|
Zdrajcy Polski przekazali
NATO i zydom - Amerykanom pełny spis naszych zakładów, ich profile i
zdolności produkcyjne. Nadano temu dokumentowi zdrady stanu tytuł umowy
jako „Raport zespołu Totta".
Potem następowały kolejne akty zdrady polskiej racji stanu przez
prezydenta Wałęsę, który podczas wizyty w USA, na
skutek nacisków żydowskiego lobby, doprowadził do zerwania kontraktu na
sprzedaż do Pakistanu 100 czołgów T-72M - w czasie, kiedy ich setki
stały na placu fabrycznym w Łabędach. Tenże Wałęsa, ciągle w roli
prezydenta, podczas wizyty w Izraelu spowodował zerwanie kontraktu na
sprzedaż 300 tych czołgów do Syrii.
Skala służalczej nadgorliwości przekraczała wszelkie granice sabotażu.
Kiedy ONZ-owska lista państw objętych embargiem na dostawy broni
wymieniała tylko cztery państwa, to ówczesny minister spraw
zagranicznych (antypolskich) - Krzysztof Skubiszewski,
nadgorliwie rozszerzył tę listę do 12 państw.
Trwał permanentny demontaż przemysłu zbrojeniowego, zapędzanie zakładów
w zaprogramowane zadłużenia, zdrada tajemnic wojskowych.
Zakłady w Mielcu stały się symbolem tej dywersji, ale i także
desperackiego oporu załogi zagrożonej bezrobociem. Do nich dołączały
następne „zbrojeniówki". Radykalizacja postaw i strajków postępowała
wraz z dalszą pauperyzacją rodzin pracowników zakładów zbrojeniowych. To
było widmo głodu, nędzy, beznadziei.
W styczniu 1999 roku pracownicy radomskiego „Łucznika" nie otrzymali
nawet poborów za grudzień 1998. Dwa tygodnie później dwaj „nasi"
polskojęzyczni ministrowie „obrony" - Longin Komołowski
i Romuald Szeremietiew zjawili się u protestującej
załogi „Mielca". Obiecywali 7,5 mln złotych na badania kwalifikacyjne
samolotu „Iryda" -nadziei zakładu na przetrwanie czasów dywersji i
sabotażu.
W lutym 1999 w rozmowach rządu z przedstawicielami przemysłu
zbrojeniowego ustalono „restrukturyzację" przemysłu obronnego. Na 34
spółki tej branży, 22 wyznaczono do „sprzedaży". Do zwolnień ma się
przygotowywać około 17 000 pracowników. Cztery dni później wybucha
jednogodzinny strajk załogi „Mielca". Zarzucają dyrekcji bierność,
rządowi niedotrzymanie obietnicy badań nad „Irydą" oraz leasingu
samolotów „Bryza" dla Marynarki Wojennej.
Przechodzi w obce ręce fabryka czołgów „Bumar-Łabędy". Wkracza tam firma
MAK-System GmbH - filia słynnego Rheinmetalla.
Trzy dni później - 5 marca „Mielec" zostaje postawiony w stan upadłości.
Komitet strajkowy musiał wyrazić na to zgodę pod szantażem: jeżeli nie
będzie zgody, zwalniani nie otrzymają świadczeń! Dwa tygodnie później
oficjalnie ogłasza się „upadłość" zakładu mieleckiego. W ostatnim dniu
marca 1999 minister Emil Wąsacz odwołał dyrektora WSK
„PZL-Gorczyce". Powód — rzekome spowolnienie tempa „prywatyzacji".
Dalsze etapy wojny o przemysł wojenny, 1
6.04. Strajk ostrzegawczy Zakładów Metalowych „Łucznik". Pracownicy
żądają zamówień rządowych na sumę 15-20 min zł oraz wypłatę zaległych
poborów (26.03. otrzymali po 150 zł zaliczki na poczet wypłaty
lutowej!).
7.04. Pierwszy z serii publicznych protestów w Warszawie pracowników
przemysłu zbrojeniowego. W „Łuczniku" wstrzymano produkcję polskiego
pistoletu MAG, z zamiarem produkcji niemieckiego „Walthera".
8.04. Ciąg dalszy protestów „Łucznika". Załoga domaga się zrealizowania
obietnic rządowych - zamówienia 15 tyś. szt. karabinku „Beryl" i 1000
szt. pistoletu maszynowego „Glauberyt".
13.04. Ministerstwo Skarbu Państwa zapowiedziało sprzedaż pakietów
większościowych akcji 6 zakładów zbrojeniowych.
l. „NP"l.cit.
19.04. Pogotowie strajkowe w 30 zakładach przemysłu zbrojeniowego.
Załogi żądają: ogłoszenia przetargu na zakup samolotu wielozadaniowego,
transportera opancerzonego, śmigłowca bojowego oraz oddłużenia fabryk.
Sekcja Krajowa Przemysłu Zbrojeniowego i Lotniczego NSZZ „Solidarność"
wycofuje swoje poparcie dla „restrukturyzacji" i „prywatyzacji" sektora
obronnego, ponieważ brak gwarancji na zachowanie polskiego przemysłu
zbrojeniowego.
5.05. Strajk i demonstracje pracowników „zbrójeniówki" przed MON w
Warszawie. Początek serii protestów ulicznych.
16.05. Pracownicy „Łucznika" przeprowadzają kilkudniowy protest w
Warszawie.
24.06. Policja rozpędza demonstrację, strzelając z kuł gumowych. W
czasie strzelaniny traci oko fotoreporter „Naszego Dziennika".
8.07. Minister ON Janusz Onyszkiewicz zadeklarował zakup 5 tyś. szt.
karabinku „Beryl". NSZZ „S" „Łucznika" uważa tę ofertę za
niewystarczającą. Domaga się przekazania starych pistoletów maszynowych
AK-47, które po modernizacji można korzystnie sprzedać za granicę.
4.08. Według prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu Arkadiusza Krężla,
„restrukturyzacja" 6 zakładów zbrojeniowych wymaga l mld zł. Resztę
powinni dostarczyć zagraniczni inwestorzy oraz budżet państwa - twierdzi
Krężel.
Obelżywe kłamstwo żydo-komunistycznego „Wprost": pod tym zdjęciem
strajkujących robotników dało podpis: Związkowcy „Solidarności" walczą o
polityczne konfitury (fot: T.Gzell/PAP). Redaktor naczelny „Wprost" jadł
polityczne konfitury w stołówce KC PZPR, teraz jada z ręki bossów
żydokomuny z SLD-UW. Ci na zdjęciu walczą o chleb i biologiczne
przetrwanie.
Dywersja w górnictwie prowadzona przez eurofolksdojczy trwa już od ponad
pięciu lat, a nasila się z każdym następnym. W wydanej w 1998 roku
książce Piąty rozbiór Polski 1990-2000 (pisanej w 1997 r.) informowałem
Czytelników, że w 1986 roku, a więc na trzy lata przed oszukańczym
Okrągłym Stołem, Bank Światowy zalecił jeszcze jawnie komunistycznej
dyktaturze w Polsce - całkowitą likwidację eksportu polskiego węgla,
choć nie istniały wtedy jeszcze żadne przesłanki jego rzekomej
nieopłacalności, a był przecież głównym filarem polskiego eksportu.
Po Okrągłym Stole, będącym spiskiem żydokomuny spod znaku KOR,
sterowanego przez zachodnią oligarchię pieniądza i polityki, rozpoczęła
się metodyczna inwazja kłamstw i dezinformacji w sprawie polskiego
górnictwa. Jej „strategicznym" celem l było przekonanie
zdezorientowanego narodu, iż wydobycie węgla kamiennego w Polsce jest
nieopłacalne, a przeciętny podatnik wręcz dopłaca do tego molocha.
Należy zatem drastycznie ograniczyć wydobycie, zamknąć dziesiątki
kopalni, zwolnić około 100 000 górników. Głosy prawdy, argumenty
uczciwych propolskich ekonomistów były dyskredytowane w zmasowanym ogniu
propagandy polskojęzycznych mediów.
Mechanizm niszczenia górnictwa był ten sam, jaki stosowano przy
niszczeniu innych branż polskiego przemysłu - odmowa kredytowania a
jednocześnie ściąganie wysokiego haraczu z każdej tony eksportowanej. Na
skutki nie czekano długo. Już w 1998 roku dług resortu górnictwa zamykał
się kwotą około 13 mld złotych. Nad powodami tego gwałtownego regresu
finansowego żydo-media rozciągnęły szczelną zasłonę milczenia i
kłamstwa.
I znów - głównym niszczycielem okazał się L. Balcerowicz. W jego
„programie restrukturyzacji", górnictwu powierzono zadanie tzw. „kotwicy
inflacji". Wykonanie tej dyrektywy było sabotażowe: l stycznia 1990 roku
rząd zamroził i zarządził utrzymanie stałych cen węgla, przy
jednoczesnym uwolnieniu cen w innych dziedzinach gospodarki7. Była to
pętla powolnej agonii. To właśnie od tego momentu wydobycie węgla stało
się „nieopłacalne", ze stale przyśpieszającą nieopłacalnością i takim
też tempem wzrostu zadłużenia górnictwa.
Tylko lektura specjalistycznych, wówczas jeszcze niezależnych publikacji
pozwalała nielicznym Polakom dowiedzieć się, że w 1990 roku koszt
wydobycia tony polskiego węgla wynosił 20 dolarów, to za tonę
wyeksportowaną otrzymywano 50 dolarów. Co z różnicą pomiędzy 20 a 50? W
związki z tym, że eksport był bardzo opłacalny, a tym samym mord na
górnictwie przedłużali); się w nieskończoność, Balcerowicz wprowadził
nigdzie na świecie nie spotykany po datek eksportowy w wysokości 80
proc. wartości eksportowej ceny węgla. W rezulta cię, Ministerstwo
Finansów zabierało 40 dolarów, a kopalni zostawało 10 dolarów.
W ten oto dywersyjny, sabotażowy sposób uruchomiono proces lawinoweg
„zadłużania" kopalń i całego górnictwa. Kopalnie zostały więc zmuszone
do zaciągani kredytów. Tu jednak czekała je kolejna gilotyna - 400
procent w skali roku! To szablo — tak samo gwałtownie, z miesiąca na
miesiąc uczyniono bankrutami wiele kluczowyc zakładów innych branż. Były
państwowe, kredytowane przez państwo: nagle procent od kredytów
podniesiono do 300-400!
l. Zob. m.in.: mgr inż. Jan Olszowski: Polityka fiskalna wobec górnictwa
węgla kamiennego (Górnicza Iz Przemysiowo-Handlowa, 1998).
W tym samym czasie zagraniczne hieny, owe „podmioty strategiczne"
otrzymywały zakłady niemal za darmo, za już narosłe zadłużenia, a po
łaskawym ich przejęciu za bezcen, były zwalniane na 3-5 lat z podatków.
W 1992 roku „zadłużenie" górnictwa wyniosło 22 biliony starych złotych i
lawinowo nadal rosło.
Ale tego było mało sabotażystom. Narzucono energetyce niskie ceny węgla,
zawsze według zasady: ceny dla odbiorców energetyki niższe od kosztów
wydobycia. W 1997 roku tona węgla dla energetyki kosztowała 32 dolary, a
importowanego - tylko 27 dolarów. Wniosek prosty: zlikwidować
„nieopłacalne" wydobycie, przejść na bardziej „opłacalny" import. Dzięki
temu sabotaźyści rzadowo-sejmowi osiągnęli dwa skutki: przyśpieszyli
bankructwo górnictwa, a jednocześnie „wypracowali" ogromne zyski w
energetyce, która stała się łakomym kęsem dla zagranicznych korporacji.
Górnictwo ratowało się systematycznym zwiększaniem cen węgła dla
odbiorców prywatnych. Dziś wiadomo - za tonę węgla pierwszego gatunku
trzeba prywatnie zapłacić około 100 dolarów. Ale nie są to dolary
kopalni. Większość z tej setki zabierają pośrednicy — spółki
nomenklaturowe, pasożyty toczące jak rak chory organizm górnictwa.
Nie próżnowała nasza „złota Hania", czyli Hanna
Gronkiewicz-Waltz, eurofolks-dojczka usadowiona przez
eurokratów brukselskich na fotelu prezesa NBP. Na ich polecenie przez
szereg lat obniżała wartość dolara w stosunku do złotówki. Na dystansie
1990-1997 złotówka została nadwartościowana w stosunku do dolara o 180
proc. Ktoś powie, że Walz nie odpowiadała za lata 1990-1993. Tak - ale
odpowiadała ta sama żydokomunistyczna sitwa kolejnych edycji „rządu" i
„Kne-Sejmu", z Balcerowiczem zawsze niewymienialnym, zawsze nietykalnym.
Dwoje tych polskojęzycznych „komisarzy ludowych" narzuconych Polsce
przez neo-euro-faszyzm, czyli Balcerowicz i „pani Hania", słusznie więc
zostali laureatami prestiżowych nagród pism „Euro-money" i „Global
Finance" w kategorii „najlepszych" ministrów finansów i „najlepszych"
prezesów banków narodowych7.
W uzasadnieniu nagród posłużono się szyderczym kłamstwem, które odtąd
wbija się do głów Polaków niemal codziennie: „Polska gospodarka jest
zaliczana do najszybciej rozwijających się gospodarek świata" - tak to
formułował wiceprezes Banku Światowego - Johannes Link.
Eksperci Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej ustalili: w latach
1990-1997 na arbitralnej, niszczycielskiej polityce cenowej wobec
polskiego górnictwa, polskojęzyczni niszczyciele z Ministerstwa
Finansów, pod wodzą głównie L. Balcerowicza, wydusili z górnictwa haracz
w wysokości 26,8 miliardów nowych złotych!
W tym samym czasie budżet państwa przekazał dla górnictwa zaledwie 6,7
mld złotych. Niszczycielski zysk, to 20,3 mld złotych. Przy sprzyjającej
polityce cenowej wobec tej złotej dożynanej kury, zysk górnictwa
powinien był zamknąć się kwotą około 7 miliardów, a w rzeczywistości
zamknął się deficytem 13 miliardów.
W nakazach Banku Światowego z 1991 roku, rozpoczęto likwidację około 60
kopalni. Do wykonania dyrektywy polskojęzyczni sabotaźyści zabrali się z
godną podziwu gorliwością i konsekwencją.
1: fryumfalnie o tym poinformowały otępiałych Polaków „TelAwizyjne"
„Wiadomości" z 5 pażdziernika 1998 roku.
Oczywiście, to generowało coraz większe protesty pauperyzowanych załóg
górniczych, wzmagało desperację. Od 1998 roku na Śląsku wrze od
protestów, strajków okupacyjnych, głodówek w kopalniach. Bez skutku.
Okupant jest bezlitosny.
Oto chronologia tej nowej klęski wrześniowej, tym razem z 1999 roku,
ustalona przez cytowanego publicystę „Naszej Polski"7:
4.01. Związek Zawodowy „Kontra" kieruje do NIK wniosek o zbadanie
rządowego programu reformy górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach
1998-2002. Związek zarzuca programowi, że brak w nim rzetelnej analizy
opłacalności eksportu węgla kamiennego, założono wypieranie węgla z
bilansu paliwowo-energetycznego oraz nieuzasadnione ekonomicznie i
społecznie zamykanie kopalń. Według „Kontry", program ten jest również
sprzeczny z kodeksem handlowym, który zabrania działań na szkodę
własnego przedsiębiorstwa.
5.01. Rozpoczyna się długotrwały protest górników przeciw
„restrukturyzacji" przemysłu węglowego.
12.01. ZZ „Kontra" informuje, że „restrukturyzacja" górnictwa zakłada do
2003 r. likwidację 105 tyś. miejsc pracy i zamknięcie 28 kopalń. Do 2012
roku ma być zwolnionych z górnictwa dalszych 204 tyś. pracowników.
14.01. Demonstracja 2000 górników przed Urzędem Wojewódzkim w Katowicach
przeciw antyspołecznej polityce rządu. Wojewoda Marek Kempski (z AWS)
nie wyszedł do górników.
17.01. Wiceminister gospodarki Janusz Szlązak informuje, że dotychczas w
górnictwie zatrudnienie zostało zmniejszone o 37 tyś. osób.
31.03. Wzmocnienie protestów górniczych z powodu braku rozmów z rządem.
18.04. 25 kopalń przewidziano do likwidacji. 26.05. Po zablokowaniu
przez górników torów kolejowych na Śląsku dochodzi do porozumienia z
rządem. Władze przeznaczają na pakiet socjalny dla górników 400 min zł.
30.07. Protest przeciw likwidacji KWK „Siersza" w Trzebini (1637
zatrudnionych).
8.08. Rada Nadzorcza Nadwiślańskiej Spółki Węglowej w Tychach
zadecydowała o likwidacji KWK „Siersza".
17.08. Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów pod przewodnictwem
wicepremiera Leszka Balcerowicza domaga się przyspieszenia likwidacji
kopalń i zwolnienia dodatkowo 10 tyś. górników.
„Nasze banki, wasze ulice" - tak należy uaktualnić przedwojenne
żydowskie porzekadło; „Wasze ulice, nasze kamienice". Ta zamiana
przedwojennych kamienic na banki trwa od czasu Okrągłego Stołu.
Dokładnie opisałem ten „skok stulecia" na narodowe finanse Polaków w
Piątym rozbiorze Polski... Przedstawiłem tam przekręty w Banku Inicjatyw
Gospodarczych, Kredyt Banku S.A., w Banku Handlowym, Banku Śląskim,
Banku Gospodarki Żywnościowej, Agro-Banku, a także słynny rabunek
narodowych finansów w ramach tzw. Funduszu Obsługi Zadłużenia
Zagranicznego.
1. Zbigniew Lipiński, 5 I 2000, op. cit. 204
Trzy następne lata przyniosły dalsze zawłaszczanie polskiej bankowości
przez „podmioty" zagraniczne, upadłość Banku Staropolskiego i sabotażowe
wyzbywanie się strategicznego wpływu państwa na jego finansowy
krwiobieg.
Winni tych afer przebywają nie tylko na wolności, lecz nadal zajmują
eksponowane stanowiska w bankowości, występują w mediach w roli
ekspertów, autorytetów finansowych. Słynny oszust Bogusław
Bagsik, winny okradzenia finansów Polski na wiele milionów
dolarów, po pobycie w areszcie został wypuszczony na wolność, udziela
wywiadów, doradza, wykupił większościowy pakiet Kurowskich Zakładów
Futrzarskich i natychmiast stał się obiektem kontroli NIK., która
stwierdziła, że zamówienie kurtek dla polskich lotników zostało
wycenione prawie trzykrotnie wyżej niż wynosiły koszty7.
Zagraniczni akcjonariusze przejmują polskie banki dla krociowych zysków,
bowiem ich polskojęzyczni pobratymcy sterujący tym procederem, stwarzają
im maksymalnie korzystne warunki. Ze sprzedaży sektora bankowego rządowa
sitwa uzyskuje kolejne setki milionów dolarów na łatanie coraz większych
dziur budżetowych. O przyszłość się nie martwią- aby tylko dotrwać do
2003 roku - do piątego rozbioru Polski pod nazwą „wejścia" do Unii
Europejskiej.
Na tę inwazję, złotousta „pani Hania" ma poetycką odpowiedź: "Rwącej
rzeki nie możemy zatrzymać, możemy się skupić jedynie na umacnianiu
brzegów, aby nas nie zalała" - tak odpowiadała na pytanie o jej stosunek
do nasilającej się ekspansji kapitału obcego na polski system bankowy.
Pod naciskiem zachodnich „doradców", z polskiego prawa bankowego został
usunięty zapis uzależniający otwarcie na zagraniczny kapitał od potrzeb
gospodarki narodowej. Istniejąca tzw. Komisja Nadzoru Bankowego może
odtąd badać tylko wiarygodność akcjonariusza i gwarancję dla
bezpieczeństwa depozytów - interes gospodarki narodowej nie jest już
brany pod uwagę.
Komisja idzie jeszcze dalej - z reguły zgadza się na każdy dyktat,
zatwierdza każde warunki. Na zarzuty odpowiada się językiem „pani Hani"
i geniusza Balcerowicza: rzeka płynie, na nic zdadzą się grymasy,
wszystko idzie ku unifikacji unijnej.
Dziwna to unifikacja, skoro w krajach Unii obowiązują odmienne reguły.
Kraje te przez dziesięciolecia chroniły swój ą bankowość przed kapitałem
zagranicznym, nie do pomyślenia jest u nich, aby obcy kapitał zdominował
strategię finansową państwa. Z reguły udział kapitału zagranicznego w
bankach tych krajów nie przekracza kilkunastu procent. Nawet obecnie
państwa te dostosowuj ą wspólnotowe przepisy do własnych interesów.
Przykładem bankowość niemiecka. Niemiecki nadzór bankowy odrzuca
możliwość większościowego udziału kapitału zagranicznego w bankach
niemieckich. „Nasi" eurofolksdojcze zalecają coś całkiem odwrotnego. W
Niemczech szczegółowo analizuje się takie operacje bankowe, które grożą
przekazaniem do „banku-matki" najcenniejszych operacji finansowych. Są
to wewnętrzne, niemieckie regulacje. Nie stoją one w sprzeczności z
prawem unijnym, nie są więc kwestionowane przez bossów UE. Ale na taką
samodzielność mogą sobie pozwolić tylko wielcy członkowie tej eurositwy.
l. Szerzej - w innym rozdziale.
Krajom ekonomicznie podbijanym przez UE, nie pozwala się na obronę
własnej bankowości. Na zachodzie zachowały się liczne banki lokalne
działające w pewnych strefach sektorowych, regionalnych, zawodowych -
obsługująje i nie kolidują z głównym nurtem narodowej bankowości. Nie są
narażone na przejęcie przez globalizujące się giganty bankowe. Mają
klientelę i nie grozi im totalna „globalizacja", w tym również
zniewolenie przez internetowy system operacji bankowych.
Kolejna sabotażowa sprzeczność polskiej bankowości na tle zachodniej, to
sprawa tzw. akcjonariatu rozproszonego. Minister E. Wąsacz określił go
jako „kosztowną utopię"7 , rzekomo bowiem prowadzi do niekontrolowanego
przejęcia. Tę troskę - zauważmy, wyraził człowiek ubolewający nad tym,
że w 1999 roku nie udało mu się „sprywatyzować" tyle ile zamierzał!
Tymczasem, w bankach zachodnich akcjonariat rozproszony jest powszechnie
praktykowany i wręcz przeciwnie - jego rozproszenie utrudnia jednemu
inwestorowi przejęcie kontroli nad bankiem. Banki niemieckie zwierają
szeregi w swoim gronie, a nie łączą się z obcymi. Tak połączyły się
Deutsche Bank i Dresdner Bank. Będą dysponować kapitałem łącznym
wielkości około biliona dolarów.
11 stycznia Rada Krajowa „Solidarności" uznaje, że powinno się usuwać z
władz klubu i list wyborczych Akcji posłów łamiących dyscyplinę.
Jednocześnie członkowie Rady wyrażali zaniepokojenie i niezadowolenie z
konfliktowej sytuacji w klubie. W tych dniach ulubionym obiektem
prasowych przycinek i nagonki ze strony liderów RS AWS oraz AWS-SKL
staje się poseł Janowski. Premier poprzez media krytykuje przeciwników
Wąsacza, jednocześnie prowadząc z nimi w Sejmie rozmowy.
12 stycznia Marian Krzaklewski podczas pobytu w rodzinnej Kolbuszowej
wyraża przekonanie, że wystarczy zdyscyplinować Akcję, aby jej notowania
w sondażach podskoczyły o 10%.
13 stycznia w pałacu w Jabłonnie przez 9 godzin obraduje Rada Krajowa
AWS. Ustala między innymi, że posłowie łamiący dyscyplinę nie będą
umieszczani na listach AWS i nie będą wysuwani na stanowiska w organach
władzy - jednocześnie nie ma mowy o usunięciu ich z klubu. Zwolennicy
restrykcji nie byli jednak przekonani, czy okażą się one skuteczne
(znalazło to wkrótce potwierdzenie w toczących się nadal negocjacjach
premiera z wnioskodawcami). Przeciwnicy Wąsacza komentują złośliwie, że
podejmujący tę decyzję członkowie władz wejdą do parlamentu nawet przy
nikłym poparciu dla Akcji. Ponadto pytają, czemu nie reagowali tak
ostro, gdy poseł Aleksander Hali z SKL łamał dyscyplinę klubową?
Posłowie ZChN ponownie apelują o wewnątrzklubowe głosowanie nad Wąsaczem
prosząc, aby władze Akcji nie ignorowały zdania 74 posłów AWS.
Jednocześnie część ZChN z prezesem Piłką na czele proponuje zmianę
premiera. Zostać miałby nim Marian Krzaklewski. Tymczasem nabierają
wigoru żądania AWS-SKL domagające się odwołania premiera Buźka. Wśród
kandydatów na nowego premiera najczęściej wymienia się osobę marszałka
Sejmu Macieja Płażyńskiego.
14 stycznia - sąd koleżeński RS AWS decyduje o wykluczeniu z Ruchu
Społecznego Gabriela Janowskiego - to szczytowy moment nagonki na posła
ruchu ludowego. Janowski twierdzi, że nie był członkiem RS AWS,
jednocześnie zapowiada, iż nie wycofa wniosku o odwołanie Wąsacza.
Liderzy akcji wylewają przed dziennikarzami swoje dylematy: niezręcznie
będzie usunąć z klubu 40 posłów przeciwnych Wąsaczowi, gdyż wówczas
koalicja utraci większość parlamentarną a wówczas...
Podrzuca się także
„rebeliantom" wyjście „honorowe" - czyli nieobecność podczas głosowania.
Powraca w Akcji dyskusja o zmianach w rządzie.
16 stycznia na posiedzeniu działaczy ludowych związanych z Akcją
wyrażono pełne poparcie dla dążeń Gabriela Janowskiego i innych posłów
chcących odwołania Wąsacza. Przez wiele godzin rolnicy oczekiwali posła
Janowskiego. Późnym popołudniem jego najbliżsi współpracownicy (Marek
Czwarno i doktor Zygmunt Hortmanowicz) prowadzą go wyraźnie
niedysponowanego wprost przed obiektywy licznie zgromadzonych
dziennikarzy.
19 stycznia w środę rozpoczyna się decydujące posiedzenie Sejmu. Obrady
odbywają się na uboczu konfliktu o Wąsacza. Premier nadal pertraktuje z
liderami przeciwników ministra - Adamem Bielą i Tomaszem Wójcikiem,
szukając porozumienia. Liderzy Akcji do czwartku w południe zdradzają
duże zdenerwowanie. Z obu stron widać wyczekiwanie na rozwój wypadków.
20 stycznia w południe tuż przed odlotem do Lizbony premier opuszcza
spięty i wyraźnie wycieńczony pokój, w którym prowadzone były rozmowy z
liderami wnioskodawców. W wygłoszonym mediom krótkim oświadczeniu
sygnalizuje, że wszystko jest na dobrej drodze: „będziemy musieli zająć
się poważnymi problemami", jak holding cukrowy, uwłaszczenie i
prowadzące do niego przemiany w procesie prywatyzacji... Poseł Wójcik
stwierdza, że pojawiła się realna szansa porozumienia. Zapewnia
jednocześnie, że tym razem będzie ono realizowane i obejmie zarówno
utworzenie z części cukrowni holdingu Polski Cukier jak i program
powszechnego uwłaszczenia.
21 stycznia nieoficjalnie dowiadujemy się, że poseł Wójcik jest w
posiadaniu pisemnego zobowiązania się premiera do realizowania podjętych
w czwartek ustaleń. Jednak wieczorem widać wyraźne rozdrażnienie i
załamanie przeciwników Wąsacza. Liczni posłowie dementują istnienie
pisemnego porozumienia.
22 stycznia głosowanie w Sejmie nad wotum nieufności dla ministra
Wąsacza. Kierownictwo AWS i premier wykazują wyjątkowy spokój. Do
odwołania potrzeba 231 głosów. Za usunięciem ze stanowiska ministra
głosuje 229 postów, wstrzymuje się 2, przeciwko odwołaniu jest 176, a 53
nie uczestniczyło w głosowaniu'.
Czym skorupka za młodu...
To stare porzekadło odnieśmy do premiera Jerzego Buzka, jak wiadomo
bezwolnej kukły zachodnich eurokratów, eurofolksdojcza w randze premiera
z nadania AWS-owskich niszczycieli Polski sterowanych przez Unię
Wolności.
Ojciec Jerzego Buźka, to przedwojenny senator. Tenże senator - Józef
Buzek, był przed wojną współzałożycielem Komitetu Organizacyjnego Unii
Paneuropejskiej. Tu nieco kontekstu historycznego. Twórcą
zglajszlachtowania państw europejskich w tzw. Unię Paneuropejska był
słynny mason Richard Coudenchove-Kalergi, mieszaniec
niemiecko-żydowsko-japoński.
1. W 30 dni dookoła Wysącza. „Głos" 4/810.
Twórca Pan-Europejskiego pomysłu, groźnej utopii realizowanej
praktycznie dopiero pół wieku później, wyłożył swoje racje w książce
Pan-Europa (Wiedeń 1923). Potrzebę zmiksowania narodowych państw Europy
uzasadniał tym samym, czym uzasadniająjego pogrobowcy: rzekomo lepszymi
możliwościami utrzymania pokoju europejskiego, obroną przed
komunistyczną Rosją, a także powrotem Europy do jej przywódczej roli w
świecie. W innych swoich pracach, mniej dostępnych, Richard
Coudenhove-Kalergi mówił wyraźnie, że te procesy unifikacyjne,
polegające na zagładzie państw narodowych mają na celu dokończenie
dzieła emancypacji Żydów, odzyskiwania przez nich przywódczej roli w
świecie jako przedstawicieli narodu „wybranego". Jerzy Chodorowski,
autor książki: Qy zmierzch państwa narodowego?1 przytacza kilka „złotych
myśli" tego prekursora ukołchozowienia Europy.
Tysiącletnia niewola pozbawiła Żydów, z rzadkimi wyjątkami, gestów
pańskości (...). Tak to żydowski, duchowy naród panów (das geistige Heer
einvolk der Juden) musi cierpieć pod brzemieniem cech niewolnika, które
wyciął na nim jego rozwój historyczny.
Jeżeli już wiemy, że Europę należy oddać we władanie narodu panów,
Coudenhove-Kalergi uzasadnia zbawienne skutki takiego dobrowolnego
ujarzmienia świata gojów przez żydowski naród panów:
"Od tysiąca lat Europa usiłuje wytępić naród żydowski. Tymczasem zamiast
zniszczenia Żydów, dokonała wbrew swej woli, drogą kunsztownej selekcji
ich uszlachetnienia i wychowania do roli, którą mogą spełnić w
przyszłości jako naród - przywódca."
Nie dziwi więc, że
naród ten wyrwawszy się z więzienia getta, rozwija się w duchową
szlachtę Europy. Jak już wiemy - prawdziwej selekcji, radykalnego,
ludobójczego oddzielenia wielomilionowego motlochu żydowskiego od
żydowskiej „szlachty", dokonał dopiero hitleryzm, uzbrojony militarnie i
gospodarczo do tej roli przez światowe żydostwo, zwłaszcza amerykańskie.
Coudenhovc mówi dalej niemal proroczo to, co ponad pół wieku później
wiernie podejmują Zbigniew Brzeziński i Rockefeller, forsując pomysł
budowy trzech centrów świata, trzech mega-supermarketów: Eurazji,
Ameryki i Japonii.
Właśnie Coudenhove
zapowiadał powstanie eurazjatyckiej rasy panów: "Eurazjatycka rasa
przyszłości, zewnętrznie podobna do staro-egipskiej, zastąpi
różnorodność narodów przez różnorodność osobowości."
Polski publicysta Stanisław Sopicki już wtedy2 łatwo rozszyfrował te
globalistyczne plany ówczesnego żydoniemieckiego faszysty i rasisty
pisząc:
"Jest rzeczą jasną, że idea „Pan-Europy" najsympatyczniejszą wydać się
musi tym narodom, które (jak Żydzi) nie mają w Europie swojej ojczyzny i
tym, które (jak Niemcy) mogą ufać, że dzięki swojej sile liczebnej i
gospodarczej, zajmą w nowym organizmie politycznym stanowiska
pierwszorzędne. Istotnie, stosunkowo najwięcej wyznawców znalazły idee
Coudenhovego między Żydami i Niemcami."
1. Wyd. Wers, Poznań 1996, s. 108.
2. „Prąd", 1926,s. 89-95.
Istotnie - dodajmy mądrzejsi o prawie 80 lat - idea Unii Europejskiej
najwięcej zwolenników posiada w tychże dwóch agresywnych i rasistowskich
nacjach.
Powróćmy do mąci, naci i klanu Buzków. Kasacyjny program Europy
zmiksowanej pod wodzą Żydów i Niemców, w Polsce a wkrótce potem i w
Europie zachodniej zaczął napotykać na coraz większy opór w miarę
wzrastania potęgi hitlerowskiej III Rzeszy. Sprawa stanęła na dosłownym
ostrzu hitlerowskiego noża od czasu, kiedy Hitler zaczął coraz
brutalniej domagać się tzw. „korytarza", który by połączył III Rzeszę z
Prusami Wschodnimi. Niemiecki „korytarz" oznaczałby praktycznie odcięcie
Polski od Bałtyku. Jak wiadomo, polski rząd powiedział twarde „nie!"
ustami ministra Becka. Skutek - druga wojna światowa.
I właśnie dla przełamania oporów Polaków, polskiego rządu w sprawie
„korytarza", przedwojenni eurofolksdojcze powołali tzw. Komitet
Organizacyjny Unii Pan-europejskiej - bliźniaczego prekursora
dzisiejszej „Narodowej" Rady Integracji Europejskiej pod wodzą Buzka -
Juniora.
Obydwie te antypolskie agentury miały i mają ten sam cel - propagandę
kasacji Polski.
Oto skład tego przedwojennego komitetu zdrady narodowej:
- Aleksander Lednicki - przewodniczący;
- senator Józef Buzek - ojciec premiera Jerzego Buzka;
- emerytowany minister Hipolit Gliwic;
- były poseł Witold Kamieniecki;
- senator Stanisław Posner;
- hrabia W. Rostworowski;
- płk Walery Sławek;
- dr Mieczysław Szawlewski;
- minister Józef Targowski7.
Istnieje pewna ponura prawidłowość łącząca tych intemacjonatów - poza
Józefem Buzkiem oraz hr. W. Rostworowskim - wszyscy wymienieni byli
masonami. Ich przynależność masońską stwierdzono na podstawie ustaleń
policyjnych w Archiwum Akt Nowych. Wszystkich wymienia, z podaniem
wolnomularskich afiliacji i biogramów, Ludwik Hass w książce:
Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1921-1999. Słownik
biograficzny. Uzupełnia on wcześniejsze ustalenia Leona Chajna w:
Wolnomularstwo -w II Rzeczypospolitej.
Zatrzymajmy się, nie bez powodu, przy Hipolicie Janie Gliwicu
(1878-1943). Pośród niezliczonych funkcji pełnionych przed drugą wojną
światową, ten socjalista był w latach 1927-1930 delegatem rządu na VIII
i IX Zgromadzenie masońskiej Ligi Narodów. Był wieloletnim członkiem
Unii Międzyparlamentarnej, prekursorki Parlamentu Europejskiego oraz
Związku Paneuropejskiego. Jego zasługi masońskie, to m.in. członkostwo w
loży „Kopernik". W latach 1933-1936 piastował godność Wielkiego
Sekretarza Wielkiej Loży Narodowej Polski, a w latach 1937-19382 -
Pierwszym
1. Jerzy Chodorowski: Richard Coudenhove-Kalergi i jego doktryna
zjednoczenia Europy. „Wolna Polska" nr 154, s. 23.
2. Do czasu rządowego zakazu istnienia i działania masonerii w Polsce.
Wielkim Namiestnikiem tej loży7. W 1922 roku nadano mu stopień kawalera
Różanego Krzyża. Był masonem międzynarodowej rangi, m.in.
przedstawicielem Rady Najwyższej na obszar Polski przy Radzie Najwyższej
USA Jurysdykcji Południowej oraz Radzie Najwyższej USA Jurysdykcji
Północnej.
Synem Hipolita Gliwica był Tadeusz Gliwic (1907-1994). Przed wojna
piastowal szereg godności masońskich w loży „Kopernik" i loży „Staszic",
a w 1961 roku był członkiem założycielem (reanimatorem) loży „Kopernik"
- od 1991 roku nazywanej Wielką Lożą Narodową Polski. Zyskał
przedostatni 32 stopień masońskiego wtajemniczenia, nadany mu 20
października 1991 roku przez „American Military Scottish Rite Bodies"
(ryt szkocki) w Mannheim w Niemczech. Wolnomularską karierę uwieńczył
najwyższym, 33 stopniem masońskiego wtajemniczenia uzyskanym w 1993
roku, z nadania Rady Najwyższej USA Jurysdykcji Południowej w
Waszyngtonie. Następnego dnia po tym awansie - 19 października 1993 roku
został wybrany Wielkim Komandorem Polskiej Rady Najwyższej.
Generał Józef Haller dokonał uroczystych zaślubin Polski Odrodzonej z
Bałtykiem. Zbezcześcił tamten historyczny akt Buzek-junior, syn tamtego
Józefa Buzka, współzałożyciela Komitetu Organizacyjnego Unii
Paneuropejskiej. Robiąc dosłownie wszystko co w jego mocy na rzecz
kasacji suwerenności Polski, Jerzy Buzek „zaślubił" Bałtyk - dla kogo?
Dla Niemców, dla europejskiej żydomasonerii. Robił przecież wszystko
jako premier, aby Niemcy powrócili nad Bałtyk w roli panów.
Poseł Jan Łopuszczański z Porozumienia Polskiego, podczas sejmowej
debaty dotyczącej „przystąpienia" Polski do Unii Europejskiej2 wywalił
Buzkowi i jego euro-folksdojczom prosto w oczy:
- Panie Premierze! Czy
nie boi się Pan, że w takiej sytuacji rzucanie pierścienia do Bałtyku
może być odczytane jako karykatura tamtego patriotycznego gestu? Czy Pan
nie sądzi, że gdyby gen. Haller ożył i wziął w swe ręce rządy w Polsce,
to tych, którzy uczestniczą w wyprzedaży dobra Narodu, po prostu
postawiłby pod ścianą?
Wysoki Sejmie! Czy ci, którzy dziś uczestniczą w dobijaniu Polski nie
zastanawiają się, że może przyjść czas, w którym Naród Polski otworzy
listę imion zdrajców, którzy otrzymawszy z rąk Narodu prawo pełnienia
służby publicznej, nie wykorzystali jej dla dobra Narodu, ale do jego
niszczenia i że oskarżenie przeciw nim zostanie postawione w imię prawa
Narodu do niepodległości i suwerenności w swoim własnym państwie i w
imię zasady karania zdrajców. Czy ci, którzy uczestniczą w dobijaniu
Polski nie przypuszczają, że Ojczyzna nasza, dziś; ubezwłasnowolniona,
ograbiana, upokarzana, wróci do swej siły i dopełni sądu nad zdradą?
Te pytania, wprawdzie przerywane oklaskami posłów polskiego pochodzenia,
pozostały bez odpowiedzi. Niektórzy zdrajcy i jawni wrogowie jedynie
spuścili łby i ślepia... I dalej robią swoje.
1. Ludwik Hass, tamże, s. 140.
2. Debata odbyła się 16 lutego 2000.
Premier Jerzy Buzek był skrajnie szkodliwym dla Polski człowiekiem o
mentalności lokaja: bezkrytyczny potakiwacz, tak w tej roli wytrwały i
konsekwentny, że gdyby przewidzieć jego postawę na progu jego kariery
jako premiera, można by było nagrać na magnetofon jego przyszłe
przemówienia w konkretnych kwestiach i potem przez kilka lat odtwarzać
na posiedzeniach „Kne-Sejmu" i rządu.
Nie sprzeciwił się nigdy swym politycznym i ideowym wspólnikom -
żydokomunistom z Unii Wolności i SLD. Uczynił to tylko raz i natychmiast
skutkowała ta jego niesubordynacja rozpadem „koalicji" rządowej.
Poszło o stajnię Augiasza, której nazwa brzmi: Warszawska Gmina Centrum,
lukratywne gniazdo korupcji i marnotrawstwa, nepotyzmu politycznego i
personalnego o niewyobrażalnej skali7. Mocodawcy J. Buźka postanowili
poskromić żydokomunistyczną Radę Gminy, postawić tam komisarza do czasu
wyborów nowej rady. Zakotłowało się: Balcerowicz okrzyknął to zamachem
na demokrację, łamaniem prawa, „zrywaniem" umowy koalicyjnej. Unia
Wolności postanowiła „wystąpić" z koalicji, w której w rzeczy samej
praktycznie nigdy nie była, pozostawała bowiem w stałym ideowym i
programowym sojuszu z żydokomuną spod znaku SLD.
Co działo się w Gminie Centrum?
Przede wszystkim korupcja, kupczenie
terenami centrum Warszawy, gdzie cena jednego metra gruntów jest
zawrotnie wysoka. Siedmiuset radnych, lukratywne pensje, siedmiu
zastępców burmistrza Gminy Centrum. Jednym z radnych był i jest (lipiec
2000) niejaki Bogdan Tyszkiewicz. Jeździł najnowszym modelem Mercedesa
za 60 000 dolarów. Był bezkarny. „Rzeczpospolita", za nią „Gazeta
Polska" (31 V 2000) opisywały wydarzenie, kiedy to pan radny Tyszkiewicz
- pijany, wymachiwał pistoletem, na który nie miał pozwolenia, krzycząc,
że wszystkich wystrzela. Lokal, w którym wtedy balował, jest określany
jako „znany z gangsterskich spotkań".
Ochroniarze Tyszkiewicza, u których znaleziono kolejną nielegalną
sztukę broni pana radnego, są dobrze znani policji ze związków z tzw.
mafią pruszkowską („Rzeczpospolita"). Inny radny tej gminy, naprawdę
inny bo prawdomówny zapewniał: Jako lekarz uważam, że działał on
(Tyszkiewicz - H.P.) nie tylko pod wpływem alkoholu, lecz również
narkotyków. „Rzeczpospolita" i „Życie" informowały, że radny Tyszkiewicz
pełnił jednocześnie: funkcje państwowe, był doradcą ministrów Janusza
Tomaszewskiego (zdjętego za udowodnioną współpracę z Bezpieką) i min.
Jacka Dębskiego. Tyszkiewicz nie ma wyższego wykształcenia, ponadto był
jednym z najmniej aktywnych samorządowców.
Bagno zwane władzami Gminy Centrum kisło od pierwszych lat
„posierpniowego" Okrągłego Stołu. Od 1992 roku tworzono księgi wieczyste
dla nieruchomości o nieuregulowanej sytuacji własnościowej! Była to
prosta kontynuacja bezprawia zapoczątkowanego przez reżim stalinowski za
czasów Bieruta. Przykłady: na ulicy Sosnowej wybudowano biurowiec na
tyłach Holiday Inn - ulicy tej już praktycznie nie ma, budowa jest
zwarta, numery są inne. Nagminnie narusza się stany własności
przedwojennej. „Wyprodukowano" wiele nowych ksiąg wieczystych, a
prawdziwym właścicielom poszukującym starych ksiąg utrudniano dostęp do
nich. Tak reżyserowany bałagan i naruszanie praw
własnościowo-notarialnych otworzyło drogę do fali nowych uwłaszczeń.
„Pracowała" tam Ludmiła Wujec, żona Henryka Wujca z UW, córka byłej
wysokiej rangą funkcjonariuszki UB - Reginy Okręt (lub Okrent).
Dokonano „zwrotu" działek różnym dziwnym pretendentom, niekoniecznie
słusznym'. Byli to jacyś funkcjonariusze SB, jacyś wysocy
funkcjonariusze partii, którzy wykupowali roszczenia od przedwojennych
właścicieli na dziesiątki sposobów. Oto trzy „piętra" takich
peerelowsko-SLD-owsko-Unijnych zagrywek na przykładzie pewnej kamienicy.
Przykład wręcz szkoleniowy, szczególnie ponury, bo dowodzący
nienaruszalnej ciągłości systemu powojennego terroru z systemem
krypto-terroru po-okrąglostolowego:
- W latach 70.
atrakcyjną kamienicę otrzymała urzędniczka KC PZPR, odbyło się to na
zasadzie „odkupienia roszczeń własnościowych". W latach 90. - a więc już
za „demokracji", kamienicę „odzyskała" córka tamtej partyjniaczki,
następnie obiekt ten sprzedano firmie zagranicznej!
Podobnie - przy ulicy Brackiej, a więc w centrum Warszawy, nieruchomość
zawłaszczył jakiś ubek w czasach stalinowskich a teraz „odzyskali" ją
jego zapewne już różowi „spadkobiercy". Takimi sposobami zawłaszczono
wiele gruntów i domów, choć ich właściciele lub prawowici spadkobiercy
żyją, ale w warunkach działania władz Gminy są bezsilni. Kiedy
uroczyście dokonywano otwarcia tzw. „Złota Center", skrzyknęła się dość
liczna rodzina prawowitych właścicieli nieruchomości: przyszli z
transparentem informującym o tym bezprawiu. W atmosfera B skandalu,
konsternacji i tego desperackiego „nagłośnienia", właścicielom coś tam
wypłacono za tę grabież w biały dzień, dokonaną „w państwie prawa".
Jeszcze inny przykład: dr Ceremużyński (!) ze Szpitala Kardiologicznego
im. J. Piłsudskiego zwrócił się do Gminy Mokotów o przydział działki w
czasie, kiedy przydziały były zamrożone. Teren był w całości prywatny,
zamieszkały przez starszych ludzi, właśnie starających się o zwrot
terenu zabranego im przez Bieruta. Sporządzono jednak akt notarialny -
nieważny według radnej Pitery. Powstała wkrótce sporna zaległość z
tytułu niepłacenia opłaty dzierżawnej, zatem okrojono z tego terenu l
400 metrów kwadratowych i „zwrócono" gminie1. Tak przy okazji
„rozwiązano" sprawę domu'1 znajdującego się na tym terenie - a można go
było zwrócić właścicielom i choć w części zaspokoić ich krzywdę. Działo
się to w 1996 roku. Następnie rozpoczęto przygotowania do budowy
„apartamentowców". Na interwencję radnej Piterowej, prezydent Warszawy
M. Święcicki (zięć stalinowca Szyra - komunistycznego zbrodniarza z
wojny domowej w Hiszpanii) zaprzeczył, by rzekomo zamierzano tam budować
apartamentowce.
Tymczasem wiadomość o apartamentowcach wyszła od samego dr.
Ceremużyńskiego. Powiedział to podczas konferencji prasowej w szpitalu
przy ulicy Grenadierów. Jeżeli miał to być obiekt szpitalny publiczny,
to chyba prywatny, bo budowy szpitali już się nie rozpoczyna w związku z
katastrofą finansową państwowej służby zdrowia. Jeżeli zaś miałaby to
być prywatna klinika - to dlaczego angażuje się w to gmina, depcząc
prawo? Inwestycja jednak nie powstała, bo zbankrutowała firma budowlana,
która miała ją wznosić, ale przedtem jeszcze „zdążyła" kupić teren przy
ulicy Kruczej i Pięknej (absolutne centrum stolicy!) oraz przy ulicy ks.
Skorupki - teren następnie „przekazała" niemieckiemu bankowi.
1. „Nasza Polska" 24 V 2000. Wywiad z spoza układów radną Gminy — Julią
Piterą.
Było to kolejne naruszenie prawa: kiedy notarialny zamiar budowy upada -
gmina ma prawo pierwokupu danego terenu - Gmina Centrum nigdy nie
skorzystała z tego prawa! Radna Pitera:
...Bo przecież ja wiem o trzech urzędniczych domach w budowie, które
mają się nijak do zarobków ich właścicieli, znam wielu urzędników (gminy
Centrum - H.R), którzy jeżdżą bardzo drogimi samochodami i wy-mieniająJe
na jeszcze droższe, co też ma się nijak do ich zarobków (...). Jeden z
moich kolegów powiedział, jeszcze w pierwszej kadencji, że tak naprawdę
Warszawa jest biurem pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.
I takiego to przestępczego Eldorado o stażu równym wiekowi „III RP",
wiedząc o tym bagnie doskonale - bronili szlachetni obrońcy prawa i
praworządności - Balcerowicz z jego pretorianami - czyli „demokratyczną"
Unią Wolności. Bronili wspólnie ze swymi wspólnikami z SLD. To przecież
gensek SLD L. Miller powiedział, że za zamach na Gminę Centrum premier
J. Buzek powinien kiedyś stanąć przed Trybunałem Konstytucyjnym!
Byłoby dobrze, gdyby Miller sam przedtem stanął przed Trybunałem
Konstytucyjnym za setki tysięcy dolarów „pożyczonych" od KPZR!Szary
mieszkaniec czekał na załatwienie prostej sprawy miesiącami. Inni - z
„niewiadomych" powodów cieszyli się ekspresowym przyspieszaniem swych
spraw - jak stwierdzał komisarz Andrzej Herman. Ustawowe terminy
postępowania administracyjnego, w tym obsługi spraw mieszkańców, były
fikcją.
Mec. Herman mówił w wywiadzie dla „Naszej Polski" (31 V 2000):
Akta wędrują od wydziału do wydziału, a człowiek jest bezsilny wobec tej
biurokracji. Jest np. takie małżeństwo, w którym mąż jest ciężko chory
na serce, po zawałach, i chcą zamienić mieszkanie na czwartym piętrze na
mieszkanie na parterze. Byli gotowi wziąć mieszkanie nawet do remontu.
Zwrócili się do gminy, a tu bezduszni urzędnicy odpowiadają, że nie ma
mieszkań. Tymczasem to nieprawda! Bo są różne możliwości.
|
| z
pełnym poszanowaniem i respektem dla autorów, wydawców i praw
autorskich, w dzisiejszych czasach powszechnego przemilczania i fałszowania
historii i faktów historycznych, uważamy za szczególnie ważną
powinność i obowiązek rozpowszechniania informacji, celem
edukacji i uświadamiania, oraz bezpardonowej walki z owymi
przemilczeniami i fałszami. |
|
wersje internetową
przygotowała, opracowała i fotografiami opatrzyła Polonica.net
Polski Związek
Patriotyczny
Katolicko-Narodowy Ruch Oporu
kontrjudaizacji i kontrdepolonizacji
O.R.K.A.N.
|