| Zbrodnie sowieckiego „wojującego ateizmu” Profesor Jerzy Robert Nowak
|
|||
|
"
(...) Precz z "Bożym narodzeniem", niech żyje ciągły tydzień roboczy (...). Precz z miłościa bliźniego! Nam nade wszystko potrzebna jest nienawiść "
Pod rządami bolszewickimi kościoły chrześcijańskie w Rosji stały się prawdziwymi „kościołami męczeństwa”. Przez całe dziesięciolecia poddawano je straszliwemu terrorowi, wyrażającemu się między innymi w fizycznej eksterminacji wielkiej części duchownych. Według oficjalnych danych podanych przez Aleksandra Jakowlewa, przewodniczącego komisji powołanej dla zbadania przestępstw popełnionych w czasie rządów komunistycznych i rehabilitacji osób niewinnych, w okresie od 1917 do 1985 pod rządami sowieckimi zamordowano około 200 tysięcy duchownych różnych wyznań, a 300 tysięcy internowano. Tylko w latach 1918-1939 zamordowano ponad 130 biskupów prawosławnych. Wymordowano również wiele tysięcy wiernych za ich próby obrony wiary i kościołów. Według rządowych dokumentów archiwalnych po 1917 roku zburzono około 40 tysięcy cerkwi i kościołów, połowę wszystkich meczetów i ponad połowę synagog. Niejednokrotnie niszczono, najczęściej wysadzano w powietrze cerkwie i kościoły o wielkiej wartości zabytkowej. Przed zniszczeniem były one dokładnie plądrowane. Zakazano również jakichkolwiek publicznych form nauczania religii, grożąc szczególnie surowymi karami za katechezę dzieci. Aby doprowadzić do zniszczenia wszelkich autorytetów w Cerkwi, pozbawiono duchownych prawosławnych faktycznie wszelkiego wpływu na własność świątyń. W myśl dekretu znacjonalizowane przez władze świątynie mogły być wydzierżawiane tylko parafiom, a nie duchownym. Aby doszło do takiej dzierżawy, w parafii musiała być utworzona grupa wiernych, która mogła się zwrócić do administracji z prośbą o zgodę na wydzierżawienie świątyni. Stwarzało to władzom dodatkowe okazje do różnych manipulacji wymierzonych w duchownych i podsycania różnych waśni w parafiach. Dodajmy do tego bezwzględny charakter samego aktu nacjonalizacji świątyń i mienia klasztornego. Jak opisywał Andrzej Grajewski we wstrząsającej pracy o dziejach Kościoła prawosławnego w Rosji Sowieckiej: „(...)W ciągu kilku godzin specjalne oddziały szturmowe czerwonoarmiejców wyrzuciły mnichów z klasztorów i duchowieństwo z budynków kościelnych. Padli pierwsi zabici księża”. Zaledwie w dwa dni po wydaniu wspomnianego dekretu bolszewicy zamordowali metropolitę Kijowa biskupa Władymira Bogojawleńskiego (zastrzelono go w klasztorze 25 stycznia 1918 roku). Rozpoczęła się akcja zastraszania całego wyższego duchowieństwa prawosławnego. Głowa Cerkwi prawosławnej - patriarcha Tichon był wciąż poddawany kolejnym szykanom. Pozbawiono go kartek żywnościowych jako „burżuazyjnego pasożyta”, straszono aresztowaniem. Już w 1918 roku kolejnymi ofiarami bolszewickiego terroru padli: biskup Hermogen z Saratowa, biskup Izydor Kołokolow z Michajłowa koło Samary, Ambroży Gudko z Sarapola, arcybiskup Krasnopolski z Astrachania i biskup Leotij Wimpien z Jenotoejwa z metropolii Astrachań. Między innymi w ławrze troicko-siergiejewskiej pod Moskwą świętokradczo sprofanowano groby, wyrzucając z nich szczątki około 50 mnichów. Podobne profanacje grobów miały miejsce w Poczajowie i w Ławrze pieczorskiej w Kijowie. W osobnym dokumencie bolszewicki Komisariat Sprawiedliwości nakazał niszczenie relikwii, ikon oraz innych przedmiotów, służących „utrzymywaniu ludu w ciemnocie”. 13 czerwca 1921 roku władze sowieckie wydały dekret, nakazujący cenzurowanie wszystkich kazań i publicznych wystąpień duchownych, zostawiając urzędnikom bolszewickim rozstrzyganie, czy kazanie odpowiadało przepisom, ograniczało się do spraw religijnych lub naruszało sowieckie prawo. Dekret ten stał się podstawą do bezwzględnego represjonowania „krnąbrnych” duchownych, skazywania ich na więzienie lub zsyłki jako winnych przekroczenia przepisów dekretu. W tych pierwszych latach bolszewickiej rewolucji bardzo często nie troszczono się jednak o przestrzeganie jakichkolwiek nawet własnych sowieckich praw, po prostu likwidując, fizycznie wszystkich podejrzanych tak, że tylko w okresie bolszewickiej rewolucji i wojny domowej (1917-1920) z rąk bolszewików zginęło 37 biskupów i tysiąc kapłanów, a 12 tysięcy wiernych zamordowano z powodu ich przywiązania do wiary. Do najokrutniejszych represji wobec Cerkwi doszło w 1922 roku - prawdziwym roku gehenny prawosławnego duchowieństwa. Pretekstem do rozprawy bolszewików z Cerkwią stał się spór wokół akcji konfiskat sprzętu liturgicznego ze świątyń. Zaczęła się ona... w odpowiedzi na szeroko zakrojoną pomoc prawosławnego duchowieństwa dla ofiar katastrofalnej klęski głodowej. W sierpniu 1921 roku patriarcha Tichon zwrócił się do głów kościołów chrześcijańskich z apelem o pomoc dla głodujących. Utworzono specjalny Cerkiewny Komitet, Pomocy Głodującym. W cerkwiach na terenie całej Rosji rozpoczęto zbiórkę darów dla najbardziej potrzebujących. Rząd sowiecki odmówił jednak uznania Komitetu Cerkiewnego i rozwiązał go. Władze sowieckie zareagowały z wyraźnym przerażeniem i irytacją na „ogromną energię” patriarchy Tichona w walce z klęską głodu. Opisująca tamte wydarzenia E. Kuskowa, stwierdziła, że w oczach bolszewickiego rządu „energia ta” była jedynie „organizowaniem kontrrewolucji”. 19 lutego 1922 roku patriarcha Tichon polecił radom diecezjalnym przekazanie na fundusz głodującym skarbów cerkiewnych, z wyjątkiem poświęconego sprzętu liturgicznego. Reagując na inicjatywę patriarchy, rząd bolszewicki postanowił skonfiskować wszystkie kosztowności cerkiewne, łącznie ze sprzętem liturgicznym, by wykorzystać sytuację dla zadania decydującego ciosu Cerkwi. 22 lutego 1922 roku rząd bolszewicki wydał dekret nakazujący skonfiskowanie w ciągu miesiąca wszystkich przedmiotów wartościowych ze srebra i złota oraz drogich kamieni, przechowywanych w cerkwiach, kościołach i synagogach. Według księdza Romana Dzwonkowskiego: „Praktycznie chodziło o naczynia i przedmioty liturgiczne, takie jak kielichy, pateny, monstrancje, puszki, wota, krzyże, lichtarze, kadzielnice, dzwonki niklowe itp., jednym słowem to wszystko, co mogło zawierać złoto, srebro i inne wartościowe metale”. Władze bolszewickie argumentowały, jakoby konfiskata kosztowności była niezbędna w imię pomocy dla ofiar głodu. Był to pretekst, bo uzyskane przez konfiskatę pieniądze nigdy nie dotarły do głodujących. Co więcej, rząd bolszewicki odrzucił ofertę papieża, proponującego wykupienie za podaną przez Sowietów sumę wszystkich kosztowności kościelnych tak, aby mogły one nadal pozostać w używaniu świątyń. Sam patriarcha Tichon, jako głowa Kościoła prawosławnego w liście pasterskim ogłoszonym w lutym 1922 roku, wezwał wiernych do ofiar na rzecz głodujących i zadeklarował gotowość do oddania na tę pomoc kosztowności kościelnych poza naczyniami liturgicznymi. Uznał bowiem, że ich oddanie byłoby świętokradztwem. Argumenty te nie miały żadnego znaczenia dla władz bolszewickich na czele z Leninem, który nakazał odbieranie sprzętu liturgicznego siłą. Autor kilku świetnych książek o trudnych dziejach Kościoła katolickiego w Rosji Sowieckiej ks.
Roman Dzwonkowski SAC pokazał, jakie były faktyczne, perfidne cele władz sowieckich w całej sprawie. Według relacji księdza Dzwonkowskiego, podanej w jego szeroko udokumentowanym wywiadzie książkowym Za wschodnią granica 1917-1993: „(...)
Chodziło przede wszystkim o spowodowanie poważnego konfliktu z bardzo dogodnej dla władz pozycji (bo przecież chodziło o pomoc głodującym)
i tak mocne uderzenie w Cerkiew i Kościół, by je duchowo złamać. Nie chodziło o pieniądze. Dowodem może być to, że gdy patriarcha Wszechrusi i arcybiskup Cieplak zaapelowali do wiernych o ofiary na głodujących i zostały one zebrane, a ponadto obie hierarchie zapowiedziały sprzedanie części wspomnianych kosztowności i przekazanie pieniędzy na głodujących, władze się tym nie zainteresowały, choć od arcybiskupa Cieplaka zebrane przez niego 160 milionów rubli przyjęły. Na rzecz głodujących ich jednak nie wykorzystano. Papież Pius XI, w odpowiedzi na interpelację abpa Cieplaka, przysłał telegram, w którym wyraził pragnienie wykupienia rzeczy świętych, zabranych z kościołów. Rząd sowiecki miał więc gotowe pieniądze, ale ofertę papieża odrzucił. Czasem sami wierni proponowali wykup jakichś przedmiotów liturgicznych, ale za to ich
aresztowano”. W odpowiedzi
Lenin w poufnej notatce dla członków Biura Politycznego RKP/b/ z 15 marca 1922 roku zalecił przystąpienie do bezwzględnej rozprawy z duchowieństwem i wspierającymi go wiernymi. Pierwszymi ofiarami tej rozprawy mieli stać się mieszkańcy Szui. Lenin zażądał, aby natychmiast aresztowano i rozstrzelano „bardzo liczną grupę” mieszkańców Szui, akcentując: „(...)
Myślę, że teraz nasz przeciwnik popełnia błąd, gdy usiłuje nas wciągnąć w decydującą walkę w chwili, gdy jest ona dla niego szczególnie niekorzystna i beznadziejna. Dla nas, przeciwnie, obecny moment wydaje się nie tylko szczególnie pomyślny, ale wprost jedyny. Możemy, mając 99 szans na sto, rozgromić naszego przeciwnika i zapewnić sobie pozycję nie do zaatakowania na wiele dziesiątków lat (...).
Im większą liczbę reprezentantów burżuazji i reakcyjnego kleru będzie można pod tym pretekstem rozstrzelać, tym więcej będzie to znaczyć. Teraz trzeba dać temu towarzystwu nauczkę, i to taką, by przez kilka lat nie odważyli się myśleć o jakimkolwiek
oporze”. Dążąc do całkowitego zniszczenia religii w Rosji Sowieckiej władze bolszewickie stworzyły silny, wspierany przez całą machinę państwową i Czerezwyczajkę Związek Bezbożników. Jak pisał Antoni Grajewski: „(...) Zadanie stworzenia potężnego ruchu antyreligijnego zostało powierzone Jemielianowi Jarosławskiemu (właściwe Miniej Izrailewicz Gubelman), członkowi KC RKP/b/, jednemu z kierowników radzieckiej prasy. Został on kierownikiem specjalnej grupy lektorskiej, specjalizującej się w zagadnieniach wychowania ateistycznego. Ten zawodowy rewolucjonista, syn żydowskich zesłańców w czasach caratu, stworzył wielki koncern prasy ateistycznej, opracował system wychowania ateistycznego oraz plan zniszczenia Cerkwi prawosławnej i innych grup religijnych. Do końca swego życia, tj. do 1943 roku, nadzorował przygotowanie wszystkich kampanii antyreligijnych, był autorem wielu opracowań, w których fałszując historię, starał się zdyskredytować znaczenie Cerkwi w życiu narodu rosyjskiego oraz uzasadniał konieczność bezwzględnej ateizacji wszystkimi dostępnymi państwu środkami. Ten morderca zza biurka był odpowiedzialny za katorgę tysięcy duchownych i ludzi świeckich, zniszczenie bezcennych zabytków starej kultury rosyjskiej, ruinę tysięcy cerkwi. Do dzisiaj w ZSRR jego prace są cytowane jako fundament naukowego ateizmu i zalecane do studiowania studentom wszystkich uczelni radzieckich”. W walce z religią uciekano się do najróżnorodniejszych metod agresywnej propagandy. Organizowano wystawy i muzea antyreligijne, specjalne manifestacje i akcje antyświąteczne z okazji Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy i innych świąt kościelnych. Już w 1923 roku w okresie świąt Bożego Narodzenia zorganizowano pierwsze pochody antyreligijne wyszydzające kult Matki Boskiej. Podobne pochody i wszelkiego typu „karnawały antyreligijne” z bluźnierczymi maskaradami organizowano we wszystkich większych miastach Rosji. Agresywnej propagandzie bezbożnictwa służyły działania tzw. udarników (aktywistów) Związku Bezbożników, którzy chodzili od domu do domu, zastraszając ludzi i wymuszając na nich podpisy pod petycjami „proszącymi” władze o zamknięcie cerkwi lub kościołów. Związek Bezbożników miał tym bardziej groźny i zastraszający charakter, że wszędzie ściśle współdziałał z Czeką, a później GPU, i opierał się na całych rzeszach donosicieli, inwigilujących osoby spełniające praktyki religijne. Tylko w Petersburgu z okazji Bożego Narodzenia 1924 roku urządzono 20 bluźnierczych procesji. Ksiądz Roman Dzwonkowski opisał przebieg takiej typowej manifestacji antyreligijnej, zorganizowanej 18 stycznia 1930 roku w Mińsku z udziałem wojska, konsomołu, związków zawodowych, organizacji sportowych i innych: „(...) Po przejściu głównymi ulicami miasta podczas wiecu na placu Wolności przed katedrą katolicką spalono wiele świętych obrazów i przyjęto uchwałę żądającą zamknięcia wszystkich kościołów, cerkwi, synagog, itp. oraz zdjęcia dzwonów. Delegaci przekazali ją natychmiast obradującemu Gorsowietowi (Rada Miejska), który w odpowiedzi postanowił bezzwłocznie zamknąć cerkiew przy ulicy Sowieckiej i zdjąć wszystkie dzwony w Mińsku w ciągu miesiąca. Przechodząc przed Konsulatem Generalnym RP demonstranci śpiewali antyreligijne pieśni i wznosili okrzyki: „Precz z Kościołem - ostoją burżuazji!”, „Wytępić klechów - agentów faszystowskich!” Z okazji Bożego Narodzenia zamieszczono tam następujące hasła przeciwświąteczne:
Bolszewicy byli konsekwentni w deptaniu wszelkich podstawowych standardów cywilizacji zachodniej, odgrywając pod tym względem iście prekursorską rolę w stosunku do nazizmu. Całkowicie zrywali z utrwalonym w cywilizacji zachodniej, pod wpływem chrześcijaństwa, negatywnym stosunkiem do wszelkich przejawów manifestowania fanatycznej nienawiści do innych ludzi. W Związku Sowieckim taka nienawiść, w szczególności do wrogów klasowych była na każdym kroku eksponowana jako wzór działalności dla całego społeczeństwa. Stąd wywodziły się tak szokujące hasła bolszewickie jak: „Precz z miłością bliźniego! Nam nade wszystko potrzebna jest nienawiść”. W piśmie młodych komunistów „Prawda Komsomołu” z 1929 roku (nr 28) stwierdzono, że jest rzeczą konieczną „(...) uzbroić się w dynamit nienawiści klasowej i walczyć wszystkimi środkami przeciwko dobroduszności w walce antyreligijnej”. Ideolog komunizmu Michaił Bucharin, który sam później padł ofiarą wychwalanej przez siebie polityki represji, pisał: „(...) Rozstrzeliwania stanowią jedną z form budowy społeczeństwa komunistycznego (...). Bez masowych represji i rozstrzeliwań nie zbudujemy komunizmu”. Słowom tym towarzyszyła okrutna praktyka eksterminacji wszystkich „wrogów ludu”, w znacznej swej części skierowana przeciwko duchowieństwu. Jak głosiła jedna z gazet moskiewskich w grudniu 1929 roku: „Każdy ksiądz jest antyrewolucjonistą, każdy akt religijny jest antysowiecki, ktokolwiek idzie do kościoła ten obraża rewolucję i jej zasady.” W walce z duchowieństwem różnych wyznań coraz częstszym środkiem represji stało się kierowanie do łagrów, które na długo przed powstaniem III Rzeszy stały się pierwszymi w świecie obozami koncentracyjnymi. Pierwszym takim wzorcowym obozem koncentracyjnym w ZSRR na większą skalę stał się obóz na Wyspach Sołowieckich na Morzu Białym - osławione Sołówki. Obóz ten ulokowano na miejscu słynnego ośrodka klasztornego, czczonego jako święte miejsce prawosławia. Większość mieszkających tam mnichów została wywieziona i zatopiona w morzu. Zmieniając słynne miejsce kultu religijnego w obóz bolszewicy dopuścili się najohydniejszej profanacji: Tam, gdzie poprzednio w świątyni był główny ołtarz ofiarny, postawili wielkie naczynie do potrzeb fizjologicznych (2 stycznia 1995 w TVP pokazano film o obozie w Sołówkach). Zniszczono lub rozgrabiono znajdujące się w ośrodku klasztornym, potocznie nazywanym Kremlem, wspaniałe zbiory kultury religijnej. Pracownicy kolejnych odmian sowieckiej bezpieki (od Czeki poprzez GPU do NKWD) „wyróżniali się” szczególnym wyrafinowaniem metod stosowanych dla nękania duchownych. Ulubioną metodą nękania księży stosowaną przez GPU były na przykład oskarżenia na tle obyczajowym w lokalnej prasie, publikowanie kompromitujących fotomontaży z kobietami, oskarżanie o pijaństwo, chuligaństwo, łapówkarstwo, złodziejstwo. Najskrajniejszy charakter miały zarzuty wytoczone księdzu Josephowi Grafowi w Symferopolu na Krymie - oskarżono go o rzekome zamordowanie własnych dzieci. Władze sowieckie liczyły, że w dekadzie lat trzydziestych ostatecznie doprowadzą do upadku i zaniknięcia religii na całym obszarze ZSRR. W pięcioletnim planie uprzemysłowienia kraju z 1930 roku zapowiadano: „(...) „ostateczne rozwiązanie” otumanienia religijnego mas i bezwzględną walkę z wszelkimi religiami w najszerszym znaczeniu tego słowa (...)”. 5 maja 1932 roku ogłoszono „pięciolatkę antyreligijną”, zapowiadając jako najważniejsze planowe zadanie to ,iż: „Do dnia 1 maja 1937 roku na całym terytorium ZSRR nie powinno pozostać ani jednego domu modlitwy i samo pojęcie Boga winno zostać przekreślone jako przeżytek średniowiecza; jako instrument ucisku mas robotniczych”. W „Bezbożniku” ze stycznia 1935 pyszniono się: „ZSRR jest pierwszym krajem w historii, który ogłosił nieubłaganą walkę z religią”. W końcowym roku „antyreligijnej pięciolatki” - 1937 - ogółem zlikwidowano 675 klasztorów prawosławnych. W samej Moskwie po zniszczeniach lat 30-tych z około 1000 cerkwi pozostało 20. Po napaści Niemiec hitlerowskich na ZSRR w Sowietach nastąpił nagły odwrót od polityki wojującej ateizacji. Przerażony błyskawicznymi postępami wojsk hitlerowskich Stalin zwrócił się nawet o poparcie do Cerkwi prawosławnej. Kilka lat wojny (1941-1945) oznaczało dla wyznawców różnych wyznań w ZSRR znaczną przerwę w prześladowaniach, możliwość odbudowy świątyń i swobodnego wyznawania wiary. Po zakończeniu wojny władze sowieckie powróciły znowu do polityki wojującej ateizacji. Po 1947 roku zakazano rodzicom wychowywania dzieci w duchu religijnym. Zabroniono chodzenia do cerkwi osobom w wieku poniżej 19 lat. Ze szczególną zaciętością niszczono świątynie na terenach dawnej Rzeczypospolitej. Przystąpiono do przyspieszonej, brutalnej ateizacji w anektowanych przez Związek Sowiecki małych państwach bałtyckich: Litwie, Łotwie i Estonii. Niewiele zmian na lepsze nastąpiło w dziedzinie stosunku do religii i Kościołów za następnych pierwszych sekretarzy KC PZPR aż do drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Jeszcze w latach 1982 - 1983 doszło do szczególnie dramatycznego nasilenia prześladowań grup religijnych, na skalę nieznaną od czasów Chruszczowa. Aresztowano wówczas „dziesiątki osób znanych z niezależnej działalności religijnej i zlikwidowano wiele niezależnych religijnych czasopism i biuletynów, wydawanych potajemnie przez grupy wiernych. Wcześniej już w 1980 roku aresztowano jednego z najpopularniejszych księży moskiewskich - księdza Dymitra Dutko. Na Białorusi jeszcze w 1982 roku represjonowano ludzi za podpisywanie petycji o dopuszczanie posług religijnych. Na przykład w czysto polskiej wsi Gruszówka na Białorusi w rejonie Narowla ludzie zaczęli pisać do władz o zgodę na jednorazowy w ciągu roku przyjazd księdza do ich miejscowości. Petycję podpisało 120 osób. W 1982 roku władze zaczęły represje - wezwania i „sztrafy” (kary) wobec sygnatariuszy petycji. Ukarane pieniężnie za podpisanie petycji stare kobiety mówiły, że „płaciły sztraf za Boga”. Jeszcze w 1986 roku został zorganizowany głośny proces przeciwko diakonowi Władimirowi Rusakowi, byłemu redaktorowi oficjalnego organu patriarchatu „Żurnał Moskowskoj Patriarchii”, z którego usunięto go za opublikowanie na Zachodzie materiałów z historii Cerkwi. Diakona Rusakowa skazano w 1986 roku, a więc już za Gorbaczowa na kilka lat więzienia „za agitację antyradziecką”. Działacze religijni byli traktowani w więzieniach ze szczególną bezwzględnością. Tatiana Goriczewa wspominała, że jeden z więzionych działaczy religijnych Ogrodników spędzał całe miesiące w karcerze i dodawała: „Jest to pomieszczenie z betonu pod ziemią, w którym jest zimno i wilgoć. Co kilka dni otrzymuje się trochę wody i kawałek chleba. Kryminaliści czasem popełniają samobójstwo, aby uniknąć tej tortury. Chrześcijanie siedzą w karcerze nieraz miesiącami, głównie za domaganie się Pisma Świętego”. Represje wobec działaczy religijnych trwały w ZSRR aż do 1987 roku. Dopiero w tym czasie powstały możliwości swobodnego wyznawania wiary. Wielu obserwatorów zagranicznych mówi o wyraźnym odradzaniu religii na terenie dawnego Związku Sowieckiego. Pamiętajmy, że nie jest łatwo odbudowywać Kościoły po dziesięcioleciach tak krwawych represji wobec duchowieństwa i wiernych, i dewastacjach świątyń. W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się zwłaszcza duchowni i wierni Kościoła katolickiego, który dalej jest w dużej mierze dyskryminowany w Rosji i to przy poparciu wielkiej części hierarchii kościoła prawosławnego. Wręcz symboliczne dla problemów Kościoła katolickiego w Rosji były długotrwałe problemy z odzyskaniem polskiego kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Moskwie (został on wybudowany na początku XX wieku ze składek polskich wiernych). Kościoła nie oddawano wiernym pomimo formalnej obietnicy władz danej na piśmie. Protestujący wierni, w tym polska zakonnica s. Maria Stecka zostali pobici przez jednostkę oddziału specjalnego rosyjskiej milicji OMON.
|
|||
|