu i państwa narodowego oraz niszczenia wartości budujących społeczne więzi w państwie narodowym, dają wykładnię kierunku rozwoju Uniwersytetu Europy Centralnej i Uniwersytetu Europy Środkowej. Działalność Instytutu Gellera niewątpliwe zagraża więzi narodu z państwem i poczuciu bezpieczeństwa narodowego, stosując zamaskowane formy walki dyskredytującej “nacjonalizm”, czyli poczucie więzi narodowej, uznając je jako historyczny przeżytek. Działania te stanowią wykładnię programu Sorosa. On właśnie twierdzi, że pojęcie narodu jest niebezpieczne, prowadzi bowiem do dyktatur, do prześladowania grup etnicznych. Twierdzenie to jednoznacznie wskazuje na zgodność z komunistycznym uzasadnieniem popełniania zbrodni, m.in. przeciwko narodowi polskiemu, których bilans i opis zawarty został w „Czarnej Księdze Komunizmu”, wydanej w języku polskim w 1999 r. w Warszawie. Rzeczywistość jest zarazem taka, że nic się nie zmieniło, poza przemilczeniem słowa “komunizm”, a to z tej przyczyny, aby nie przypominać zbrodni jego wyznawców oraz nie prowokować do ich ścigania i osądzania. Przemilczanie to jest zarazem obroną komunizmu, z którym związanych było również wielu obecnych członków Fundacji Batorego. Nie ma wątpliwości, że korzystają oni z komunistycznych doświadczeń siania m.in. nienawiści w grupach etnicznych do narodu, stosując podobną dywersję do osłabienia i niszczenia państwa polskiego. Cele te realizują poprzez krytykę patriotyzmu Polaków oraz wypaczenie i fałszowanie historii Polski. Na tym polu Fundacja już zbiera owoce na Górnym Śląsku i na Ziemi Opolskiej. O tym dowodzi dążenie liderów społeczności niemieckiej do secesji, a więc w niedalekiej przyszłości oderwania od Polski tych regionów. Zjawisko to wpisuje się w szeroki program Fundacji Batorego w zakresie dezintegracji narodowej i politycznej naszego kraju. Dzielnie zatem hołubi mniejszości etniczne z myślą oderwania innych, jeszcze ważnych obszarów od państwa polskiego, wśród których m.in. jest grupa ukraińska, białoruska, litewska, a nade wszysto - żydowska. Poważanie i zwalczanie fundamentalnych zasad i wartości, budowania i umacniania więzi narodu z państwem, od czasów PRL jest strategicznym celem intelektualistów, nazywanych też internacjonalistami na służbie światowej masonerii, powiązanej interesami politycznymi z komunizmem i poprzez Międzynarodówkę Socjalistyczną z zachodnią socjaldemokracją, obecnie rządzącą Unią Europejską.
wersje internetowa przygotowala i opracowala Polonica.net O.R.K.A.N.
|
|||
|