Jak doszło do "liberum veto"?


 

Zabójcze „liberum veto” podsunęli polskiej szlachcie Żydzi, którzy w zasadzie „łowienia ryb w mętnej wodzie”, widzieli wielką szansę dla siebie. Zasada „nie pozwalam” i ówczesna polska oligarchia na przemian kwitły i ginęły od pierwszej połowy XVII wieku do drugiej połowy wieku XVIII.

Włoch Pacichello, mógł – nie mijając się z prawdą – drwić z Polaków, że „giną swobodnie, kiedy i jak chcą.”

Dzisiejszy polski sejm jako żywo przypomina „złoty okres” polskiej anarchii. Skorumpowany, sprzedajny, niewiele w nim pracy na rzecz państwa i jego obywateli, lecz marnotrawienie czasu na kłótniach o funkcję marszałka lub debatami nad wnioskiem o cofnięcie immunitetu nietykalności, posłowi, który wszedł w konflikt z prawem. Nie masz w tym sejmie żadnej godności ani autorytetu.

Baczmy zatem uważnie, czy ten parlament nie jest aby kontynuacją przeszłości, która nas tak ciężko doświadczyła...

Od okresu pierwszego bezkrólewia, sejmy zrywali Żydzi, magnaci lub któreś z mocarstw głosami przekupionych posłów. Każdy miał w tym określony interes. Wszyscy łgali, że to, co robią, jest z korzyścią dla państwa i jego obywateli. Handlowali Polską łotry, którym były miłe pieniądze, zaszczyty i władza...



I. Sejm w roku 1582 zakłócony intrygą Stanisława Czarnkowskiego. Nie uchwalił poborów, żadnej ustawy, ani nie uregulował sprawy sukcesji. Większość senatu stała przy królu, ale w izbie była silna opozycja.

II. Sejm r. 1585 poszedł na marne wśród walk dworu ze stronnikami Zborowskich. Przeciwko obradom protestowali Mikołaj Kazimierski, Prokop Pękosławski i 5 innych (28 lutego).

III. Cały sejm inkwizycyjny r. 1592 pochłonęły porachunki między Zamojskim a Zygmuntem III z powodu polityki zagranicznej i sukcesyjnych planów króla, będących po myśli Habsburgów.

IV. Sejm r. 1597 wysłuchawszy 27 lutego „protestacyi” Stanisława Stadnickiego i jego towarzyszy z województwa ruskiego, przeszedł nad nią do porządku dziennego, ale rozleciał się już 24 marca wśród sporów o podatki, skutkiem protestu krakowian.
V. Sejm r. 1600 spełzł na niczym wśród sporów o stanowiska.

VI. Sejm r. 1605 był również sejmem kłótni o wakanse. Przyczyna jego niepowodzenia leżała także w planach powtórnego małżeństwa Zygmunta III z Konstancją Austriaczką. Opozycji przewodzili Zamoyski i Zebrzydowski.

VII. Sejm z r. 1606... „Pamiętny sejm”, który zniszczyli wszyscy: Zebrzydowscy i dysydenci, zrażeni nieprzejednaną postawą króla i biskupów w sprawie ugody wyznaniowej.

VIII. Sejm r. 1615 niczego nie uchwalił, chociaż zajmował się ważnymi sprawami, m.in. reformą sejmową.

IX. Pierwszy sejm roku 1637 był zdominowany przez kłótnie i wzajemne oskarżenia oraz złośliwe polemiki między Koroną i Litwą. Na głupotę zabrakło lekarstwa i rozjechano się z niczym.

X. Sejm roku 1639 zerwał (nie pozwalając na prolongatę) Jerzy Lubomirski za zgodą dworu. Chodziło o obronę Ossolińskiego przed odwetem obrażonej szlachty.

XI. Sejm r. 1645 był świadkiem narzekań na komisję graniczną z Moskalami, która była skłonna odstąpić miasto Trubeck. Król przez tę ugodę zmierzał do przymierza z carem przeciwko Turcji. Opozycja jednak te zamiary udaremniła.

XII. Sejm roku 1652 zerwał 9 marca Władysław Siciński vel Syciński, podstarościc upicki, poseł trocki, sługus Janusza Radziwiłła, hetmana litewskiego.

XIII. Sejm r. 1654 zerwał 28 marca Paweł Białobłocki, poseł tczewski, działający w imieniu prowincji Pruskiej, która za swoją, uznała krzywdę wyrządzoną posłowi Janowi Bąkowskiemu przez większość izby. Pośrednim sprawcą zerwania był także dwór.

XIV. Sejm z lat 1664-5 próbował zerwać 5 grudnia Aleksander Żaboklicki, poseł bracławicki. Udało się to dopiero 7 stycznia Telefusowi, posłowi halickiemu. Obaj byli narzędziem w ręku Lubomirskiego.

XV. Sejm w 1665 r., uśmiercił 28 marca Władysław Łoś, stolnik płocki, biorący pieniądze od Lubomirskiego.

XVI. Sejm r. 1666 zerwał 4 maja Adrian Miaskowski z Poznania, będący podobno na płatnej protekcji u Lubomirskiego.

XVII. W tym samym roku, 23 grudnia, został zerwany sejm przez Teodora Łukomskiego, posła witebskiego, również narzędzie w rękach Lubomirskiego.

XVIII. Pierwszy sejm r. 1668, zerwał 7 lutego przywódca konserwatywnej szlachty, były stronnik zmarłego Lubomirskiego, Marcin Dębicki, chorąży sandomierski.

XIX. Sejm koronacyjny Michała Korybuta zerwał 5 listopada Adam Olizar, kijowski podsędek, narzędzie w rękach grupy ukraińskich eksulantów. Podobno zrobił to na polecenie Zamojskich i Potockich, a być może za namową stronników francuskich.

XX. Sejm r. 1672 zerwał 2 marca Benedykt Zabokrzycki , cześnik bracławski, narzędzie partii francuskiej prymasa Prażmowskiego, Grzymułtowskiego i innych.

XXI. Sejm r. 1672 zerwany 11 marca przez Kazimierza Grudzińskiego, wojewodę rawskiego. Pośrednim sprawcą był także dwór królewski.

XXII. Sejm tego samego roku zerwał 20 czerwca Stanisław Ubysz, chorąży i poseł gostyński. I tym razem pośrednim sprawcą był dwór królewski.

XXIII. Sejm r. 1681 zerwał 23 maja Andrzej Przyjemski, kasztelan chełmiński. Za nim kryli się Grzymułtowski, wojewoda poznański, który działał na rzecz Brandenburgii, tudzież podskarbi Morstin z ramienia Francji.

XXIV. Sejm grodzieński z r. 1688 zerwał pod koniec kadencji, przed wyborem marszałka, niejaki Dąbrowski, podkomorzy wileński z pomocą Tokarzewskiego, posła inflanckiego. Obaj byli narzędziem Sapiehów, ci zaś z kolei – Brandenburgii. Do jego zerwania przyczynili się także poseł sandomierski, Drohojowski oraz poseł podolski – Makowiecki. Obaj uchodzili za stronników królowej Marysieńki.

XXV. Sejm warszawski zaczęty pod koniec 1688 r., został zerwany 31 marca 1689 roku przez Szołkowskiego, stolnika i posła ziemi wiłkomirskiej, z pomocą Dąbrowskiego, za namową Sapiehów, a w interesie Brandenburgii. Sejm r. 1690 był zrywany 15 razy, najgwałtowniej przez Głogowskiego. Udało się go jednak doprowadzić do końca.

XXVI. Pierwszy sejm r. 1693 w Grodnie zerwali 11 lutego po upływie terminu, wśród ogólnej obojętności, posłowie łęczyccy Szumowski, Iwański i Grabski. Wiele wskazuje, że pośrednimi sprawcami byli Sapiehowie.

XXVII. Drugi sejm tego roku, 22 grudnia nie doszedł do skutku z powodu choroby króla.

XXVIII. Sejm z r. 1695 zmarniał za sprawą Sapiehów. Prawie cała Litwa stanęła bowiem przeciwko większości dworskiej i do ostatniego dnia sprzeciwiała się wyborowi marszałka. Obeszło się bez formalnego zerwania.

Konwokację r. 1696 próbował zerwać Łukasz Horodyński, poseł czerniechowski. Udało mu się tylko o tyle, o ile wiadomo, że zjazd nie został prolongowany. Uchwały jednak zapadły. Horodyński spełnił tu wolę królowej wdowy, Marii Kazimiery.

XXIX. Sejm pacyfikacyjny po elekcji Augusta II zerwali już na początku (16 kwietnia 1698 r.), stronnicy Continiego. Na ogólną liczbę 15 posłów, 6 zaprotestowało przeciwko obradom, mówiąc: „nie zaczynaj, mości panie marszałku, sejmu, nie podnoś laski, bo ten akt jest mullitatis, i mamy przysięgą stwierdzone instrukcje, żebyśmy ten sejm zaraz zatłumili w kolebce, i na żaden, tylko konny sejm, nie pozwolimy.”

XXX. Sejm z maja r. 1701 rozszedł się bez zagajenia. Skłócone obozy Sapiehów i ich przeciwników uznały za właściwe żądać zwołania nowego sejmu w grudniu, po zamierzonej ugodzie.

XXXI. Ten sejm został zerwany 4 lutego 1702 r., już po prolongacie, przez Kazimierza Paca, pisarza litewskiego, kawalera maltańskiego, przyjaciela domu Sapiehów.

XXXII. Sejm (zimowy) 1712-13 zerwał 18 lutego upicki starosta, Puzyna, agent Ludwika Pocieja, hetmana litewskiego. Okoliczność, że sejm odbywał się pod „węzłem” konfederacji sandomierskiej, i uległ zerwaniu, potwierdza informację Brauna, że Puzyna i Pociej działali za zgodą Augusta II, a podobno wbrew marszałkowi konfederacji, Denhofowi.

Sejm r. 1718 próbował zerwać Korbut, poseł orszański, który zaprzedał się Rosji i Prusakom. Po wyjeździe, został odszukany przez dwór i przywieziony w karecie do sejmu, Korbut musiał odwołać swój protest.

XXXIII. Sejm z przełomu lat 1718-20 spełzł na niczym za sprawą czterech hetmanów: Adama Sieniawskiego, Ludwika Pocieja, Stanisława Denhofa i Stanisława Rzewuskiego. Wszyscy wysługiwali się Rosji i Prusakom. Wykonawcami ich woli byli: Świdziński, cześnik rawski; Rostkowski, starosta wiski; Rudziński, cześnik czerski i bardzo aktywny Michałowski, poseł bracławski. Ten ostatni dobił zgromadzenie 23 lutego po prolongacie.

XXXIV. Sejm r. 1720 rozszedł się w przeddzień terminu (9 listopada). Jako ostatni kontradycent, figuruje lubelski poseł, Dłużewski. Inspiratorzy zerwania sejmu ci sami, co poprzednio.

XXXV. Sejm r. 1722 zmarniał wśród sporów o komendę Fleminga nad cudzoziemskim autoramentem i o ordynację Ostrogską. Na prolongatę nie pozwolił (10 listopada) Korsak, nowogrodzki chorąży, poparty przez grupę „cnotliwych” posłów, zauszników Rosji i Prus.

Na sejmie w roku 1724 posłowie rosyjski oraz pruski mieli gotowych do akcji wynajętych „zrywaczy”, ale intryga się nie udała.

XXXVI. Sejm grodzieński r. 1729 został zerwany 30 sierpnia uroczystym manifestem 20 posłów. Byli wśród nich m.in.: Antoni Sapieha, Stanisław Potocki, Ignacy Ogiński, Siruć, Horain. Byli to ludzie, którzy niebawem doszli do senatorskich godności. Intrygami Litwinów kierowali Potoccy, nie chcąc dopuścić do rozdania buław swoim rywalom, a z kolei Potockimi, kierował poseł rosyjski.

XXXVII. Te same siły zgotowały ten sam los sejmowi grodzieńskiemu w r. 1730. 11 października wystąpił z zabójczym manifestem upicki sędzia ziemski, Paweł Marcinkiewicz.

XXXVIII. Sejm z r. 1732 zdławili już na początku Hurko i Tadeusz Ogiński, posłowie witebscy, Sapieha, starosta gulbiński i Burzyński, posłowie smoleńscy, Rudomin brasławski, i inni. Ostateczny cios zadał 2 października Jakub Dunin, regent koronny. Pieniądze rosyjskie poszły na ten cel przez ręce Potockich i Józefa Mniszcha, marszałka wielkiego koronnego.

XXXIX. Sejm r. 1733 tylko dlatego ocalał, że izba unieważniła mandat najętego „zrywacza”, Lubienieckiego (brata poprzedniego), który został obrany ponad wymagany komplet. Jednak sejm rozszedł się wskutek śmierci królewskiej. Całą intrygę knuli Rosja, Potoccy i Mniszche.

XL. Sejm pacyfikacyjny jesienią 1735 udaremnili po kilkutygodniowej walce, stronnicy Leszczyńskiego, m.in. Zboiński, podkomorzy bobrzyński i inni. Kierował nimi Kazimierz Rudzieński, kasztelan czerski. Był to podobno jedyny sejm, który zniszczono z dość racjonalnych i słusznych powodów. Dopóki naród walczył o prawną elekcję Stanisława, trudno było iść na rękę Augustowi, który wstąpił na tron „przez gwałty, zabójstwa, krew i ruiny.”



Szereg kolejnych sejmów, aż do roku 1752 włącznie, zostało okaleczone przez „patriotyczną” opozycję z nieobliczalną szkodą dla Rzeczpospolitej. Różni wrogowie naprawy Polski wykorzystali dla swoich klasowych celów, stanowy egoizm szlachty, tudzież o wiele gorszy i niebezpieczniejszy, egoizm szlachty ziem ruskich, która np. za nic nie chciała dopuścić do zrównania podatków.



XLI. Odnośnie sejmu z r. 1738 istnieje wiele wątpliwości. Konarski pisze, że ten sejm „był od takiego posła upornie i niegodziwie... zerwany, który sam, znacznej będąc fortuny, bo kilkadziesiąt tysięcy mający intraty, od nikogo cale nie dependował, jednak ani sumieniem ani żadnymi dworu i pierwszych kilkudziesięciu panów obligacyami nie dał się żadną miarą przekonać.”
Słowa te odnoszą się do Olędzkiego, posła ziemi wołkowyskiej, który 12 i 13 listopada hamował obrady na własną rękę. Jednak ów Litwin niebawem spuścił nieco z tonu, a obstrukcję doprowadzili do końca Wołyniacy: Kamiński, Jełowiecki i inni. Najbardziej do bezowocności obrad przyczynili się ci, którzy jednocześnie mieli w zamiarze zdetronizować Augusta III, czyli Potoccy.

XLII. Sejm z r.1740. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, kto przyczynił się do jego upadku. Aktywni w destrukcji byli posłowie: Orański – czerniechowski, Jeżewski – poseł płocki, Adam Małachowski – sandomierski, Butler - mielnicki i wielu innych. Ich stosunki oraz powiązania z właściwymi sprawcami nie są dość jasne. Impuls wychodził od hetmanów, zwłaszcza Józefa Potockiego, obok którego intrygowali przeciwko sejmowi poseł pruski i podobno rosyjski.

XLIII. Sejm grodzieński w roku 1744 zniszczyli Potoccy przy czynnym współudziale Francji i Rosji. Głównym sprawcą był Antoni Potocki, wojewoda bełzki. Wykonawcami woli Potockich byli m.in. Adam Małachowski, poseł krakowski, Antoni Trypolski, kijowski, Zygmunt Grodzicki, poseł kaliski, posłowie podlascy – Kuczyński i Kuszel, a także Brzeziński – poseł nurski, Gąsecki – brełzki i Chołoniewski, poseł bracławski.

Tu mogli liczyć Prusacy na Trypolskiego, posła kijowskiego, od dawna już pozyskanego przez Żydów, którzy podobnie jak w 1740 r., w czasie sejmu warszawskiego, obawiając się, aby nie nałożono na nich zbyt wysokiego pogłównego, ofiarowali mu pięć tysięcy dukatów, byle tylko wraz ze swoimi przyjaciółmi sejm udaremnił.

XLIV. Sejm z roku 1746 pod przewodnictwem „republikanina” Lubomirskiego, a więc pod dyktando Potockich, niemrawo wspierany przez Czartoryskich, został zniszczony przez samych Potockich. Pośredni winowajcy ci sami, o których wspomniałem wyżej. Ostatecznym powodem kłótni zrywającej sejm była próba wniesienia świec do izby.

XLV. Sejm z roku 1748 został zniszczony po 6 tygodniach wytrwałych starań Potockich, przy udziale podskarbiego koronnego Sedlnickiego, a za podszeptem pruskim i francuskim. Nieprzychylnym okiem na ten sejm patrzyła także Rosja. Pierwsze skrzypce w opozycji grali Małachowski, Czarnecki, Chojecki i Przyłuski, posłowie bracławiccy, dwaj posłowie podolscy: Gurowski i Stadnicki oraz bełzanin, Maryan Potocki.

XLVI. Nadzwyczajny sejm w r. 1750 został zwołany w celu reformy trybunałów. Jeszcze przed wyborem marszałka zerwał go 7 sierpnia, Antoni Wydźga, poseł bełzki. Poparł go Adam Małachowski. Pretekstem była obecność w izbie byłego senatora, Wacława Rzewuskiego, który złożył województwo, chcąc zostać marszałkiem sejmu. Jawnym podżegaczem Wydźgi był hetman wielki koronny, Józef Potocki, tajnym zaś – Antoni Potocki, wojewoda bełzki, największy wichrzyciel i niszczyciel sejmów, jakiego znają polskie dzieje. Ci dwaj ostatni służyli Prusom i Francji.

XLVII. Sejm grodzieński z roku 1752 sparaliżowali dwaj bracławianie: Świdziński i Chojecki. Zerwał go ostatecznie 22 października Kazimierz Morski, poseł sochaczewski.

XLVIII. Sejm z roku 1754 rozbił się o sprawę ordynacji Ostroroga. Zgubę gotowali mu z jednej strony uczestnicy rozdrapania ordynacji: Czartoryscy, Jan Małachowski, kanclerz wielki koronny, a przede wszystkim Lubomirscy, zaś z drugiej strony – Francja i Prusy. Obrady zerwał 20 października poseł starodubowski, Strawiński, marionetka w rękach Lubomirskich.

XLIX. sejm w r. 1756 nie doszedł do skutku z powodu zatrzymania Augusta II w obozie pod Pirną, oblężonym przez Prusaków.

L. Sejm w roku 1758 został zerwany 7 października przez Mikołaja Podhorskiego, posła wołyńskiego. Służył Janowi Klemensowi Branickiemu, wielkiemu hetmanowi koronnemu i Potockim, których popierały Francja i Prusy.

LI. Sejm w roku 1760 zerwał już w pierwszym dniu, 6 października, Franciszek Leżeński, podolski poseł, kupiony przez dwór za pośrednictwem Potockich, na żądanie Rosji, a zgodnie z interesami również Prus.

LII. Sejm nadzwyczajny w roku 1761. Jedyny od roku 1752, jaki naprawdę miał przed sobą ważne zadania do spełnienia, a mianowicie reformę monetarną. 2 maja zerwało go 40 posłów zbiorowym manifestem, w którym starano się dowieść, że zgromadzenie jest nielegalne i bezcelowe. Opozycji przewodzili Czartoryscy, Jan Klemens Branicki i Jan Małachowski. Na ten sejm dybał również poseł pruski.

LIII. Sejm r. 1762 zakłócony został tuż po rozpoczęciu obrad przez obóz dworsko-radziwiłłowski, a następnie przez koterię Czartoryskich. Jego obrady zerwał 6 października Michał Szymakowski, poseł ciechanowski, którego wynajęli w tym celu minister Augusta III, oraz rezydent rosyjski. W zerwaniu tego sejmu współdziałały także Prusy.



Mówiąc o „zrywaczach” sejmów, nie wolno pominąć tu roli Żydów.

Rezydent pruski, Benoit, stwierdził, że w latach 1740-1748, Żydzi stale pomagali składką do zrywania sejmów. Za króla Sasa, szczególnie w dobie walki o reformę skarbowo-wojskową, samorządny sejm żydowski przykładał cichaczem rękę do zabijania polskiego sejmu.

Pokrótce tu scharakteryzowany przebieg kilkudziesięciu sejmów Rzeczpospolitej, odzwierciedla hańbę, jaką okrywała się Polska za sprawą możnych. Wszędzie prywata, swary i ustawiczna walka o korzystne dla siebie rozwiązania lub gruntowna realizacja polityki wpływowych grup magnatów i szlachty oraz państw ościennych. Przy takich stosunkach, musiała Rzplita ulec swoim sąsiadom, którzy za poświęceniem pieniądza, wielokroć uzyskiwali zamierzony efekt polityczny bez użycia siły zbrojnej.

Za Jana Kazimierza słychać o wynagrodzeniu w kwocie 500 czerwonych złotych. Rosjanie za czasów Augusta II płacili m.in. futrami i sobolami. Dokładnie wiadomo, ile za Augusta III kosztował sejm wrogie nam mocarstwa...

Sejm grodzieński z roku 1744 był wyjątkowo drogi: 40 000 talarów francuskich i 15 000 dukatów pruskich. Sejm warszawski z r. 1746 – 7000 dukatów. W roku 1752 Prusy i Francja wydały 2500 dukatów. Sejm z roku 1758 kosztował Branickiego 1500 dukatów. Na sejm w r. 1760, F. S. Potocki wydał 1000 dukatów, a sejm z roku 1762 kosztował Rosję 1507 dukatów i inne dobra w naturze. Ogólnie od wygaśnięcia rodu Jagiellonów do skutku nie doszło 53 zwołanych sejmów, pośród których 15 zostało zerwanych przed wyborem marszałka.

Łatwo obliczyć, jak kształtował się odsetek bezowocnych sejmów w poszczególnych dziesięcioleciach:

W latach 1651 do 1660 – 28 %; 1661 do 1670 – 50 %; 1671 do 1680 – 25 %; 1681 do 1690 – 50%; 1691 do 1700 – 43 %; 1701 do 1710 – 50 %; 1711 do 1720 – 50 %; 1721 do 1730 – 60 %; 1731 do 1740 – 50%; 1741 do 1750 – 100 %; 1751 do 1760 – 100 %.


Te dane byłyby jeszcze bardziej przerażające, gdyby pominąć tu sejmy pacyfikacyjne, konwokacje, elekcje, koronacje lub te, które odbywały się pod konfederacją. Okazałoby się, że na ogólną liczbę 11 pospolitych, normalnych sejmów za Jana III Sobieskiego do skutku doszło 5, za Augusta II na 13 – 4, natomiast za Augusta III na 13 – ani jeden.

Na rozbicie sejmów wpływały głównie: sprzedajność posłów, przekupstwo Żydów i chęć wyniesienia do władzy pojedynczych rodów magnackich.

Skutki polityczne tych czynów były opłakane. Stan Rzeczpospolitej po stu latach panowania liberum veto, jaki przedstawił Kazimierz Konarski w niczym nie odbiega od stanu współczesnego...

"Sprawiedliwości przeciw możnym nie mamy; słabszym nic po trybunałach i sądach. Kryminały prywatne i publiczne bez kary. Reasumpcye trybunałów między orężów szelestem i blaskiem, i która zbrojniesza i mocniejsza partya, ta swych sędziów utrzymuje lub spycha.

Korupcye oczywiste, wiadome, i już nie tylko bez skrupułu, lecz i bez wstydu. Fałszowanie monety już prawie i niepoczytane za grzech, bo kraj cały tą zarzucony śmiecią, a kary jednego dobrego nie słychać przykładu: sposobu żadnego Rzplita nie ma przeciw swoim i cudzoziemskim fałszerzom. Kupcy i przekupki, jaki chcą, walor nam naznaczają monety. Obcy ludzie przymuszają nas do jej brania przeciw oczywistej wewnętrznej cenie.

Żydzi jedni, naród Polskę chrześcijanom zacieśniający, miliony dwa gąb próżniackich, nie z roli, nie z rąk pracy, ale samym matactwem żyjących, wykradzeniem dobrej, a wwożeniem złej monety dość zbogaceni. A tymczasem miliony i miliony zgubione i dalej giną we wszystkich partykularnych substancyach, a zatem i w całym kraju, który im bardziej ubożeje, tym na większe karze się zbytki, pośmiech wzbudzające w Europie.

Postronne wojska bez wojny z nami, nie tylko bez niczyjej opowiedzi, jak przez pustkę przechodzą, ale i żyją lat tyle, jak w nieprzyjacielskiej ziemi. Obelgi, groźby i niewolnicze ukazy jak w zawojowanych prowincyach. Szarpania, bicia, rany zacnych tylu ludzi obojga płci szlacheckiego stanu, jakby to nie krew nasza była, już nam i nie czynią impresyi. Najazdy, zabójstwa ile od lat kilku i w domach niebezpieczeństwo życia, pod dalszych prowincyach czy mało słyszeć się dają? A kary nie słychać!

Słabość sił Rzplitej i bezbronność, prócz że dla niej domowym gwałtom, swawolnym kupom, nawet i garści hajdamaków oprzeć się nie możemy i radzić, wzgardzie sąsiadów i na ohydę u świata nasz wystawuje naród. Prowincye odpadają. O podziałach i rozerwaniu królestwa już śmieją i gazetanci pisać... Stan szlachecki odzwyczaja się i odwyka od interesów ojczystych i swych zapomina prerogatyw, bo sejmy, gdzie ich mógł zażywać, zniesione. My bez żadnej na to wszystko rady. Możniejszych familii o wakanse, o własne ich interesa, o potencyą, o dworskie fawory, nieukojone nigdy zawziętości i między sobą zatargi rozrywają Rzplitą na partye, do zgody szlacheckiemu przyjść nie dają stanowi ani salwowania ojczyzny żadnego nie zostawują sposobu."



Ta cała „złota wolność”, podpowiedziana przez Żydów, doprowadziła w końcu Polskę do upadku.

Miał rację wielki wezyr, Ali Pasza, kiedy w roku 1743 wzruszając ramionami, pytał:

"Cóż mamy czynić z narodem, gdzie dla wykonania jakiejkolwiek bądź rzeczy, trzeba wprzód trzydzieści tysięcy głów nakryć jedną czapką?"

W chwilach największych naszych narodowych nieszczęść często na ich czele stali Żydzi, których było widać w obozie wrogów Polski...

"Relacje i raporty rosyjskie z czasów rozbiorowych Polski stwierdzają szczególną skłonność żydów do szpiegostwa na rzecz Rosji." (...) "Za takie i tym podobne usługi osiągali poparcie Rosji w walce z polskim mieszczaństwem. Wbrew zarządzeniom marszałka Stanisława Lubomirskiego osiedlili się w Nowej Jerozolimie w obrębie Warszawy." (Stąd nazwa Al. Jerozolimskie) [1]

Polonia paradisus iudaeorum – mówiono w Polsce od niepamiętnych czasów. Ów wykwit zbiorowej mądrości, jakimi m.in. są przysłowia każdego narodu, były wynikiem doświadczeń wielu pokoleń i drogowskazem do wyjaśniania przeszłości narodu. Żydzi w Polsce nie mogli co prawda oficjalnie mieszać się do spraw Rzplitej, jednak w miarę polepszania się ich materialnego bytu już z końcem wieku XVII są olbrzymią potęgą finansową. I jakkolwiek nie mieli głosu w radach municypalnych ani w sejmie, tak skutecznie zdołali przeprowadzać swoje zamiary, głównie za pomocą przekupstwa.

Apogeum ich powodzenia dochodzi do niebywałych rozmiarów w epoce obu Sasów, kiedy z krzywdą rdzennej ludności polskiej wielu miast i miasteczek, uchwycili w swoje ręce niemal cały handel, niejednokrotnie z naruszeniem praw i przywilejów nadanych im przez dawnych królów chrześcijańskim kupcom i mieszczaństwu.

Na Ukrainie i Rusi, Żydzi dzierżawili nawet dyzunickie cerkwie i śluby, chrzty, pogrzeby oraz inne obrzędy, mogły odbywać się dopiero wówczas, kiedy wniesiono sutą opłatę Żydowi-dzierżawcy, który po wpłaceniu należności, wydawał klucz od świątyni. Niestety, to polska szlachta przyczyniła się do tego stanu rzeczy. Wśród wielu gwałtów, jakich dokonywano w pierwszej połowie XVIII wieku na dyzunitach, czytamy taką oto notatkę:

"Kapłani grecko-ruscy mieli wolność bez kwitów śluby dawać, chrzty y pogrzeby odprawować, a teraz gdy Imci panowie Possesorowie puścili żydom w arendy dobra y fortuny swoje, muszą bez wszelkiej dystynkcyi ciż grecko-ruscy kapłani y inni do tej konfesyi znający się żydom, arendarzom kwitowe płacić y inne ponosić zdzierstwa."



Skargi zanoszone przez dyzunitów do Augusta III i sejmu nie odnosiły żadnego skutku. Król zresztą cichaczem tolerował ucisk i krzywdy im wyrządzane.

Z początku Czartoryscy wsparci potęgą popierającego ich Bruhla i Augusta, dążyli do tronu, to znów Józef Potocki wielki hetman i wojewoda litewski, niczym Zebrzydowski, z pomocą konfederacji generalnej marzy o koronie, a podobne zamiary przejawiają Radziwiłłowie, Braniccy, Poniatowscy a nawet Tarłowie. Wśród całego pocztu pretendentów do tronu, znajduje się także Stanisław Leszczyński, mający nadzieję po raz trzeci zasiąść na nim, wsparty przekupną protekcją swojego teścia, Ludwika XV.

Z tych walk możnowładców, magnatów i szlachty, korzystają Żydzi, chcący uzyskać jak najwięcej dla siebie. Przekupstwem i darowiznami dyktują lub kreślą prawa Rzeczpospolitej, zrywają sejmy, zagarniają na wyłączność handel i polski przemysł, szerzą lichwę...

Shmitt w swoim dziele „Historya XVIII wieku” pisze, że sejm z roku 1738 zmarniał na sporach, "... a zaraz po rozejściu się jego mówiono głośno i wszędzie o tem, że żydzi, na których według projektu pomnożenia wojska miano większe nałożyć podatki, poprzekupywali niektórych posłów a nawet senatorów."

I chociaż nie brakowało patriotycznie nastawionych reformatorów polskiej polityki, którzy między innymi w powiększeniu liczby wojska widzieli ratunek dla kraju, to głosy ich były wołaniem na puszczy. Narzekano, że „sejmy duchem postronnych sąsiadów i Żydów natchnione, ich pieniędzmi paradują, wielu pobiera pensye roczne z ohydą imienia polskiego.”

Nie można zaprzeczyć, że aktywność Żydów oraz zagraniczne poselstwa przyczynili się do zaniechania planów powiększenia wojska w celu obrony dogorywającej ojczyzny. Reformatorzy domagali się redukcji kwarty według sprawiedliwego otaksowania królewszczyzn, podniesienia podatków i opłat, a mianowicie czopowego i szelążnego, a głównie podwyższenia tzw. pogłównego od Żydów, opłat z monopolu papierniczego, tytoniowego, tabacznego, młynowego itp. Obliczono, że w Polsce jest 225 tysięcy wsi, miasteczek i miast, w których przeciętnie spożywa się na tydzień beczkę piwa i po spuście wódki. A, że od piwa płaci się 10 gr., i 20 gr., od spustu wódki, tedy roczne opłaty z samych szynków (czopowe) dałby skarbowi państwa 11.250.000 złotych.

Ze wszystkich tych opłat największy opór stawili Żydzi tzw. „pogłównemu”. Z zapisków z roku 1739 wynika, że Żydzi koronni w „pogłównym” wnieśli do skarbu państwa zaledwie 220 000 zł., chociaż razem z Żydami litewskimi bez najmniejszego obciążenia, mogliby wnieść 4 miliony polskich złotych.

Pisał do króla w liście przed sejmem, zakroczymski kasztelan, Łopacki:

„Żydów w tym kraju jest srodze wiele, gdyby każdy żonę mający dał na rok czerwony złoty, nie małą by wyniosło sumę pięćkroć sto tysięcy czerwonych złotych, jeżeli nie więcej.”



Tymczasem co robią Żydzi, aby nie uchwalono pogłównego? Zbierają między sobą składki i przed każdym sejmem przeznaczają 150 tysięcy złp., na przekupienie posłów. Wystarczył jeden, a dla pewności dwóch kupionych posłów, aby izba usłyszała sakramentalne: „liberum veto!”, (a raczej „liberum rumpo” jak w tamtych czasach humorystycznie się wyrażano), aby zerwać obrady, przybliżając tym samym Polskę na skraj przepaści. Każdy z możnych na swój sposób „ratuje” Ojczyznę, zrównując publiczny interes z prywatą, a swoją wolność identyfikuje z samowolą, czyli wolnością robienia, co się tylko podoba, jeżeli tylko ma się ku temu siłę i możliwości.

Hasło konfederacji generalnej wywołuje okrzyk zgrozy i oburzenia w partiach przeciwnych dworowi i Czartoryskim. Ale zwolennicy króla Augusta chwalą go, że „swobody i wolności w słodko zasypiającej po trudach Ojczyźnie utrzymuje.” (Dodam: paląc fajkę, popijając piwo i strzelając do psów z okna). A „dla ukontentowania narodu wiernego, słodkim widzeniem najjaśniejszej swej twarzy, zjeżdża corocznie do Wschowy”, na posiedzenia senatu kończące się jałową gadaniną i nieskończonych żądaniach wakansów.

Zwolennicy status quo sami przyznają, że powodem zerwania ostatniego sejmu są „pensye od monarchów, nie oddawanie kwart z królewszczyzn lub uszczuplanie tychże, manutencya Żydów niewiernych, prywatne niezgody i łakomstwo posłów.”

Kiedy zbliżał się czas sejmu w październiku 1740 roku, wielu spodziewało się ratunku i poprawy zagrożonych swobód ojczystych. Król zwołał Radę senatu do Wschowy, rozpisał uniwersały i listy okólne, na które w odpowiedzi senatorowie mieli przedstawić swoje plany i pilne sprawy do załatwienia na sejmie. Z listów tych wieje grozą i rozpaczą nad strasznym stanem ówczesnej Polski, za którą odpowiedzialność spada znowu m.in. na Żydów.



Pisał z Chołojowa do króla 23 maja 1740 roku, senator, 70 letni biskup kijowski, Samuel z Ossy Ożga:

"Najjaśniejszy Miłościwy Królu, Panie Nasz Miłościwy! Nie tylko wierni poddani W.K.Mci, ale cały świat superabundanter widzi tantam curam et sollicitudinem dla całości państwa swego, a Ojczyzny naszey, y tak wielkie starania circa bonum publi... Złożyłeś W.K.Mość Sejm sześcioniedzielny in tempore prawami opisan, wydałeś do nas cicrulares, daj Boże felicissimo eventu dla ukontentowania łaskawego serca pańskiego, za co z najgłębszą pokorą podziękowawszy W.K.Mci vilem sensum menum na rozkaz pański aperio.

Jakoby miała utrzymać się securitas externa, nie widzę inszego środka, bo lubo W.K.M. y Rzplita tak dobrą harmonią utrzymujesz z wielką krzywda swoją y państwa swego z potencjami sąsiedzkimi, że nas jednak widzą inermes żadnych sił niemających do rezystencji, ranią tak często dobrotliwe serce pańskie, życzyłbym przeto aukcję wojska porządnej i licznej infanteryi i dragonii sine quo nihil Najj Panie.

Gdybyśmy najświętsze znajdowali racye utrzymania bezpieczeństwa na zewnątrz, zapatrując się na licencyę dawną i świeżo wypraktykowanych eksorbitancyi sąsiedzkich potencyi w państwie W.K.Mci, żadnym sposobem temu mederi trudno, póki sił ad resistendum defensive mieć nie będziemy. Choćbyś W.K.Mość chciał wziąć aliansę z jaką potencyą sąsiedzką, mało to apperehendować będą bez sił i należytego wojska; mogłaby być medicina peior morbo.

Utrzymanie securitatis internae przy najpożądańszem zdrowiu te Sejmy stanowią, które że irrito rozchodzą się eventu, potrafi temu zaradzić powaga W.K.Mości. Tać jest nieszczęśliwość, że sąsiedzkie potencye nie chcąc nas widzieć w dobrym porządku securitatis internae, siła na to łożą, aby prace przy hazardach zdrowia tak potrzebnego W.K.Mci y usilnie usiłowania na Sejmach, nie przychodziły do pożądanego skutku.

Nie tak się dziwuję postronnym potencyom, że nas zawsze chcą widzieć bez porządku, boć z tego siła profitują, ale jako publica fama volat, że żydzi polscy siła przeszkodzili przeszłemy Sejmowi, żeby nie doszedł; masz W.K.Mość Pan Mój Miłościwy moc i władzę panowania swego zażyć nad tym chytrym narodem, zabieżyć tym inkonwencyom.

Ruina miasta w państwie W.K.Mci inaczej się reperować nie może, póki żydzi handle wszystkie mieć będą, które wszystkie odebrali katolikom, przy protekcyach tak mało contribuendo afd aerarium publi..., wszystkie niemal miasta W.K.Mości poosiadali z złamaniem praw i przywilejów nadanych chrześcijanom od królów, panów i antecessorów W.K.Mości...”



Niestety, i ten sejm rozbił się o sprawę pogłównego dla Żydów w bardzo niebezpiecznym dla Polski okresie zagrażającej nam wojny w sąsiednich państwach.

W końcu Fryderyk II nie troszcząc się o nic, wtargnął na Śląsk i „najdorodniejszych żołnierzy werbował przez żydów w pogranicznych polskich powiatach.” W czasie, kiedy sprzedajni posłowie pod byle pozorem zrywali sejmy na korzyść wrogich nam państw i żydowskich klientów, tym samym ogołacając Polskę z bezpieczeństwa publicznego, żydowscy faktorzy będący na usługach Fryderyka, pozbawiali kraj najsilniejszych rąk do broni i wzorem tatarskich najazdów, uprowadzali w pruski jasyr tysiące najdorodniejszej młodzieży włościańskiej.

Przed tymże sejmem ukazał się drukiem list „pewnego ziemianina do pewnego przyjaciela”, w którym jest pełno narzekań na „wiolencye czynione ze strony żydów, którzy zagarnęli handel po miastach ... depopulatione dawnych chrześcijańskich kupców.”

Jasno każdemu – skarży się szlachcic – jak ten naród rozmnożony po całem Królestwie, szczęśliwszy jest niż nasi mieszczanie y nasi poddani, jak wszędzie znajdują protekcyę, jak przez swoje sztuki, szalbierstwa, zabiegania wszystkie handle y sposoby do życia chrześcijanom odjęli, a jak mało płacą Rzeczyplitej.”

Żąda ów szlachcic, aby tylko tymi kupczyli towarami, które są im dozwolone i żeby się do podatków publicznych przykładali.

Wszak – powiada – „pogłówne żydowskie generalnie było dawniej praktykowane, jako to widzieć można w konstytucji z roku 1564, czemużby tedy ten sposób nie miał być ponowiony?!”

Zalew Żydów oraz ich działalność w Polsce w epoce Sasów były tak jaskrawe i niepokojące, że papież Benedykt XIV słysząc coraz to nowe skargi na Żydów, w roku 1751 wystosował list pasterski, który po przetłumaczeniu na język polski, czytano przez pół roku ze wszystkich ambon. Wydrukowane zaś egzemplarze z dodatkowymi objaśnieniami diecezjalnych biskupów, rozpowszechniano po wszystkich ratuszach, wójtostwach i władzach municypalnych, w celu skuteczniejszego wyhamowania ich nadużyć.

Papież ubolewa srodze na wzrost liczebności Żydów w Królestwie ze szkodą dla chrześcijaństwa. Ubolewa, że handel i szynki sami Żydzi utrzymują; że do publicznych posad i profitów są dopuszczani, a dzierżawiąc karczmy, wsie, i folwarki są tak srodzy dla chłopów, „że ich do ciężkich robót zmuszają y ciężarami podwody ich w daleką podróż naładowawszy y ich samych y dobytek obciążają, a nadto y kary na nich stanowią i częstokroć plagami nad ciałem ich się pastwią."(…) "I stąd pochodzi, że owi nieszczęśliwi ludzie chrześcijańscy rozumieją być panem y dziedzicem swoim żyda, od którego skinienia, woli y rozkazu owi poddani mienią się być dependującymi."

Biskup chełmski, popierając list Benedykta XIV własnymi uwagami, twierdzi, że „oswobodzeni z wszelkich protekcyj żydzi w niegodziwościach swoich wcale uśmierzeni zostaną.”

Biskup Szembek zakazuje surowo „służenia żydom, dzieci żydowskich piastowania, za mamki żydostwu służenia, targów w dni święte”...

Do faktów wyżej przytoczonych na podstawie źródeł historycznych zbyteczne są wszelkie komentarze. Brak zapewnienia bezpieczeństwa, któremu oparli się Żydzi dla należnych skarbowi państwa kilku milionów złotych, niebawem rozbiła się sprawa niepodległości Polski. Ojczyzna upadła nie tylko dzięki „liberum rumpo”, lecz w znacznej mierze także dzięki Żydom.


Ale czy tylko ten okres jest zapisany niewdzięcznością Żydów wobec Polski...?

W roku 1901 na wielkim wiecu Żydów poznańskich, znany działacz polityczny, Jaffe, powiedział do zebranych:

"Zwracam uwagę na stanowisko, jakie my, Żydzi zajmujemy na pruskim wschodzie. Przed prawie tysiącem lat przodkowie nasi przed grozą prześladowań przywędrowali z Zachodu do Polski. Nigdy nie wyparli się sprawy niemieckiej, po niemiecku mówili, mówili niemczyzną swej francuskiej i szwabskiej ojczyzny, kiedy ojcowie niejednego, co nas odsądza od niemczyzny, głęboko jeszcze tkwili w słowiańszczyźnie.

A kiedy ten tu kraj przyłączono do Prus, wtedy to ojcowie nasi przejęli na swoje barki wielką część kulturalnego dzieła. Jeżeli miasta poznańskie stały się głównie warowniami niemszczyzny, to właśnie ojcowie nasi spełnili w tym kierunku dobrą, a może najlepszą część pracy. Tysiącami polonizowali się chrześcijańscy Niemcy, lecz żaden Żyd tego nie zrobił i nie zerwał związku swego z niemiecką ideą. Nie tylko więc stoimy na naszym prawie, ale stoimy też na szmacie ziemi, którą pomogliśmy zniemczyć, a na to dziś głównie kładziemy nacisk."



Zasługą Żydów jest, że dzięki swoim wpływom na Kongresie Wiedeńskim, Gdańsk nie został przyznany Polsce.

Ich zasługą jest, że znany nam już Jakub Schiff, który zbierał pieniądze na rewolucję w Rosji, posłał memoriał do prezydenta Wilsona przeciwko żywotnym interesom Polski, ale z korzyścią dla Niemiec.

Podobnie było z uchwaleniem plebiscytu na Śląsku. Zamiast przyznania Polsce jego obszaru w całości, Niemcy swój sukces zawdzięczają niemieckim rabinom, którzy za pośrednictwem światowego żydostwa, wpłynęli na Wilsona i Lloyda George’a.




PRZYPISY:

1. Konopczyński W. Konfederacja barska, s. XXXII i następne.
2. Artykuł zatytułowany „Nasze memento” z 11 kwietnia 1933r.





Źródło: raportnowaka.pl




 

 

z pełnym poszanowaniem i respektem dla autorów, wydawców i praw autorskich, w dzisiejszych czasach powszechnego przemilczania i fałszowania historii i faktów historycznych, uważamy za szczególnie ważną powinność i obowiązek rozpowszechniania informacji, celem edukacji i uświadamiania, oraz bezpardonowej walki z owymi przemilczeniami i fałszami.

 

 

wersje internetową przygotowała, opracowała i fotografiami opatrzyła  Polonica.net

 

Polski Związek Patriotyczny

 

Katolicko-Narodowy Ruch Oporu  kontrjudaizacji i kontrdepolonizacji

 

O.R.K.A.N.

 

 

 

> > >  Kliknij -  Wróć do góry - do początku strony  < < <

 

 

 

Zamknij to okno