|
Jan Tomasz Gross, polakożerca o symptomach obłędu, buduje za
oceanem swoją pozycję naukowca na oszczerczych oskarżeniach
Polaków o rzekome zbrodnie dokonane w Jedwabnem i w
tragicznych godzinach pogromu kieleckiego, ewidentnej
prowokacji enkawudowsko-ubeckiej. Po książce Sąsiedzi
wydał właśnie nie mniej antypolską pozycję
Strach.
Antysemityzm polski po Auschwitz.
Żydzi ginęli masowo jako skutek realizacji zbrodniczej
ideologii Hitlera, która zakładała totalną zagładę
niemieckich, a w następstwie podboju Europy Żydów
europejskich. Siłę sprawczą holokaustu, choć brzmi to jak
surrealizm do entej potęgi, stanowili... rdzenni Żydzi!
Niemieccy Żydzi jako narzędzie biologicznego unicestwienia
współplemieńców na skalę masową!
Byli to Żydzi w cywilnych
ubraniach, urzędnicy agend Hitlera na szczeblu
administracyjnym oraz Żydzi w mundurach najwyższych oficerów
Wehrmachtu, a nawet w mundurach formacji SS ze złowieszczym
emblematem trupiej czaszki.
By ułatwić p. Grossowi (który ma żydowskie korzenie po ojcu,
matka była Polką, walczyła nawet w AK) zadanie w doborze
materiału dokumentalnego do proponowanej przeze mnie
książki, przypomnę o niepodważalnych faktach, które
doprowadziły do apokaliptycznego unicestwienia jego
współplemieńców.Oto rdzenny Żyd stał się prawdziwym rekinem hitlerowskiej
ideologii i jednym z głównych patronów, ba, animatorów ostatecznego rozwiązania
(Endlosung), czyli
masowej eksterminacji braci w Mojżeszu!
To Reinhard
Heydrich, generał SS, od 1939 r. szef Głównego Urzędu
Bezpieczeństwa Rzeszy (podlegały mu wszystkie obozy
koncentracyjne, w których zdecydowaną większość stanowili
Żydzi).
On to przewodniczył w styczniu 1942 r. zbrodniczej w
założeniu konferencji poświęconej Endlosung, na
której zdecydowano (i ustalono wytyczne) o biologicznej
zagładzie Żydów... owe zalecenia wynikające ze strategii ostatecznego rozwiązania
znalazły tragiczne odbicie
także w późniejszym niemieckim sprawstwie spalenia Żydów w
jedwabieńskiej stodole. I w innych niezliczonych aktach
ludobójstwa.
Przypominając o decydującej o losie Żydów podberlińskiej
konferencji, wybitny historyk, profesor uniwersytetu
monachijskiego Friedrich Glum, pisze na kartach swej książki
Narodowy socjalizm (1962): Przewodniczącym
konferencji w Wannsee był Reinhard Heydrich, syn rdzennego
Żyda... (s. 413). Owo przypomnienie dedykuję p.
Grossowi, gdyby zechciał się zabrać za pisanie sugerowanej
książki.
Żydzi na najwyższych szczeblach dowódczych u führera...
Wzbogacę potrzebną wiedzę p. Grossa także przypomnieniem, iż
oberegzekutorem misji biologicznego wyniszczenia
Żydów był... brat w Mojżeszu generała SS Heydricha niejaki
Adolf Eichman, także rdzenny Żyd, który zniemczył swoje
nazwisko, dodając do rodowego nazwiska Eichman - jedno "n".
To Eichman wysyłał współplemieńców masowo do komór gazowych.
Ironią losu było to, że ofiary holokaustu uśmiercano
cyklonem B, którego wynalazcą był rdzenny Żyd Fritz Faber,
niegdysiejszy laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. W
wyniku aktywności Eichmana do obozów zagłady trafiło blisko
12 milionów ludzi!
Antypolski
Wybór Zofii
Po wojnie były liczne próby zniesławiania Polaków (co trwa
do dzisiaj) jako rzekomych współsprawców holokaustu.
Piramidalnym przykładem takiego usiłowania jest książka
Styrona Wybór Zofii, według której powstał film w
reżyserii Pakuli. Oto ojciec tytułowej bohaterki, granej
przez Meryl Streep, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego,
humanista, miał być pierwszym człowiekiem, który wpadł na
pomysł masowej eksterminacji Żydów! Polak, wykładowca
szacownej uczelni, miałby być pomysłodawcą takiej apokalipsy
i to na kilka dobrych lat przed tym, jak na taki sam pomysł
wpadła elita SS i SD.
Czy po premierze filmu Wybór Zofii
zareagowały na tę
fabularną brednię polskie placówki dyplomatyczne lub sam MSZ
(gdzie był Bartoszewski)? Bynajmniej. Natomiast uczynił to
mieszkający w Wiedniu - a mógł to być krok jedynie
symboliczny - syn znakomitego pedagoga i rektora UJ, dr
Wojciech Lehr-Spławiński. Ta i podobne kampanie oszczerstw
mogły się okazać zapładniające na chory z nienawiści
do Polski i Polaków umysł p. Grossa.
Göring wyrabia aryjskie papiery swemu zastępcy
Panie Gross, przypomnę Panu o Liście 77, która
obejmowała najwyższych rangą oficerów-Żydów, gotowych
przelać krew dla Hitlera! Był wśród nich gen. Helmut
Wilberg, twórca koncepcji blitzkriegu - wojny błyskawicznej
(wdrożonej w napaści na Polskę!). To dzięki blitzkriegowi
hordy Wehrmachtu i formacji SS oraz gestapo mogły wkrótce
uczestniczyć w morderczym polowaniu na Polaków, w tym także
na polskich Żydów. Jedwabne było jednym z milowych kamieni
aktów ludobójstwa na mieszkańcach polskiej ziemi.
Na Liście 77 znajdowało się m.in. 2 generałów, 8
generałów pułkowników, 5 generałów majorów i 23 pułkowników.
Większość z nich otrzymała od führera najwyższe odznaczenia
- Żelazny Krzyż I klasy. Tak, panie Gross! Ci żydowscy
pretorianie Hitlera, współuczestniczący w zbrodni ostatecznego rozwiązania, należeli do tego wcale
niemałego odłamu żydowskiej społeczności w Niemczech, która
w latach krzepnięcia władzy Hitlera oceniała go pozytywnie.
Wyrazem tego był m.in. głos znanego żydowskiego działacza
Zvi Cohena, który stwierdził: - Gdyby Hitler nie był
antysemitą, nie opieralibyśmy się jego ideologii. Hitler
uratował Niemcy.
O zaangażowaniu niemieckich Żydów, także tych, a może przede
wszystkim tych w mundurach w zbrodniczą apokalipsę Hitlera,
napisał przed kilku laty, bardzo obszernie dokumentując
temat zdjęciami, brytyjski dziennik "Daily Telegraph".
Niezależnie od personaliów
Listy 77, brytyjska gazeta
przypomniała o żydowskich korzeniach feldmarszałka Erharda
Milcha, skazanego w procesie norymberskim na 10 lat
więzienia za współsprawstwo zbrodni niemieckich.
Hitler i Göring doskonale wiedzieli o żydowskim pochodzeniu
feldmarszałka Milcha, lecz by to zatuszować, ustalili dlań
odpowiedni życiorys. Otóż dokonali mistyfikacji, że
prawdziwym ojcem Milcha miał być wuj jego matki,
katoliczki, dowodząc tym samym (na własny użytek), iż był
dzieckiem nieślubnym, bo zrodzonym nie z ojca Żyda, lecz z
ojca goja, jakim był jego wuj. Göring wszak kiedyś
powiedział: - Ja decyduję, kto jest Żydem...
Przypomnijmy, że feldmarszałek Milch był zastępcą Göringa,
wodza Luftwaffe, więc współodpowiedzialnym za bombardowanie
obiektów cywilnych, w tym szpitali w podbijanych krajach. Od
bomb ginęli także jego bracia w wierze...
Młody amerykański badacz historii Niemiec Bryan Rigg,
pracujący na Cambridge University, w artykule we wspomnianym
"Daily Telegraph", któremu dał tytuł Żydzi, którzy nosili
się jako naziści, dodał do wspomnianej Listy 77 nazwiska jeszcze ponad 60 oficerów-Żydów, którzy służyli
wiernie führerowi w Wehrmachcie, Luftwaffe i w marynarce
wojennej. Stanowili tym samym zaplecze dla dokonujących
zbrodni i ich siłę napędową na podbitych społeczeństwach
formacji SS i SA oraz gestapo (a także zbrodniarzy w
mundurach Wehrmachtu), co umożliwiło okupantowi wprowadzenie
ludobójczego procederu również w obozach koncentracyjnych w
Auschwitz, Treblince, na Majdanku, którego ofiarami byli
Polacy i Żydzi. Niejako więc firmowali również niemiecką
zbrodnię w Jedwabnem i w innych regionach Polski, gdzie
podobnie mordowano ludzi przez spalanie w stodole, co stało
się jakby znakiem firmowym niemieckiego okupanta. Jak
przypomina Mr. Rigg, niektórzy z nich byli pół-Żydami lub
tzw. mischlingami, czyli mieszańcami (według niemieckiej
ówczesnej nomenklatury mischling to jedna czwarta Żyda),
jednakże z uwagi na talenty zaakceptowanymi przez
reżim nazistowski.
Żydowska policja w getcie: hańba pół miliona więzionych
Przytoczone wyżej fakty to tylko część zbrodniczych grzechów
niemieckich Żydów na służbie u fuhrera. W okupowanej Polsce
ich polscy współplemieńcy w mundurach żydowskiej policji
kolaborowali z Niemcami, okazując okrucieństwo wobec
własnych ludzi. Kronikarz warszawskiego getta Emanuel
Ringelbaum pisał: Okrucieństwo policji żydowskiej bardzo
często bywało wyższego rzędu niż Niemców, Ukraińców,
Łotyszy.
Wstrząsający opis poczynań policji żydowskiej w
getcie zawarł we wspomnieniach Baruch Goldstein, w okresie
przedwojennym organizator bojówek żydowskiego Bundu. Pisał:
Z poczuciem bólu wspominam żydowską policję, tę hańbę pół
miliona Żydów w warszawskim getcie (...) Żydowska policja,
kierowana przez ludzi z SS i żandarmów spadała na getto, jak
banda dzikich zwierząt (stali się mimowolnymi
wykonawcami nakazów Endlosung, wypracowanych przez rdzennego
Żyda Heydricha! - przyp. Rog.). Każdego dnia, by uratować
własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał 7 osób,
aby je poświęcić na ołtarzu dyskryminacji. Przyprowadzał ze
sobą kogokolwiek mógł schwytać - przyjaciół, krewnych, nawet
członków najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy
ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z
usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą.
Dyskryminacja Polaków
W tych tragicznych latach, w odróżnieniu od hańbiących
praktyk żydowskich policjantów, Polacy ratowali z getta
przede wszystkim dzieci. Prawdziwą heroiną okazała się Irena
Sendler, pielęgniarka-aryjka, która uratowała zza muru 2500
dzieci, przemycając je w trumnach i w workach na kartofle.
Wszystkie te maluchy znalazły bezpieczny azyl w aryjskich
domach. Inną taką bohaterką była mieszkająca w Kalifornii Irena
Odyka. Wiele mi opowiadano o jej dokonaniu. Odyka pod samym
nosem gestapo ukrywała i uratowała kilkudziesięciu Żydów. I
znalazł się sprawiedliwy rabin, który w wywiadzie radiowym
mówił o bohaterskiej Polce. To rabin Harold Schulweis
(chętnie udostępnię panu, panie Gross, jego adres), który
powiedział: - W okresie rosnącej polaryzacji,
ksenofobicznego nacjonalizmu na świecie, przemocy i egoizmu
powstaje absolutna konieczność, by nasze dzieci poznały
prawdziwych moralnych bohaterów z krwi i kości, takich jak
pani Odyka. Czy uczniowie szkół, także młodzi Żydzi i młodzi
parafianie spotkali się kiedykolwiek z tą dzielną kobietą?
Niechże dzieci okresu po holokauście zetkną się z dowodami
na to, że Boża iskra rozświetliła ciemność hitlerowskiej
nocy.
W tych tragicznych latach żydowskiej martyrologii, gdy
Polacy ratowali Żydów w miastach i wsiach (za co tylko w
okupowanej Polsce groziła kara śmierci) Ameryka, w której
dziś zapuścił korzenie p. Gross, nie chciała przyjąć
transportu Żydów, płynącego z Europy. Zaraz po wojnie
zilustrował to film fabularny francuskiego reżysera Louisa
Daquina Pierwszy po Bogu, opisujący desperacką
sytuację kapitana statku, który zatopił go u wybrzeża
Ameryki, aby zmusić władze tego kraju do ratowania i
przejęcia Żydów, także polskich, których na szlaku z Europy
żaden kraj nie chciał przyjąć. W Europie groziła im zagłada
- może nawet w obozie w Auschwitz albo los palonych w
stodole na podobieństwo niemieckiej zbrodni w Jedwabnem.
Kuzynka prezydenta Roosevelta Laura T. Delano zasłynęła w
owym czasie dyskryminującym komentarzem odnośnie
ewentualnego przyjęcia dzieci żydowskich, oświadczając: -
Dwadzieścia tysięcy umorusanych maluchów w szybkim tempie
wyrośnie na dwadzieścia tysięcy paskudnych Żydów... W
tym samym mniej więcej czasie wspomniana Irena Sender
ratowała z warszawskiego getta umorusane, z racji
organicznej biedy żydowskie pacholęta (co pan na to, panie
Gross?).
Niewdzięczność
Po wojnie Żydzi, często również ci bardziej znani, nie
potrafili wyrazić wdzięczności dla Polaków, którzy ratowali
ich współplemieńców. Co gorsza, oczerniali nas, nie
szczędzili paszkwilanckich opowieści i komentarzy. Wystarczy
wspomnieć choćby polskiego Żyda, którego uratował od gułagu
gen. Anders, przyjmując do II Korpusu tworzonego z ZSRR.
To
Menahem Begin, przyszły premier Izraela - w wojsku gen.
Andersa kapral, który w Palestynie zdezerterował z polskich
szeregów, by włączyć się z podobnymi mu dezerterami w akcje
terrorystyczne przeciwko Brytyjczykom. Po wojnie w wywiadzie
dla holenderskiej tv powiedział: - Nigdy nie odwiedzę
kraju mego urodzenia, Polski. Wśród Polaków nie było
zdrajców, walczyli przeciwko Niemcom. Lecz jeśli chodzi o
Żydów kolaborowali z Niemcami. Spośród 30 milionów Polaków
może stu pomagało Żydom. Te dziesiątki tysięcy katolickich
księży w Polsce nie uratowały żadnego żydowskiego życia (sic!).
Wszystkie obozy zagłady znajdowały się na
polskiej ziemi.
Autor bestsellerowego Malowanego ptaka Jerzy
Kosiński, ukrywany na polskiej wsi, zawarł na kartach tej
książki antypolskie oszczerstwa. Przybytkiem szczególnie
oszczerczego antypolonizmu jest Simon Wiesenthal Center w
Los Angeles, noszący właśnie imię tego polskiego Żyda, który
przed wojną jadł polski chleb, mógł swobodnie uprawiać
religijne i kulturowe praktyki. Przez pewien czas związał
się nawet z polskim harcerstwem. Centrum grupuje ludzi o
antypolskim nastawieniu, tu odbywają się pokazy filmów o
antypolskiej wymowie, na jego stronach internetowych do
niedawna znajdowało się blisko 60 antypolskich haseł. Przed
budynkiem widywałem Żydów rozdających ulotki o
zniesławiających nas treściach.
W Simon Wiesenthal Center odbył się premierowy pokaz
antypolskiego filmu Z piekła do piekła, którego
fabułą jest pogrom Żydów w Kielcach dokonany rzekomo przez
polską tłuszczę. Producentem hańbiącego nas obrazu był Artur
Brauner, mieszkający w Berlinie polskie Żyd, uratowany w
czasie wojny przez ukrywających go polskich wieśniaków.
Wiesenthal doskonale wiedział o antypolskiej postawie
Centrum jego imienia w Los Angeles, zapewne ją inspirował.
Niewdzięczny również i za to, że w czasie wojny młodzi
akowcy uratowali jego żonę Cylę, przechowując ją wśród
swoich, Wiesenthal, by ratować życie, miał być agentem
gestapo. O tę współpracę oskarżył go ni mniej, ni więcej
tylko kanclerz Austrii Bruno Kreisky, sam wyznania
mojżeszowego. Fakt godny refleksji. Również i nad tym, że w
owym czasie, gdy niemieccy Żydzi walczyli w szeregach armii,
która podbiła Polskę i która utorowała drogę do ludobójstwa
Polaków, Żydów, Cyganów, to w owym czasie polscy
chrześcijanie spieszyli z pomocą zagrożonym żydowskim
współobywatelom.
I tak polskie organizacje podziemne dostarczały tysiącom
Żydów fałszywych dokumentów, schronienia, opieki lekarskiej,
żywności. Polscy lekarze, ryzykując życie leczyli Żydów i
ukrywali ich na specjalnych oddziałach szpitalnych. Polscy
księża dostarczali fałszywych aktów chrztu, które były
pomocne przy instalowaniu Żydów w bezpiecznych miejscach.
Tak, panie Gross, to chlubne dla nas fakty, które pan
przemilcza, woląc nas szkalować i oczerniać, pomawiać o
współudział w holokauście. Bo to się dobrze sprzedaje!
Szacuje się, że Polacy uratowali od zagłady od 150 tysięcy
do 250 tysięcy Żydów, w tym w samej Warszawie ok. 28 tysięcy
(tak, panie Gross!).
Gross i Dershowitz w duecie antypolonizmu
Naukowe wyczyny książkowe p. Grossa (vide
Jedwabne i najnowsza książka, w której zarzuca nam zbrodnie
popełniane na Żydach również po wojnie, mordowanie z
nienawiści - ze wskazaniem na rzekomo polskimi rękami
dokonany pogrom w Kielcach) są wypadkową wszechobecnej wśród
żydowskiej społeczności, szczególnie za oceanem,
antypolskiej fobii.
Wystarczy zajrzeć choćby na karty książki (w Ameryce to
bestseller!) Alana Dershowitza pt. In Search of Jewish
Identity for the Next Century.
Według tego autora,
instytucjonalny antysemityzm, obok Niemców, Kościoła
katolickiego, Harvard University, krzewią również Polacy. W
jego poprzedniej książce Hucpa (1991), którą ktoś dla
mnie wypożyczył w bibliotece Simon Wiesenthal Center mogłem
przeczytać, że to właśnie Polska stanowi szczególnie groźną,
wściekłą kombinację antysemityzmu, zarówno
religijnego, jak i rasowego, który tam wcześnie zapuścił
korzenie (s. 78).
Dershowitz jako przykład
uzmysławiający jego oszczerczą teorię przytacza karygodne
rozpasanie wymienionych z nazwiska dzikich
antysemitów w szatach duchownych - księdza prymasa
Glempa i ks. Jankowskiego (sic!)...
Aby uzmysłowić, jak głęboko sięgają korzenie polskiego
antysemityzmu, Dershowitz w innym miejscu książki posługuje
się cytowaniem historycznej rozmowy z prezydentem USA
Woodrowem Wilsonem czołowego polskiego antysemity...
Ignacego Paderewskiego.
Oto treść rzekomej pogawędki:
Paderewski, premier Polski po I wojnie światowej dyskutował
nad przyszłością swego kraju z prezydentem Wilsonem. "Jeśli
nasze żądania nie zostaną wysłuchane przy stole
konferencyjnym" - stwierdził Paderewski - "przewiduję
poważne problemy w moim kraju. Nasi obywatele będą tym tak
poirytowani, że wielu z nich wyjdzie na ulice i będzie
masakrowało Żydów". Na to dictum Wilson zapytał: "A co się
stanie, jeśli wasze żądania zostaną spełnione?". Paderewski:
"Wówczas moi rodacy będą tak szczęśliwi, że kiedy się
zupełnie upiją, wyjdą na ulice i będą masakrować Żydów"
(s. 78-79).
Oczywiście próżno by szukać tego nikczemnego, obraźliwego
cytatu, potwierdzającego prawdziwość takiej rozmowy. Bo
Paderewski nigdy by czegoś podobnego nie powiedział. To było
naruszenie jego godności i oszczercze ośmieszenie i
poniżenie Polaków.
Terapeutyczny dozór na kozetce wyleczy Grossa z
antypolonizmu?
Pan Gross może obficie czerpać
inspirację także z
antypolskich filmów dokumentalnych, jak Shoach, Shtetl
czy fabularnych, jak Lista Schindlera albo
wspomniany obraz Z piekła do piekła.
Książka Grossa, wykwit ślepej nienawiści do polskości,
tchnące wściekłym antypolonizmem, są kolejnym przykładem
jego oszołomstwa odnoszonego do Polski i do Polaków. Czy to
casus z pogranicza psychiatrii? Nawiązując do Sąsiadów,
jeden z warszawskich publicystów napisał: Niewykluczone, że Jana Tomasza Grossa należy położyć na
kozetce. Cóż, niechże tam poleży, ale w międzyczasie
najnowsza jego książka pogłębia wielce niekorzystny
wizerunek Polski na świecie tak uporczywie lansowany przez żydowskie lobby. Roszczenia pójdą w górę!
Na wstępie artykułu proponuję p. Grossowi, by wykazał
straceńczą odwagę i wziął na warsztat historię wkładu Żydów jako inspiratorów i sprawców tragedii holokaustu tych
współplemieńców w hitlerowskich mundurach, którzy wierni
fuhrerowi, realizując posłusznie nakazy ostatecznego
rozwiązania kwestii żydowskiej, doprowadzili do tragedii
Żydów w Auschwitz i innych obozach zagłady. Którzy pośrednio
sprawili, że nawet niewielkie terytorialnie Jedwabne było
miejscem niemieckiej zbrodni ludobójstwa. A na zatrważająco
wielką skalę - niemieckie obozy koncentracyjne rozsiane w
podbitej Europie. Pod piórem Jana Tomasza Grössa mogłaby
powstać książkowa epopeja ze stemplem
żydowskiej hańby
domowej.
Zbigniew K. Rogowski
|
Tygodnik "Nasza Polska"
ISSN 1425-1914 Indeks 332453
NR 29 (550) 18 lipca 2006
|
| z
pełnym poszanowaniem i respektem dla autorów, wydawców i praw
autorskich, w dzisiejszych czasach powszechnego przemilczania i fałszowania
historii i faktów historycznych, uważamy za szczególnie ważną
powinność i obowiązek rozpowszechniania informacji, celem
edukacji i uświadamiania, oraz bezpardonowej walki z owymi
przemilczeniami i fałszami. |
|
wersje internetową
opracowala i przygotowala Polonica.net
Polski Związek
Patriotyczny
Katolicko-Narodowy Ruch Oporu
kontrjudaizacji i kontrdepolonizacji
O.R.K.A.N.
|